Hiszpania: policja i wojsko przeciwko narkotykom

Do tej pory walka z handlem narkotykami w Hiszpanii należała do kompetencji policji, żandarmerii Gwardii Cywilnej i urzędu kontroli celnej ministerstwa skarbu. Teraz siły te wesprze wojsko.

Anonim

Kategorie

Odsłony

1724
wp.pl/IAR 2001-12-05

Hiszpania: policja i wojsko przeciwko narkotykom

Ministerstwo spraw wewnętrznych i ministerstwo obrony Hiszpanii podpisało umowę, która pozwoli wojsku na udział w operacjach policyjnych przeciwko handlarzom narkotyków.
Do tej pory walka z handlem narkotykami w Hiszpanii należała do kompetencji policji, żandarmerii Gwardii Cywilnej i urzędu kontroli celnej ministerstwa skarbu. Teraz siły te wesprze wojsko.
Siły zbrojne wspomogą policję w uszczelnieniu granic, aby nie dopuścić do dalszego przemytu kokainy z Ameryki Południowej i marihuany z północnej Afryki. Narkotyki te - masowo napływające do Hiszpanii - rozprowadzane są dalej po całej Europie.
Według ministra spraw wewnętrznych Mariana Rajoya, współpraca z siłami zbrojnymi pozwoli policji na wykorzystanie telekomunikacji wojskowej i satelit szpiegowskich w rozpracowaniu międzynarodowych siatek handlarzy narkotyków. Do walki z nimi zostanie użyty satelita wojskowy Helios II oraz ośrodek wywiadu Wojskowych Sił Powietrznych, który dysponuje wyposażonymi w najnowsze technologie samolotami Boeing 707.
Wojsko odda także do dyspozycji policji 24 patrole ochrony wybrzeża i siły marynarki. Okręty i samoloty wojskowe będą mogły przewozić agentów policji podczas operacji przechwytywania statków transportujących narkotyki. Hiszpańskie siły powietrzne udostępnią w tym celu policji lotniskowce P-3 z bazy wojskowej Moron koło Sewilli.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

To może ja też wam opiszę mojego badtripa, a właściwie to największy koszmar jaki w życiu przeżyłem. Wyjazd do domków letniskowych na kilka dni ze znajomymi, w kieszeni zajebiście mocny joint prosto z Holandii. Późny wieczór. Nie wypaliłem nawet połowy i już się zaczęło. Jeszcze jeden buch i odlot.


  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Miks

Nastawienie na ciekawą wycieczkę, bez wygórowanych oczekiwań, radość, że udało się dostać substancję po 1,5 roku poszukiwań. W towarzystwie dwóch kumpli - W., z którym kwasiłem już wcześniej i D. Wyprawa do lasów w pobliżu domu D., listopadowe popołudnie, które szybko zmieniło się w wieczór a potem także noc.

Minęło już półtorej roku od mojej pierwszej i zarazem ostatniej próby z LSD, więc kiedy udało się zdobyć papierki bardzo się ucieszyłem. Planowaliśmy razem z kilkoma kumplami zrobić większą wycieczkę. Generalnie chętnych było dość dużo, bo chyba z 7 czy 8 osób, ale nie mogliśmy znaleźć wspólnego terminu, który by wszystkim pasował. Zadecydowaliśmy więc razem z W i D, że zrobimy jedną mniejszą wyprawę zanim zbierzemy się na tę dużą, właściwą.

  • Alprazolam
  • Amfetamina
  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Ketony
  • Klonazepam
  • Kodeina
  • Lorazepam
  • Marihuana
  • MDMA
  • Metkatynon
  • oxycodone
  • Uzależnienie

Przeważnie chore podniecenie, potem kac moralny

Heeeej, po raz kolejny klapa. Od mojego ostatniego trip reportu, retrospekcji uzależnienia minęło trochę czasu. Postanowiłem teraz znowu napisać kolejny tego typu, żeby pokazać wam, że nie wolno się poddawać. Trochę historii mam do opisania. 

Zacznijmy od tego jak złamałem abstynencję. Był to lipiec 2022r. Zacząłem brać dożylnie. Zaczęło się od fety, a potem popłynąłem z kryształem i mefedronem. Mało wtedy brałem leków od których jestem głównie uzależniony. Brałem sobie też Mke, zdarzała się ukochana koda. 

  • 1P-LSD
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Podekscytowany dorwaniem kwasa słabo się przygotowałem, miałem tylko sok i pierdoły nieprzydatne w przeżywaniu tego doświadczenia. Otoczenie wspaniałe, cudowny las.

A więc zacznijmy od tego, że polowałem na kwasa od ponad roku i w końcu go dostałem w swoje łapska. Niestety nie oryginalny kwas, tylko LSD-P1, ale i tak byłem zadowolony. Kilka dni później udałem się do dużego, bukowego lasu. Było lato, 30 stopni w cieniu. Do plecaka zapakowałem 2 litry soku, chyba jabłkowo wiśniowego, jakieś żarcie i zeszyt do rysowania. Z domu wyruszyłem o godzinie dziesiątej, a las był zaraz obok, toteż po chwili marszu byłem już w ustronnym miejscu. Zarzuciłem kartonik na język i czekałem. Po ok.