Tak więc XVIII Konferencja Redukcji Szkód, która odbywała się w tym roku w Warszawie, dobiegła oficjalnego końca. Pozytywną rzeczą jest to, iż problemy które poruszałem w poprzednich raportach i listach znalazły swój odzew. Lecz prawdziwym i niepokojącym problemem jest to, że organizatorzy uważają, że wszystko jest w porządku i nie widzą swoich pomyłek i możliwości które zostały zaprzepaszczone. Może dzieje się tak dlatego, że czubek tego ruchu jest rzeczywiście kliką, może to ludzka natura, może cień Białego Domu, albo po prostu polityczna poprawność? Nie wiem. Ale widzę, że coś jest tutaj bardzo nie w porządku. [G2:842 class=left]
Mój pierwszy raport zmobilizował polskich uczestników do częstszego odwiedzania konferencji, ale nie zmieni to tego, że na agendzie konferencji znajdziesz tylko 3 polskie nazwiska, w tym 2 polityków i dyrektora Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Oficjalna liczba polskich uczestników może być imponująca, ale ponad połowa z nich to ochrona, wolontariusze (oczywiście nikt z naszych ludzi) albo personel techniczny. Wielu kluczowych ludzi, polityków, ekspertów i aktywistów zostało pominiętych. Ci, którzy byli nie zostali podkreśleni na agendzie spotkania, a polska sesja była już po zamknięciu konferencji, zamiast na początku, by zagraniczni uczestnicy mogli poznać polskie środowisko. Pomoc lokalnym ludziom powinna być priorytetem tej konferencji, niestety Warszawska edycja w tym względzie była kompletną katastrofą. Mam nadzieję, że w następnym roku, w Barcelonie, nie popełnią tych samych błędów, które popełniono w Polsce. Podczas końcowej sesji jeden z organizatorów przyszłorocznej konferencji odniósł się do planów, które próbowałem ‘wepchnąć’ pod dyskusję na tegoroczną agendę. Powiedział, iż w konferencja w Barcelonie odniesie się do problemów związanych z liśćmi koki i kokainą, które dotychczas były marginalizowane, oraz że zostaną zaangażowani ludzie z Ameryki Łacińskiej, których dotychczas pomijano. Możemy liczyć to jako przełomowy sukces. Ogłoszono także, iż konferencja w 2009 odbędzie się najprawdopodobniej w Azji. Tymczasem, prace nad listem do Ministerstwa Zdrowia, o którym dowiedziałem się przypadkiem, oczywiście prowadzono w sekrecie. Ostatecznie list został podpisany przez około 400 uczestników konferencji, ale odnosi się tylko do większego dostępu do metadonu. Na zakończenie konferencji rozmawiałem z dyrektorem Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii Panem Piotrem Jabłońskim i z rozmowy wynika, iż adresat tego listu jest zły. Ministerstwo i Biuro już jakiś czas temu umożliwiły dostarczanie terapii substytucyjnej organizacjom pozarządowym, a nie jak to było do niedawna, zakładom opieki zdrowotnej i to teraz po stronie społeczeństw obywatelskiego leży podjęcie tej rękawicy i zorganizowanie tych usług w swoich lokalnych społecznościach. Zapytałem się go także dlaczego bupomorfina nie jest, tak jak metadon, lekiem refundowanym przez NFZ, mimo, iż jest przecież znacznie tańsza. Pan Jabłoński odpowiedział, iż wystarczy, że firmy farmaceutyczne zarejestrują bupomorfine jako lek substytucyjny, a nie jako przeciwbólowy jak obecnie, by stał się on refundowany. Jednakże, rozmawiał już w tej sprawie z kilkoma koncernami i powiedzieli mu, iż nie opłaca im się robić tej papierkowej zabawy, bo w Polsce mamy za mały rynek. Tak więc, ironicznie, adresatem tego listu powinien nie być Minister Zdrowia, a koncerny. Jest wiele innych spraw, które powinny zostać poruszone w tym liście, np. art. 72 wiadomej ustawy, ale kto się tym przejmuje?
Kontakt Artur Radosz (
artur.radosz@gmail.com)
Polska Fundacja Polityki Narkotykowej– [T]ransformacja
http://drugpolicy.pl/
tel. +48 506 715 733
Zobacz także
Raport z otwarcia XVIII Międzynarodowej Konferencji Redukcji Szkód - Warszawa 2007 W połowie XVIII Konferencji Redukcji Szkód - Warszawa 2007