Hollywoodzka gwiazda filmowa wywołała burzę wśród przeciwników palenia papierosów
Nicole Kidman na konferencji prasowej w Cannes publicznie zapaliła papierosa. Wybuchł skandal. Przedstawiciele organizacji walczących z nałogiem palenia są wściekli na gwiazdę filmową. Mają jej za złe, że promuje firmy tytoniowe.
Jak reklama
- Taki widok dla koncernów tytoniowych wart jest miliony dolarów. To nic innego, jak reklama przemysłu tytoniowego - grzmi Anne Jones, wiceszefowa międzynarodowej organizacji walczącej z paleniem tytoniu z siedzibą w Sydney. I dodała: to niefortunne, że w czasie konferencji prasowej, oglądanej przez setki milionów ludzi, Kidman pali papierosa.
Tylko niepublicznie
Jones nie może wybaczyć Kidman, że aktorka, która święci wielkie triumfy w Cannes i jest prawdziwym wzorem dla wielu kobiet na całym świecie, nagle pozwala sobie na publiczne pokazanie się z papierosem w ustach.
- Żeby była jasność - wyłuszcza swoje racje Jones. - Kidman ma prawo palić papierosy. To jedna sprawa. Ale chcę powiedzieć, że palenie na oczach setek milonów ludzi rodzi podejrzane skojarzenia między paleniem a gwiazdorstwem i sukcesem. Ludzie mogą to przecież tak odebrać.
Sprawa stała się na tyle poważna, że głos w tej sprawie zabrała natychmiast Lyn Allison, australijski polityk z partii demokratycznej. Kobieta ta wezwała wręcz Kidman, by z racji swej pozycji w świecie artystycznym zniechęcała swych wielbicieli do palenia papierosów.
Innej się upiekło
W tym całym zamieszaniu upiekło się tylko Stellan Skarsgaard, aktorce, podobnie jak Kidman, występującej w filmie "Dogville". Na tej samej konferencji prasowej ona też puściła sobie dymka. Jej jednak krytycy jakoś nie zauważyli. Może dlatego, że nie jest tak piękna jak Kidman.
Komentarze