Seks a pojawienia się miłości

slu

Odsłony

1348

Miłość może uzależniać tak samo, jak kokaina. Co ciekawe, im częściej uprawiamy seks z daną osobą, tym większe jest prawdopodobieństwo pojawienia się miłości - uważa brytyjski naukowiec. [G2:735 class=left]

"Zafascynowanie drugą osobą i pożądanie są jak narkotyk. Człowiek chce więcej i więcej" - tłumaczy dr John Marsden, szef National Addiction Centre w londyńskim Maudsley Hospital. Zdaniem Marsdena odpowiedzialna za to może być dopamina, neuroprzekaźnik syntetyzowany i uwalniany przez neurony ośrodkowego układu nerwowego. Kiedy jesteśmy zafascynowani drugą osobą, dopamina wywołuje w naszym organizmie takie same reakcje, jak kokaina czy duża prędkość - wyjaśnia Marsden. Kiedy jesteśmy zakochani część mózgu odpowiedzialna za emocje pobudza pracę serca, które bije trzy razy szybciej niż normalnie. Krew kierowana jest wówczas do policzków i narządów płciowych. Efektem jest uczucie "motylków w żołądku" - dodaje badacz. Zaznacza jednak, że taki przypływ miłosnych uczuć trwa tylko przez pewien okres, wraz z upływem czasu fascynacja drugą osobą słabnie. Badania naukowe wykazują, że pierwsze "uderzenie" miłości trwa od trzech do siedmiu lat. Wyniki badań Johna Marsdena wykazały, że o przypływie miłosnych uczuć decydować może częstotliwość kontaktów seksualnych. Im częściej uprawiamy seks z daną osobą, tym większe jest prawdopodobieństwo zakochania się - uważa brytyjski naukowiec. Częsty seks skutkuje po pewnym czasie silną więzią między partnerami. Organizm ludzki "zakodowany" jest bowiem na rozmnażanie się i przekazywanie własnych genów. Wraz z upływem czasu w sposób naturalny czujemy się silnie związani z partnerem seksualnym. Więź ta obejmuje w efekcie także sferę emocji - wyjaśnia Marsden. O pojawieniu się miłosnych uczuć decyduje więc w ogromnej mierze seks. "Wydaje się, że poszukujemy idealnego partnera, z którym dzielić będziemy zainteresowania i życiowe cele. Okazuje się jednak, że ostatecznie górę bierze w nas zwierzęcy instynkt, od którego jesteśmy uzależnieni. Szukamy idealnego partnera, ale po to, by rozmnażając się, przekazywać nasze geny" - dodaje naukowiec. (PAP) Źródło: StudentNews.pl

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Z tego opisu wynika, iz nic nowego ten naukowiec nie odkryl;p Heh
Akm'e (niezweryfikowany)
gdyby seks był łatwiej dostępny ;co jest utopią ze względu na niską kulturę seksualną i świadomość na obecnym etapie cywilizacji, było by mniej zdołowanych ludzi :), i przemocy na tle seksualnej. Wtedy też więź między ludźmi rodziła by się na podłożu duchowym, seks w takim związku nabrał by innego wymiaru.
k-j (niezweryfikowany)
sam mam nadzieje zostac naukowcem za kilka lat (za 2 lata bede mial ku temu kompetencje ;J) i zawsze smiesza mnie proby porownan milosci do substancji chemicznych. milosc to nie tylko dopamina i bylbym wdzieczny gdyby jednak jakis pan madralinski nie tlumaczyl swoich kompleksow tym, ze przeciez mozna rownie dobrze pojezdzic szybkim samochodem albo strzelic kreske koksu. mimo wszystko kochajac sie nie mozna uderzyc z drzewo przez chwile nieuwagi (na pewno nie z predkoscia, ktora moze zabic ;)) albo przedawkowac. jesli chodzi o kokaine, czy inne srodki oddzialujace na neuroprzekazniki, to mozna mowic jedynie, ze jest to marna namiastka naturalnego uczucia i nic wiecej. jesli ktos nie wierzy to niech sprobuje codziennie wciagac koks przez 3 do 7 lat, ciekawe czy wtedy bedzie porownanie.
slu
co nie zmienia faktu, ze mechanizmy neurochemiczne sa te same drogi kolego abstrahujac od pojecia milosci, wypowiedz ta porownuje srodki odurzajace do procesow zachodzacych w mozgu podczas seksu i jest kompletnie prawdziwa roznica jest tylko w kondensacji tego neuroprzekaznika (nie koniecznie kokainy), zreszta ten mechanizm sie tyczy wielu innych rzeczy co innego z pojeciem wyzszego rzedu, miloscia - choc tu tez jest spore pole do dyskusji :P motylki w brzuchu? :)
Inkognito (niezweryfikowany)
"bylbym wdzieczny gdyby jednak jakis pan madralinski nie tlumaczyl swoich kompleksow tym, ze przeciez mozna rownie dobrze pojezdzic szybkim samochodem albo strzelic kreske koksu" To zdanie na tej całej stronie podoba mi się najbardziej :D .Na miłość trzeba pracować, pielęgnować, często po 3 - 7 latach ludzie wpadają w rutynę, mijają się tłumacząc brakiem czasu, nadmiarem pracy (jak ktoś naprawdę chcę to znajdzie chwilkę), coraz bardziej się oddalają, zapominają po co się razem jest. Spotkania staja się coraz niższej jakości, gra wstępna kończy się po kilku sekundach, nie trzeba już dbać o ciało, czy atrakcyjny wygląd... bo przecież jesteśmy już tyle razem to nie trzeba się starać... i potem kończą się uderzenia serca (w takim układzie proszę nie być zaskoczonym). Naukowe wytłumaczenie jest ciekawe i też coś w sobie ma, ale nie można zepchnąć na chemie własnych zaniedbań i lenistwa.
k-j (niezweryfikowany)
jeszcze jedno... czy ktos czuje motylki w zaladku po kokainie? :D
Akm'e (niezweryfikowany)
"motylki w brzuchu" czuje się raczej w dolnej części brzucha (w drugiej czakrze sanskryckiej) co jest wynikiem zarówno hormonów jak i przepływu energii. Takie motylki zazwyczaj odczuwa się w towarzystwie osoby z którą wysoko harmonizujemy seksualnie. Niestety nie zawsze idzie to w parze z harmonią w innych dziedzinach życia. Faktem jest jednak (kto przeżył to wie ;) ) że seks w początkowej fazie związku z osobą wysoce harmonizującą z nami bardzo uzależnia. Można to porównać trochę do amoku. Jeśli związek ma szansę przetrwać może rozwinąć się w piękne uczucie, a seks przejdzie transformację. Wychodzimy wtedy bez szwanku. Jeśli jednak zakończymy związek na etapie seksualnego amoku trudno potem z tego się otrząsnąć i łatwo popaść w uzależnienie od "zakochiwania się " podświadomy umysł będzie dążył do zaspokojenia tego co się w nas rozpaliło. Dlatego może lepiej uważać na motyle :) no chyba że ktoś lubi jak go "życie tak poniesie".
Fizzzi (niezweryfikowany)
Ej Artut czy Ty przypadkie sie nie zakochales ?
slu
a masz jakis test? najlepiej slinowe
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Witam! Ludziska co ja wczoraj przezylem... nie wyobrazalna faza. Zjadlem 56 sztuk. I to byl blad. Chyba za duzo jak na pierwszy raz. Zjadlem o 22.10. Do godziny 2.30 bawilem sie zajebiscie. Potem zaczal sie myslotok, lezalem sam w lozeczku i myslalem, myslalem i myslalem.... wstydze sie przyznac, ale przechodzily przez moja glowe mysli samobojcze (oczywiscie z decyzja chcialem poczekac do zejscia fazy). Pozniej tak gdzies okolo 3.20 zrobilo mi nie dobrze i ruszylem w strone lazienki. Niestety obudzilem sie na podlodze w przedpokoju, a scislej mowiac obudzil mnie stary.

  • Amfetamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Inne
  • Tripraport

Najpierw działka koleżanki, później różne miejsca począwszy od jakiejś melińskiej nory skończywszy na opuszczonym bunkrze.

Wszystko zaczęło się od tego, że w nocy z 12 na 13 sierpnia miał być najbardziej widoczny na terenie kraju deszcz meteorytów. Jako, że mieszkam w dużym, oświetlonym mieście, postanowiłam na jedną noc przenieść się do pewnego miasteczka, w którym mam wielu znajomych oraz chłopaka i wraz z nimi podziwiać te piękne widoki.

  • Kokaina

Moja przygoda z kokaina zaczela sie dosc zwyczajnie, zawsze chcialam sprobowac a pewnego dnia po prostu nadarzyla sie wspaniala okazja. Mianowicie moja dobra znajoma, ktorej juz dosc dlugi czas nie widzidzialam, podarowala mi koperte z tym bialym 'cudem'.

  • Amfetamina
  • DXM
  • Ketony
  • Kodeina
  • Lorazepam
  • Oksykodon
  • Uzależnienie

Jestem w abstynencji od narkotyków, odstawiłem psychotropy i jestem szczęśliwszy. Trzeźwość nie jest taka szara, jak może się wydawać osobie, która jest na ciągu ponad rocznym, jak to było ostatnio u mnie. Oczywiście jest od groma objawów abstynencyjnych jak bezsenność, nudności, bóle głowy, zawroty głowy, szumienie w głowie, drżenia, ale to też przez to, że nie przyjmuję leków psychotropowych, które łagodziły bardzo te wszystkie negatywne czynniki odstawienne. Postanowiłem po prostu, że nie będę brał niczego psychoaktywnego, nieważne czy to lek na chorobę, czy to narkotyk.