W moim trip raporcie postaram się streścić to co podarowało mi MXE. Same dysocjanty uważam za niebezpieczną grupę psychodelików (oczywiście zależy to od człeka, itp. , itd. ale tak czy siak wg.
Archidiecezja w Bostonie przekazała 850.000$ na kampanię przeciwko wprowadzeniu w Massachusetts nowej ustawy, która zalegalizowałaby marihuanę do celów rekreacyjnych dla osób powyżej 21 roku życia.
Katolicka Archidiecezja w Bostonie przekazała 850.000$ na kampanię przeciwko wprowadzeniu nowej ustawy w Massachusetts, która zalegalizuje marihuanę do celów rekreacyjnych dla dorosłych powyżej 21 roku życia.
Darowizna została przekazana w trybie “last minute”, ponieważ już za tydzień wyborcy w Massachusetts będą mogli zagłosować za przyjęciem ustawy legalizującej rekreacyjne wykorzystanie marihuany.
Wkład Kościoła stanowi 50% wzrost w ogólnej sumie przekazanych darowizna na rzecz kampanii “Bezpieczne i Zdrowe Massachusetts”.
Urzędnicy archidiecezji przesłali również materiały do innych parafii i szkół, w których polemizują na temat nowej ustawy.
“Gdyby ustawa przeszła, miałoby to znacząco szkodliwy wpływ na nasze parafie.” powiedział Terrence Donilon – rzecznik prasowy archidiecezji.
Jeśli wyborcy zagłosują za wprowadzeniem ustawy, mieszkańcy Massachusetts będą mogli posiadać do 28g marihuany (1 uncja), uprawiać do sześciu roślin, a licencjonowani dystrybutorzy i producenci mogliby sprzedawać marihuanę osobom powyżej 21 roku życia.
To była bodajże środa, kolejny z jesiennych deszczowych dni, ja i 3 kumpli około godziny 22, po popołudniowej stymulacji pentedronkiem postanowiliśmy wszamać 0,5g MXE. W cudownym nastroju, z dyso znając tylko DXM na miejscówce znajdującej się u kumpla (P.) na strychu oczekiwałem aż zapadnę się w dysocjacji.
W moim trip raporcie postaram się streścić to co podarowało mi MXE. Same dysocjanty uważam za niebezpieczną grupę psychodelików (oczywiście zależy to od człeka, itp. , itd. ale tak czy siak wg.
Dom, zasłonięte rolety, maska na oczy, samemu, nie widziałem co robić w życiu, dużo problemów, chciałem znaleźć spokój i odpowiedzi
Moje doświadczenie z grzybami – 28 stycznia 2024 r.
Po raz kolejny zdecydowałem się na podróż do wewnętrznych zakamarków mojego umysłu, tym razem korzystając z mocy 6 gramów golden teachera. To było 28 stycznia 2024 roku, dzień, który na nowo ukształtował moje postrzeganie rzeczywistości.
Set: pozytywne nastawienie, ekscytacja i ciekawość nadchodzących doświadczeń. Setting: pokój akademika, znani od lat dobrzy towarzysze i przyjaciele.
Słowem wstępu, poniższy wpis, jest dwoma Trip Raportami. Pierwszy napisałem ja, autor tego bloga, drugi TR został spisany przez jednego z moich towarzyszy – Marka (imię zmyślone na potrzeby raportu). Razem zredagowaliśmy poniższy tekst, ponieważ dotyczy on jednego, wspólnego spotkania wraz z naszymi przyjaciółmi. Od razu wytłumaczę, skąd taka dokładność w opisywaniu doświadczeń w tekście mojego przyjaciela. Marek nagrywał całe nasze spotkanie na dyktafon, swój tekst pisał przesłuchując nagranie.
Mój pokój, letni wieczór, sama w mieszkaniu, przygaszone żółte światło lampki, dwa piwa do towarzystwa
Z racji niedużej masy ciała (<50kg), braku jakiejkolwiek tolerancji na substancję i lekkiego napięcia związanego z jej zażyciem (pierwszy raz), oraz ogólnej podatności na działanie środków psychoaktywnych - chcąc delikatnie zapoznać się z 4-HO-METem, dzielę 50g na 4 ścieżki (~12.5mg) i wciągam jedną. Następnie czekam...
...i tak, niby wiem, że tryptaminy potrzebują chwilę na załadowanie, ale gdy po kwadransie jeszcze nic nie czuję, na wszelki wypadek dorzucam odrobinę, też donosowo. Tak na oko, całościowo porcja mogła dojść do 20mg. Jeszcze chwila... i zaczęło się.