Jak doniosła agencja News Press, policyjny tajniak przebrany za pracownika McDonald's przy okienku "drive-through" na Cleveland Avenue, szpiegował zmotoryzowanych klientów fast foodu przez dwa dni. Jego prawdziwe zadanie nie było znane nawet właścicielowi baru ani kierownictwu firmy. Jego dwudniowe zajęcie "zaowocowało" sześcioma aresztami i 29 wezwaniami do sądu. Czego szukał?
Kiedy do okienka podjeżdżał samochód, oficer obserwował czy pasażerowie nie palą w środku marihuany albo przewożą dzieci z niezapiętymi pasami. Jeśli coś takiego zauważył, natychmiast wzywał przez radiofalówkę patrol drogowy, który zatrzymywał później samochód na drodze.
Według policji dzięki operacji usidlono "znaczącą ilość narkotyków" oraz dwa pistolety. Pojawiło się już zakłopotanie, ponieważ o całej akcji nie zawiadomiono kierownictwa firmy.
Zastępca prokuratora stanowego Randall B. McGruther powiedział, że nie widzi żadnych problemów w oszustwie, a tylko dochodzenia sądowe aresztowanych osób.
"Nie widzę w tym momencie żadnego szczególnego problemu w tej sprawie" - powiedział. - "Nie ma żadnego oczekiwania prywatności w okienkach McDonald's".
Wielu mogłoby iść o zakład, mając inne zdanie. Istnieją wzrastające obawy o poziom dopuszczalnej indoktrynacji od czasu 11 września i wprowadzenia Ustawy o Patriotyzmie.
"Nie podoba mi się, jak to opisujecie" - powiedział mecenas Bruce Tischler z Cape Coral. - "Czujecie się tak, jakbyście doznali przemocy. Idziecie po swojego Big Maca i widzicie oficera zaglądającego do waszego samochodu. To jak pójście do Disney Worldu i podejrzewanie, że wszystkie wcielenia Mickeya to tajni policjanci ds. narkotyków".
Prywatność w USA jest prawem zapewnionym przez Czwartą Poprawkę. Jednakże owa prywatność została poważnie podważona w trakcie wojny antynarkotykowej i jej gwałcenie będzie kontynuowane, gdy oko Wielkiego Brata będzie się rozszerzać.
28 maja 2003, Drug Policy Alliance
tłum. luxx
Komentarze