Marihuana w samolocie. Niektóre jej pochodne można mieć ze sobą na pokładzie

Amerykanie przyjmujący medyczną marihuanę nie muszą się już więcej martwić podróżą. Niektóre produkty CBD mogą być teraz przez nich legalnie zabierane na pokład samolotu. Pasażerowie nie będą już mieli z tego powodu nieprzyjemności.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wirtualna Polska
Monika Sikorska

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

160

Amerykanie przyjmujący medyczną marihuanę nie muszą się już więcej martwić podróżą. Niektóre produkty CBD mogą być teraz przez nich legalnie zabierane na pokład samolotu. Pasażerowie nie będą już mieli z tego powodu nieprzyjemności.

Amerykańska Administracja ds. Bezpieczeństwa i Transportu zezwala obecnie na przewożenie produktów/leków zawierających CBD, pochodzących z konopi i zatwierdzonych przez Agencję ds. Żywności i Leków.

Na oficjalnej stronie TSA w zakładce "What can i Bring" (co mogę wnieść na pokład) zamieszczono zgodę na przewożenie niektórych produktów CBD. TSA zaznacza przy tym, że poosiadanie marihuany i innych specyfików zawierających konopie pozostaje niezgodne z prawem federalnym, dlatego obsługa lotniska zobowiązana jest do zgłaszania każdej sytuacji, która mogłaby naruszać to prawo.

Jedynie osoby mające licencję na posiadanie i spożywanie medycznej marihuany mogą ją mieć przy sobie na pokładzie samolotu. CBD jest wciąż nielegalne w wielu stanach Ameryki Północnej (np. na Florydzie). Problemy z posiadaniem oleju konopnego, mimo ważnej licencji miała niedawno 70-letnia kobieta, która została aresztowana w punkcie kontrolnym Disney World.

Więcej informacji na temat zaktualizowanych zasad można znaleźć na oficjalnej stronie TSA.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa

Mój pierwszy kontakt(i chyba ostatni) z gałką.



16:15 Do szklanki wsypałem 4 paczki mielonej gałki Kamis w sumie 60g,

zalałem letnią wodą i po paru minutach zabrałem się do spożycia.


Poszło na 4 razy. Smak okrutny, popijałem herbatą. Później jeszcze zabijałem ten smak musztardą


Po 1,5h lekko zacząłem odczuwać efekty. Zaburzenia widzenia, pojawiały się jakieś niebieskie wędrujące łaty. Cały czas odbijał mi się smak gałki - ochyda, do tego jeszcze zaczął mnie boleć brzuch.

  • 2C-B
  • Pozytywne przeżycie

Brak nastawienia, lekkie zdenerwowanie. Nie przymierzałem się do doświadczenia psychodelicznego tego dnia. Wiedziałem, że istnieje możliwość, że będę zmuszony je połknąć jednak, gdyby to tego doszło myślę, że efekty 2C-B byłby akurat najmniejszym moim problemem.

Cześć i czołem. To nie będzie typowy tripraport, a raczej historia, w której takowy się znajdzie.

Z głowy jednak wspomnienia ulatują, a “papier” nie dość, że przyjmnie wszystko to i trwałość ma dłuższą. Z resztą w internecie nic nie ginie, a to jest coś, co chcę opisać sam dla siebie.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

Chciałem aby ecstasy było czymś, co otworzy mnie na ludzi. Chęć otwarcia.

 

Będzie to dość osobiste, jeśli ktoś nie lubi lekko smętnego, za przeproszeniem, pierdolenia, niech sobie odpuści.

(Po 21 piszę czas "na oko", miejsca i osoby pamiętam, gorzej z chronologią i umiejscowieniem w czasie)

  • 4-HO-MET
  • Bad trip

Klub, podczas rejwu, nad ranem, trochę zmęczony, nieznacznie głodny, chillout room z czwórką znajomych, dwoje z nich również zarzyli tę substancję, jednak w ilości o połowę mniejszą. Przecież to tylko kolejny, ciekawy trip, forma spędzenia czasu, sposób zabawy na imprezie. Ciekawy działania i różnic nieznanej substancji.

Od razu przejdę do rzeczy, bo i potencjał substancji niewiele wart. 

Pierwsze pół godziny wypełnione było iskrą mdma. Na horyzoncie fala przyjemnego ciepła i rozleniwienia. Następne wydarzenia i zmiany potoczyły się bardzo szybko i nie byłem w stanie zarejestrować przedziału czasowego.