No tak... Przyszedł czas żebym i ja spróbował trochę pojeździć na Aviomarinie. Tak naprawdę to odczuwam jakiś wewnętrzny hamulec przed zażywaniem dużych ilości leków, ale... `co nie zabije to wzmocni`... podobno ;)
Funkcjonariuszom udało udaremnić przemyt narkotyków na teren Zakładu Karnego w Nowogardzie. Dwa woreczki z MDMA znaleziono w paczce razem z albumem fotograficznym. To już kolejny taki przypadek w ostatnim czasie.
Funkcjonariuszom udało udaremnić przemyt narkotyków na teren Zakładu Karnego w Nowogardzie. Dwa woreczki z MDMA znaleziono w paczce razem z albumem fotograficznym. To już kolejny taki przypadek w ostatnim czasie.
Nadal nie ma możliwości zorganizowania widzeń w zakładach karnych w całej Polsce. To decyzja związana z pandemią koronawirusa. Więźniowie w zamian mogą korzystać z połączeń wirtualnych i telefonicznych. Do zakładów wciąż także trafiają przesyłki od bliskich. Są jednak skrupulatnie kontrolowane.
Właśnie podczas takiej kontroli wątpliwości wzbudziła jedna z paczek w Zakładzie Karnym w Nowogardzie. Przesyłka zawierała album zdjęciowy. W trakcie kontroli koperty, w jej rogu pomiędzy tzw. folią bąbelkową a papierem jedna z funkcjonariuszek ujawniła dwa foliowe zawiniątka, w których znajdowała się nieznana substancja plastyczna koloru pomarańczowego.
Testy szybko jednak potwierdziły przypuszczenia funkcjonariuszy, że mają do czynienia ze środkami odurzającymi. Jak się okazało, w zawiniątkach znajdowały się narkotyki zawierające MDMA/Ecstazy.
- O zaistniałym zdarzeniu niezwłocznie poinformowana zostali policjanci z Komisariatu Policji w Nowogardzie, którzy zabezpieczyli znalezioną substancję. Dyrektor Zakładu Karnego wszczął w sprawie czynności wyjaśniające. Jest to standardowa procedura w tego typu zdarzeniach – wyjaśnia kpt. Przemysław Sońtka rzecznik prasowy Dyrektora Zakładu Karnego w Nowogardzie.
Jak dodają funkcjonariusze, jest to kolejna nieudana próba transferu na teren jednostki penitencjarnej środków odurzających. Wcześniejszej udaremnione próby zostały ujawnione między innymi w paczkach przesyłanych do skazanych z zewnątrz oraz u osób ubiegających się o widzenia z osadzonymi.
No tak... Przyszedł czas żebym i ja spróbował trochę pojeździć na Aviomarinie. Tak naprawdę to odczuwam jakiś wewnętrzny hamulec przed zażywaniem dużych ilości leków, ale... `co nie zabije to wzmocni`... podobno ;)
Substancja: właściwie to gałka tyle, że w formie alkoholowej nalewki
Krótka receptura :
6 świeżych, całych gałek, litr spirytusu (85 %), parę łyżek miodu (?)
zetrzeć, ewentualnie rozpuścić miód (?), trzymać razem w słoju pół roku, potrząsać co czas jakiś
następnie zrobiłem nalew na skórkach (bez allebo) z 10 dużych cytryn i pół torebki rodzynek (24h) i zmieszałem z 0.3 -0.4 litra syropu (gorącego) złożonego pierwotnie z 1.5 szklanki cukru, litra wody i soku z tych cytryn.
Przebieg:
Siedzimy z K w pokoju i patrzymy na salvię stojącą na oknie, stwierdzamy zgodnie, że można dziś jej spróbować, bierzemy pakiecik z listkami i dosłownie ociupinkę ziółka (po jednym buchu ziółka nie czuć w ogóle tego okropnego smaku SD), nabijamy lufkę, spalamy po 2 buchy, czekamy 5 min i odpalamy naszą kochaną Lady S.
Jako, że poniższy tekst jest niejako spowiedzią człowieka, który przeszedł wiele z amfetaminą, pozostawię go w niezmienionej formie, chociażby po to, żeby pokazać, jak zmienia się sposób myślenia/pisania po długotrwałych ciągach z tego typu stymulantami. Jeśli pojawią się takie prośby, mogę spróbować wyedytować ten tekst i zamieścić go obok oryginału.
Pozdrawiam i życzę miłej lektury.
mod.