Date: Pt, 21 maj 1999 06:05:35
Policjantka Michelle Davey z Vancouver, zajmująca się problemem bezdomnych, miała jakoby znaleźć gołębie gniazdo z jajkami, którym za posłanie służyły strzykawki.
Szeroko kolportowane doniesienie, u nas przytoczone przez portal o2, przedstawia się następująco:
Policjantka Michelle Davey z Vancouver, zajmująca się problemem bezdomnych znalazła gołębie gniazdo z jajkami, którym za posłanie służyły strzykawki.
Fotografia zrobiła spore zamieszanie. Udostępniły ją już setki osób.
To zdjęcie zostało udostępnione szerokiej publiczności, aby pokazać problem nadużywania narkotyków w Downtown Eastside. Daje też pogląd na to, jak wygląda życie ratowników, którzy jako pierwsi docierają na miejsce i tych, którzy pomagają rozwiązać problem przedawkowań – powiedział przełożony policjantki sierżant Randy Fincham w rozmowie z CTV Vancouver.
Zdjęcie wykonała w jednym z opuszczonych hoteli w dzielnicy Downtown Eastside. To miejsce znane policji, ponieważ uznaje się je za zagłębie narkomanów. Niezwykle popularnym środkiem odurzającym jest tam fenantyl - tańszy i mocniejszy od heroiny.
Problem narkotykowy jest w Vancouver bardzo poważny. Tylko w 2017 roku w całej metropolii 1700 osób zmarło z przedawkowania. 400 z nich w samym mieście. Średnio przez narkotyki życie tracą tam 4 osoby dziennie.
Problem w tym, że cytowani wczoraj przez "National Post" eksperci zaprzeczają, by konstrukcja mogła być zbudowana przez gołębie, wskazując na brak elementów typowych dla gołębiego gniazda, umieszczenie go w zagłębieniu, zamiast na płaskiej powierzchni, nietypową liczbę jaj oraz generalny brak zaobserwowanych przypadków, by dzikie gołębie używały do budowy gniazd odpadków pozostawionych przez człowieka. W sumie wychodzi zatem na to, że albo mamy do czynienia z osobliwą instalacją artystyczną, albo równie osobliwą formą podkreślania dramatyzmu sytuacji przez policję z Vancouver.
Lipiec, od dawna planowany wyjazd do Amsterdamu. Nastawienie psychiczne baardzo dobre, gdyż udało się zgrać w terminie 21 osób, z których prawie każda dojeżdżała z innej części Europy. Samo powodzenie takiej misji dawało mnóstwo pozytywnej energii. A uliczki, ludzie i coffeshopy tylko wzmocniły efekt ;)
Raport spisany na świeżo w formie dziennika-wspomnień, zaraz po powrocie do domu. Jest bardzo szczegółowy, zawiera dużo nieistotnych informacji. Pierwotnie był to opis jedynie tego co sam zapamiętałem. Później uzupełniony w oparciu o relacje innych uczestników wyprawy oraz zdjęcia, dzięki którym odtworzyłem przebieg około 50% sytuacji, których nie pamiętałem.
CZWARTEK
Przed wzięciem byłam raczej przybita, zdołowana, zmęczona. To był męczący tydzień i uciążliwy dzień. Nie miałam siły, byłam rozdrażniona. Tego dnia nie planowałam brać, miałam za sobą tydzień intensywnego grzania i serce powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Bolała mnie głowa, serce kołatało przy każdym pokonywaniu schodów, do tego nasilające się uderzenia w skroń i znacznie osłabiona wydajność płuc...
Swoje przeżycia z DXM zaczęłam około pół roku temu. Większość moich tripów zawsze wahała się pomiędzy drugim i trzecim plateau, jedynie raz doszłam do czwartego. Dawkowanie ograniczam zawsze do 150mg, ze względu na to, że mam 1,68m i ważę 42kg. Przez ostatni rok brałam ketoprofen, tramadol w silnym dawkowaniu. Do tego morfina i dwukrotna długa narkoza.
Wstęp
usty dom, własny pokój, wielkie lóżko i słuchawki z mrocznym industrialem na uszach. Wspaniały nastrój po zdanym egzaminie.
T = godzina przyjęcia DXM
T+0
Łykam 5 tabletek co ok minutę, zapijając dużą ilością wody.
Gdy łykam ostatnia porcję, wybieram się na pocztę wysłaą paczkę.
T+0:30
Na poczcie mała kolejka, ale wreszcie udało mi się nadać paczkę i wracam do domu.
Mam głupie wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą, a chodnik wydaje się być lekko wykręcony.
Jakby ktoś wykręcił go względem ziemii o 10-15 stopni.
Czuję lekkie swędzienie na głowie, które co raz przeskakuje na inne części ciała.
Komentarze