REKLAMA




Bytom: Szpital nie chce płacić za leczenie pacjentów po dopalaczach

Są agresywni, ich badania kosztowne. Np. Szpital nr 4 w Bytomiu tylko za tomografię komputerową tych pacjentów płaci miesięcznie aż 150 tys. złotych!

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Zachodni
aga
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

286

Są agresywni, ich badania kosztowne. Np. Szpital nr 4 w Bytomiu tylko za tomografię komputerową tych pacjentów płaci miesięcznie aż 150 tys. złotych!

Niewydolność nerek, zawał, udar niedokrwienny czy pęknięcie tętniaka – takie skutki może przynieść nawet jednorazowe zażycie dopalaczy. Amatorzy substancji psychoaktywnych sieją postrach w karetkach i szpitalach. Wielu z nich trafia na szpitalne oddziały ratunkowe, a biały personel pyta: Może warto byłoby, gdyby za detoks finansowany z publicznych środków, amatorzy dopalaczy zapłacili z własnej kieszeni?

Pierwszym ogniwem, który styka się z amatorami środków psychoaktywnych są ratownicy medyczni i pracownicy izb przyjęć. Przyznają, że pacjenci po dopalaczach są agresywni, nieobliczalni i bardzo niebezpieczni.

Rośnie liczba zatruć dopalaczami

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 w Bytomiu rośnie liczba pacjentów po dopalaczach, a i tak, statystyki, którymi dysponuje placówka, są zaniżone, bo pacjent zażywający mieszankę dopalaczy i alkoholu, po zaopatrzeniu, przewożony jest do Izby Wytrzeźwień i klasyfikowany jako pacjent po upojeniu alkoholowym.

Dla porównania – w 2016 roku szpital odnotował 19 osób tylko po dopalaczach, rok później było ich już 54, a tylko do końca września tego roku do Izba Przyjęć trafiło 40 osób po zażyciu środków psychoaktywnych.

- To pacjenci wysokiego ryzyka – mówi dr Marcin Markiel, internista z Izby Przyjęć WSS nr 4. Po pierwsze – są zagrożeniem dla nas i innych osób przebywających w szpitalu. Biją, kopią, plują, wyzywają. Musimy być bardzo czujni, bo odwracając się na chwilę po strzykawkę albo opatrunek, nigdy nie jesteśmy pewni czy pacjent nie chwyci na przykład taboretu i nas nie zaatakuje. Dyskomfort odczuwają też ludzie bardzo chorzy, którzy trafiają tu po wypadkach albo oczekują na poradę ambulatoryjną, bo godzinami muszą słuchać przeraźliwych, niekontrolowanych krzyków.

Groził śmiercią lekarzom

Jerzy Pieniążek, dyrektor WSS nr 4, wspomina mężczyznę po dopalaczach, który kilka miesięcy temu uciekł personelowi Izby Przyjęć, wdarł się do gabinetu dyrekcji z odłamkiem rozbitego szkła i groził śmiercią. Ten człowiek próbował skoczyć z okna, musieliśmy wezwać policję, żeby go obezwładniła. Udało się, ale stres i obawa przed każdym takim pacjentem pozostają – mówi dyrektor.

Najczęściej dopalacze zażywają młodzi ludzie z tzw. dobrych domów. - Często spragnieni nowych wrażeń biorą na próbę, ale nie można wykluczyć, że ktoś dosypał im czegoś do napoju – mówi dr Marcin Markiel. Mamy również do czynienia z osobami uzależnionymi. Zdarza się że jeden pacjent pod wpływem dopalaczy trafia do nas 3 - 4 razy w ciągu doby!

Bez względu na to czy jest to ten sam pacjent, za każdym razem badanie wygląda tak samo. Trzeba pobrać krew na obecność alkoholu, mocz – na obecność narkotyków, zrobić EKG i monitorować saturację. Krew i mocz badają specjaliści ze szpitalnego laboratorium. Jeśli po ok. godzinie okaże się, ze pacjent zażywał narkotyki, trzeba przewieźć próbkę krwi do oddalonego o ponad 20 km laboratorium toksykologicznego w Sosnowcu. Przyjeżdża po nią karetka, na wyniki trzeba czekać ok. 2, 3 godzin.

- Mija czas, który jest dla nas najważniejszy – podkreśla dr Markiel. Nie możemy podać odtrutki na konkretny specyfik, żeby nie zaszkodzić pacjentowi. Mieszanki, które zażywają amatorzy środków psychoaktywnych to prawdziwe koktajle narkotyków, środków uspokajających, nasennych i innych, nieznanych nam substancji. Oprócz tego, że ci ludzie są agresywni, często duszą się, mają gorączkę, przyspieszoną albo zwolnioną akcję serca. Gdybyśmy od razu znali skład dopalacza, wiedzielibyśmy, jak zareagować natychmiast. Tymczasem na początku działamy zapobiegawczo, podając neutralną odtrutkę i płyny dożylnie, co pomaga wydalić truciznę.

Każdy dopalacz może zabić

Dr Markiel podkreśla, że substancje psychoaktywne, zażyte choćby raz, mogą zasiać ogromne spustoszenie w organizmie. Zabijają komórki mózgowe, nerwowe, uszkadzają mięsień sercowy, wątrobę i nerki. Są pacjenci, którzy mają choroby utajone, niedające klinicznych objawów, a zażycie substancji psychoaktywnych może tę utajoną przypadłość ujawnić. Tak jest na przykład w przypadku heroiny albo amfetaminy – mogą wywołać zawał. U osób z defektami tkanek łącznych dopalacz może wywołać tętniaka i jego pękniecie, a w konsekwencji natychmiastową śmierć. Do Izby Przyjęć bytomskiego szpitala trafiają amatorzy dopalaczy z urazami kończyn, otarciami naskórka. Bardzo często zdarzają się pacjenci pobudzeni, którzy nagle weszli pod nadjeżdżający samochód – opowiada Marcin Markiel. Zachowują się jak osaczone zwierzęta. Są w psychozie i w ogólnym stanie wzmożonej gotowości – tak spięci, że w konfrontacji z pojazdem nie doznają większych urazów.

Zatrucia dopalaczami są prawdziwą plagą, niemniej u niewielkiego odsetka tych, którzy przywożeni są do Izby Przyjęć, trzeba kontynuować leczenie. Najczęściej po serii badań i podaniu odtrutki, wypisywani są oni do domów.

- To kosztowny detoks – mówi Janusz Stelmaszyński, kierownik Izby Przyjęć WSS nr 4 w Bytomiu. Za badanie jednego pacjenta po dopalaczach szpital musi zapłacić od 300 do 800 zł (łącznie z tomografią komputerową). Wielu takich pacjentów nie jest ubezpieczonych, zatem koszty tego detoksu pokrywają wszyscy podatnicy, którzy miesiącami czekają w kolejkach na badanie specjalistyczne.

Dla przykładu dodajmy, że na zlecenie Izby Przyjęć bytomski szpital wykonuje od 15 do 20 tomografii komputerowych dziennie. Ok. 80 proc. tych badań trzeba wykonać u pacjentów pod wpływem alkoholu lub po dopalaczach „na wszelki wypadek”. Miesięcznie daje to kwotę ok 150 tys. zł.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Użycie medyczne

W sumie na żywioł, noc, pokój i podwórko

Tytułem wstępu:

Nie mam pewności czy zażyta przeze mnie substancja to LSD-25, ponieważ przebieg tripu był nietypowy.

Był to drugi znaczek zakupiony od tego samego dostawcy z marketu na TORze. Za pierwszym razem miesiąc wcześniej nie zadziałało w ogóle.

Celem zażycia była terapia szokowa - pobudzenie niedziałających prawidłowo obszarów mózgu - oraz w miarę możliwości osiagnięcie tych wszystkich rzeczy, które zabrała mi choroba.

  • Inne

Jakiś czas temu wpadło mi ręce 1g MXE. Czekałem dosyć długo, a w necie nie ma zbyt obszernych infaormacji na ten temat. Akcja ma się na domówce u znajomych w częściowej konspiracji, bo nie wszyscy muszą wiedzieć, leją się dobre trunki, gra muzyka jest luźno i przyjemnie. Dawek było kilka, po 30-100mg co na dodatek w połączeniu z alko było ewidentnym przedawkowaniem. Po ok 4 godzinach wyladowaliśmy z kumpelą na ulicy, dobijając się do wszystkich drzwi w zasięgu (była 2 w nocy!), potrafiąc wydobyć z siebie jedynie miarowe buczenie:D.

  • Marihuana
  • Tripraport

Już od dłuższego czasu się zastanawiałam czy mam to napisać a jeśli tak to jak ująć to w słowa aby dało się to jako tako zrozumieć. Zamknęłam się w sypialni ze słuchawkami na uszach. I zaczęłam pisać....

  W sylwestra się wszystko zaczęło.

 Wiem że czasem jestem roztrzepana, taka z nie ograniętymi myślami, które biegają po przedpokoju mojej głowy, zaglądając do napotkanych pokoi z pytaniem czy tu pasują w danym momencie ( bądź na stałe ) czy też nie i biegną dalej. Trudno to wyjaśnić, jestem jaka jestem, jeśli mnie taką akceptujesz to cieszę się bardzo, jeśli nie to tam są drzwi, jest wiele ludzi do spotkania na życiowym parkingu.

   Nie zawsze tak było, dostałam porządną lekcję aby się tego "nauczyć". Ale mniejsza o to, zbyt osobiste.

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Miks
  • Ruta stepowa

Szeroka plaża nad jeziorem w dość wietrzny, raczej pochmurny i niezbyt ciepły wrześniowy dzień (ok. 17-18st. ), las (przelotowo) oraz rozległy obszar łąkowy, otoczony z 3 stron lasem, bez widoku na ślady cywilizacji. Nastawienie: wyluzowane podejście do nadchodzącego tripa.

To, co opisze w trip raporcie, to nie są jakieś szczególnie odkrywcze spostrzeżenia, ale inaczej jest to wiedzieć normalnie a inaczej czuć. Jest różnica pomiędzy świadomością  smaku czekolady, zimnego piwa lub ostrej papryki a jedzeniem ich, jest różnica pomiędzy znajomością tego, jak grzeje wschodzące słońce po chłodnej nocy, a odczuwaniem tego. Jeszcze większa jest różnica pomiędzy znajomością tego, jak to jest być zakochanym, a odczuwaniem tego.

randomness