REKLAMA




Ubekistan kontra dopalacze - analiza.

Czy ukradziono komuś z Państwa samochód? A może okradziono mieszkanie lub siedzibę firmy? Chyba każdy czytelnik, który odpowie pozytywnie na te pytania, przyzna, że równie traumatycznym przeżyciem jest późniejsze zetknięcie się z pracą policji.

Haszszaszin

Kategorie

Odsłony

1474
Czy ukradziono komuś z Państwa samochód? A może okradziono mieszkanie lub siedzibę firmy? Chyba każdy czytelnik, który odpowie pozytywnie na te pytania, przyzna, że równie traumatycznym przeżyciem jest późniejsze zetknięcie się z pracą policji. Zacofanie technologiczne, niedoinwestowanie, wieloletnia negatywna selekcja materiału ludzkiego i skupienie się na „dopieszczaniu” statystyk przestępstw sprawiają, że już w momencie zgłaszania zdarzenia na policji ofiara złodziei dochodzi do wniosku, iż powinna dać sobie spokój z państwowymi instytucjami mającymi zwalczać przestępczość. A nawet jeśli sama nie potrafi dojść do takiego wniosku, usłużny policjant da do zrozumienia, że prawdopodobieństwo złapania złodzieja jest bardzo niewielkie, a w zasadzie nie ma go wcale. SPOKÓJ PRZEDE WSZYSTKIM Zresztą po co te abstrakcyjne rozważania. Kilka dni temu jedna z gazet relacjonowała, jak właściciel wydawnictwa Albatros Andrzej Kuryłowicz padł ofiarą oszustów, którzy uruchomili w internecie sprzedaż sprzętu radiowo-telewizyjnego posługując się danymi jego przedsiębiorstwa. Kiedy się zorientował, pojechał na komisariat, żeby doprowadzić do zablokowania strony internetowej. Dyżurny policjant kazał czekać, aż przyjdzie właściwa osoba i przyjmie zawiadomienie. Długo nikt się nie zjawiał i zdenerwowany przedsiębiorca opuścił komisariat zostawiając numer telefonu. Wieczorem dostał wiadomość, żeby wrócił i złożył zeznanie. Policjantka pisała ręcznie, bo nie miała ani maszyny do pisania, ani komputera. Kuryłowicz domagał się podjęcia przez policję zdecydowanych działań. Nie zmąciło to spokoju policjantki, która dalej spisywała zeznanie. Wydawca postawił ultimatum: nie będzie składał żadnych zeznań dopóki policja nie zablokuje strony internetowej oszustów. Policjantka uznała, że Kuryłowicz nie chce złożyć zawiadomienia o przestępstwie i sporządziła jedynie notatkę służbową. Gdy następnego dnia będąc na komisariacie chciał pokazać policjantom inkryminowaną stronę, okazało się, że cała placówka nie ma dostępu do internetu. Zdesperowany Kuryłowicz chciał interweniować u komendanta. Miał pecha, bo komendant przyjmuje interesantów raz na tydzień. Z całego artykułu w „GW” wynika, że większość pracy zmierzającej do wyjaśnienia sprawy i uniemożliwienia oszustom kontynuowania przestępczej działalności wykonał sam wydawca ze swoimi pracownikami. A PULA NIE JEST DO KRADZIEŻY Ale może być przecież całkiem inaczej. Firma World Wide Supplements Importer zaczęła rozbudowywać w Polsce sieć sklepów ze środkami pobudzającymi zawierającymi benzylopiperazynę, która działa podobnie jak amfetamina. W październiku ubiegłego roku Unia Europejska umieściła tę substancję na liście substancji psychotropowych. W Polsce na razie jest jeszcze legalna. I nagle okazało się, że można… O tej samej godzinie do wszystkich 40 sklepów w całej Polsce wkroczyli urzędnicy kontroli skarbowej i celnicy. Następnego dnia policja weszła do podpoznańskich magazynów przedsiębiorstwa. Oficjalne tłumaczenie brzmi: chodzi o sprawdzenie dokumentacji, płatności podatków i ceł oraz legalności całego przedsięwzięcia. Gołym okiem widać jednak, że zmasowana kontrola służy sparaliżowaniu działania firmy. Na Mazowszu uaktywnili się inspektorzy nadzoru budowlanego. W stolicy podjęli decyzję nakazującą firmie zamknięcie sklepu, ponieważ „działalność prowadzona w lokalu oraz sposób jego użytkowania są sprzeczne z ich przeznaczeniem”. W innych miastach tego regionu trwa jeszcze postępowanie wyjaśniające. W Lublinie sanepid zatrudnił tłumacza przysięgłego, który przełozył angielskie napisy na sprzedawanych produktach. Okazało się, że w oryginale mówi się o środkach spożywczych, a naklejki w języku polskim informują, że produkt przeznaczony jest do celów kolekcjonerskich i nie nadaje się do spożycia. Jak doniosła „GW”, dyrektor powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej orzekł: „to wprowadza klientów w błąd”. Zgodnie z obecnymi unijnymi przepisami sklep „spożywczy” powinien być zgłoszony do służb sanitarnych miesiąc przed jego otwarciem. Ponieważ firma tego nie zrobiła, urzędnik podjął decyzję o zamknięciu sklepu. Tłumaczy: „nie zamykałem żadnych dopalaczy, tylko sklep spożywczy sprzedający suplementy diety i środki witaminowo-mineralne”. I zapowiedział, że złoży doniesienie do prokuratury, bo właściciel złamał ustawę o bezpieczeństwie żywności. Oprócz tego firmie grozi grzywna do 80 tysięcy złotych. W szeregach urzędników można zaobserwować pewien brak koordynacji. Przedstawiciel kieleckiego sanepidu oświadczył dziennikarzowi „GW”, że nie było podstaw do zamknięcia tamtejszej placówki, bo „nie stwierdzili w sklepie środków spożywczych”. Rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego bez żenady tłumaczy, że „każdy inspektor powiatowy ma prawo samodzielnie interpretować przepisy”. …PULA SIĘ CAŁA NAM NALEŻY Od dawna nie byliśmy świadkami tak zdecydowanego i gorliwego działania służb państwowych, nieskrępowanego zdrowym rozsądkiem i przepisami prawa. No właśnie. Kiedy ostatnim razem zdarzyło się coś podobnego? Ależ tak! To Roman Kluska roił sobie, że może rozwijać swój biznes w Optimusie nie wchodząc w układy ze strukturami UBekistanu. Boleśnie przekonał się, jak bardzo się mylił. Powstaje pytanie, komu naraził się sprzedawca środków pobudzających? Tu skazani jesteśmy na przypuszczenia. Uważam, że nieszczęsna firma porwała się z motyką na słońce, a konkretnie: na jądro współczesnego systemu społeczno-politycznego, jakim jest trójkąt politycy-służby-zorganizowana przestępczość. Jednym z głównych źródeł dochodów tego trójkąta są olbrzymie zyski z produkcji i handlu narkotykami, które opierają się oczywiście na państwowej „walce z narkotykami”. To nie mogło tym zbrodniarzom od „dopalaczy” ujść płazem. Źródeł dochodów wspomnianego wyżej trójkąta jest oczywiście więcej. W ostatnim czasie (przynajmniej w moim mieście) powstaje sporo małych punktów hazardowych należącym do tej samej sieci (z błędem w nazwie). Nawet jeśli nie mają dużych obrotów, to mogą stanowić świetny sposób na legalizację dochodów z innych źródeł (zwaną „praniem brudnych pieniędzy”). Skądś urzędnicy skarbowi, policjanci i dziennikarze wiedzą jednak, żeby patrzeć zawsze w inną stronę. To znak, że ta sieć ma radykalnie odmienne relacje z trójkątem niż żałośni amatorzy od „dopalaczy”. Autor: Hubert Szypko Artykuł pochodzi z tygodnika Najwyższy Czas! i został udostępniony online. Numer 10 (981) z 07 marca 2009.

Komentarze

reeck (niezweryfikowany)
"każdy inspektor powiatowy ma prawo samodzielnie interpretować przepisy" z tego co można zaobserwować to nie tylko inspektor, ale każdy pracownik stojący na straży "ładu i porządku"
Haszszaszin
Najgorsze jest jednak to, że urzędnicy w żaden sposób nie odpowiadają za swoje czyny, nie ponoszą konsekwencji za swoje działania co jest tragiczne w skutkach. Taki urzędas 2 razy by się zastanowił czy podjąć taką decyzje jeżeli wiedział by, że dostanie po swojej kieszeni badz straci swoją jakże "twórczą" posadkę. Niedawno np. słyszałem, że urzędnicy fiskusa odzyskali przeszło 1,7 mld zł zaległych podatków w ubiegłym roku tylko ile z tego będzie trzeba oddać? Doliczyć odsetki, odszkodowania. Kto za to za płaci? Pan zapłaci, pani zapłaci, urzędnik nie zapłaci (bo nie wypracowywuje dochodu tak naprawde).
Anonim (niezweryfikowany)
tak to właśnie wygląda w Polsce...
Złodziej i bandyta (niezweryfikowany)
I oby kurwa tak dalej !! haha :)
Anonim (niezweryfikowany)
kochasz sie ze swoja mama?
JOOO (niezweryfikowany)
Ja czasami... A artykuł dobry, ale co z tego jeśli "...napewno trzeba walczyć z marihuaną,ale czy marihuana jest z konopi? Chyba nie..." Narkotyki to zło... I jak patrze na ten cudowny świat to zamiast legalizacji, wolałbym aby nielegalny był alkohol i papierosy... Bo wszystko co nowe, będzie zakazywane tak czy inaczej...
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)


"Nie pozna ten, kto nie spróbował"



We wrześniu 2003 roku rozmawiałem ze swoją dziewczyną o spróbowaniu tabletki XTC. Chcielismy wziąć je na nadchodzącej imprezie technicznej dosyć dużego formatu. Ostatecznie jednak nie wzięliśmy gdyż moja dziewczyna nie chciała (mieliśmy układ-albo jemy razem albo wogóle).



Życie szło dalej. Z dziewczyną sie rozstałem.


  • MDMA
  • Tripraport

Pasterka.

Witam. Postanowiłem nieco zmienić formę, wybierając opis akurat tego, ale i być może kolejnych TR. Jak wiadomo, jest to oczywiście jedynie bajka:-)

  • Katastrofa
  • Marihuana

Wieść gminna niesie, że nie zanotowano żadnej śmierci związanej z marihuaną, poza tym jednym nieszczęśnikiem, którego tona zielska rozgniotła, gdy paczka zerwała się z dźwigu, podczas rozładunku. Nawet jeśli momentami udawało mi się wyłowić ten fakt z szarawej zawieruchy myśli, wiedza ta nie była ani trochę kojąca. Przecież — myślałem sobie — zawsze może być ten pierwszy raz.

  • Dekstrometorfan


450mg DXM [Acodin] 170cm, 65kg.

[txt pisany na "zejściu" DXM...12 godzin po całym zajściu]


randomness