Jak Big Mac zmienił się w Big Brothera

Seria niedawnych narkotykowych aresztowań w Fort Myers na Florydzie była podżegana przez makdonaldowe okienko „drive-through”, podnosząc poważne pytania o szpiegowanie narodu w stylu programu Big Brother

Anonim

Kategorie

Źródło

Drug Policy Alliance

Odsłony

4975
Jak doniosła agencja News Press, policyjny tajniak przebrany za pracownika McDonald's przy okienku "drive-through" na Cleveland Avenue, szpiegował zmotoryzowanych klientów fast foodu przez dwa dni. Jego prawdziwe zadanie nie było znane nawet właścicielowi baru ani kierownictwu firmy. Jego dwudniowe zajęcie "zaowocowało" sześcioma aresztami i 29 wezwaniami do sądu. Czego szukał?

Kiedy do okienka podjeżdżał samochód, oficer obserwował czy pasażerowie nie palą w środku marihuany albo przewożą dzieci z niezapiętymi pasami. Jeśli coś takiego zauważył, natychmiast wzywał przez radiofalówkę patrol drogowy, który zatrzymywał później samochód na drodze.

Według policji dzięki operacji usidlono "znaczącą ilość narkotyków" oraz dwa pistolety. Pojawiło się już zakłopotanie, ponieważ o całej akcji nie zawiadomiono kierownictwa firmy.

Zastępca prokuratora stanowego Randall B. McGruther powiedział, że nie widzi żadnych problemów w oszustwie, a tylko dochodzenia sądowe aresztowanych osób.

"Nie widzę w tym momencie żadnego szczególnego problemu w tej sprawie" - powiedział. - "Nie ma żadnego oczekiwania prywatności w okienkach McDonald's".

Wielu mogłoby iść o zakład, mając inne zdanie. Istnieją wzrastające obawy o poziom dopuszczalnej indoktrynacji od czasu 11 września i wprowadzenia Ustawy o Patriotyzmie.

"Nie podoba mi się, jak to opisujecie" - powiedział mecenas Bruce Tischler z Cape Coral. - "Czujecie się tak, jakbyście doznali przemocy. Idziecie po swojego Big Maca i widzicie oficera zaglądającego do waszego samochodu. To jak pójście do Disney Worldu i podejrzewanie, że wszystkie wcielenia Mickeya to tajni policjanci ds. narkotyków".

Prywatność w USA jest prawem zapewnionym przez Czwartą Poprawkę. Jednakże owa prywatność została poważnie podważona w trakcie wojny antynarkotykowej i jej gwałcenie będzie kontynuowane, gdy oko Wielkiego Brata będzie się rozszerzać.


28 maja 2003, Drug Policy Alliance

tłum. luxx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

AleX (niezweryfikowany)

do dupy <br>dobrze ze nie jem tego zuwna :D
Gordon (niezweryfikowany)

oto całe stany zjednoczone - podpierdolka wolności i demokracji <br>BTW to macdonalds to na to i tak zasługuje na takie traktownie
masta killa (niezweryfikowany)

moze jeszcze qrwa zajrza im do bakow i sprawdza czy nie jezdza na paliwie z przemytu albo popatrza na opony czy maja wloski na powierzchni bo jak maja to trzeba by bylo zaprowadzic a raczej zatoczyc je do fryzejera dla opon samochodowych <br>paranoja <br>i to ma byc wolnosc i demokracja
xil (niezweryfikowany)

ciekawe kiedy dojdzie do przymusowych testow na narkotyki (nie poddasz sie testowi czeka wiezienie) <br>kiedy kaza sobie w domach kamery instalowac i kiedy wkoncu dostosuja prawo a nie pierdola o wolnosci ktora jest kurwa mniejsza niz to bylo w ZSRR... te panstwo to tragedia oby tylko kurwa u nas tak nie bylo :(
lekarz psychiat... (niezweryfikowany)

Pracuje w tym zasranym kraju. <br>I później się dziwić czemu u tak wielu osób stwierdzam jednoznacznie: manię prześladowczą z grupy złośliwej anosium inwigilantum
% (niezweryfikowany)

Po przeczytaniu w/w artykułu, w nocy pojechaliśmy do Mca. Przed wejściem siedzi taki jeden, wielki, kolorowy, z wesolym pyskiem. Trzyma jedną lape na oparciu. Myśleliśmy jak zjednać sobie pracownika Mc i... przykleiliśmy mu do ręki blanta-sztuke :)) Teraz siedzi jeszcze weselszy!! ;)
minimax (niezweryfikowany)

to juz zakrawa na paranoje gdzie sie nie ruszysz tam jakis tajniak z polecenia pana busha zaglada ci do dupy. u nas to samo bedzie za pare lat niestety
Indygogo (niezweryfikowany)

heh.Ma dllaczego odnosze nieodparte wrażenie ,że prawo w USA ustalają ludize pokroju tych z radia ma ryja
obi. (niezweryfikowany)

Boże, kto to tłumaczył? Przecież to nie po polskiemu! Tłumacz też był na haju? ;)
luxx (niezweryfikowany)

Boże, kto to tłumaczył? Przecież to nie po polskiemu! Tłumacz też był na haju? ;)
Sun is Shining (niezweryfikowany)

qurwa jedna wielka paranoja az brechtac mi się chce, śledziki dla amerykanów &gt;))))))*&gt; :P <br>
wamp (niezweryfikowany)

niedoćś że nie jem tego świństwa to jeszcze mi go obrzydzają ciekawe czy jakbym zamówila loda to zgarnel by mnie za prostytucje
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Dimenhydrynat
  • Tripraport

pokój w wynajmowanym ze współlokatorami mieszkaniu

Wiek około 20 lat waga 54 kg

Stan zdrowie – przeziębienie i źle przespana noc

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne

S&S - Wbrew pozorom tworzonym przez tytuł, miejscem jest jedno z polskich miast. Rok bodajże 2002, jesienny wieczór, godz. może ok 17..? Występują: Ja,Lv,A,Ls,K.. grupka dobrze znających się ludzi, o pozytywnym nastawieniu, gotowych (czy aby na pewno?)do swojej pierwszej grzybowej podróży :D

Ilość - Każdy zarzucił po 40 sztuk suszonych łysic z nóżkami, waga uczestników mniej więcej podobna, ok 60-70kg., do tego każdy po dwa, trzy, może cztery piwka.

  • Benzydamina

W pierwszym i jedynym tripie już miałem dość! W sumie na początku były fajne i zaskakujące, ale po 2h odkryłem mniej więcej na czym one polegają. Chociaż było kilka ewenementów.


  • Bad trip
  • Marihuana

set: Nastawienie bardzo pozytywne z dużą chęcią poznania nowych doświadczeń. setting: złe bodźce wprowadzające w nieprzyjemny stan - głównie nieprzyjemna muzyka i konieczność rozmawiana z ludźmi

Makumbę spożyłem pierwszy raz i mimo pozytywnego nastawienia psychicznego dałem się jej zaskoczyć, dobre nastawienie spotęgowało wypicie 3 piw które wypiłem półtora godziny przed spożyciem makumby co mogło mieć wpływ na przebieg tripu, ponieważ mieszanie marihuany z alkoholem kończyło się czasem przykro w moim przypadku, tak więc pijąc smaczne mleko z marihuaną (100ml) które wypiłem o godzinie 19:00 byłem odrobinę wstawiony, czekanie na pierwsze efekty mleka zaczęło mnie z grubsza nudzić - więc postanowiłem umilić sobie czas blantem.