Pierwszy raz DMT, bardzo dziwny i stresujący trip.
W sobotę wieczorem (około 10 - 11) wciągnąłem donosowo mniej więcej 100mg DMT.
To co się potem stało było niesamowite i przerażające zarazem.
Kilkanaście drużyn dziewcząt i chłopców rozgrywa eliminacje, by 21 maja zmierzyć się w meczu sezonu z zespołami Morza i Piasta. Wszystko w ramach akcji antynarkotykowej zorganizowanej przez Zespół Szkół nr 2 w Szczecinie.
Całej blisko półrocznej akcji przyświeca hasło "Narkotykom stop! Wygrywa zdrowie i sport". Kampanię wymyślił i prowadzi samorząd uczniowski Zespołu Szkól nr 2 w Szczecinie. Uczniowie przygotowując scenariusz akcji, mieli też na uwadze ubieganie się o dofinansowanie z kasy miejskiej. Konkurs na grant miejski wygrali inni, ale to nie zmieniło planów ZS nr 2.
- Nie mamy grantu, więc poradzimy sobie dzięki wsparciu sponsorów - wyjaśnia Anna Kisielewska, opiekunka samorządu szkolnego.
Kisielewska i jej podopieczni bardzo zaangażowali się w organizację imprezy. We wtorek 14 zespołów chłopców reprezentujących szczecińskie szkoły zmierzyło się w pierwszej fazie eliminacji (gra się systemem pucharowym). Za tydzień na parkiet ZS nr 2 wyjdą dziewczęta.
Wcześniej samorząd uczniowski przygotował film, w którym opinii jako przeciwnicy narkotyków udzielili siatkarze Morza.
Równolegle ze zmaganiami sportowymi trwa konkurs plastyczny. W szkole odbyła się też konferencja naukowa "Narkotyki zniewalają ciało i duszę". Udział w niej wzięli udział prawnicy, duchowni, przedstawiciele policji i Monaru.
Odbędzie się jeszcze konkurs literacki, zaplanowane jest wystawienie dramy pt. "Jak powiedzieć nie?".
Finał kampanii antynarkotykowej, w której na główny plan wysuną się mecze siatkarskie z zespołami Morza i Piasta Szczecin, odbędzie się w hali SDS-u.
gazeta.pl 2003-04-09Przyjechałem na ferie do mojego znajomego na drugim końcu Polski. Miałem wynajęty nieduży pokój, siedzieliśmy tam razem. Byłem nieco spięty i podekscytowany, może nawet nieco zestresowany tym co miało za chwilę nastąpić.
Pierwszy raz DMT, bardzo dziwny i stresujący trip.
W sobotę wieczorem (około 10 - 11) wciągnąłem donosowo mniej więcej 100mg DMT.
To co się potem stało było niesamowite i przerażające zarazem.
To co przezylem dzis na miescie to totalna porazka. Tak nie przejaralem juz dawno. Zapalilem dzis po szkolce standardowo poloweczke na czterech. Byl spoxik klimat. Gdzies tak okolo 19.30 zdecydowalem sie na powrot do domu. Wysiadlem w centrum miasta przesiadajac sie na inny autobusik. Siedzac na murku pod sadem zaczalem sobie wkrecac, ze czuje sie coraz gorzej. W sumie to nie wiem, czy o byl tylko wkreciol, czy prawda.... w kazdym razie czulem sie coraz gorzej. Ostro napierdalal mnie brzuch. W pewnym momencie poczulem, ze to juz nie zarty i czuje sie na parwde fatalnie.
To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw. chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol się nie pytał czy mam haluny. Nie mogłem mu nic powiedzieć, bo cały czas się ryłem.
Ekscytacja, Chęć przeżycia tripa z G. - dxm, Niepewność zadziałania specyfiku, Chęć czapowania w gronie najblizszych
Przed opisywaniem czwartkowej pasterki wspomnę, iż lean zrobiłem sobie już wcześniej.. a dokładnie to w piątek 18 grudnia.
Stąd wzięły się moje obawy co do działania dranka, które jednak okazały się niesłuszne.
Użyłem wszystkim pewnie dobrze znanego przepisu ekstakcji fosforanu kodeiny z antidolu w malej ilości wody.
Przygotowałem napój z dbałością o największe szczegóły i z największą dokładnością aby był jak najlepszej jakości.
Komentarze