REKLAMA




Filipiny: Morze wyrzuca na brzeg kokainę. W paczkach

W ciągu ostatnich kilku miesięcy morze wyrzucało na brzeg wschodnich Filipin paczki z kokainą wartą miliony dolarów - podaje BBC.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

262

W ciągu ostatnich kilku miesięcy morze wyrzucało na brzeg wschodnich Filipin paczki z kokainą wartą miliony dolarów - podaje BBC.

W ostatnią niedzielę siedem paczek z kokainą zostało znalezionych przy brzegu w pobliżu plaży w prowincji Quezon.

Policja podejrzewa, że narkotyki miały trafić do Australii, gdzie jest duży popyt na kokainę. Nie jest jednak jasne dlaczego paczki z kokainą są wyrzucane przez morze na brzeg.

Rodzina, która w niedzielę urządziła sobie piknik na brzegu morza w gminie Mauban, zauważyła siedem obiektów unoszących się na wodzie w pobliżu brzegu.

Po wyłowieniu ich z wody okazało się, że są to paczki zawierające biały proszek. Rodzina natychmiast poinformowała o sprawie policję.
Po przetestowaniu zawartości paczek okazało się, że jest w nich kokaina o wartości rynkowej 682 tys. dolarów.

W lutym wzdłuż wschodniego wybrzeża Filipin morze wyrzuciło na brzeg kokainę o łącznej wartości niemal 9,5 mln dolarów. Władze zaoferowały wówczas mieszkańcom worek ryżu za każdą paczkę kokainy przekazaną policji. Kilogram ryżu kosztuje na Filipinach ok. 68 centow.

Filipińska Agencja Antynarkotykowa uważa, że dilerzy celowo wrzucają kokainę do wody, aby odciągnąć uwagę funkcjonariuszy od prawdziwych szlaków przerzutowych, którymi przerzucana jest metamfetamina.

Jednak zdaniem komendanta głównego policji Oscara Albayalde jest mało prawdopodobne, aby dilerzy stosowali tak kosztowną taktykę.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

1) Wieczór/noc, piątek, brak dzieci, czysty umysł. Ulice śródmieścia Warszawy. 2) Wakacje, dobry humor. Prawie pusta, szeroka i długa plaża nad Bałtykiem. Bezchmurne niebo. Upał za parawanem, przejmujący chłód na otwartej przestrzeni.

Początek działania LSD objawia się najłatwiej na twarzach – zaczynają w ten charakterystyczny sposób „pływać” i „przenikać”. Jeśli oglądasz film, zdaje się też, że aktorzy trochę zbyt przesadnie wypowiadają swoje kwestie i robią nienaturalne miny. Przerywamy więc oglądanie i przenosimy się na taras, gdzie z nową ciekawością przeglądamy pozostawiony na stole, kupiony parę dni wcześniej, album ze zdjęciami Nowego Jorku.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Ekscytacja, bardzo dobry nastrój, pozytywne nastawienie do życia. Puste mieszkanie przyjaciółki, brak ryzyka "przypału"

Witajcie!

Postanowiłam opisać jeden ze swoich najlepszych tripów pod wpływem LSD. Mam nadzieję, że wam się spodoba!

Całe zdarzenie miało miejsce około 3 lat temu. Byłam jeszcze początkująca, jeśli chodzi o "te tematy" ;) Wraz z koleżanką, którą będę w tym raporcie nazywać Lilia, nie mogłyśmy się doczekać, aż nadarzy się okazja do ponownego spróbowania kartoników, które leżały grzecznie w mojej szufladce, schowane w stary portfel. W końcu- stało się! Jej ojciec wyjechał na kilka dni, więc miała mieszkanie tylko dla siebie. I dla mnie, rzecz jasna ;) A więc zaczynamy!

  • Grzyby halucynogenne
  • Tripraport

bardzo pozytywne

Pomysł pojawił się już kilka lat temu, kiedy to usłyszałam o psilocybe mexicana, lub kolokwialnie mówiąc, “grzybach”. Wtedy jeszcze, był to tylko zamysł, małe ziarenko upchnięte gdzieś w świadomości. Absolutnie jestem zdania, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, aby móc je w pełni doświadczyć. Tyle wstępu, przejdę teraz do mej relacji z tak zwanej wycieczki.
Wspomniane ziarenko, zakiełkowało po przeczytaniu relacji z tripu znajomego, spojrzałam wtedy na grzybki z innej perspektywy, zobaczyłam w tym nie tylko zabawę, ale i coś głębszego.

  • Szałwia Wieszcza

Do testów podszedłem ambitnie.

Pierwsza próba około godziny 14 1/10 grama inhalacja na spółę z kolegą. Efekt marny aczkolwiek odczuwalny intensywnie. wrażenie przechodzenie przez ciało jakiejś płaszczyzny.

Druga próba około godziny 16 efekt jak wyżej. Trzecia i ostatnia w tej sesji godzina 20. Ilość trochę większa od poprzednich.

Róznica tylko taka, że tym razem spaliłem cały materiał za jednym machem. Paliłem z lufy szklanej otwartej z obu stron.

Hmm, ściągnąłem chmurę odłożyłem lufę i zapalniczkę, usiadłem i już mnie nie było.

randomness