Elon Musk bierze ketaminę, a współtwórca Google'a - grzyby. Tak "dopalają się" w Dolinie Krzemowej

Giganci Doliny Krzemowej biorą psychodeliki, by złagodzić stres, zwiększyć skupienie i zyskać przewagę nad konkurencją - pisze "The Wall Street Journal". Na liście zażywających takie środki mają być m.in. szef Tesli i Twittera Elon Musk, a także współzałożyciel Google'a Sergey Brin.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Money.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

637

Giganci Doliny Krzemowej biorą psychodeliki, by złagodzić stres, zwiększyć skupienie i zyskać przewagę nad konkurencją - pisze "The Wall Street Journal". Na liście zażywających takie środki mają być m.in. szef Tesli i Twittera Elon Musk, a także współzałożyciel Google'a Sergey Brin.

Jak podaje we wtorek "WSJ", przyjaciele Elona Muska twierdzą, że miliarder wyznał im w prywatnych rozmowach, że przyjmuje mikrodawki ketaminy - psychodeliku stosowanego m.in. do znieczulania w trakcie operacji - na depresję i przyjmuje pełne dawki na imprezach. Dziennik komentuje, że najbogatszy człowiek świata jest częścią szerszego ruchu w Dolinie Krzemowej, w której "awangardę stanowią dyrektorzy i pracownicy, postrzegający psychodeliki i podobne substancje, w tym psylocybinę, ketaminę i LSD, jako bramę do biznesowych przełomów".

"Miliony ludzi mikrodawkują"

Mimo że już założyciel Apple'a Steve Jobs mówił, że bierze psychodeliki, to dopiero w ostatnich latach zyskały one popularność w kulturze biznesowej sektora technologicznego. Według "WSJ" popularne jest zarówno "mikrodawkowanie", jak i przyjmowanie pełnych dawek, by złagodzić stres, zwiększyć skupienie i pobudzić kreatywne myślenie.

- Miliony ludzi mikrodawkują psychodeliki - stwierdził w rozmowie z gazetą Karl Goldfield, były konsultant marketingu, który doradza ludziom z branży dobrać odpowiednie dawki używek. "WSJ" opisuje też m.in. organizowane przez fundusze venture capital i inne firmy podróże m.in. do Kostaryki czy Jamajki na wspólne przyjmowanie ayahuaski czy grzybów halucynogennych.

Według dziennika publiczne wypowiedzi Muska na temat narkotyków wprowadziły w jego firmie atmosferę przyzwolenia na używanie tych środków przez pracowników, nawet jeśli polityka spółki tego zakazuje. Jeden z byłych pracowników Tesli stwierdził, że pracownicy zwożeni firmowymi busami często zażywali zakazane środki i pojawiali się w pracy w stanie "kalifornijskiej trzeźwości". Rozmówca gazety został natomiast wysłany na urlop i nieprzywrócony do pracy po tym, jak próbował sprzedać ciastko z marihuaną ochroniarzowi w firmie.

Według ustaleń dziennika od czasu do czasu po "magiczne grzyby" sięga też współzałożyciel Google'a Sergey Brin. Popularność psychodelików ma też rosnąć Doliną Krzemową. W kilku stanach i Dystrykcie Kolumbii, na terenie którego leży Waszyngton, posiadanie grzybów halucynogennych przestało być karalne. Agencja Żywności i Leków (FDA) w czerwcu opublikowała wytyczne dotyczące badań klinicznych z udziałem psychodelików - według mediów jest ona blisko zatwierdzenia leczenia zespołu stresu pourazowego za pomocą MDMA, czyli substancji, która znajduje się w tabletkach ecstasy.

Ryzyko jest wysokie

Dziennik zwraca jednak uwagę na ryzyko zażywania narkotyków, wskazując na przykład Tony'ego Hsieha, szefa internetowego sklepu z obuwiem Zappos. Hsieh miał uważać, że ketamina pomoże mu w przezwyciężaniu biznesowych trudności, jednak wpadł w nałóg i został zwolniony z uwagi na chaotyczne zachowanie. Niedługo później zginął w wyniku obrażeń po pożarze w jego domu.

Oceń treść:

Average: 5.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Długo przygotowywałem się na nowe doświadczenie z jakimś środkiem. Często popijam alkohol, czy odpalam ziółko ale świat narkotyków nigdy mnie jakos nie fascynował. Przy pierwszym paleniu niezbyty podobał mi się ten stan, bałem się bardzo kwasu. Bałem się, że to doświadczenie mnie przerośnie. Mimo wszystko po 3 tygodniach przekładania tego nie było już odwrotu. Umówiłem się ze znajomymi... Było nas 5(dwie koleżanki, dwóch kolegów oraz ja).

Był piękny dzien, było strasznie ciepło(około 27 stopni). Obudziłem się dość wcześnie, żeby się umyć, ubrać, zjeść. Już godzinę przed budzikiem nie mogłem wstać, doszło do mnie wtedy najmocniej, że to może się źle skończyć. Mimo wszystko wiedziałem, że już nie zostawię znajomych. Niepewnie wstałem i zacząłem się ogarniać. Wziąłem głośnik, bluzę, w razie czego soczewki jak bym jakąś zgubił, i power banka w razie czego. Spotkaliśmy się wszyscy i poszliśmy jeszcze do sklepu.

  • Ayahuasca

Dawka i substancja: 3-4 gramy ruty stepowej + 8-9 gramów mimozy hostilis




  • Katastrofa
  • LSD-25

Chciałem wykorzystać wyjazd do klubu jako odskocznię od wrednej rzeczywistości, byłem w kompletnej rozsypce psychicznej. Przestałem się przejmować konsekwencjami i tym jak dużo biorę. Liczyło się jak największe oderwanie od bólu i zapomnienie o problemach natury egzystencjalnej. Otoczenie do takiego doświadczenia wybrałem bardzo źle, ale też przez to, że nie widziałem z czym przyjdzie mi się zmierzyć.

Trip był w okresie, kiedy codziennie marzyłem o tym, żeby się zabić.

Mniej więcej było to tak, że zabrałem się ze swoimi kolegami na imprezę. Tym razem miało być inaczej, bardziej grubo. Na odwagę zaczęło się tradycyjnie od trawy w niewielkich ilościach. Trochę zmuliło ale wprowadziło też w odmienny nastrój. Potem leci feta. Niestety diler dał ciała i nie był to produkt pierwszej klasy, nie klepał.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Miałem bardzo sceptyczne podejście co do tego, czy to w ogóle zadziała. Eksperymenty z olejem z CBD wymagały ogromnych ilości żeby poczuć działanie uspokajające

Domyślam się że tytuł mógł skusić i z góry mówię że to nie clickbait. Jeżeli zawartość THC w roślinie nie przekracza 0.2%, to możemy sobie z nią robić co chcemy. Od pewnego czasu tego typu produkty stają się coraz to bardziej popularne i obok ciasteczek, kremów, lizaków itd, na rynku ukazały się nawet susze, które można palić. Ale skoro nie ma THC, to pewnie nic nie da, prawda? Otóż nic bardziej mylnego.