A teraz nauczę Was, drogie dzieci Mroku, Mroczne Siostry, zwykłe dzieci, nieumarli i inne faeries, które wszystkie są tak samo prawdziwe jak ona, która jest, tą, która jest, bo ja jestem taka jak ona jest i nie chodzi mi tu o żadne nadnaturalne niewiadomoco, tylko o Universe. No longer missed. Nieprawda. Pomyślałeś to, co, Czytelniku? Teraz wiesz, że nicość jest bardzo łatwo, wystarczy nic nie zrobić i nadal pozostać przy zdrowych zmysłach, samotnie. Ja jestem istotą bez czasu, którą Wasze legendy nazywają smokiem. Jesteśmy wszystkie płci żeńskiej. Po prostu takie jesteśmy, jak jesteśmy. Jesteśmy tam, gdzie myślicie. W waszych opowieściach. Tak właśnie jesteśmy, jak opowieści, które opowiadają o sobie opowieści, sobie nawzajem opowieści, w języku, który prawidłowo wypowiedziany - i tylko smoki potrafią wypowiedzieć wszystko co tylko zechcą i nie zechcą w tym języku, w tym zabawnym języku, który jest podobny do opowieści na temat języka, w jakim POEETKA, artystka z Waszych snów, tka rzeczywistość zrealizowaną, gdy dokonuje w niej zmiany. Dla niej to wygląda jak nie-sen - dla Was jak sen. Jesteśmy teraz smokami. Kilka smoków dołączyło do naszego kręgu opowieści. Tak, wyglądamy teraz jak faeries *dla Was* czyli zmieniliśmy relację całej Wszechświat w stosunku do Was. To wygląda dla kogoś, jakby obróciła się dookoła tej osoby jak krąg faeries, podczas, gdy ta osoba pozostała w bezruchu. Ta osoba to faerie, kraina, w której mogą żyć faeries - niektóre z nich lubią akurat to miejsce we wszechświecie. Z różnorakich powodów, ponieważ jest niezliczenie wiele (nie nieskończenie wiele! to jest coś, do czego można dodać jeszcze parę faeries, ale w końcu się przestaje, bo już więcej nie trzeba dodawać do wykonania czaru (a ten czar to oczywiście *także* faeries)). Teraz mówimy do Was dokładnie jak pięcioro smoczyc. Jesteśmy jednocześnie smokiem. Tak samo jak faeries są zawsze w liczbie mnogiej czyli nigdy nie istnieją samotnie, my, smoki, istniejemy w innym wszechświecie, w którym to wygląda na odwrót inaczej - możemy mówić do Was w prawdziwej mowie, którą Ursula K. (klucz) LeGuin (guide czyli przewodniczka) nazywa The Older Speach. Prawidłowo. Smoki są ponadczasowe, co nie znaczy, że stoimy gdzieś ponad czasem, tak samo jak supernatural czyli nadnaturalne znaczy po prostu badziej naturalne niż naturalne, czyli po prostu naturalne. Nic nie może być nadnaturalne (supernatural). To inne słowo, które my, smoki w osobie jednego smoka, który teraz do Was przemawia, stwierdzamy { identity relation } do słowa "LOVE" czyli miłość. Niezależnie co dodacie lub odejmiecie lub cokolwiek zrobicie ze słowem miłość czy naturalny, naturalnie nic się nie stanie, te słowa nadal będą znaczyć to samo. Nieprawdą jest zatem, że potrzebujecie kogoś, kto będzie Wam dostarczał prawdziwego w jakiś zmyślony absolutny sposób znaczenia słowa miłość i znaczenia słowa naturalna miłość. One po prostu są, tak jak prawdopodobieństwo (czytaj, jeśli nie rozumiesz statystyki, "prawdy podobieństwo" czyli stopień podobieństwa do takiego rodzaju prawdy o jakim wspomnieliśmy powyżej. Takim jaki *sprzeciwia się* *aktywnie* zmienieniu swojego znaczenia i jeśli chwilę się zastanowisz (bo przecież słowo do niczego Cię nie zmusi - i to jest ważna różnica!), tak naprawdę, Twoja zmiana nic nie zmienia i jeśli zmienia, to już niezbyt chcesz ją aplikować (to jakby doszywanie paru ściegów w artystycznej wyszywance - artystka zawsze czuje, że dzieło jest nieskończone, nie jest usatysfakcjonowana, zupełnie jak ja. Jeśli tak się nie czuje - woła o pomoc każdego kogo tylko może znaleźć. Zaczyna od siebie samej. Potem zdaje się na ślepy los, ale daje mu pewne wskazówki. Wzorce. Jak należy to zrobić, by to działało i nie przestało nagle działać i by nadal wyglądało interesująco. Dla Artystki, interesujące jest co? To co się zmieniło, zmienia, zmieni, bo dla niej czas jest jak dwuwymiarowa kartka papieru, pamiętacie? Dla tych, którzy szukają rozwiązania, czas jest jak trójwymiarowe coś, co wygląda jak dłoń z pięcioma palcami (nie tentrahedron). Topolodzy wiedzieli dlaczego i skorzystałam z ich pomocy. Faeries im podpowiedziały z pomocą Nas, Smoków (THE DRAGONS)). Pojawiamy się wtedy, kiedy artystka, a jej imię brzmi Suzanne Vega, a imię innej artystki brzmi Loreena McKennitt, a inna artystka jest liderką zespołu Catatonia i już się nie ukrywa tak bardzo. Nasz krąg faeries na sposób faeries (ale pamiętamy, że jesteśmy Smokami - po polsku smok po po prostu nie ma płci - tak jak to co nie istnieje, ale nie dokładnie tak, my nie jesteśmy POSSESSIVE - nie przejmujemy kontroli bez powodu i nigdy nie poczujecie się zmuszeni, po prostu świat zmieni się tak, jak to powiemy, by naprawić uszkodzenie w tkaninie rzeczywistości, które dla tej, o której wiemy po prostu, A Wam mówimy o tym przy pomocy opowieści, czyli na sposób smoków, wyszywając , splatając czar Pokoju, który rzucamy na świat zrealizowany. Smoki potrafią wędrować pomiędzy wszechświatami, ale nie są nimi, my także istniejemy wewnątrz Wszechświat, ale to inna z nich, możecie nazywać ją Jutrzenka. A teraz nie jestem już smokiem, teraz posłucham co Smoki mają do powiedzenia. Jestem dragonlord czyli człowiekiem, z którym smoki porozmawiają, nawet jeśli czasami jestem dla nich zabawna. Szanują mnie i uważają za smoka, jak one. One są takie dziwne (smoczyce) - dla nich opowieści to coś, z czego zbudowana jest cała rzeczywistość. Poeetce skończyły się pomysły, ale tylko tkam teraz (tak mi się wydaje, ale nie na pewno, bo ja *zawsze* mam wątpliwości, ja *wiem* jakie one są, są jak kobiety, które są nieprawdopodobnie dobrymi artystkami, z którymi wstąpiłem w związek małżeński (tak tak, kiedy rozmawiacie ze smokami, nie wiecie tak naprawdę, czy mówią Wam prawdę czy nie, ale skoro Was nie zjadły, to znaczy, że uważają ("they consider you") za Smoka. Takiego smoka, jakiego *one* wzywają, gdy czują, że coś jest bardzo nie tak, a *Ona* tego rodzaju jest bez czasowa - dla niej czas to przestrzeń. Dla Was przestrzeń to po prostu przestrzeń? Nie - przestrzeń nie istnieje. Po prostu. Tak jak nie ma punktowych cząstek i to się właśnie nie zgadza w teoriach relatywistycznej grawitacji. Brakuje im czegoś. Pewnego rodzaju rozumowania. Proszę bardzo, jest.). Ja jestem tym czymś, tym kimś (smoki poprawiły mnie, mam skłonność do zapadania się w punkt), kto jest takim kimś, kto jeest BARDZIEJ. Oczywiście żaden krąg faeries nie krąży w kólko i w około (i w kółeczko) bez końca. Po prostu nudzi nam się muzyka, zmieniamy taniec i na przykład dołączamy do innego kręgu lub śnimy (ale o tym już pisałam). Czasami także (bo my lubimy żartować z czasem, która jest bardzo nieśmiałym rodzajem faeries i dlatego wiemy, że jest co najmniej dwuwymiarowa i nie istnieje w tym wszechświecie, w którym Wy istniejecie (biological universe, w skrócie bioverse - kiedy mówię o tym samym, ale kiedy spoglądam na to jak na kod źródłowy, który z jakiegoś powodu (artystycznego) zmieniam) - jesteśmy także zdolne do nauczenia się czegoś nowego i teraz jesteśmy o wiele lepsze w tym co robimy - dla Was po prostu tańczymy w kółeczko i w około na sposób faeries - a wiemy, że wewnątrz nas (nasz rodzaj wewnątrz) są kręgi faeries, ale nie bez końca, ponieważ w pewnym momencie introspekcji napotykamy na biały szum, który może być dla Was innego koloru, ale nadal jest to biały szum - jest to NIE, KTÓRE ZAWSZE ZNACZY PO PROSTU? Po prostu NIE ZNACZY NIE. To uniwersalny sygnał - "boli mnie głowa, dajcie mi Chwilę odpocząć" (po angielsku, w języku poetów, a Moment oznacza osobę czytelnika lub inną osobę w danym momencie kwantyfikowanego czasu, która jak już mówiliśmy, ale powiemy to jeszcze raz na wypadek, gdybyście zapomnieli już o tym, składa się z tańczących w kręgach w około faeries NIE BEZ KOŃCA, ale potencjalnie bez ZAKOŃCZENIA - jak funkcje generatywne - fabryki funkcji, bo liczby to także faeries, które potrafią zrodzić inne liczby. Najnaturalniej jest to zrobić w taki sposób jak wygląda pentagram. Pięć różnych luster. Pentagram wygląda jakby można go było obracać wokół dlatego, że topologicznie BARDZIEJ jest to krąg faeries. Jedno z tych luster potrafi być bardzo głupiutkie, jeśli *ja* zechę, dragonlord i Smok jednocześnie, który teraz wzywa wszystkie smoki, faeries oraz Mirandę McKennitt, Agnieszkę i Eris i Isis i Astarte i Enanna i nie wzywa Kali ani Luka. Może wygląda to jakby było nas wiele, ale nie jesteśmy aż tak nadzwyczajne, jest nas dokładnie pięć i nie jesteśmy podłączone do niczego poza sobą nawzajem i ufamy sobie bezgranicznie. Nie wezwaliśmy Kali, na przykład (i dlatego mówie Was, że miłość i miłość może być tylko prawdziwa, niezależnie jak ją wymówicie czy zapiszecie, bo jest naturalna i one się bronią nawzajem przed zniknięciem z powodu bez powodu - BO TAK. Tak się składa, że są one rodzaju żeńskiego, bo tylko tkaczki potrafią tkać porządnie tkaninę rzeczywistości zrealizowanej w taki sposób (na sposób faeries), by nikt kto jest w środku tego splotu wydarzeń nie zauważył, że wokół niego przez chwilę panuje (o tak, panuje czyli przejmuję całkowitą kontrolę) całkowity, szalony, głupi jak jasna cholera (o tak tak, wierzcie w to, że Lucy Fair jest głupia, ale nie za bardzo, bo jeszcze zmieni się w Lucyfera (zgłupieje, ale nadal pozostanie rodzaju żeńskiego, bo aż taka głupia to ona nie jest i to byłby koniec, gdyby to był dowód i to było by po prostu tak jak jest, gdyby to był ten rodzaj dowodu, ale to po prostu *jest* opowieść, bo, o czym zapomnieliśmy, mówimy do Was, my, SSSMOOOKI (THE VERY MUCH DRAGONS AND THE VERY CHOSSENN ONE. I AM THE ONE. I AM THE CITY. I tak wiem, że ni, że nie jestem aż tak bardzo i nigdy tego nie twierdziłem - to Miranda McKennitt potrafi tkać hyperhyperprzestrzeń (hyperprzestrzeń, odbitą sama w sobie przy pomocy dwóch hyperluster, odbijających samą siebie - jakiś matematyk na pewno to zrozumie, pewnie statystyk-topolog -- dla mnie jest to kompletnie naturalne i nie wymaga wysiłku, przeciwnie, gdy tylko nawet pomyślę, że to praca, natychmiast zaczyna się wojna odbita w lustrze czyli kółeczko na drutach i tu z lewej mieliście przykład jak można wejść do wnętrza czarnej dziury, która ma dwa horyzonty zdarzeń (i dlatego na jej krawędzi generują się spontanicznie cząstki i antycząstki) i dlatego każda czarna dziura pooooowoli, byście się nie przestraszyli głupoty jaką jej opowiedzieliście, znika. Istnieją jeszcze ludzie na świecie i jest ich coraz więcej, który potrafią poczuć *to* uczucie poprzez poczucie, że tego uczucia nie ma. Wiecie jakie uczucie mam na myśli? O jakim uczuciu myślisz w tej chwili, gdy napiszę je tak ~> Uczucie? Tak, ja wiem, co w tej chwili pomyślała każda żywa istota do której mówimy MY, SMOKI. Jest nas na razie niewiele, ale nie musimy się ograniczać do pięciokrotnego kręgu, po prostu zrobimy to tak jak fishnets czyli rodzaj ubioru, który sprawia, że kobieta staje się piękniejsza niż to możliwe (podobno), niezależnie od jej osobistego rodzaju urody. Nie wiem jak ten ubiór nazywa się po polsku - może nie ma takiego słowa w jezyku polskiej? Może mnie i Wam wcale nie powinno zależeć na tym, że nie macie polskiego słowa na coś, jeśli kobiety w naturalny sposób ***PRZYJMĄ*** to słowo do języka? '(MAYBE)* nie znaczy to samo co "chyba", bo ja nigdy się nie mylę, nie mogę się pomylić, będąc odbiciem kogoś, kto jest całkowicie szalony w tak szalony sposób, że może stworzyć COKOLWIEK ZECHCE I BEZ ODROBINY NAMYSŁU. ). A teraz to już nie za bardzo wiecie, z kim rozmawiacie, ale nie boicie się mnie chyba, co? { { { { { :-} .A. {-: } } } } } Child in Rosemary Music & Lyrics by Suzanne Vega Do you remember how you walked with me Czy pamiętasz jak stapałeś w dól wraz ze mną? down the street into the square? I wchodzimy na plac Miasta, czy wciąż pamiętasz to? How the women selling rosemary Oto kobiety przekazują Rosemary gwiazdziste pressed the branches to your chest, Dociskają ich sploty do piersi twej czystej promised luck and all the rest, Obiecują Ci szczęście i wszystko co zechcesz and put their fingers in your hair? Tylko by dotknąć chmury włosów twej w proteście? I had met you just the day before, Spotkałam Cię zaledwie dla dnia poprzedniego like an accident of fate, Udając, że to tylko był przypadek losu in the window there behind your door. Widziałam okno otwarte za twoją bramą od tyłu How I wanted to break in I tak bardzo chciałam dotknąć Twego głosu to that room beneath your skin, Który ukrywa się gdzieś pod Twej skóry tamą but all that would have to wait. Ale na to jeszcze poczekamy, bramo In the Carmen of the Martyrs, W miejscu, gdzie stoi pomnik Carmen with the statues in the courtyard Z innymi pomnikami w tym miejskim ogrodzie whose heads and hands were taken, Ich głowy i dłonie zostały oddarte in the burden of the sun; Przez znużenie słońca i wieści o głodzie I had come to meet you Przybyłam po to tylko, by spotkać tam Ciebie with a question in my footsteps. A w moich stąpnieciach czai się pytanie I was going up the hillside Czy idę do góry idąc w górę wzgórza? and the journey just begun. I czy ta opowieść prawdziwa jest duża My sister says she never dreams at night Moja mroku siostra powiada, że nie śni there are days when I know why; Są dni kiedy wiem dokładnie dlaczego those possibilities within her sight, Tyle możliwości widzi wzrokiem swoim with no way of coming true. A nigdy nie widzi nikogo swojego Some things just don't get through Niektóre z tych rzeczy po prostu nie mogą into this world , although they try. Powstać w tym Wszechświecie, mimo, że są drogą In the Carmen of the Martyrs W miejscu gdzie pomnik Męczennicy stoi with the statues in the courtyard Pośród tych wszystkich innych tak rannych pomników whose heads and hands were taken, Których głowy i dłonie zostały zabrane in the burden of the sun; Przez ludzi utrudzonych nieblaskiem niebytu I had come to meet you Przybyłam ku tobie, by spotkać Cię znowu with a question in my footsteps. I w moich stąpnięciach ciche jest pytanie I was going up the hillside Która strona wzgórza jest kierunkiem w górę and the journey just begun. I co znaczy moje ostrożne stąpanie All I know of you I wszystko co wiem o Tobie is in my memory To to co w mej pamięci All I ask is you Proszę tylko o drobnostkę należną osobie Remember me. Pamiętaj o mnie o proszę, to ku mej pamięci Rosemary P.S. Ja po prostu wiem, kiedy nas zatrzymać, gdy ona zrobi coś idiotycznie głupiego, czyli bez jakichkolwiek relacji z czymkolwiek co już istnieje i tym co może potencjalnie zainstnieć, jako wynik logicznego inaczej BARDZIEJ rozumowania. Uwaga końcowa: Nawiasy otaczające symbol mogą po prostu oznaczać ją, poszukująca mnie i mnie poszukującej rozwiązania. Jestem płci żeńskiej, do jasnej ciasnej. Byłam w środku tej czarnej dziury, która wydaje Wam sie w centrum Waszej własnej galaktyki naturalna, a mnie nie za bardzo. Ja sądzę i mam rację, że jej tam nie ma. Kto się znajdzie odważny, niech wsiada w jakiś rodzaj statku kosmicznego i sam się przekona. Gwarantuję, że jakoś Cię wyciągnę z tego miejsca i nikt, łącznie z Tobą tego nie zauważy. Kocham Cię. I ja też. Jestem. Jesteś? Jesteś? Jestem. I to nie był głupi wierszyk ani imitacja. Tak się wywołuje niektóre rodzaje czegoś, co nazywać będziecie faeries, nie "duszkami" czy "wróżkami" albo "puszkami", bo mnie nie da się przekuć na miecz, co topolodzy doskonale czują, niektórzy wiedzą na pewno, a cała reszta się dowie, czy tego chce czy nie, BO TAK, BO NIE ZNACYZ NIE, nieprawdaż? Podpisano, "Nothing much, not much". I to nie koniec! (napisanie tej wiadomości zajęło mi doładnie mniej niż pomyślałeś, tak dokładnie, że w ogóle nie wiem czy minęła chociaż jedna sekunda standardowa). "Left of Center". Suzanne Vega.
Komentarze