ja tam nie twierdzę że poniższe "ściągi" to w 100% kłamstwa, ale ich wartość edukacyjną szacuję NISKO.
NOMINACJA DO ZŁOTEGO STRZAŁA 2003!!!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Autorzy: Ewa Korpetta i Ewa Szmerdt-Sisicka
ELEMENTY STAŁE dla wszystkich zeszycików to reklama testów do wykrywani narkotyków w moczu na końcu (okładce). Jest też info, jak w staaarych dobrych polskich komiksach, że
"
DOTYCHCZAS UKAZAŁY SIĘ:
CO TO ZNACZY NARKOTYK,
CO TO ZNACZY UZALEŻNIENIE,
LECZENIE UZALEŻNIEŃ,
GDZIE SZUKAC POMOCY,
KANABINOLE,
PSYCHOSTYMULANTY,
HALUCYNOGENY,
OPIATY,
MIESZANKI-SKUNY, KWASY, WZIEWNE,
JAK POMÓC?
".
Na "moich" egzemplach jest jeszcze sklepowa cena- 3,50
SKUNY
Są to mieszanki tworzone na bazie marihuany, a tak naprawdę to dokładnie nie jest wiadomo co się wtaściwie bierze paląc skuna. Młodzi ludzie niezbyt dokładnie wiedzą co to jest ta "mocniejsza holenderska marihuana" "marihuana", czy wreszcie "zioło". Składu tej mieszanki nie znają, często nie wiedzą, że to mieszanka, ale wiedzą na pewno, że "zioło nikomu nie zaszkodziło".
Skun jest towarem wyjątkowo atrakcyjnym - dobrze "kręci", jest "zupełnie nieszkodliwy" i jest "najdroższy" (skoro drogi, to dobry). Czasami młody człowiek wie, że w "skunie jest trochę chemii", jakiej - to mało ważne, ważne, że dobrze działa.
A skuny, tak ostatnio modne, to mieszanina wszystkich substancji psychoaktywnych, które są aktualnie na rynku.
Mogą to być substancje halucynogenne, amfetamina, jej pochodne lub nawet heroina.
Do tytoniu, czy drobno pociętych liści marihuany, dodawane mogą być drobno pocięte liście rosnących w Polsce trujących roślin, czy też nasączone substancjami wziewnymi liście marihuany. Mogą być dodane także rośliny halucynogenne, jak lulek czy bieluń dziędzierzawa - właściwie w skunie może być wszystko, poza grzybami halucynogennymi i kokainą.
I tak naprawdę paląc "skuna" nie wiesz na co trafisz, i nawet nie wiesz jak będzie "kręciło", bo działanie na organizm będzie takie jak marihuany i dodatkowo takie jak domieszki.
Nie wiesz również, jakie będą powikłania, ani jakie będzie zejście.
"Bazą" skunów jest marihuana, która działa bezpośrednio na mózg, zmienia odbiór rzeczywistych bodźców zewnętrznych. Zmienia koordynację ruchową, zaburza ocenę odległości, myślenie, koncentrację uwagi i pamięć, a działając na komórki móżdżku daje zaburzenia równowagi.
Wpływa również niekorzystnie na uktad limbiczny. Wpływa na zaburzenie poziomu testosteronu. Dodatkowo skuny działają również tak jak amfetamina i jej pochodne "przyspieszają" wszystkie życiowe czynności, pracę wszystkich komórek, tkanek, układów. Działają tak na komórki mózgu i nerwów obwodowych. Zwężają naczynia krwionośne powodując wzrost ciśnienia tętniczego krwi, jednocześnie zmniejszają dostarczanie tlenu do narządów, dając tym samym mniejsze ukrwienie. Przyspieszają pracę serca.
Działając na komórki mózgowe amfetamina obejmuje wiele okolic mózgu - jej działanie może spowodować obrzęk mózgu lub wewnątrzczaszkowy krwotok.
Już w trakcie palenia skuna (z uwagi na zawartą w nim amfetaminę lub jej pochodne) mogą wystąpić zaburzenia psychiczne, urojenia (formalne zaburzenia myślenia) ksobne, prześladowcze, którym często towarzyszy lęk i poczucie zagrożenia.
Mogą wystąpić również halucynacje (zaburzenia postrzegania) ze strony wszystkich zmysłów słuchowe, wzrokowe, dotykowe.
Takie same zaburzenia mogą wystąpić gdy w skunie są substancje halucynogenne. Używanie skuna może dawać dolegliwości fizyczne, bóle w klatce piersiowej, duszność, zaburzenia w pracy serca - arytmię lub tachykardię, może dawać nudności i wymioty, praktycznie może dawać powikłania związane ze wszystkimi substancjami psychoaktywnymi wchodzącymi w jego skład. Może dawać zejścia, może dawać "flash backi", czy też psychozy poamfetaminowe. Na "zejściu", bo i to może dać palenie skuna, pojawiają się zaburzenia snu, łaknienia, występuje "huśtawka nastroju", są problemy z koncentracją uwagi, występują trwałe zaburzenia pamięci.
Mogą również pojawić się objawy abstynencyjne charakterystyczne dla narkotyków dających zależność fizyczną.
Tak dziata nieszkodliwe "zioło", które - wbrew ogólnym opiniom - jest groźnym i łatwo dostępnym narkotykiem w Polsce.
SUBSTANCJE WZIEWNE
Środków gazowych do wywoływania zmian świadomości używano przez wieloma wiekami - przypomnijmy sobie choćby wyrocznię delficką, gdzie Pytia siedziała w oparach gazów i przepowiadała przyszłość (w sposób szalenie enigmatyczny i "odlotowy").
Wziewnych środków używano do złagodzenia bólu w XIX wieku (pierwsze usunięcie bezbólowe zęba po wdychaniu chloroformu), jak również używano ich w celach rozrywkowych.
Podtlenek azotu, chloroform - dały podstawy anestezjologii. Pamiętajmy jednak, że zawsze były stosowane pod opieką specjalistów.
W latach czterdziestych w Ameryce pojawił się problem młodych ludzi, którzy nie mając pieniędzy na inne narkotyki zmieniające świadomość - wdychali pary rozpuszczalników.
Te substancje można byto kupić w sklepach przemysłowych.
W Polsce również te substancje są używane w celu odurzenia się. Dotyczy to grupy bardzo młodych ludzi - nazywanych "klejarzami" lub "wąchaczami". Zaczynają odurzanie w wieku 10-12 lat (a bywa, że młodsi) - wdychając głęboko przez usta substancje lotne najczęściej z plastykowej torebki.
Czasem wdycha się w samotności, czasem w grupie.
Używa się do tego produkty codziennego użytku zawierające rozpuszczalniki. Są to lakiery, paliwa (benzyna, nafta), kleje do gumy, rozpuszczalniki, pokosty, substancje czyszczące, różnego rodzaju kleje.
Substancje te, a właściwie ich pary, błyskawicznie zatruwają komórki mózgowe. Mózg produkuje wizje, wprowadza wdychającego w stan euforii i upojenia.
Większość wdychanej pary jest zatrzymywana przez wątrobę, którą niszczy, bez możliwości regeneracji komórek. Tak samo niszczy inne narządy, a szczególnie mózg i komórki nerwowe obwodowego układu nerwowego.
Bardzo szybko pojawiają się tragiczne skutki tych uszkodzeń. Źle zaczyna pracować wątroba, nerki, serce, płuca, zaczynają się pojawiać niewydolności wszystkich układów. Na skórze i śluzówkach mogą pojawiać się stany zapalne.
I najbardziej uszkodzone, nieodwracalnie uszkodzone, komórki układu nerwowego dają stany zapalne nerwów obwodowych z bólami, porażeniami i zaburzenia pamięci, myślenia, zaburzenia widzenia - do ślepoty włącznie.
Trwałe uszkodzenie w centralnym układzie nerwowym nie pozwala zapanować nad afektem, pojawiają się zaburzenia zachowania w postaci trudnych do opanowania napadów dysforii czy też agresji.
Przedawkowanie może doprowadzić do śmierci.
Substancje wziewne bardzo szybko dają bardzo duże uzależnienie psychiczne. Powodują dużą śmiertelność, zwłaszcza u dzieci i młodzieży poniżej 20 roku życia.
Rodzice dość szybko mogą zauważyć zmianę w zachowaniu dziecka, które odurza się substancjami lotnymi. Takie dziecko staje się nieufne, zmienia kolegów, gorzej się uczy, traci zainteresowania. Może mieć czasem pobrudzone ubranie, odczyny na skórze. Czasem można znaleźć pachnące rozpuszczalnikami torebki.
Bardzo niebezpiecznym jest to, że nawet jednorazowe wąchanie może dać nieodwracalne uszkodzenie komórek.
W Polsce po te substancje sięgają dzieci z rodzin biednych, dzieci, których nie stać na prawdziwe narkotyki.
Są to również dzieci z rodzin tzw. "patologicznych", gdzie odurzenie pozwala zapomnieć o pijanym, agresywnym ojcu, pobitej matce, czy własnym smutku, bólu czy nędzy.
Zdarza się, że pierwsze kontakty z tymi środkami odbywają się w grupie równolatków, zdarza się, że następne przeżywa się w samotności, w ustronnym miejscu. Często uchodzi to uwadze najbliższych dorosłych. W tych sytuacjach dużą rolę mogą odegrać stużby socjalne, szkoła, świetlica. Daje to tym dzieciom szansę na zmianę środowiska i leczenie z uzależnienia.
Musimy jednak pamiętać, że każde dziecko, z każdego domu, może eksperymentować z tymi środkami. Te środki często mamy w domu, a naprawdę nie wiemy kto i kiedy zachęci do "wąchania" nasze dziecko.
TZW. "KWASY"
"Kwasy" to produkt nowoczesnej chemii. To odpowiedź na legendę o LSD i chęć wykorzystania przez producentów i dystrybutorów tej legendy w celach zarobkowych. Środowisko biorących bezkrytycznie utożsamia "kwasy" z LSD, tym bardziej, że forma ich dystrybucji, tzn. kolorowe znaczki, jest taka sama jak tego środka halucynogennego.
Samo, czyste LSD, dzięki silnemu wielogodzinnemu działaniu halucynogennemu odstraszyło wiele osób już po pierwszej próbie, toteż nie byto dochodów z jego dystrybucji, takich jak przy innych narkotykach. Wiele osób nie chciało tego koszmaru przeżywać po raz drugi, a ci, którzy mieli ochotę na więcej - robili to sporadycznie, szukając często opieki osób drugich przy następnych "odlotach".
"Kwasy" - dziś dostępne na rynku to głównie mieszanki metaamfetamin, działających na pograniczu środków stymulujących i halucynogenów. Zdarza się, że jest to także połączenie metaamfetamin ze śladowymi ilościami LSD.
Bardzo rzadko można trafić na czyste LSD - wtedy jest to niesamowitym szokiem dla kogoś, kto "kwasi się" już od dłuższego czasu. Bowiem przyzwyczajony do poczucia siły, euforii, odbioru ciałem świata i muzyki, zwiewnych, "śladowych doznań" omamowych - najczęściej trwających do kilku godzin -nagle zanurza się w świat horroru, z którego nie może szybko wyjść. Często ten "inny kwas" staje się powodem szukania pomocy, celem wyjaśnienia co się przytrafiło i "czy już zwariowałem".
"Kwasy" dzięki zawartości metaamfetamin, są chętnie używane. Powodują u wielu uzależnienie psychiczne, te same reperkusje dla ciała i psychiki, co amfetamina i LSD. Tak doraźnie, w momencie przyjęcia, jak i w ramach przewlektych następstw.
Chętnie przyjmowane na "imprezach", gdzie ich użycie ma wzmocnić poczucie zabawy, sieją niesamowite spustoszenia w organizmie. Same z siebie podnoszą ciśnienie krwi i przyspieszają akcję serca, podobnie jak niektóre metaamfetaminy podnieść mogą temperaturę ciała, znoszą poczucie zmęczenia. Jeżeli do tego dotączymy wielogodzinny wysiłek, jakim jest taniec, dodatkowo zwiększamy przegrzanie ciała, tętno i ciśnienie krwi. Efektem tego mogą być hipertermie upośledzające funkcjonowanie narządów, mikrowylewy, arytmia serca, tachykardia, zapaści.
Następstwem przyjmowania "kwasów" mogą być także przewlekłe choroby psychiczne zarówno takie, jak przy amfetaminie, jak i takie, jak przy stosowaniu LSD.
LEKI UZALEŻNIAJĄCE - LEGALNE SUBSTANCJE PSYCHOAKTYWNE
Leki są substancjami, które powinny być stosowane z pewną wiedzą o ich budowie, mechanizmie działania i wpływie na organizm. O podaniu leków powinien zawsze decydować lekarz, którego podstawową zasadą jest przede wszystkim nie szkodzić.
Często w decyzji lekarza jest wybór mniejszego zła - lek bardziej pomoże, jest konieczny, niż zaszkodzi.
Wielu jednak pacjentów stosuje leki na własną rękę, bo jego działanie oceniamy po usunięciu przykrego dla nas objawu. I często tak jest - objaw jest usunięty, lecz pozostała przyczyna i to wtaśnie ją powinno się leczyć i o tym zawsze powinien decydować lekarz.
Utarło się przekonanie, że psychiatra wypisuje "psychotropy", czyli łeki na uspokojenie, a jest to zupełne nieporozumienie. Razem połączono neuroleptyki, leki przeciwdepresyjne, uspokajające, np. benzodiazepiny czy barbiturany.
Antydepresanty, neuroleptyki nie dają uzależnienia. Natomiast barbiturany czy benzodiazepiny, zwłaszcza stosowane bez kontroli lekarskiej, bardzo szybko uzaIeżniają.
Wiele osób uzależnionych od narkotyków zażywa leki uspokajające lub nasenne w okresie abstynencji od narkotyku, a czasem nieraz nieświadomie zamiast narkotyku.
Są również osoby, które początkowo przyjmowały leki z przepisu lekarza, potem same zaczęły decydować o długości ich przyjmowania i ilości tabletek - straciły zupetnie kontrolę nad dawkowaniem, a recepty "organizowały" sobie same.
Grupą leków, które bez kontroIi lekarskiej bardzo szybko uzależniają, jest grupa benzodiazepin.
Wszystkie pochodne benzodiazepiny (celowo nie podaję nazw leków) działają: 1) przeciwlękowo, 2) uspokajająco, 3) nasennie, 4) przeciwdrgawkowo.
W poszczególnych lekach działania te są różnie nasilone.
Jedne działają bardziej nasennie, inne lepiej przeciwlękowo, jeszcze inne mają działanie uspokajające, wreszcie są takie, które przede wszystkim działają przeciwdrgawkowo.
Niestety, wszystkie leki z tej grupy mogą dawać uzależnienie, jeśli nie są brane pod ścistą kontrolą lekarza. Różny jest okres działania poszczególnych leków, od bardzo krótko działających (od 1/2 godz. do 5 godz.), do działających ponad 24 godziny.
Z uwagi na sposób wydalania można podzielić je na dwie grupy. Na leki takie, które bezpośrednio są wydalane z moczem i takie, które tworzą w organizmie nowe czynne związki (metabolity) i mogą się kumulować.
Benzodiazepiny są stosowane w stanach lęku, w zaburzeniach snu, w zaburzeniach emocjonalnych,w leczeniu zespołu abstynencyjnego alkoholowego i w leczeniu napadów drgawkowych, w schorzeniach układu mięśniowoszkieletowego.
Leki te powinny być stosowane tylko z zalecenia lekarskiego i pod ścisłą kontrolą lekarza specjaIisty.
Jak już wspomniałam, celowo nie podaję ich nazw, gdyż stosowane na własną rękę, w nieodpowiednich dawkach, mogą dawać objawy niepożądane, takie jak: nadmierna senność, zaburzenia snu, zaburzenia koordynacji ruchów, mogą dawać również zaburzenia pamięci.
Zdarza się, że działając paradoksalnie, mogą wywołać agresję i zachowania impulsywne z dużym pobudzeniem psychoruchowym. Mogą, działając na układ krążenia, przyspieszać czynność serca i spadek ciśnienia krwi. Może także występować zwolnienie czynności serca, do jego zatrzymania.
Benzodiazepiny występują w postaci tabletek, kapsutek, pastylek, czy też ampułek. Można je przyjmować doustnie lub dożylnie - najczęściej są w opakowaniach fabrycznych, bez względu na to, czy zdobywane są legalną, czy nielegalną drogą. W aptekach, wydawane są na recepty.
Jak długo je przyjmować i w jakich dawkach powinien decydować Iekarz.
Zbyt duże dawki i zbyt długie stosowanie ich na własną rękę może dawać nadmierną senność, spowolnienie, poczucie zmęczenia, czasem zaburzenia libido i zniżkę ciśnienia krwi, a przedawkowanie - zaburzenia pamięci, bóle głowy, nudności, apatię.
Nagłe odstawienie zbyt dużej dawki może dawać napady drgawkowe, zaburzenia świadomości, zaburzenia widzenia, a nawet zaburzenia psychiczne.
Mogą również wystąpić objawy abstynencyjne, które trudno odróżnić od objawów, które są tymi lekami leczone - może wystąpić bezsenność, nasilenie niepokoju, nudności, zlewne poty i wzmożone napięcie mięśniowe.
Niekontrolowanie przyjmowania benzodiazepin może zaburzać pamięć, dawać poczucie zmęczenia, niezborność ruchów i wahania nastrojów.
Narkomani kupują benzodiazepiny na "czarnym rynku" i zażywają, czy to po to by zwiększyć działanie narkotyku, czy zmniejszyć efekty działania narkotyku, np. gdy nie mogą zasnąć lub wypocząć.
Często wzmacniają działanie opiatów, głównie heroiny.
Do takich celów używana jest również znacznie starsza grupa leków - barbiturany.
Kwas barbiturowy zostat odkryty w 1903r., a jego pochodne świetnie działały w bezsenności i nadpobudliwości.
I choć zauważono, że barbiturany dają objawy uzależnienia fizycznego, dopiero w latach pięćdziesiątych uznano je za leki uzależniające.
Narkomani szybko zauważyli, że heroinę można "zastąpić" barbituranem, a używający amfetaminę, że pomagają szybciej wrócić do normalnego snu.
Wreszcie dealerzy zaczęli dodawać barbiturany do heroiny, uzyskując tańszy produkt.
W latach sześćdziesiątych wielu dożylnych narkomanów łączyło barbiturany z "kompotem" - wielu zmarto z przedawkowania.
Barbiturany działają nasennie, dają poczucie uspokojenia, wyrównanie nastroju, ale działają również bezpośrednio na ośrodek oddechowy - powodując jego depresję, co może prowadzić do bezdechu.
Przedawkowanie barbituranów daje nieprecyzyjność ruchów, niewyraźną mowę, oczopląs, czy też zmiany na skórze. Może także wystąpić uszkodzenie nerek.
Gwałtowne ich odstawienie może dawać bezsenność, zaburzenia oddychania, krążenia, mogą pojawić się zaburzenia psychiczne z lękiem, a przede wszystkim trudne do opanowania napady drgawkowe do statusu epileptycznego włącznie - budzi więc wielkie nasze zdziwienie, że osoby podejmujące się odtrucia narkomanów z heroiny podają im wysokie dawki barbituranów - czyżby nie zdawały sobie sprawy, że niesie to ze sobą zagrożenie życia tych młodych Iudzi.
Dziwi to tym bardziej, że nawet starzy "kompociarze", którzy od lat sami się leczą, zdecydowanie przerzucili się na benzodiazepiny, uznając je za znacznie bezpieczniejsze.
Dawki benzodiazepin używane przez narkomanów są wielokrotnie większe niż zalecane przez lekarzy. Benzodiazepiny to "dobry towar" na rynku narkomańskim. Recepty na nie również.
----------
Stowarzyszenie " Eleuteria" (eleuteria z grecka "wyzwolenie") działa od 1995 roku. Realizatorami wszystkich zadań statutowych jest w pełni profesjonalny zespót pracowników merytorycznych Poradni UzaIeżnień w Warszawie.
Stowarzyszenie prowadzi działalność profilaktyczną i edukacyjną, dotyczącą zjawiska narkomanii, a także poradnictwo dla osób uzależnionych i ich rodzin.
Mamy nadzieję, że nasze doświadczenia, zawarte w niniejszej publikacji, okażą się pomocne czytelnikom na terenie całej Polski.
EWA KORPETTA - psycholog kliniczny, absolwentka ATK, od lat pracująca w psychiatrii, a od 1995 roku z osobami uzależnionymi w Poradni Uzależnień w Warszawie, przy ul. Dzielnej 7.
Wiceprezes ds. profilaktyki uzależnień działalności Stowarzyszenia.
EWA SZMERDT-SISICKA - lekarz specjalista psychiatra, od lat zajmująca się osobami uzależnionymi w szpitalu psychiatrycznym, ostatnio kierownik Poradni Uzależnień w Warszawie, przy ul. Dzielnej 7. Prezes Stowarzyszenia "Eleuteria".
-----------------------
KANABINOLE
DANE Z HISTORII
W XVI wieku p.n.e. w Asyrii, w tzw. papirusie Ebersa opisano działanie środka przeciwbólowego - były nim konopie. To właśnie w Azji zostały odkryte ich własności narkotyczne.
W IV wieku p.n.e. uprawiali je Chińczycy. W II wieku p.n.e. o własnościach konopi pisano w indyjskich pismach. Były również uprawiane i stosowane w starożytnej Grecji. Od wielu wieków znana była ta roślina w Arabii, Południowej i Środkowej Ameryce.
Konopi używano dla uspokojenia, odprężenia, wreszcie dla złagodzenia bólów.
W Wielkiej Brytanii konopie uprawiali Rzymianie - były one używane do wyrobu sznurów i ubrań z uwagi na włóknistą łodygę.
Z powodu tej cechy w początkach XVII wieku uprawiali ją osadnicy w Ameryce Północnej - tam też z jej nasion tłoczono olej, nasion używano do karmienia domowego ptactwa...
Do Europy - do Portugalii i Hiszpanii przed tysiącem lat, przywieźli konopie Mamonie - znano już wtedy dobrze właściwości psychoaktywne konopi. Stosowano je w trakcie ważnych uroczystości. Na co dzień konopie używała ludność na Karaibach dokąd dotarły z Bengalu.
Przez wieki konopie rozprzestrzeniły się na całym świecie. Występują pod ponad 350 nazwami.
Opisał je, tworzący systematykę roślin, Limeusz [Linneusz?-h] w 1753 roku nadając im nazwę Cannabis Sativa.
W XVIII wieku na Zachodzie konopie indyjskie były rozpowszechnione jako lek ziołowy działający przeciwbólowo i do XIX wieku rozszerzono zakres jego działań leczniczych.
Były stosowane jako lek łagodzący mdłości, działający przeciwdrgawkowo, nasennie. Używano ich w stanach zapalnych układu oddechowego i afektywnych zaburzeniach psychicznych.
W Ameryce leczono marihuaną dnę, reumatyzm, tężec i gorączkę drżenną {delirium tremens).
Medycyna interesowała się konopiami indyjskimi i ich zastosowaniem głównie jako środkiem leczniczym.
Pod koniec XIX wieku używano marihuanę, zwłaszcza w koloniach brytyjskich, do celów relaksujących. Została nawet powołana Komisja Konopi Indyjskich, kt6ra miała za zadanie określić czy palenie konopi indyjskich powoduje "szkody psychiczne i moralne".
W 1928 roku marihuana została prawnie zakazana w Wielkiej Brytanii - jednak w aptekach była aż do 1973 roku.
W Ameryce P6łnocnej na początku XX wieku marihuana była używana wśród najbiedniejszych. Początkowo w środowiskach robotniczych, później wśr6d czarnosk6rych muzyk6w jazzowych.
W tym samym czasie zaczęły pojawiać się w prasie artykuły opisujące przerażające wydarzenia po paleniu marihuany, które spowodowały, że w 1930 roku handel marihuaną został zdelegalizowany i powstał Urząd ds. Narkotyk6w przy Ministerstwie Skarbu.
W 1937 roku został wprowadzony zakaz używania marihuany na terenie całego kraju, ale był on notorycznie ignorowany. Ignorowano r6wnież wyniki badań naukowych. W latach sześćdziesiątych naszego wieku nastąpił wzrost popularności marihuany. Stała się ona symbolem ruchu hippisowskiego, zaczęła być używana przez studentów i wielu młodych ludzi.
W Anglii w 1970 roku z marihuaną miało kontakt ponad 4 miliony os6b, w tym 1/3 student6w wyższych uczelni. Zaś w Ameryce marihuanę nieregularnie paliło ponad 10 milion6w, a przynajmniej 1 raz zapaliło ponad 25 milionów os6b.
Pod koniec lat siedemdziesiątych popularność marihuany w Ameryce, Anglii i Zachodniej Europie osiągnęła szczyt. Badania naukowe nad działaniem marihuany są prowadzone z różnym natężeniem od lat trzydziestych w wielu pracowniach i do dnia dzisiejszego przynoszą coraz to nowe odkrycia.
Konopie indyjskie są rośliną jednoroczną, odporną na mróz, bardzo łatwo przystosowującą się do warunków, w których jest uprawiana.
Od podłoża, temperatury, wysokości n.p.m. oraz klimatu, w kt6rym się rozwija uzależniona jest ilość psychoaktywnego czynnika, kt6ry powoduje uzależnienie. Jego zawartość waha się od 0,1% do 30%. Jest to tetrahydrokanabinol (THC). On to działa najsilniej wywołując euforię. Żywica konopi indyjskich zawiera ponad 60 substancji psychoaktywnych.
DZIAŁANIE NA SYSTEM NERWOWY I INNE UKŁADY ORGANIZMU
Marihuana działa bezpośrednio na komórki centralnego układu nerwowego (działa na mózg) powodując, że zmienla się odbiór bodźców z zewnątrz.
Palący - inaczej słyszy, widzi, czuje, a więc inaczej ocenia odległość, działa wolniej niż zwykle. THC działa głównie na te części mózgu, które są odpowiedzialne za koordynację ruchową, poczucie czasu, ocenę odległości oraz za myślenie, koncentrację i pamięć.
Wpływa również na komórki móżdżku powodując zaburzenia równowagi i koordynacji ruchów. Delta9-THC wpływa również bezpośrednio na część mózgu zwaną hipokampem, która jest odpowiedzialna za zapamiętywanie.
Stąd palenie marihuany tak bardzo uszkadza pamięć.
Z ostatnich badań wynika, że długotrwałe używanie marihuany wpływa podobnie jak kokaina, heroina i alkohol na występujący w mózgu układ limbiczny - stąd po zaprzestaniu palenia marihuany występują podobne odczucia jak przy odstawieniu innych w.w. narkotyków.
Badania nad wpływem marihuany na organizm ludzki są prowadzone od wielu lat i coraz częściej pojawiają się wyniki, które pokazują szkodliwości, których do tej pory nie brano pod uwagę. Okazało się, że palenie marihuany jest tak samo, a może nawet bardziej, rakotwórcze niż palenie papierosów, gdyż wydziela się znacznie więcej ciał smolistych - o tym mało kto wie.
Ostatnio ukazało się również doniesienie wynikające z badań, że marihuana ma wpływ na poziom testosteronu.
To, że powoduje zaburzenia w sferze seksu wiemy z codziennej praktyki. Wielu pacjentów palących od lat marihuanę ma zaburzenia potencji, których zupełnie nie łączy z paleniem "trawki". Teraz naukowe badania potwierdzają, że jest za to odpowiedzialna marihuana.
Wiadomo, że po marihuanie nieprawidłowo ocenia się sytuację, swoje możliwości, odległość - staje się to przyczyną wypadków samochodowych. W 1995 roku w Kalifornii przeprowadzono badania i okazało się, że 85% osób, które zginęły w kolizjach samochodowych było po marihuanie (dane te dotyczyły nie tylko kierujących pojazdami, którzy zginęli lecz również ich ofiar).
Znany jest również, potwierdzony badaniami, niekorzystny wpływ marihuany na gonady oraz na rozwój płodu. Noworodki matek palących marihuanę są mniejsze, mają mniejszą odporność. Znacznie częściej chorują.
WYSTĘPUJĄCE POSTACIE NARKOTYKU I DROGI JEGO PRZYJMOWANIA
Z konopi indyjskich otrzymuje się haszysz. Jest to zagęszczona żywica uzyskiwana z liści i kwiatostanu połączonych masą lepiącą (np. klejem, woskiem). Masa ta występuje w postaci twardych tabliczek lub placków.
Kolor, zapach i zawartość THC haszyszu są zależne od kraju, z którego pochodzi.
Pali się go w specjalnych fajkach lub w postaci "joint6w" - wtedy może być łączony z tytoniem. Czasem dodaje się go do ciasteczek lub potraw.
Olej haszyszowy otrzymuje się przez destylację zmielonych lub posiekanych liści konopi. Używane są do tego długotrwałego procesu rozpuszczalniki. Otrzymuje się produkt w postaci czarno-zielonkawej gęstej, lepkiej cieczy, która nie rozpuszcza się w wodzie. Sprzedawany jest w małych fiolkach.
Olej haszyszowy może być przyjmowany doustnie, może być palony, gdy posmaruje się nim powierzchnię papierosa.
Marihuana jest otrzymywana z liści i szczytowych części kwiatowo-owoconośnych.
Te części rośliny suszy się i sieka uzyskując postać tytoniu lub herbaty.
Pakuje się ją po kilka gramów w torebki foliowe lub koperty.
Marihuanę pali się w fajeczkach lub w postaci papierosów. Bardzo popularną formą palenia marihuany są tzw. "jointy", czyli skręty marihuany z tytoniem.
MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI...
Konopie indyjskie bardzo polubiły polską ziemię. I mimo niesprzyjających, wydawałoby się, warunków atmosferycznych, dobrze rosną na naszym gruncie. Nie myślę tutaj o specjalnych, na przemysłową skalę prowadzonych, nielegalnych uprawach, gdzie stwarza się tej roślinie najlepsze warunki {pomieszczenia z ustaloną temperaturą, wilgotnością i oświetleniem). Myślę o tych "chałupniczych, osobistych" uprawach na własny użytek - na działkach, w skrzynkach balkonowych, w doniczkach.
Często taka roślina jest przez niezorientowanych rodzic6w i najbliższych traktowana jako element ozdobny {jej liście przypominają nieco postrzępione liście pokrzywy), jako np. kontrastująca z bielą donicy czy parapetu i firanki zielona plama. A taka doniczka może zawierać "towar" na cały rok, np. dla całej klasy.
Znane są przypadki, że młodzi ludzie powierzają takie własne uprawy marihuany swoim rodzicom, na czas swojej nieobecności. I rodzice doglądają, pielą, podlewają, zupełnie nie mając świadomości, że uprawiają narkotyki i przyczyniają się do tego, by ich dzieci stały się narkomanami.
W Polsce i nie tylko, marihuana jest uważana za substancję zupełnie nieszkodliwą. Mówi się, że jest to "miękki" narkotyk i od lat z różnym natężeniem powraca problem jej legalizacji. Nie ma "miękkich" i "twardych" narkotyków. Są po prostu substancje psychoaktywne, które pozwalają nam zmienić sobie świadomość - poczuć się lepszym, silniejszym, bardziej radosnym, pozwalają oddalić problem - niestety prowadzą do uzależnienia, do niemożności życia bez ich zażywania, do niszczenia swego organizmu.
Efekty palenia marihuany czujemy już po kilku minutach.
Jest "super" po jej wypaleniu, jest fajnie - "bosko", bezproblemowo i radośnie - wiedzą bardzo dobrze ci, którzy palą. Niestety, nie wiedzą, jakie daje ona szkodliwości.
Największą, w moim poczuciu szkodliwością marihuany jest fakt, że uważa się ją za zupełnie nieszkodliwą. I to błędne przekonanie dotyczy znacznej większości społeczeństwa.
Tak uważają młodzi ludzie, tak uważają niektórzy ich nauczyciele, takie przekonanie panuje w środowisku mediów, takie zdanie pada często w wywiadach z idolami młodzieży. Niejednokrotnie zgłaszają się pacjenci z artykułami osÓb z tytułami naukowymi, którzy w nieodpowiedzialny sposób piszą o nieszkodliwości marihuany.
Często pacjenci mówią o nieszkodliwości marihuany przytaczając zdanie zasłyszane w radio, TV czy też przeczytane w prasie. Dorośli podają w sposób zupełnie bezkrytyczny, że dzięki paleniu marihuany nie popadli w alkoholizm - potwierdzając tym, że muszą przyjmować substancje psychoaktywne {alkohol też jest substancją psychoaktywną tyle, że legalną) aby funkcjonować.
I rzeczywiście nie mają oni poczucia uzależnienia od marihuany, bo nie daje ona uzależnienia fizycznego - ze strony organizmu nie ma żadnej, najmniejszej nawet informacji, że coś jest "nie tak".
Gdy się zmienia swoją świadomość pijąc alkohol - ma się nazajutrz objawy fizyczne - suchość w ustach, bóle głowy, uczucie osłabienia, czasem nudności, słowem katz'a, który jasno daje informację, że coś jest "nie tak".
Już choćby to przemawia za "nieszkodliwością marihuany".
Po przepaleniu nikotynowym również mamy nieprzyjemne doznania fizyczne, a po marihuanie ani śladu fizycznych doznań, żadnego ostrzeżenia ze strony ciała.
Również tolerancja na marihuanę nie rośnie - można przez długi czas palić jednakową małą dawkę. Nie trzeba zwiększać ani ilości, ani częstotliwości palenia. I nie czuje się potrzeby zapalenia - jednym słowem "pełna kontrola" nad używaniem marihuany.
Ale tak naprawdę wiadomo, że na pewno będzie "imprezka" lub pójdzie się do "dyskoteki" i na pewno będzie tam "marycha", żeby było "super", lub inaczej - jeśli pali się tylko w czasie weekendu i tylko przy ognisku i tylko w gronie najbliższych, to dlaczego palenie jest konieczne by było "super". Bez marihuany nie może być "super"?
Wielką szkodliwością marihuany jest to, że to właśnie ona uczy zmieniać sobie świadomość, to ona wprowadza w uzależnienie podstępnie, niewidocznie, bezboleśnie.
Wśr6d pacjentów, kt6rzy zgłaszają się do Poradni Uzależnień i deklarują chęć leczenia z powodu uzależnienia od heroiny (o opiatach będzie mowa w zeszycie nr 8 tej serii) większość twierdzi, że nigdy z narkotykami nie miała kontaktu. Pytani od kiedy palą marihuanę - odpowiadali, że "trawkę" palili od 2-4-6 lat i zawsze dodawali, że to przecież nie jest narkotyk.
W naszej Poradni 95% pacjentów swoje kontakty z narkotykami zaczynało od "miękkiej", "nieszkodliwej", "nieuzależniającej" "trawy".
I to właśnie marihuana palona kilka lat doprowadziła ich do choroby uzależnieniowej, a heroina - substancja, która "lepiej kręci" i daje uzależnienie fizyczne - uświadomiła ciało, że przyjmowanie jej jest konieczne do zwykłego codziennego funkcjonowania.
Palenie marihuany uważane jest za zupełnie nieszkodliwe, a na dodatek każdy kto pali, zbiera własne pozytywne doświadczenia, że po paleniu jest "luz", że ma się lepszy nastrój, że jest się weselszym, że można się lepiej porozumieć z innymi - krótko mówiąc jest "super".
I te odczucia przekazuje się z pełną nieświadomością, że jest to tylko pół prawdy.
O tym, że ma się zaburzoną zdolność przyswajania informacji, ma się zaburzoną koncentrację uwagi, zaburzoną pamięć (i to w sposób trwały) nie mówi się, tego się nie czuje tym bardziej, że z mediów wiadomo coś zupełnie innego.
A to idol młodzieży chwali się, że daje dzieciom do palenia marihuanę i cieszy się, że dlatego nie piją alkoholu. To znów jakiś zawodowy wygrywacz teleturniejów mówi, że w przygotowaniu do występów pomaga mu marihuana.
Młodzi ludzie to słyszą i wierzą, bo skąd mogą przypuszczać, że dorośli są aż tak nieodpowiedzialni, że wypowiadają się nie mając wiedzy.
Każdy ma prawo dokonać wyboru czy chce brać narkotyki czy nie. I niech wybierze - ale taki wybór musi być prawdziwym wyborem opartym o wiedzę o narkotyku i o konsekwencjach jego używania.
W Warszawie był afisz reklamujący film z napisem "zapach trawy - smak wolności" - nieporozumienie totalne. "Zapach trawy - smak niewoli" - to byłaby cała prawda.
Jesteśmy przekonane, że zdecydowana większość palaczy marihuany jak i używający innych narkotyków nie tknęłaby ich gdyby znała całą prawdę.
Nie paliliby marihuany wiedząc, że można mieć po tym doznania psychotyczne - urojenia prześladowcze, czuć się śledzonym czy też mieć halucynacje lub niekontrolowaną "huśtawkę" nastroju.
Nie paliliby marihuany wiedząc, że "na zejściu" będą mało aktywni, apatyczni, z zaburzeniami koncentracji, z niepokojem - nie mówiąc o wspomnianych już trwałych zaburzeniach pamięci.
Nie paliliby marihuany, gdyby wiedzieli jak niekorzystnie działa ona na gonady i o tym, że noworodki matek palących są znacznie mniejsze przy urodzeniu i bardziej ospałe.
Wierzymy w zdrowy rozsądek młodzieży, mamy nadzieję, że po lekturze tej książki po prostu uwierzą nam i nie będą sprawdzali na sobie szkodliwości palenia konopi indyjskich.
Wierzymy, że mając większą wiedzę na ten temat, dokonają słusznego wyboru.
------------------
PSYCHOSTYMULANTY
DANE Z HISTORII
Na świecie mało jest prac naukowych na temat amfetaminy. Jej synteza została przeprowadzona w 1887 roku i praktycznie do lat dwudziestych naszego stulecia nie była stosowana.
Od 1930 roku siarczan amfetaminy był stosowany jako lek. Wykorzystywano powodowany przez niego brak łaknienia w leczeniu otyłości. Leczono nim również astmę, czasem depresję, głównie jednak był stosowany w leczeniu narkolepsji (nagłym niekontrolowanym zasypianiu). Szybko zauważono jednak, że przy stosowaniu tego leku występuje bezsenność, niemniej jednak próbowano nim leczyć migreny, impotencję czy też chorobę morską.
W czasie II wojny światowej amfetamina była podawana żołnierzom, praktycznie wszystkich armii. Stosowali ją Anglicy i Niemcy. Znosiła potrzebę snu, łaknienie, usuwała zmęczenie. żołnierze mieli poczucie, że są niezwyciężeni. Mieli poczucie dużej siły i mocy, wiarę w zwycięstwo. Czuli się pewni możliwości, mogli zwiększyć wysiłek.
Żołnierzom amerykańskim, którzy walczyli na Malajach w bardzo trudnych warunkach klimatycznych - po amfetaminie wydawało się, że lepiej znoszą trudy walki, są efektywniejsi, bardziej skuteczni.
Okazało się jednak, że wielu z nich trafiło prosto z linii frontu do szpitali psychiatrycznych.
Wtedy sądzono, że występujące u nich zaburzenia psychiczne są bardziej wynikiem przebywania w tropiku i warunk6w walki niż działania amfetaminy.
Również na Dalekim Wschodzie, w Japonii, stosowano amfetaminę. Podawano ją młodym "kamikadze", którzy byli "zdolni do wszystkiego" - wykonywali zadania przekraczające ludzkie możliwości i ginęli "ku chwale cesarza". Po wojnie "zapasy wojskowe amfetaminy" stały się ogólnie dostępne wywołując u wielu używających amfetaminę - zaburzenia psychiczne.
Japończycy do dnia dzisiejszego prowadzą badania nad psychozami amfetaminowymi - są to najbardziej zaawansowane badania na świecie.
W USA i w Wielkiej Brytanii tabletki amfetaminy stały się bardzo popularne.
W latach pięćdziesiątych wprowadzono ograniczenia w możliwości nabycia, ale i tak np. w Wielkiej Brytanii wypisano w 1964 roku 4 miliony recept na amfetaminę - stanowiło to 2% wszystkich wypisanych w tym czasie recept.
Często łączono stosowanie amfetaminy z lekami uspokajającymi z grupy barbituranów.
Gdy zaostrzono przepisy prawne, które dawały ograniczenia legalnego zdobycia amfetaminy - rozwinął się bardzo szybko czarny rynek i używano amfetaminy coraz więcej. Modnym stało się w Wielkiej Brytanii stosowanie metylamfetaminy w połączeniu z barbituranami w zastrzykach (podobno Hitler w końcowej fazie wojny, był "leczony" taką mieszanką).
Natomiast w USA, ograniczenia w dostępności amfetaminy w latach siedemdziesiątych, doprowadziły do bardzo wyraźnego spadku jej używania - niestety dziwnym trafem ten okres zbiegł się z dużym wzrostem używania kokainy i chyba to było przyczyną zmniejszonego zainteresowania amfetaminą.
Obecnie w USA, po spadku zainteresowania kokainą, zapotrzebowanie na amfetaminę rośnie.
W Wielkiej Brytanii amfetamina ustępuje jedynie marihuanie - oczywiście mówimy o czarnym rynku.
W Polsce amfetaminę produkuje się nielegalnie. Jest wysoko ceniona. Czystość polskiej amfetaminy waha się od 90% do 99%. Chętnie zaopatruje się w nią cała Europa i nie tylko. Nielegalna polska produkcja stanowi ok. 10% produkcji światowej.
Od 1950 roku amfetamina w Polsce jest wycofana z legalnego handlu, ale na czarnym rynku jest łatwo dostępna i stosunkowo tania - z uwagi na rodzimą produkcję.
Ecstazy - MDMA - jest pod względem chemicznym analogiem MDA, została uzyskana w 1914 roku z gałki muszkatołowej.
Pobudza ona i zmienia odbiór zmysłami i daje bardzo silne doznania zmysłowe i emocjonalne. Daje poczucie dobrego samopoczucia, ułatwia kontakty z otoczeniem.
W latach siedemdziesiątych, w USA, zainteresowanie ecstazy było bardzo duże. Tabletki ecstazy przyjmowała młodzież, która, na przedmieściach, w starych, przeznaczonych do rozbiórki, domach słuchała muzyki "techno" i muzyka ta "brzmiała jak powinna".
Po ecstazy lepiej można się było bawić. Zainteresowanie tą substancją rosło szybko i zaczęło stanowić tak duże zagrożenie, że w USA, w 1985 roku, zdelegalizowano ecstazy i wszystkie inne substancje o podobnej strukturze chemicznej lub podobnym działaniu. Mimo delegalizacji oraz wyników badań świadczących o tym, że MDMA obniża sprawność immunologiczną organizmu, a więc zwiększa podatność na infekcje, na ecstazy nadal utrzymuje się duże zapotrzebowanie.
Jest używana w Wielkiej Brytanii. Uważa się, że 85% MDMA dociera tam przez Holandię. W 1994 roku było najbardziej rozprzestrzenione wśród 15-17-latków. W klubach młodzieżowych używało ecstazy 11% członk6w tych klub6w.
W Polsce ecstazy przyjmowane jest przez młodzież na tzw. "imprezach".
Kokaina jest znana i używana od ponad 3000 lat p.n.e. W Ameryce Południowej liście krzewu kokainowego (Erythoxylan Coca) żuli tubylcy aby przetrwać. Przetrwać głód, zmęczenie, zimno. Bo kokaina znosi zmęczenie, potrzebę snu, łaknienie - daje pobudzenie i euforię.
Krzew kokainowy ma wysokość 1 - 1,5m. Potrzebuje stałej temperatury 20-25°C i wysokości 500-1500 m n.p.m.
Wtedy zbiory odbywają się kilka razy do roku, a z jego liści po przetworzeniu otrzymuje się biały, krystaliczny proszek zwany "charlie", "śnieg" lub "coca". Z 1kg chlorowodorku kokainy otrzymuje się z 200 -400 kg liści koki.
Indianie, którzy od wieków żuli liście koki mieszali ją z popiołem. Wydzielała się wtedy większa ilość śliny, co dawało lepsze wchłanianie.
Po raz pierwszy wyekstrahowano kokainę z liści coca w 1895 roku. Zastosowano ją w medycynie jako środek znieczulający przy operacjach na gałce ocznej.
Stosowano ją w Europie jako środek przeciwbólowy. Wtedy jeszcze nie znano tragicznych skutków jakie niesie jej używanie. W końcu zeszłego wieku, kiedy poznano dokładniej działanie kokainy - ograniczono jej dostępność.
W chwili obecnej kokaina jest produkowana na wyżynach Boliwii, Ekwadoru, Kolumbii, Peru. Duże ilości pakowane są w worki foliowe, zaś detaliczne dawki kokainy pakuje się w papier, folię aluminiową lub plastykową.
Nielegalna produkcja kokainy jest prowadzona na skalę przemysłową i przynosi olbrzymie zyski.
W Polsce - 4 lata temu - kokainę używało niewiele osób, zwykle tych, którzy zaczęli przyjmować ją za granicą.
Od 2 lat spożywanie kokainy rośnie, chociaż krąg ludzi ją biorących jest ograniczony ze względu na wysoką cenę.
Niejednokrotnie zdarza się, że młodzi ludzie "dorzucają" do tańszych narkotyków kilka "ścieżek" koki, aby wzmocnić efekty działania.
Kokaina, która jeszcze kilka lat temu była bardzo elitarna, teraz jest tak samo dostępna jak inne narkotyki - tyle tylko, że dużo droższa.
Narkotyk o nazwie crak jest to słabiej oczyszczona kokaina.
Są to kamyczki lub żwirek, który po podgrzaniu na folii pęka wydzielając substancję psychoaktywną. Zawiera on 70-90% kokainy.
DZIAŁANIE NA SYSTEM NERWOWY I INNE UKŁADY ORGANIZMU
Wszystkie psychostymulanty, amfetamina, metamfetaminy, kokaina, crak "przyspieszają" wszystkie czynności życiowe - przyspieszają pracę wszystkich układów naszego organizmu. Szybciej pracują komórki mózgowe i komórki nerwów obwodowych. Zwiększają pracę serca i ciśnienie tętnicze.
Wszystkie te narkotyki zwężają naczynia krwionośne zwiększając ilość krwi przepływającej przez naczynia, a tym samym ilość dostarczanego przez nią tlenu. Narządy wewnętrzne są gorzej ukrwione. Kokaina może z tego powodu doprowadzić do choroby serca.
Kokaina w mózgu działa bezpośrednio na układ neuroprzekaźników - działa na "układ nagrody". To działanie wywotuje euforie, natomiast brak kokainy daje poczucie dyskomfortu, poczucie ogólnego rozbicia i beznadziei. Niszczy nieraz naturalną zdolność przeżywania radości. Towarzyszą temu odczuwaniu objawy depresyjne. Powoduje to stan, w którym najważniejszym staje się potrzeba zdobycia narkotyku. Kokaina wpływa bezpośrednio na korę płatów czołowych i ciała migdałowate, trwale je uszkadzając.
W tej okolicy mózgu są ośrodki odpowiedzialne za instynkt stadny, za tzw. uczucia wyższe. Przy zniszczeniu tych ośrodków, degradacja następuje błyskawicznie.
Również tym okolicom mózgu przypisuje się istotną rolę w uczeniu się i zapamiętywaniu, a więc zniszczenie tych komórek powoduje utrudnienie uczenia się i zapamiętywania.
Amfetamina i metamfetaminy działają również na układ nagrody przez neuroprzekaźniki i choć mechanizm ich działania jest nieco inny niż kokainy - obejmuje więcej okolic mózgu.
Metamfetaminy działają silniej niż amfetamina - mogą one spowodować obrzęk mózgu czy też krwotok wewnątrzczaszkowy. Mogą również wystąpić przy używaniu amfetaminy lub metamfetamin zaburzenia psychiczne - halucynacje (zaburzenia postrzegania) i urojenia (formalne zaburzenia myślenia).
Wyniki badań laboratoryjnych wykazują, że używanie tych substancji może, w wieku starszym, wywołać chorobę Parkinsona.
Amfetamina i metamfetaminy również "przyspieszają" pracę narządów i zaburzają pracę wszystkich układów.
Mogą powodować wymioty, nudności czy też biegunki, duszność, bóle w klatce piersiowej, wzrost ciśnienia tętniczego krwi, zaburzenia rytmu serca, doprowadzając do nagłej śmierci.
WYSTĘPUJĄCE POSTACIE NARKOTYKU I DROGI JEGO PRZYJMOWANIA
Amfetamina występuje jako biały lub beżowy proszek lub płyn, w formie pigułek, kapsułek, tabletek. Również w różnych formach występują metamfetaminy: pigułki, kapsułki, tabletki, proszek lub nasączona bibuła.
Amfetaminę można wąchać, łykać i przyjmować dożylnie. Pakowana jest w małe foliowe torebki.
Kokaina występuje w postaci białego proszku, który może być używany do inhalacji nosem (wąchanie), można rozpuszczać ten proszek w alkoholu i pić lub podgrzewać i wąchać pary, albo stosować krople, np. na spojówkę oka.
Crak to kamyczki lub żwirek, które podpala się. Pękając uwalniają kokainę, którą się wdycha.
Crak pakowany jest w mate flakoniki, folię aluminiową lub woreczki plastykowe.
MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI...
Amfetamina jest jednym z tych narkotyków, który daje najcięższe powikłania zarówno fizyczne jak i psychiczne. Jej stosowanie daje nawracające zespoły paranoidalne.
A co najgorsze, nigdy nie wiadomo, która dawka może te zaburzenia wywołać. Nigdy nie wiadomo, która dawka da takie zaburzenia fizyczne, że będzie konieczna interwencja szpitalna specjalistów praktycznie z wszystkich działów medycyny, a która przyniesie śmierć.
Zespół paranoidalny może wystąpić w pewnym obrazie z zaburzeniami myślenia, omamami, lękiem, poczuciem zagrożenia, zaburzeniami snu.
Amfetaminę bierze się nie tylko po to, aby lepiej się bawić, bierze się również po to, by np. szybciej, lepiej i z mniejszym wysiłkiem przygotować się do egzaminu lub być bardziej skuteczniej i dłużej dyspozycyjnym w bardzo dobrej, satysfakcjonującej pracy. [ojaaa :) - p]
Najczęściej zaczyna się ją brać tylko na "ten jeden, wyjątkowy, jedyny raz". Potem przychodzą kolejne "jedne, jedyne, wyjątkowe razy" - jest ich coraz więcej, aż wreszcie bez amfetaminy nie można normalnie funkcjonować.
Gdy zaczynamy przyjmować amfetaminy, lub inne narkotyki, nie bierzemy pod uwagę możliwości uzależnienia - to nas na pewno nie dotyczy - uzależnić może się każdy inny człowiek - nie ja. O tym każdy, kto sięga po raz pierwszy po narkotyk, jest przekonany.
Amfetamina wprowadza nasz organizm w stan czuwania, daje nam silne pobudzenie. Efekty działania odczuwa się w ciągu 0,5-1,5 godziny od ustnego przyjęcia amfetaminy - gdy przyjmiemy dożylnie szybciej odczujemy to działanie, kt6re utrzymuje się ponad 12 godzin.
Amfetamina daje nam poczucie lepszego samopoczucia.
Mamy poczucie sprawnego myślenia, lepszego przyswajania wiedzy i jej rozumienia. Mamy poczucie lepszego zapamięływania, lepszej koncentracji uwagi, a przede wszystkim amfetamina podnosi nam poczucie własnej wartości. Czujemy się nadzwyczaj silni, weseli, radośni i mamy olbrzymią pewność siebie (zupełnie nieuzasadnioną). Jesteśmy w szampańskim nastroju, nie mamy potrzeby snu ani jedzenia.
I tak naprawdę nie jest ważne, że dobre samopoczucie szybko się kończy, że dobra pamięć jest "krótka", że nastrój nam się obniża, że znika pewność siebie i poczucie wielkiej wartości, że stajemy się smutni, czujemy się nic nie warci i nie mamy siły na jakiekoIwiek działanie.
Możemy przecież wziąć następną dawkę amfy i wszystko wr6ci do "normy".
Każdy, kto spróbował amfetaminy potwierdzi, że "po amfie jest super".
Jest bardzo "pomocna" i "wspaniała" - można ją polecić przyjacielowi. Oczywiście nie mówi się jak jest " na zejściu". Nie mówi się o tym, jak koszmarne są noce, gdy z poczuciem kompletnego wyczerpania oczekuje się na sen, a on nie przychodzi, że problem stanowi wstanie z fotela, przejście do drugiego pokoju, czy też zrobienie sobie herbaty.
Nie mówi się o tym, że myśli, które przychodzą, utwierdzają tylko o własnej nicości.
I najlepszym "lekarstwem" na ten stan jest "kolejna dawka", a co za tym idzie - wchodzenie w uzależnienie.
Bardzo niepokojącym jest fakt, że po amfetaminę sięgają coraz młodsi - kiedyś byli to studenci, potem licealiści, a teraz sięgają po amfetaminę gimnazjaliści.
Również dorosła, pracująca młodzież chętnie korzysta z "wspomagania", jakie daje amfetamina przy wyczerpującej, długotrwałej i dyspozycyjnej pracy - dobrej, satysfakcjonującej pracy.
Jeszcze raz chciałam przypomnieć, że amfetamina daje złudne poczucie lepszej pamięci, lepszego rozumienia i łatwiejszej nauki, a więc wiedzę przyswaja się na krótko.
Wspomniałam już, że amfetamina przyspiesza czynność serca, podnosi ciśnienie tętnicze, wpływa na stan naczyń krwionośnych - może powodować udary mózgu, doprowadzić do niewydolności serca, układu krążenia, wydalniczego i pokarmowego - może doprowadzić do śmierci lub do przewlekłych chorób spowodowanych dysfunkcją uszkodzonych przez amfetaminę narządów wewnętrznych - może doprowadzić do całkowitego wyniszczenia.
Zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym mogą doprowadzić poza psychozą czy głęboką depresją do narastania niekontrolowanej agresji - do zachowań zagrażających biorącemu i otoczeniu. "Huśtawka nastroju", która też jest wynikiem stosowania amfetaminy - nie pozwala na codzienne prawidłowe funkcjonowanie, a gdy nastrój obniża się głęboko przychodzą myśli samobójcze.
O tym wszystkim należy pamiętać, gdy dokonuje się wyboru, że weźmie się "ten pierwszy, jedyny raz".
Ecstazy - działa szybko. Czas działania około 5 godzin, natomiast "zejście" rozciąga się do ponad 24 godzin.
Substancja jest "super", całkowicie rozluźnia, podnosi nastrój, zwiększa aktywność seksualną, wywołuje euforię, likwiduje poczucie głodu i potrzebę snu - jest to wg biorących "fajny, nieszkodliwy środek".
I jakoś nie mówi się o tym, że zachowania po ecstazy są gwałtowne, niekontrolowane, zaburza się całkowicie sen, może wystąpić wielogodzinny szczękościsk, ze wszystkimi jego konsekwencjami, może niebezpiecznie podnieść się ciśnienie tętnicze i może bezpośrednio ulec uszkodzeniu nerw wzrokowy. Aktywność seksualna połączona jest z brutalnością i agresją, może hamować uzyskanie orgazmu.
Przy stosowaniu ecstazy (amfetaminy zresztą też) mogą wystąpić "flash back" - to zjawisko będzie dokładnie opisane w numerze 7 tej serii.
Ecstazy, tak jak amfetamina, uszkadza narządy wewnętrzne zaburzając działanie całego organizmu.
Daje bardzo dużą zależność psychiczną, a przedawkowanie niesie ze sobą śmierć.
Kokaina.
Jest to substancja bardzo silnie uzależniająca psychicznie i bywa, że pierwsza dawka powoduje potrzebę sięgnięcia po następną.
Nie daje ona zależności fizycznej, stąd ciało nie ostrzega przed niebezpieczeństwem uzależnienia, a wgląd w chorobę przychodzi później i trudniej niż przy innych substancjach, mimo że zdecydowanie zwiększa się i częstotliwość i ilość branej kokainy.
Jak już wspomniałam, kokaina niszczy te struktury mózgu, które są odpowiedzialne za nasze działania społeczne, za działania tzw. "hamulc6w moralnych". Degradacja więc następuje błyskawicznie - jest to narkotyk dla którego można zabić.
Kokaina działa szybko - już po kilku minutach od zażycia pojawia się energia, wysoka samoocena, odczuwa się jasność myślenia. Zdecydowanie wzrasta pewność siebie i narasta popęd seksualny. Pojawiają się wspaniałe pomysły, jest siła do ich realizacji, jest się pełnym optymizmu, ma się ochotę na kontakty z innymi Iudźmi i łatwość w nawiązywaniu kontaktów.
Pijąc przy tym alkohol - zwiększa się wyżej opisane odczucia.
Czas działania kokainy bywa różny - czasem kilka, kilkanaście minut, czasem kilka godzin.
Uzależnieni, którzy chcą ten czas wydłużyć przyjmują kolejne "linie" do całkowitego wyczerpania finans6w lub zdrowia.
Ciągi kokainowe mogą kończyć się śmiercią z ogólnego wyczerpania.
Kokaina niezależnie jaką drogą jest podana - dożylnie, wąchana, czy palona - działa szybko i bezpośrednio na nerwowe komórki m6zgu.
Nadmierne dawki dają pocenie się, zawroty głowy i dzwonienie w uszach, może wystąpić też utrata przytomności i drgawki.
Przewlekłe wąchanie kokainy może doprowadzić do uszkodzenia chrząstki przegrody nosa.
Stosowanie kokainy daje zaburzenia hormonalne, a matki używające kokainę ryzykują przedwczesny lub martwy poród. Gdy dziecko rodzi się żywe mogą wystąpić u niego drgawki, jest nadwrażliwe, a bardzo często występują u tych dzieci zaburzenia zachowania - bywają agresywne, miewają niepokoje, napady lęku i "paniki".
"Zejście" przy używaniu kokainy stwarza duże zagrożenie dla życia osoby uzależnionej - po wspaniałym okresie następuje bardzo głęboka depresja z myślami samobójczymi, bezsennością, niepokojem i lęki. Gdy nawet powróci sen utrzymuje się obniżony nastrój, zmniejszona aktywność z niechęcią do jedzenia i wielką niechęcią do kontaktów z ludźmi.
Taki okres może trwać wiele tygodni.
O tym powinien pamiętać każdy, kto zdecydował się na spróbowanie kokainy.
Bez względu na to dlaczego po nią sięgamy musimy pamiętać o skutkach - wtedy będzie to prawdziwy wybór. Decyzja, czy brać kokainę z wszystkimi tego brania konsekwencjami.
Odmianą kokainy jest słabiej oczyszczony crak - używany bo dogodniejszy do używania i tańszy, natomiast chętniej, efekt odurzający jest natychmiastowy - "kręci" już po 30 - 50 sekundach, działa bezpośrednio na komórki mózgowe i daje euforię.
Crak często omija wątrobę i bezpośrednio działa na m6zg i płuca, a więc szybciej odczuwamy euforię i szybciej następuje "zejście".
Zdarza się, że narkomani aby uniknąć "zejścia" biorą heroinę.
Crak zaburza nie tylko układ oddechowy, ale również daje zaburzenia myślenia (urojenia) i zaburzenia postrzegania (halucynacje).
Wszystkie psychostymulanty przedawkowane mogą prowadzić do naglej śmierci.
-------------------
HALUCYNOGENY
DANE Z HISTORIISubstancje halucynogenne były znane i używane tysiące lat p.n.e. Już Aztekowie i Majowie stosowali grzyby halucynogenne w czasie obrzędów religijnych. W Ameryce Południowej i w Arabii stosowano nasiona różnych krzewów, które miały własności halucynogenne. Również ziarna jednego z gatunków agawy, starte na proszek, były używane w czasie obrzędów.
W XVII wieku zauważono, że ludzie, którzy spożywali zboże ze sporyszem zachowywali się odmiennie. Całe grupy ludzi wykazywały zaburzenia świadomości - wiele takich zaburzeń kończyło się na stosie dla czarownic.
W 1777 roku ksiądz Terssier odkrył, że to właśnie sporysz - grzyb pasożytujący w zbożu - jest za te zaburzenia odpowiedzialny.
W 1938 roku Niemiec, dr Hoffman, przeprowadził syntezę dwumetyloamidu kwasu lizergowego z wyciągu sporyszu i nazwał otrzymaną substancję "Lyserg Saure Diethylamid", czyli LSD 25, ponieważ tych substancji było 25. Jednak własności halucynogenne LSD odkryt dopiero przypadkowo w 1943 roku.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych naszego wieku używanie LSD było bardzo modne. Produkowano je w Holandii, Belgii, Szwajcarii i w USA.
Inny środek halucynogenny - PCP (Tencyklidyna) została wycofana z rynku w 1961 roku, ale bywa używana w formie papierosów lub do wąchania. Nadal jest stosowana w anestezjologii, pod ścisłym nadzorem.
Na czarnym rynku występuje jednak jako biały proszek lub tabletki.
W Polsce również występują rośliny halucynogenne, takie jak grzyby halucynogenne czy rośliny z rodziny psiankowatych. Także owoce takich roślin, jak wilcza jagoda (pokrzyk mandragora), popularny "szalej" (chwast bieluń dziędzierzawa), czy też lulek czarny, które są łatwo dostępne, mają własności halucynogenne.
Podsumowując, mamy dwa rodzaje substancji halucynogennych:
- roślinne - grzyby, kaktusy, chwasty, krzewy,
- syntetyczne - LSD, lizergyd.
W tych naturalnych substancjach, halucynogennie działają: meskalina. psylocybina, belladonna, a w syntetycznych pochodne kwasu lizergidowego oraz PCP (fencyklina), choć ta ostatnia działa nie tylko halucynogennie.
DZIAŁANIE NA SYSTEM NERWOWY I INNE UKŁADY ORGANIZMU
Substancje naturalne (roślinne - z grzybów i kaktusów), jak meskalina i psylocybina oraz syntetyczne pochodne kwasu lizergidowego oraz PCP (fencyklidyna) wywierają wpływ na nasz odbiór otoczenia. Zmieniają sposób, w jaki mózg odbiera rzeczywistość, wpływając na struktury mózgu, które są odpowiedzialne za odbieranie zmysłowe, interpretację tego odbioru i zmianę z tego powodu sposobu myślenia.
Nie jest jeszcze wiadome, na które struktury mózgu działają bezpośrednio - wiadomo, że działają na neuroprzekaźniki. Zażywając LSD przenosimy się w inną rzeczywistość. Żyjemy w innym świecie [oj taaak, taaaaak... - p]. Słyszymy i widzimy rzeczy nie występujące ..tu i teraz.. w naszym otoczeniu.
PCP choć nie jest w ścisłym znaczeniu halucynogenem, działa na neuroprzekaźniki - daje zaburzenia np. w poczuciu odbioru swego ciała (długi nos, zmieniona twarz), często prowadzi do trwałych uszkodzeń pamięci i zaburzeń mowy. Halucynogeny bardzo szybko docierają do mózgu, ale również docierają do nerek, wątroby, jelit, a stamtąd wydalają się bardzo powoli.
WYSTĘPUJĄCE POSTACIE NARKOTYKU I DROGI JEGO PRZYJMOWANIA
LSD jest białym proszkiem, bez smaku, zapachu, krystalicznym, nierozpuszczalnym w wodzie, ale łatwo rozpuszczalnym w rozpuszczalnikach organicznych, takich jak benzen, toluen, eter.
Środek ten bywa rozprowadzany w postaci pasków papierowych, płynu lub kryształków. Najczęściej jednak w dawkach 80-120 mikrogramów jest w postaci tabletek, cukierków lub na bibułkach nasyconych kroplą LSD. Są to całe arkusze bibuły zadrukowane znaczkami - piktogramami w postaci serca, owocu, Buddy, gwiazdki itp. Każdy taki piktogram oznacza dawkę LSD.
Grzybki halucynogenne przypominają nasze polskie opieńki i rosną na łąkach, w lasach, na połoninach.
Grzyby zbiera się i spożywa w stanie świeżym, tnie drobno, gotuje, robi napary, wywary - przyjmuje się "rytualnie" w dużej grupie, np. przy ognisku.
Można również suszyć i "zrobić zapasy na zimę", a napary używać w długie zimowe imprezkowe wieczory.
Bieluń dziędzierzawa ("szalej") - to chwast, którego owoce wyglądają jak podłużny kolczasty kasztan, zawierający drobne, podobne do np. kminku, białe ziarenka, które szybko brązowieją. Ziarenka te można spożywać w całości, można robić z nich wywary czy też napary.
MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI...
Zażywanie substancji halucynogennych prowadzi do zaburzeń psychicznych, które mogą być bardzo niebezpieczne nie tylko dla biorącego, ale i dla otoczenia.
Jak już było wspomniane, po zażyciu halucynogenów świat otaczający nas wygląda zupełnie inaczej.
Przedmioty mają zmieniony kształt, inne, zamazane kontury. Powstają nowe twory, często w jaskrawych, ostrych barwach, budzące lęk, poczucie zagrożenia, panikę. Zmienia się ocena odległości. Bodźce słuchowe, wzrokowe odbiera się ostrzej, głośniej.
Takiemu zmienionemu odbiorowi świata towarzyszą zmienione zachowania, zmienione myślenie, działanie, wyciąganie nieprawidłowych wniosków. Mamy poczucie wielkiej własnej mocy, mamy poczucie oddziaływania sił nadprzyrodzonych i związane z nimi poczucie zagrożenia, niepewności i lęku - często towarzyszy lękowi niekontrolowana agresja.
LSD jest najsilniejszym środkiem halucynogennym.
"Odlot", który daje przyjęcie LSD trwa czasem kilka godzin i jest olbrzymim zagrożeniem życia.
Występują wtedy halucynacje słuchowe i wzrokowe - widzi się dziwne postacie, często poruszające się, całe obrazy, jakby film, w którym się uczestniczy.
Czasem widzi się mało ostro i bardzo źle ocenia się odległość, np. 10 piętro to mała wysokość, zwłaszcza kiedy ma się poczucie, że jest się w grupie ptaków i chce się wzlecieć. Efekty takiego "wzlotu" bywają tragiczne.
Również czas stoi w miejscu. Gdy jest się w grupie to może być bardzo "super", może być duże podniecenie graniczące z euforią. Bywa też, że ma się wręcz przeciwne odczucia - smutek, płacz, przygnębienie, niechęć życia. Czasem występuje przy używaniu halucynogenów duża agresja (urojeniowo uzasadniona), czasem autoagresja, do prób samobójczych włącznie, często - niestety skutecznych.
LSD bardzo silnie działa nie tylko na centralny układ nerwowy, lecz również na inne układy naszego organizmu.
Przyspiesza czynność serca, podnosi ciśnienie tętnicze krwi i może doprowadzić do zatrzymania oddechu.
LSD wchłania się świetnie ze śluzówek - polizanie czy ssanie znaczka powoduje, że wraz ze śliną do krwioobiegu przechodzi substancja psychoaktywna. Ponadto szybko dochodzi do mózgu, powodując bóle, zawroty głowy.
Również powoduje utratę apetytu, a co za tym idzie spadek wagi ciała, wychudzenie. Substancja ta dochodzi również do innych organów, zwłaszcza nerek, wątroby, śledziony i tam upośledza ich prawidłowe funkcjonowanie.
U 1/4 liczby osób używających substancji halucynogennych występuje tzw. flash back.
W trakcie utrzymywania abstynencji od substancji halucynogennych nagle, bez zażycia czegokolwiek, występują takie same objawy jak po zażyciu. Stan ten może trwać od kilku minut do kilku godzin. I może powtórzyć się wielokrotnie, mimo utrzymywania abstynencji.
Substancje halucynogenne zmuszają do produkowania przez nasz mózg snów na jawie, dają poczucie większych możliwości tworzenia. Mają zwiększoną możliwość odbiorów bodźców, można potem opowiadać w grupie jak było naprawdę "super". Głównie opowiada się jak głęboko odczuwało się spokój, jak przyjemnie i wspaniale "łapie się haluny". Jak piękny jest otaczający świat - kolorowy, radosny, ciepły.
Zwykle nie opowiada się, że właściwie to tak naprawdę nie bardzo się wie, gdzie się jest i w jakim czasie , że ma się poczucie zupełnego chaosu i że w tej mieszaninie halucynacji i złudzeń nie bardzo wie się kto jest kto i co z tego wynika. Kto ma jakie możliwości.
A jeśli te nasze zmysły tak inaczej odbierają, tak bardzo inaczej myślimy i tak inaczej oceniamy sytuację i emocję i mamy poczucie, że jesteśmy np. silnym, wielkim, wspaniałym ptakiem. Widzimy nasze piękne wielkie skrzydła, a mamy potrzebę wolności i ruchu - to dlaczego nie mamy skorzystać z otwartego okna, w jakimś wieżowcu - byle w przestrzeń, wolność. O możliwościach jesteśmy przecież przekonani, więc realizujemy swe potrzeby - często ostatnie w naszym młodym życiu.
A jeśli nie dojdzie do tragedii, wszystko szczęśliwie się skończy, będziemy mogli opowiadać jak było fajnie i "ekstra".
Opowiadając o swych przeżyciach po braniu nie będzie się wspominać, że widzieliśmy obrazy, postacie praktycznie bez konturów, że wszystko było zamazane, że nasze ruchy były nieskoordynowane, że mieliśmy przerażające nas lęki i wiele innych przykrych doznań.
Nigdy nie mówi się jak było naprawdę, tym bardziej, że wielu rzeczy się nie pamięta. A jeśli chcemy powtarzać to, co było miłe, to o tym opowiadamy i dlatego ponownie po te środki sięgamy.
Na czarnym rynku występuje obecnie w postaci białego proszku lub tabletek PCP Jest to bardzo groźna w skutkach substancja - jej przedawkowanie (a stosuje się ją w bardzo małych dawkach) daje trwale uszkodzenie mózgu (z wystąpieniem majaczenia), daje zaburzenia pamięci, a także nieuzasadnione akty przemocy.
Natomiast próby używania w celach zmiany świadomości roślin takich jak bieluń czy lulek, dla wielu osób szukających na siłę nowości, kończą się tragicznie.
Rośliny te dają co prawda nadwrażliwość na bodźce, wszelkie możliwe doznania omamowe, ale są to efekty uboczne ich toksycznego działania na cały organizm, w tym także na mózg. "Odlotowi" towarzyszy często akcja reanimacyjna w szpitalu, a następnie wielogodzinna walka o utrzymanie delikwenta przy życiu.
Reasumując:
Środki halucynogenne są substancjami, które skłaniają nasz mózg do tworzenia sennych wizji na jawie. I tak, jak nigdy nie wiadomo, co nam się przyśni, tak nigdy nie wiadomo, jakie wizje stworzy nasz mózg "zaprawiony" halucynogenem. Tylko, że z koszmarnego snu możemy się obudzić, z koszmarnego filmu możemy wyjść czy też wyłączyć video, natomiast na wizje, które zafundowało nam LSD, jesteśmy skazani przez wiele godzin.
I dodatkowo wizje te, jak zostało wcześniej powiedziane, nawracać mogą w formie "flash backów" wielokrotnie, poza naszym działaniem intencjonalnym. Mogą też wracać w postaci przewlekłych zaburzeń psychicznych - zespołów omamowo-urojeniowych czy halucynoz.
Ponadto o silnej toksyczności substancji halucynogennych niech świadczy fakt, że już mikrogramy wystarczą, aby zaburzeniu uległa nasza świadomość. Gdyby próbować zastosować je w tych dawkach co inne narkotyki, tj. w miligramach czy gramach ...
Także warto mieć świadomość przy próbach z LSD, że jest ono paraliżującym środkiem toksycznym, czyli bronią chemiczną w rejestrach niektórych armii, czyli po prostu bardzo silną trucizną.
Producenci i dystrybutorzy narkotyków doskonale wiedzą o działaniu i reperkusjach halucynogenów. Wiedzą też o modzie na nie i pragnieniu ludzi o tym, żeby choć raz zmienić świadomość. Mają też poczucie, że dla wielu osób próba zmiany świadomości łączyła się z koszmarem - więcej po LSD nie sięgali, toteż nie było "odpowiednich" wpływów z dystrybucji.
Dlatego powstały tzw. "kwasy" - przez "konsumentów" utożsamiane z LSD. Łagodniej zmieniające świadomość, nie odstraszające swoim działaniem, silnie uzależniające psychicznie i dające duże wpływy ich producentom. Czym są "kwasy" dowiesz się z kolejnego numeru tej serii.







Komentarze
Rany boskie, rzucam wszelkie uzywki.
Tralala
podoba mnie sie...
chyba sobie kupie, bo nie mam sie z czego śmiać
hmm
tylko dyskusyjna pozostaje kwestia skuna, oraz mocnej holenderki.. dobre ziele z hol jest faktycznie 2-4 razy mocniejsze od tego co mozna dostac u nas [z tym ze faza jest trawowa, nie ma zjazdow etc]..
ahh ten zły - czysty kwas
Wyjaśniono występowanie tzw. "bad tripów " po zażyciu grzybów halucynogennych - bad tripy występują gdy niefortunny poszukiwacz wrażeń zerwie grzyby czyste - nie spryskane jeszcze fungicydami przez dbających o zdrowie i porządek rzeczy funkcjonariuszy MO.
Wesołkowatość i pozytywny nastrój występują tylko po zatruciu organizmu fungicydami (środkami zwalczającymi grzyby)
heee
ale bajki z tym skunkiem
ej
ludzie z tym skunem to bajka jakaś skunk to rodowita odmiana holenderska i nie wieszcie w te durne bajki o jakiejś chemi
skun... ;)
po kilku linijkach o skunie " nawet tego dalej mi sie nie chce czytac. kiedys mnie bawily takie teksty ale to sie moze znudzic po dluzszym czasie. IDIOCI!!! I powtzarzaja ludziom takie rzeczy...
skuncz
skun to jak najzwyczajnie moim okiem rolniczka to odmiana Skunk #1 , Lemon skunk i tak sie wziola taka nazwa skun skun to oglnie moim! zdaniem suwar z duza zawartoscia thc nie zadna siejka sczere topy :)
yy.. ?
pewnie kupią to wszystkie matki żeby sie dowiedzieć tych "mądrych rzeczy " i będą opowiadać dzieciom jakie to narkotyki są szkodliwe.
a jak zostanie troche książek w magazynach to ministerstwo oświaty kupi reszte bo przecież tak tępy, dezinformacyjny chłam to nielada okazja żeby dokształcić nauczycieli
..brakło mi słów
Brednie
"A skuny, tak ostatnio modne, to mieszanina wszystkich substancji psychoaktywnych, które są aktualnie na rynku. "
Wypierdalam przy takich tekstach, czy nie można było dać tej książki przed wydaniem do przeczytania fachowcom? Recenzja jest potrzebna nawet przy pisaniu przewodnika po Mazurach, a co dopiero przy opisywaniu tematów tabu.
mnie sie najbardziej ten fragment podobal;)
haszysz. Jest to zagęszczona żywica uzyskiwana z liści i kwiatostanu połączonych masą lepiącą (np. klejem, woskiem). Masa ta występuje w postaci twardych tabliczek lub placków.