REKLAMA




Podpisy za marihuaną

Zaczęła właśnie zbiórkę 100 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy mającej zalegalizować użycie konopi dla celów leczniczych.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Wiktor Ferfecki

Odsłony

337

– Nie możemy stać z założonymi rękami, gdy mali pacjenci czekają na leki – mówi Andrzej Dołecki, były poseł Ruchu Palikota związany obecnie z Koalicją Medycznej Marihuany. Zaczęła właśnie zbiórkę 100 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy mającej zalegalizować użycie narkotycznych konopi dla celów leczniczych.

Obrót pod kontrolą

Projekt przewiduje powstanie centralnego rejestru lekarzy wykorzystujących w leczeniu marihuanę. Obrót tym surowcem ma być rygorystycznie ewidencjonowany. Konopie będzie można też uprawiać w celach medycznych po uzyskaniu zezwolenia inspektora farmaceutycznego.

Niemal identyczny projekt ustawy jest już w Sejmie. Złożył go Piotr Liroy-Marzec wraz z grupą posłów Kukiz'15. Po co ma więc zostać ponownie wniesiony? Bo projekt posła Liroya-Marca trafił do sejmowej zamrażarki. Choć został złożony w lutym, nie dostał nawet numeru druku.

Formalnie powodem jest negatywna opinia Biura Analiz Sejmowych, które twierdzi, że nowe przepisy mogłyby być niezgodne z prawem europejskim. Piotr Liroy-Marzec z tą opinią się nie zgadza. – Przedstawiliśmy dwa pisma od prawników mówiące o tym, że nie jest wymagana notyfikacja w Komisji Europejskiej. Dziwię się, że w Sejmie tyle zależy od Biura Analiz Sejmowych, choć to organ opiniodawczy, a nie decyzyjny – dodaje.

Ponowne wniesienie projektu ma pomóc w ominięciu opinii Biura Analiz Sejmowych, bo ustawy obywatelskie obowiązkowo w ciągu trzech miesięcy muszą trafić do pierwszego czytania. Koalicja Medycznej Marihuany liczy też na to, że projekt nabierze większego rozgłosu, bo jej zdaniem jest blokowany z powodów politycznych.

Leczenie marihuaną od lat budzi bowiem spore kontrowersje. Zdaniem zwolenników jej stosowania jest skuteczna m.in. w przypadku spastyczności mięśni przy stwardnieniu rozsianym i padaczce lekoopornej. W ubiegłej kadencji Ministerstwo Zdrowia stało jednak na stanowisku, że efekty lecznicze marihuany są mocno dyskusyjne.

Import refundowany

Powodem sporu jest też to, w jakiej postaci narkotyk miałby być zażywany. Zwolennicy medycznej marihuany postulują dopuszczenie własnej uprawy przez pacjentów. Resort zdrowia twierdzi, że skoro marihuana ma być lekiem, powinna powstawać pod nadzorem prawa farmaceutycznego. Zresztą w Polsce jest już zarejestrowany lek na bazie marihuany – Sativex. Inne można ściągać w imporcie docelowym. Barierą dotąd była zaporowa cena – jedno opakowanie sativexu kosztuje około 2500 zł.

W marcu rząd PiS zrobił gest w kierunku pacjentów leczących się marihuaną. Ministerstwo Zdrowia zaczęło refundować import docelowy leków na bazie konopi indyjskich, co oznacza, że pacjent za opakowanie płaci tylko 3,20 zł. Andrzej Dołecki mówi jednak, że z punktu widzenia pacjenta decyzja nie rozwiązuje wszystkich problemów. – Teraz trzeba nie tylko starać się o import docelowy, ale też o refundację. Procedura trwa za długo. W maju zmarła 4-letnia Ola Janowicz cierpiąca na padaczkę lekooporną. O tym, że dostała zgodę na refundację, matka dowiedziała się już po śmierci córki – mówi.

– Od początku mówiłem, że refundacja jest świetna, ale tylko wtedy, gdy współpracuje z ustawą – dodaje Piotr Liroy-Marzec.

Czy PiS zdecyduje się na jej przyjęcie? Wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia Andrzej Sośnierz z PiS nie odpowiada wprost.

– Jestem zwolennikiem działań opartych na wiedzy i rozumie. Jeśli lecznicze działanie marihuany będzie dobrze udokumentowane naukowo, przyjęcie projektu będzie możliwe. Przecież morfinę też traktujemy jak lek – podsumowuje.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana

Pozytywne nastawienie, plaża w Płocku, festiwal muzyki elektronicznej, ulice Płocka

Płock, a przynajmniej jego stare miasto, robi naprawdę dobre wrażenie, tym bardziej że już pół godziny po zameldowaniu się w hotelu, przy kuflu „ciemnego miodowego” z mikrobrowaru Tumskiego nieznajomi-znajomi, którzy użyczyli nam miejsca przy swoim stoliku zaproponowali, że podzielą się swoją kokainą. I jak tu nie powtórzyć oklepanego frazesu, że „muzyka łagodzi obyczaje” oraz „festiwalowa atmosfera udzieliła się wszystkim, sprawiając że stają się lepszymi ludźmi”? (Pątnik na pielgrzymce do Częstochowy na pewno nie darowałby Wam swojej kokainy, prędzej ukradłby Waszą!)

  • Metoksetamina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

Późny wieczór, środek tygodnia szkolnego, dochodzi północ, wolny dom, dwóch kumpli, lekkie podniecenie nowym doświadczeniem.

Na wstępie powiem, że jest to moje pierwsze doświadczenie z dysocjantami. I z jakimikolwiek RC ogólnie. Moja wiedza na ich temat opierała się głównie na neurogroovie i hyperrealu oraz rozmowach z ludźmi bardziej "doświadczonymi".

24:00 - Dom wreszcie pusty, zaczeliśmy przygotowywać syntetyczny hasz. Poszło gładko, bez większych problemów. Zaczynam zwijać skręta. Wkrótce czas na spożycie.

  • Chlorprothiksen
  • Tripraport

Nastawienie: Nic specjalnego, dzień jak codzień. Otoczenie: Początkowo dom póżniej plener.

[Z uwagi na nikłą ilość raportów o tej substancji - przepuszczam. Może kogoś odwiedzie od próbowania]

  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Wielki mętlik i wszechogarniający smutek w głowie po dość traumatycznych przeżyciach, które miały miejsce parę dni wcześniej. Żal i niemożliwość wybaczenia bliskim osobom pewnych czynów. Totalne załamanie, zagubienie i brak chęci do życia. Noc, łóżko we własnym pokoju. Ok. 2 tygodnie temu odstawiłem antydepresanty.

Ramy czasowe podane przeze mnie są umowne, ale zbytnio nie odbiegają od rzeczywistości.