Polak ze Szkocji zamienił swoje mieszkanie socjalne w centrum swoich narkotykowych operacji

Przestępca z Polski wykorzystał mieszkanie socjalne, które otrzymał po przeprowadzce do szkockiego Perth, do prowadzenia handlu narkotykami na dużą skalę. Policja w jego mieszkaniu znalazła warte 40 tys. funtów środki psychoaktywne.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polish Express

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

399

Przestępca z Polski wykorzystał mieszkanie socjalne, które otrzymał po przeprowadzce do szkockiego Perth, do prowadzenia handlu narkotykami na dużą skalę. Policja w jego mieszkaniu znalazła warte 40 tys. funtów środki psychoaktywne.

Jak czytamy na łamach portalu "The Daily Record" 31-letni Kamil M. w Szkocji zajmował się handlem narkotykami, w tym tabletkami ecstasy, amfetaminą i marihuaną. Mężczyzna już wcześniej, jeszcze w Polsce, był karany za przestępstwa związane właśnie z narkotykami. Na terenie UK został przyłapany z prawie dwoma kilogramami amfetaminy wartej prawie 20 000 funtów. Wcześniej policja miała wpaść na trop, który wskazał, że nasz rodak miał zajmować się dilerką.

Po tym, jak policja przeprowadziła nalot w jego mieszkaniu, znaleziono narkotyki o łącznej wartości około 40 tysięcy funtów, tysiąc tabletek ecstasy i kilogram konopi indyjskich. Oprócz tego pod materacem mężczyzna ukrywał 5 tysięcy funtów, które mogły pochodzić z nielegalnego procederu.

Kamil M. przyznał się do tego, że zajmuje się sprzedażą narkotyków, a konkretnie do trzech zarzutów związanych z nielegalnym handlem marihuaną, ecstasy i amfetaminą. Proceder ten miał miejsce między 31 stycznia, a 31 lipca 2019.

Sprawa znajduje się nadal w toku, z relacji przedstawionej na łamach "The Daily Record" wynika, że nasz rodak znajduje się obecnie w areszcie. Szeryf Gillian Wade odroczył wydanie wyroku, ale powiedział M., że "nie powinien mieć żadnych wątpliwości", że czeka go długi okres więzienia.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Nastawienie: podekscytowanie, długo czekałem by skosztować metocynę. Liczyłem na spotkanie z drugą stroną życia, przybliżenie do Matki Natury, przeżycie enteogeniczne i mistyczne. Byłem sam, miałem nadzieję na uzyskanie mistycznych i osobistych doświadczeń, a do tego towarzystwo nie sprzyja. Miejsce: najpierw dom, spacer do sklepu i parku, potem znowu dom.

W dniu wczorajszym doszła długo oczekiwana paczka. A w niej 100 mg 4-HO-MET. Dawkowanie wg Shulgina to 10-20 mg doustnie. Nie czekając długo zażyłem ~10 mg doustnie i zaczekałem na efekty. Była godzina 13.07. Po regulaminowych 30 minutach poczułem się jakbym wziął antydepresant: citaproam, albo tianeptynę. Jednak uznałem że to było za słabo. Po godzinie wziąłem drugą taką samą porcję. Od tej pory zaczyna się właściwy opis podróży.

  • Bad trip
  • Marihuana

set: Nastawienie bardzo pozytywne z dużą chęcią poznania nowych doświadczeń. setting: złe bodźce wprowadzające w nieprzyjemny stan - głównie nieprzyjemna muzyka i konieczność rozmawiana z ludźmi

Makumbę spożyłem pierwszy raz i mimo pozytywnego nastawienia psychicznego dałem się jej zaskoczyć, dobre nastawienie spotęgowało wypicie 3 piw które wypiłem półtora godziny przed spożyciem makumby co mogło mieć wpływ na przebieg tripu, ponieważ mieszanie marihuany z alkoholem kończyło się czasem przykro w moim przypadku, tak więc pijąc smaczne mleko z marihuaną (100ml) które wypiłem o godzinie 19:00 byłem odrobinę wstawiony, czekanie na pierwsze efekty mleka zaczęło mnie z grubsza nudzić - więc postanowiłem umilić sobie czas blantem.

  • Inhalanty
  • Miks

Wbiegając do łazienki w poszukiwaniu gumek do włosów rzucił mi się w oczy pamiętny zielony ręcznik, dzięki któremu do mojej głowy wpadł pomysł na napisanie tego oto tripraportu. Niestety moje umiętności składnego pisania są znikome, jednakże wspomniany ręcznik nie pozwala o sobie zapomnieć, a zatem zapraszam do przeczytania poniższego tekstu :)