"Mogę powiedzieć tyle, że nic nie wiadomo mi o tym, aby taki model biznesowy zaistniał kiedykolwiek, wcześniej'' - powiedział Robert Goulding, rzecznik stanowego Marijuana Enforcement Division.
Miasto Parachute w zachodniej części stanu Kolorado będzie mogło niebawem pochwalić się sklepem z marihuaną, który będzie funkcjonował na zasadzie drive-thru.
Władze Parachute zatwierdziły licencję firmy Tumbleweed Express na prowadzenie takiej działalności w ubiegłym tygodniu.
"Mogę powiedzieć tyle, że nic nie wiadomo mi o tym, aby taki model biznesowy zaistniał kiedykolwiek, wcześniej'' - powiedział Robert Goulding, rzecznik stanowego Marijuana Enforcement Division.
Oczekuje się, że obiekt ulokowany w miejscu dawnej myjni otwarty zostanie w marcu.
Tumbleweed Express musiało uzyskać zgodę także że strony organizacji Marijuana Enforcement Division, która zastrzegła, że sklep nie może pozwalać na przebywanie na swoim terenie osób poniżej 21 roku życia, nawet na tylnym siedzeniu samochodu. Firma musi także zapewnić bezpieczeństwo i nadzorować, by marihuana nie była widoczna spoza terenu placówki. Budynek dawnej myjni ma skrywać towar przed wzrokiem osób postronnych.
"Uważamy, że sprzedaż w systemie drive-thru to bardzo kreatywny i innowacyjny pomysł" - powiedział Stuart McArthur z zarządu miasta Parachute.
Jak podkreśla McArthur, sprzedaż marihuany stanowiła w biegłym roku niemal 30% dochodu społeczności, z łączną sumą podatków od sprzedaży wynoszącą nieco ponad 1 mln $. "Naprawdę dobrą wiadomością jest to, że skorzystają z tego inne firmy w mieście” - powiedział.
Podróżujący, którzy zatrzymają się, aby kupić marihuanę w Parachute, z dużym prawdopodobieństwem mogą zechcieć też skorzystać z lokalnych restauracji i innych sklepów, wspierając gospodarkę, która została mocno dotknięta przez spadek wydobycia gazu ziemnego. Burmistrz Parachute Roy McClung powiedział wprost, że bez legalizacji rekreacyjnej marihuany gospodarka miasta byłby w poważnych tarapatach.
s&s: las – pole – las – dom; ciepły, sierpniowy dzień; dobry nastrój; chłopak (L.) jako opiekun (trzeźwy)
dawka: 6 kapsułek Druid’s Fantasy
wiek: 19
doświadczenie: LSA, ruta stepowa, dxm, mj, benzydamina
17:18 Połknięcie kapsułek tuż po wejściu do lasu. Przez jakieś dwie godziny spacerowaliśmy po ścieżkach robiąc zdjęcia owadom i myśląc nad tym, gdzie się rozłożymy. Jak zwykle, zanim LSA weszło, minęły jakieś dwie godziny, przy czym po połowie tego czasu – również jak zwykle – zaczęłam wątpić w powodzenie wyprawy, tak w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Ponieważ obecność ludzi w lesie lekko mnie irytowała, nie mówiąc już o postępujących nudnościach, chłopak zaprowadził mnie w jedno sprawdzone miejsce, pas zieleni pomiędzy dwoma polami. Cicho, spokojnie, ładnie.
Wszystko było idealnie zgrane w czasie i przestrzeni. Byłem na wsi, gdzie nie było żadnej latarni w okolicy, wokół cisza i spokój, niebo było bezchmurne i gwiaździste, mama smacznie spała sobie niczego nieświadoma, a ja na dodatek na działkę wziąłem, uwaga… “Spektrum świadomości” Kena Wilbera (akurat wszystkie inne skończyłem a tę mam pożyczoną więc mówię wypadałoby zacząć), w którym opisywał on połączenie wielkich systemów Zachodu z kontemplacyjnymi tradycjami Wschodu. Wszystko co przeczytałem do 109 strony i dwóch sposobach poznania i rzeczywistości jako umyśle, później potwierdziłem pragmatycznie w postaci doświadczenia psychodelicznego. Długo czekałem na tę chwilę. Całość tych rozmyślań utwierdziła mnie w przekonaniu, że to mój najlepiej ułożony i przygotowany trip w dotychczasowym życiu, o najlepszym set and setting jakim można marzyć. Dodajmy do tego okres spadających perseidów a dostaniemy z tego to, że to co wtedy robiłem to była najlepsza rzecz jaką można było w tamtym czasie robić i tak wtedy rzeczywiście czułem. Poza tym widziałem wiele spadających gwiazd oraz jedną perseidę ! Ale wracając do magii…
Dopiero co człowiek odpoczął od Pol’and’Rockowego festiwalu w Kostrzynie nad Odrą uznając go za jedno z lepszych wydarzeń w jego życiu, tak w jego życiu niedługo potem pojawia się coś równie, a może i bardziej spektakularnego. Astralny Wojownik miał pojechać sobie w tym roku na dwa festiwale, z czego jeden się nie odbył, więc odczuwał on niemały zawód. Po Woodstockowym szaleństwie plany były takie by pojechać jeszcze gdzieś. Może jakieś góry, Bieszczady jak w roku poprzednim albo coś nowego czyli Tatry. Plany były płonne, lecz nie wypaliły.
Codzienna depresja
Cześć wszystkim,
dzisiaj nie będzie o kosmitach, czy sigma Plateau. Dzisiejsza opowieść to opowieść o upadku i ponownych narodzinach. Opowiem Wam jak zaczęła i jak zakończyła się moja przygoda z amfetaminą, a na koniec jako bonus dorzucę historię o pożegnaniu z kodeiną. Mam nadzieję, że komukolwiek to pomoże, jeśli zobaczy, że nie jest sam i rozpozna u siebie pułapki myślenia, w które wpadałem ja.
Moja historia z amfetaminą