Marynarka Wojenna USA zatrzymała łódź rybacką. Na pokładzie krył się nielegalny ładunek

Niszczyciel rakietowy USS Paul Hamilton (DDG 60) Marynarki Wojennej USA udaremnił przemyt ogromnej ilości narkotyków w Zatoce Omańskiej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Tech

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

26

Niszczyciel rakietowy USS Paul Hamilton (DDG 60) Marynarki Wojennej USA udaremnił przemyt ogromnej ilości narkotyków w Zatoce Omańskiej. Niepozornie wyglądająca łódź rybacka na swoim pokładzie krył 802 kilogramy metamfetaminy i 1000 kilogramów haszyszu. Jednostka działająca jako wsparcie Combined Task Force nie pozwoliła jednak, aby trafiły na czarny rynek. Wyjaśniamy, czym jest USS Paul Hamilton i jakie ma możliwości.

Centralne Dowództwo Sił Morskich USA poinformowało o kolejnej, udanej akcji Marynarki Wojennej USA. Jeden z jej niszczycieli, który wspiera działania Combined Task Force (CTF) 150 w rejonie Zatoki Omańskiej, udaremnił przemyt narkotyków o wartości ok. 42 mln dolarów. Do zatrzymania łodzi rybackiej doszło w piątek, 21 kwietnia. Członkowie Marynarki Wojennej USA i amerykańskiej Straży Wybrzeża z Paula Hamiltona przejęli statek.

Zanim do tego doszło, pięciu przemytników znajdujących się na pokładzie łodzi rybackiej próbowało pozbyć się 50 worków metamfetaminy, wyrzucając je za burtę. Część z nich udało się odzyskać. Jak donosi Centralne Dowództwo Sił Morskich USA, przemytnicy przedstawili się jako obywatele Iranu. To nie pierwsza taka akcja w tym regionie. Przemytnicy często wykorzystują wody Zatoki Omańskiej, aby przerzucać nielegalną broń, czy narkotyki, o czym niejednokrotnie już informowaliśmy.

W zatrzymaniu, do którego doszło 21 kwietnia uczestniczył USS Paul Hamilton (DDG 60). Jest to amerykański niszczyciel typu Arleigh Burke. Jego nazwa jest ukłonem w stronę Paula Hamiltona, trzeciego Sekretarza Marynarki Wojennej USA. Jednostka, którą zwodowano w 1993 r. ma długość 154 m i może poruszać się z prędkością 56 km/h. Na jej pokładzie pomieści się ponad 300-osobowa załoga.

USS Paul Hamilton wyposażono w szereg zaawansowanych technologii. Wśród nich można wymienić np. radar AN/SPY-1D, który służy do obserwacji przestrzeni powietrznej i powierzchni morza, a także okrętowy systemu kierowania ogniem Mark 99. Te rozwiązania pozwalają na przechwytywanie samolotów i pocisków z dużej odległości. W uzbrojeniu niszczyciela znajdują się: armata morska Mk 45 kalibru 5 cali (127 mm), systemy pionowego przechowywania i wystrzeliwania uzbrojenia rakietowego MK 41 VLS, systemy artyleryjskie Phalanx CIWS, a także torpedy MK 46.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak:

  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

bardzo pozytywne

Pomysł pojawił się już kilka lat temu, kiedy to usłyszałam o psilocybe mexicana, lub kolokwialnie mówiąc, “grzybach”. Wtedy jeszcze, był to tylko zamysł, małe ziarenko upchnięte gdzieś w świadomości. Absolutnie jestem zdania, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, aby móc je w pełni doświadczyć. Tyle wstępu, przejdę teraz do mej relacji z tak zwanej wycieczki.
Wspomniane ziarenko, zakiełkowało po przeczytaniu relacji z tripu znajomego, spojrzałam wtedy na grzybki z innej perspektywy, zobaczyłam w tym nie tylko zabawę, ale i coś głębszego.

  • Alkohol
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.

Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.

  • DOC
  • Pozytywne przeżycie

Off Festival 2013 w Katowicach, ostatni, niedzielny dzień; dobry humor, pozytywne nastawienie, lekka niepewność co do dawki. Ja i mój starszy brat - M.

Wszystko stało się ostatniego dnia, pamiętnego dla mnie festiwalu w Kato. Pamiętnego z wielu róznych względów, które dla czytelników mogą być średnio ciekawe - zatem przejdźmy do niedzielnego poranka. Rano, po przebudzeniu i wstępnym ogarze, ruszyliśmy na lekkie śniadanie, a nastepnie na teren festiwalu. Siedząc na trawie przed główną sceną pytam M. :

- To jak z tymi kwadratami ?

-  W sumie czemu nie, ale na poczatku wrzuciłbym połówke, i zobaczył co się będzie działo.