Waga: 70kg.
Data: 20.11.2010
Największej w Europie konfiskaty marihuany dokonali funkcjonariusze hiszpańskiej Gwardii Cywilnej. Podczas uderzania w bardzo dobrze zorganizowany gang przejęli ponad 32 tony narkotyku i zlikwidowali cztery plantacje konopi indyjskich, gdzie rosło ok. 32 tys. roślin.
Największej w Europie konfiskaty marihuany dokonali funkcjonariusze hiszpańskiej Gwardii Cywilnej. Podczas uderzania w bardzo dobrze zorganizowany gang przejęli ponad 32 tony narkotyku i zlikwidowali cztery plantacje konopi indyjskich, gdzie rosło ok. 32 tys. roślin.
Przejęcie tak ogromnej ilości marihuany to efekt wielomiesięcznego śledztwa przeciwko doskonale zorganizowanej grupie przestępczej. Jej członkowie zajmowali dystrybucją hurtowych ilości narkotyku dla grup przestępczych z całej Europy.
Dla zwiększenia zysków sami produkowali marihuanę na kilku narkoplantacjach, a gotowy produkt trafiał do centrów logistycznych.
W skład gangu wchodziło kilkadziesiąt osób, a organizacja działała na terenie Toledo, Ciudad Real, Walencji i Asturii. Marihuanę produkowano pod przykrywką uprawa konopi przemysłowych.
I właśnie kontrola kilku z nich na terenie Villacañas (Toledo) i Almagro (Ciudad Real) doprowadziły do namierzenia narkoplantacji, suszarni oraz magazynów z gotowym narkotykiem.
Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej (Guardia Civil) wielokrotnie odkrywali „rekordowe” plantacje „trawki”, nietypowe uprawy (np. w ciężarówce) czy sposoby przemytu narkotyku (m.in. dronami i helikopterami). Jednak to co odkryli w dwóch magazynach w okolicach Walencji, przeszło ich najśmielsze oczekiwania.
W halach zgromadzono bowiem 30,5 tony marihuany, 20 kg pyłku konopnego oraz 21,6 tys. suszących się krzaków. W ręce gwardzistów wpadły też dokumenty, dzięki którym udało się namierzyć kilka plantacji „trawki”, oraz kolejne magazyny z maszynami służącymi do hermetycznego pakowania towaru czy do ekstrakcji pyłku.
Z kolei w Toledo, funkcjonariusze wkroczyli do czterech szklarni, w których suszyło się ok. 37 tys. roślin. W Asturii zaś przejęto 4 tys. roślin. Tu także „trawka” była uprawiana pod przykryciem plantacji konopi przemysłowych.
Podczas akcji zatrzymano w sumie ponad 20 osób. Zdaniem hiszpańskich służb, dla wyprodukowania takiej ilości narkotyku, jaką zabezpieczono u członków opisywanego gangu, potrzeba było co najmniej 1,1 mln krzaków konopi indyjskich.
Hiszpania uważana jest za największego producenta marihuany w Europie. Z roku na rok miejscowe służby likwidują coraz więcej plantacji konopi indyjskich. Mowa tu o blisko tysiącu takich upraw.
Eksperci z laboratoriów kryminalistycznych z Portugalii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Serbii i Włoch ustalili, że najwięcej marihuany przechwytywanych w tych krajach pochodzi z Hiszpanii.
Ogromną większość tego biznesu kontrolują rodzinne klany hiszpańskie, ale także chińskie i wietnamskie triady czy gangi powiązane z neapolitańską camorrą. Średnie plantacje dają rocznie plony liczone w setkach kilogramów. Specjalnie zmodyfikowane rośliny pozwalają na kilka zbiorów w czasie roku.
Cena za kilogram „trawki” zależy od jakości wyhodowanych roślin. Ta „najsłabsza” (często mieszana z różnymi odpadami „poprodukcyjnymi”) to koszt ok. tysiąca euro, cena lepszej waha się od 1,5 do 2 tys. euro, a za towar prima sort trzeba płacić ok 3-3.5 tys. euro.
Zresztą do każdego rodzaju dodaje się później domieszek, np. zioła dostępne w aptekach czy chemiczne dodatki. Liczy się tylko zysk. A tak z kilograma otrzymuje się nawet do ponad dwóch.
Dom po remoncie (straszny burdel, wszędzie wala się folia bąbelkowa i śmieci po zeszłonocnej libacji), las, znowu dom, sala prób.
Waga: 70kg.
Data: 20.11.2010
Nazwa specyfiku: Lorafen 2mg [sa tez 1 mg], substancja: Lorazepanum
Poziom doswiadczenia: ten lek jadlem pierwszy raz. Mialem kontakt z:
alkoholem [wiele razy], nikotyna [wiele razy], marihuana [wiele razy],
amfetamina [4x], Klonozepanum [przez tydzien], SD [raz] oraz z galka
muszkatalowa [raz].
Dawka oraz metoda zaaplikowania: jedna tabletka [2mg], doustnie.
Nastawienie pozytywne, ciemny pokój ze świecą, w mieszkaniu studenckim w Krakowie, tradycyjnie poświęcany psychodelicznym podróżom (dexojaskinia).
Pierwszy raz mieliśmy spróbować hometa. Substancja, o której długo czytałem, nareszcie zagościła w naszych skromnych progach, doniesiona przez pana listonosza.
Siedzimy wieczorem i postanawiamy spróbować co to ten 4-ho-met z głową robi. Gasimy światło, włączamy muzykę (Asura), zapalamy świecę i dzielimy dawkę. Odmierzamy z tripkompanem po ~20 mg 4-ho-meta i pod język, jak mxe.
Nie będę pisał tego raportu w tradycyjny sposób, z podziałem czasowym, T+x itd, chciałbym po prostu wylać z siebie myśli, które otaczają dzisiejszą noc z prorokiem i metoksetaminą.
Set & Setting:
Paliłem w domu rodzinnym. Byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tej roślinki. Długo przygotowywałem sie do spotkania z czymś niesamowitym, mającym większa nawet moc niż grzyby. Sporo czytałem o szałwii wieszczej. Przed seansem starałem się uspokoić oddech i myśli. Byłem również wierny poprzednim naukom szałwii, bowiem nie był to mój pierwszy raz. nauki szałwii było podobne, jak u innych osób próbujących ekstraktów z niej. Ich treść sprowadzała sie do zachowania swoistej tajemnicy i nierozpowiadania o niej osobom nieprzygotowanym.