REKLAMA




peter_turkson.jpg

Zajawki z NeuroGroove
  • DMT
  • Tripraport

Samotny wieczór w domu, miło i spokojnie

Po kilkunastu miesiącach przerwy postanowiłem odświeżyć znajomość z psychodelikami. W międzyczasie zażywałem rekreacyjnie raz w tygodniu dosyć niewinne substancje takie jak marihuana, MDMA, ketamina, 2C-B czy lekkie stymulanty, ale po pewnym czasie przestały mi one (jak i życie w ogóle) sprawiać radość. Trzeba więc było coś na to poradzić.

  • Grzyby halucynogenne
  • Trichocereus Pachanoi (San Pedro)
  • Tripraport

Solówka z naturą, nastawienie jak najlepsze. Nie pierwszy samotny trip, ale pierwszy w miksie takich dawek.

Na pomysł takiego miksu wpadłem po wspaniałej podróży na bolivian torchu. Ogólnie dawki psychodelików u mnie zazwyczaj musiały być większe więc nie bałem się o swoje zdrowie psychiczne czy cokolwiek tam innego. Zaczynajmy, arrrr!

 

  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

usty dom, własny pokój, wielkie lóżko i słuchawki z mrocznym industrialem na uszach. Wspaniały nastrój po zdanym egzaminie.

T = godzina przyjęcia DXM

T+0
Łykam 5 tabletek co ok minutę, zapijając dużą ilością wody.
Gdy łykam ostatnia porcję, wybieram się na pocztę wysłaą paczkę.

T+0:30
Na poczcie mała kolejka, ale wreszcie udało mi się nadać paczkę i wracam do domu.
Mam głupie wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą, a chodnik wydaje się być lekko wykręcony.
Jakby ktoś wykręcił go względem ziemii o 10-15 stopni.
Czuję lekkie swędzienie na głowie, które co raz przeskakuje na inne części ciała.

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Nie jakiś znowu super, ostatnio działo się sporo nieprzyjemnych rzeczy. Natomiast jestem już raczej dość doświadczonym psychonautą (na tyle, żeby umieć się ogarnąć) i mam też długą historię różnych zaburzeń psychicznych, więc ogarnianie natrętnych myśli idzie mi raczej dobrze, nawet na dużej ilości środków psychoaktywnych. Dzień tripa mijał raczej pozytywnie, a miejsce to moje, bardzo dobrze mi znane mieszkanie.

Wyrobiłam sobie taki nawyk, że jeżeli widzę aptekę i wiem, że mam pieniądze, wchodzę i kupuję acodin. Acodinu używam głównie do schodzenia z gorszych rzeczy, świetnie się sprawdził jako coś w rodzaju placebo po półtora tygodniowym ciągu na alkoholu. Tak więc w piątek wieczorem przed przyjściem przyjaciółki kupiłam sobie trzy opakowania, które leżały sobie i czekały w szufladzie.