Niemiecki sąd: ciężko chory pacjent może uprawiać w domu konopie

Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku po raz pierwszy zezwolił ciężko choremu pacjentowi na uprawę konopi indyjskich w domu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polskie Radio/PAP

Odsłony

129

Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku po raz pierwszy zezwolił ciężko choremu pacjentowi na uprawę konopi indyjskich w domu. Osoby korzystające z tego środka odurzającego jako lekarstwa musiały dotąd zaopatrywać się w aptece.

52-letni mężczyzna z Mannheim choruje od ponad 30 lat na stwardnienie rozsiane. Haszysz stosuje od dawna jako środek łagodzący dolegliwości. Przed sądem zabiegał o legalizację domowej uprawy tej rośliny.

Ponad 600 osób w Niemczech stosuje haszysz jako lekarstwo. Muszą oni zaopatrywać się w ten środek w aptece. Federalny Instytut Lekarstw i Wyrobów Medycznych (BfArM) odmawiał im prawa do domowej uprawy konopi. Kasy chorych nie zwracają kosztów zakupu tego środka.

Sędziowie zobowiązali BfArM do "wydania powodowi zezwolenia na uprawę i zbiór konopi oraz na zastosowanie ich do celów terapeutycznych". Ich zdaniem haszysz pomaga pacjentowi w zwalczaniu objawów spastycznego paraliżu, zaburzeń mowy oraz stanów depresji.

Sąd zaznaczył, że chory nie dysponuje innym równie skutecznym lekarstwem. Na zakup haszyszu w aptece ze względów finansowych nie może sobie pozwolić - czytamy w orzeczeniu.

Oceń treść:

Average: 7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie bardzo pozytywne, z nutką respektu dla substancji oraz stresu przed pierwszym razem. Większą część tripa spędziłem w swoim pokoju.

       Na samym początku zaznaczam, że trip miał miejsce ponad roku temu, jednak zdecydowałem się go opisać, ponieważ był to mój jak na razie jedyny prawdziwy trip po tej substancji (późniejsze były o wiele mniej ciekawe). Tego dnia około godziny 17 wróciłem z uczelni do mieszkania, był to koniec tygodnia, nadchodził upragniony weekend. Kilka dni wcześniej zamówiłem sobie kartonik 220ug LSD-25 o tajemniczej nazwie 'Alice in Wonderland'. Byłem bardzo podekscytowany, to był mój pierwszy raz z jakimikolwiek psychodelikami (jak przyszłość pokazała - od tego się wszystko zaczęło).

  • Benzydamina

Dawka: 3 saszetki do podzielenia miedzy mnie a E.



Miejsce: miasto nad naszym morzem- typowo

turystyczne (niemalo ludu na ulicach), cieply, letni, wakacyjny

dzionek :).



O nas: dwie postrzelone osiemnastki, kochamy

facetów, imprezy a przede wszystkim wakacje (kiedy mamy szanse razem

gdzies wyjechac- niestety nie mieszkamy zbyt blisko siebie)


  • Sceletium Tortuosum

Gwoli ścisłości i powodowany "naukowym zacięciem" postanowiłem powrócic do tematu Sceletium T, tym bardziej ,że dzięki bardziej doświadczonym kolegom ( wtym miejscu bardzo dziękuję za cenne wskazówki komentatorom tekstu poprzedniego)otrzymałem ku dalszym eksperymentom nieocenione wskazówki.

Otóż dwa zarzycia , których dokonałem po napisaniu poprzedniego raportu rózniły się diametralnie od tamże opisanych ... i to na korzyść kanny , z która wypada mi sie przeprosić.

  • Heroina

Każdy młodociany pseudo-ćpun (w tym i ja dawniej) wyobraża sobie heroinę jako nieosiągalną, przepotężną i boską substancję, rzeczywistość jednak jest odmienna od domniemań.

Każdy opiat/opioid ma w sobie to "coś", co go wyróżnia i czyni jednym z lepszych. Przykładowo kodeina daje uczucie ciepła, lekkiej euforii, a na twarzy zagaszcza uśmiech - przecież dzisiaj to nic! Lepiej wziąć DXM czy Benzydaminę, przynajmniej są jakieś doznania... no właśnie, więc po kiego tureckiego ludzie ją biorą?