Doświadczenie: Gałka Muszkatołowa, thc, winko
Wiek: 19 lat (48 kg)
Ilość: 50 g (2 gałki) świeżo ztartych
Oczekiwania: Pierwszy raz- przeżycie mistyczne
Ludzie: koleżanka A i koleżanka P.
Treść:
Dzień 1, 30.10.11
Uprawy konopi w stanie Kolorado zostały zniszczone przez wczesne opady śniegu związane z nagłym spadkiem temperatur, co będzie kosztować plantatorów miliony dolarów. Wśród nich znajdują się zarówno konopie włóĸniste, jak i te, z których produkuje się marihuanę na użytek rekreacyjny.
Uprawy konopi w stanie Kolorado zostały zniszczone przez wczesne opady śniegu związane z nagłym spadkiem temperatur, co będzie kosztować plantatorów miliony dolarów. Wśród nich znajdują się zarówno konopie włóĸniste, jak i te, z których produkuje się marihuanę na użytek rekreacyjny.
Jak stwierdził Jon Vaught, CEO biotechnologicznej firmy Front Range Biosciences: "To klęska dla wszystkich plantatorów."
Opady w okolicy Pueblo (środkowej części stanu) wyniosły prawie 23 cm śniegu, na co zupełnie nieprzygotowane były wszystkie farmy konopne w okolicy, co potwierdził James Lowe z PotCo, mówiąc: "Byliśmy przygotowani na najwyższe żniwa w historii i właśnie ta skala okazała się problematyczna."
Jego uprawy, liczące około 7 tys. roślin, były wprawdzie zabezpieczone specjalnymi siatkami, ale i tak osunęły się na ziemię pod ciężarem wilgoci. Właściciel szacuje swoje straty na $4-5 mln.
Podobnej katastrofy doświadczyli plantatorzy z Doliny San Luis (na południu stanu). Farmer Harvey Craig stwierdził, że: "Zamarzło wszystko co było na polu. Dla wielu rolników to prawdziwa katastrofa, choć mam nadzieję, że nie wykończy to zupełnie ludzi. Biznes konopi włóknistych to prawdziwa wojna."
Jak wielu innych konopnych przedsiębiorców, także Craig nie miał ubezpieczenia na wypadek klęski żywiołowej, gdyż w USA firmy ubezpieczeniowe bardzo często nie chcą ubezpieczać plantacji konopnych z powodu braku regulacji federalnych.
W próbie ratowania swoich upraw wielu przedsiębiorców chodziło po polach, próbując strząsać śnieg i podwiązywać rośliny w próbie dociągnięcia ich do mety. Ale wiele z nich i tak zarażonych zostanie szarą pleśnią z powodu nadmiaru wilgoci i niskich temperatur, co całkowicie zniszczy kwiatostany, które nadawać się będą tylko do wyrzucenia.
"To bezpośredni dowód na zmiany zachodzące w klimacie. Sprawia to niestety, że bardzo trudno nawigować gospodarką rolną" – podsumował Vaught.
Doświadczenie: Gałka Muszkatołowa, thc, winko
Wiek: 19 lat (48 kg)
Ilość: 50 g (2 gałki) świeżo ztartych
Oczekiwania: Pierwszy raz- przeżycie mistyczne
Ludzie: koleżanka A i koleżanka P.
Treść:
Dzień 1, 30.10.11
Pozytywne nastawienie. Dobry humor. Duża łąka poza miastem. Razem z moim kumplem jako przewodnikiem.
Była to kolejna podróż z grzybami. Przygotowywałem się do niej psychicznie dość długi czas. W końcu nadszedł ten dzień. Poniedziałek – początek tygodnia, pogoda idealna, ciepło, lekki wiaterek. Razem z moim przyjacielem (nazwijmy go Zenek) postanowiłem udać się na oddaloną od miasta polankę gdzie panował cisza i spokój. Poza kilkoma traktorami w oddali nic nam nie przeszkadzało :)
trip raport: ok.100 grzybow, wczoraj w okolicach polnocy.
sam poczatek to standard, uczucie odrealnienia, (tv off), muzyka,
puste mieszkanie.
czekalem, az wszystko stanie sie intensywne. na samym poczatku
pojawily sie halucynacje- lezalem na podlodze i patrzylem na sufit,
ktory pod wplywem oswietlenia wybrzuszal sie i falowal. na samym
srodku sufitu wisi czerwona lampa w postaci kwadratowego szkla.
wygladalo to wszystko jak motyl, ktory jest zbudowany ze swiatla. od
polana obok którejś z wiosek, 4-6 osób zależnie od momentu, atmosfera dobra, tj. wszyscy nafurani, nikt przesadnie napity
Jako że miało to miejsce w tamtym roku i nie jestem w stanie opisać wydarzeń chronologicznie, skupię się na samym doświadczeniu, gdyż było unikalne, i pomimo dwóch prób odtworzenia wygląda na to, że raczej nie daje się powtórzyć eksperymentalnie. Było to w listopadzie 2012, miałem jechać w pewne miejsce, w które ostatecznie nie pojechałem, sfrustrowany i z nadmiarem gotówki w portfelu zaproponowałem kumplowi wspólne ćpanie. Nie miałem ochoty na alko (jak zawsze), ani palenie(jak nigdy), po chwili negocjacji postanowiliśmy udać się do apteki celem zakupu Acodinu. Był tylko jeden.