REKLAMA




Metadon a walka z AIDS

Dziś w Polsce z kuracji metadonowej korzysta zaledwie 700 narkomanów. Lepiej było dziesięć lat temu, gdy leczyliśmy ponad tysiąc uzależnionych - mówi "Gazecie" Kasia Malinowska-Sempruch Sławomir Zagórski: Wielu ludzi twierdzi, że jeśli państwo zapewnia dostęp do świeżych igieł i strzykawek, to tym samym pomaga narkomanowi, żeby trwał w nałogu.

frodo

Kategorie

Odsłony

2265
Dziś w Polsce z kuracji metadonowej korzysta zaledwie 700 narkomanów. Lepiej było dziesięć lat temu, gdy leczyliśmy ponad tysiąc uzależnionych - mówi "Gazecie" Kasia Malinowska-Sempruch Sławomir Zagórski: Wielu ludzi twierdzi, że jeśli państwo zapewnia dostęp do świeżych igieł i strzykawek, to tym samym pomaga narkomanowi, żeby trwał w nałogu. Kasia Malinowska-Sempruch*: - Absolutnie się z tym nie zgadzam. Podobnie moglibyśmy powiedzieć o prezerwatywach, że jeśli je promujemy, to jednocześnie przyzwalamy na pozamałżeński seks. Tymczasem nie znam nikogo, kto zacząłby ćpać, bo dostał igłę i strzykawkę, ani też nikogo, kto otrzymawszy prezerwatywę, tylko z tego powodu zrobił skok w bok. W przypadku narkomanów, ponieważ często nie możemy spowodować, by przestali brać, postarajmy się przynajmniej, by robili to bezpieczniej. Na tym właśnie polega program Fundacji Sorosa "Harm Reduction" (po polsku - redukcja szkód). Gdzie i kiedy zaczęto go stosować? - W Wlk. Brytanii za czasów Margaret Thatcher. Ówczesny konserwatywny rząd zdecydował, że należy dać narkomanom igły i strzykawki. Nie wzbudziło to zresztą specjalnych emocji. Uznano, że to jedna z broni przeciw HIV. Wkrótce postąpiono tak w Australii, a następnie w Hiszpanii, Niemczech, Holandii i we Francji. A w Stanach? - USA podeszły do sprawy czysto ideologicznie. Jedynym rozwiązaniem problemu narkomanii jest całkowita abstynencja. Koniec, kropka. Rząd zdecydował, że pieniądze federalne nie mogą być przeznaczane na wymianę igieł i strzykawek. Który rząd? - To obowiązuje od początku epidemii AIDS. Mieliśmy nadzieję, że zmiana nastąpi za prezydentury Clintona. W tym czasie za rządowe pieniądze przeprowadzono w Stanach badania, które udowodniły, że czyste igły i strzykawki dla narkomanów to mniej zakażeń HIV i mniej zgonów na AIDS. Jednak republikanie naciskali tak mocno, że prezydent postanowił nie angażować się w sprawy narkomanów. Podczas sierpniowej konferencji na temat AIDS w Toronto Clinton przyznał publicznie, że żałuje tamtej decyzji. - No cóż, lepiej byłoby, gdyby się wtedy nie ugiął i dziś tego nie żałował. Brak funduszy federalnych na igły i strzykawki nie oznacza chyba, że amerykańskim narkomanom nikt nie pomaga? - Skądże znowu. Rząd pieniędzy nie daje, ale np. stan i samo miasto Nowy Jork finansują wiele punktów wymiany igieł. Ale jeśli Stany pomagają jakimś krajom w zwalczaniu epidemii, amerykańskie pieniądze nie mogą iść na igły i strzykawki. Dotyczy to wszystkich beneficjentów, w tym np. Wietnamu, gdzie ponad połowa zakażonych to narkomani. Przykład Wietnamu jest chyba odosobniony? Dziś HIV przenosi się głównie przez seks, a nie brudne igły. - To nieprawda. Narkomani nadal w wielu krajach stanowią znaczny odsetek zakażonych. Malezja - 75 proc., Iran - 62 proc., Wietnam - 52 proc., Chiny - 44 proc. Do tego dochodzą: Tajlandia, Rosja, Ukraina, no i Polska. Przecież Tajlandia ma ogromne sukcesy w prewencji AIDS. - Głównie wśród prostytutek. Na prostytucji opiera się tajska turystyka, dlatego władze zrobiły wszystko, żeby poradzić sobie z zakażeniami w tym sektorze. O narkomanach natomiast nie pomyślał nikt. Efekt? Znaczny wzrost infekcji. Epidemia wśród narkomanów ma zupełnie inną dynamikę niż ta związana z seksem. Wytłumaczę to w niezbyt elegancki sposób. Jeśli byłabym osobą zakażoną i sprzedawałabym usługi seksualne, to nawet gdybym stawała na głowie, nie udałoby mi się zakazić 15 mężczyzn w ciągu jednego dnia. Natomiast jeśli byłabym uzależniona i w 15 osób wstrzyknęlibyśmy sobie narkotyk tą samą strzykawką, to wszyscy będziemy mieć wirusa jak w banku. Leczenie osób uzależnionych metadonem [syntetyczny narkotyk] budzi chyba mniejsze kontrowersje niż dawanie czystych strzykawek? - To zależy gdzie. Wiele krajów, w tym USA, wspiera takie terapie. Ale są i takie - np. Polska - gdzie teoretycznie przyzwolenie jest, natomiast zakres pomocy znikomy. Dziś w Polsce z kuracji metadonowej korzysta zaledwie 700 osób. Lepiej było dziesięć lat temu, gdy leczyliśmy ponad tysiąc uzależnionych. Ile osób mogłoby skorzystać u nas z metadonu? - Połowa z ok. 40 tys. uzależnionych od heroiny. 700 osób objętych terapią to zaledwie 2 proc. potrzebujących. W Europie gorzej jest tylko w Bułgarii, gdzie metadon dostaje co setny narkoman. Dla porównania - we Francji i w Hiszpanii z terapii korzysta połowa uzależnionych, tj. ok. 70 tys. Rezultat? We Francji nie ma już prawie nowych zakażeń wśród narkomanów. Ostatnio na metadon stawiają Chiny. W ciągu roku otworzono tam 120 klinik metadonowych, a ma być ich ok. tysiąca. Dlaczego Polska nie chce takiej terapii? - Bo Polska stawia przede wszystkim na abstynencję. Tymczasem dawanie komuś syntetycznego metadonu to przyznanie się, że ktoś ćpa i ćpać nie przestał. A że on przy okazji dzięki metadonowi normalnie żyje, nie zakaża siebie i innych HIV, to już się nie liczy. U nas wszyscy uważają, że narkoman nie powinien być narkomanem. A może sprawa zatyka się na pieniądzach? - Nie sądzę. Choć rzeczywiście programy metadonowe są w Polsce drogie. Chorzy muszą bowiem przychodzić dzień w dzień, żeby odbierać lek. Muszą też sikać raz w tygodniu, żeby udowodnić, że nie dobierają narkotyków. Mają obowiązkową opiekę psychologa i psychiatry. A to wszystko kosztuje. Tymczasem np. w Chorwacji dowolny lekarz może wypisać receptę na metadon, potem idzie się do apteki i tyle. I pewnie metadon za chwilę ląduje na czarnym rynku? - Ląduje, ale raczej nie w Chorwacji, lecz w krajach takich jak Gruzja, gdzie żaden lekarz nie da osobie uzależnionej legalnego narkotyku. W Polsce metadon też jest na czarnym rynku właśnie dlatego, że dostęp do niego jest tak ograniczony. Zgodzisz się jednak, że samo leczenie metadonem nie jest tanie. - Jest zdecydowanie tańsze niż ośrodki, w których mieszka się po osiem miesięcy. Jaki jest stosunek do leczenia metadonem u naszych wschodnich sąsiadów, którzy mają spore kłopoty z AIDS? - Na Ukrainie ruszyło niedawno 11 programów leczenia narkomanów buprenorfiną [drugi obok metadonu syntetyczny narkotyk stosowany w terapii]. Finansuje je Globalny Fundusz ds. Walki z AIDS. Założenie: 7 tys. osób na buprenorfinie do czerwca 2007 r. Czy z metadonu można całkowicie wyjść? Czy to może być droga do abstynencji? - Naturalnie. Znam bardzo wiele osób, dla których metadon był drogą do abstynencji, ale znam też wielu ludzi, którzy od lat funkcjonują na metadonie. I jakie to ma znaczenie? Żadne. Znam również ludzi, którzy od lat funkcjonują dzięki insulinie albo lekom na HIV. Człowiek nie ma jednak większego wpływu na to, czy zachoruje na cukrzycę. A jeśli ćpa, to - przynajmniej początkowo - na własne życzenie. - Dla mnie narkomania to choroba. Taka sama jak alkoholizm czy każda inna. Zwróć uwagę, o ile łatwiej zdobyć się nam na pobłażliwość wobec alkoholika niż osoby uzależnionej od heroiny. Kompletnie tego nie rozumiem. Z wielu ust słyszałem, że ten polski nacisk na abstynencję jest jednak skuteczny. A pobłażliwość, do której namawiasz, obraca się przeciw narkomanom. - W czasach, kiedy nie było AIDS, można było snuć dyskusje filozoficzne, co lepsze. Natomiast w tej chwili na tego typu radykalne myślenie nie możemy sobie pozwolić. Bo dziś konsekwencją takiego radykalizmu jest to, że ludzie nadal zakażają się HIV i umierają. *Kasia Malinowska-Sempruch - rocznik 1966. W 1984 r. wyjechała do USA, by kilka lat później, po ukończeniu studiów na temat zdrowia publicznego na University of Pennsylvania, powrócić jako wysoki urzędnik UNDP do Polski. Spędziła wiele miesięcy w Warszawie, organizując walkę z AIDS. Od siedmiu lat pełni funkcję dyrektora International Harm Reduction Program w finansowanym przez George'a Sorosa The Open Society Institute. Wydała m.in. "War on Drugs, HIV/AIDS and Human Rights". Sławomir Zagórski

Komentarze

slu
Witam, Pani Sempruch ma zle informacje, program nie zostal obciety z 1000 do 700 miejsc, dzieki interwencji Krajowego Biura ds. Przeciwdzialnia Narkomani nadal mamy 1000 miejsc, co jest istotnie kropla w morzu potrzeb i zasadniczo liczba tych miejsc oraz wysokosc progow pozostaje niezmienna od poczatku lat 90-tych gdy wprowadzono programy metadonowe to stanowi 1-3 % potrzeb, dla porownania w Hiszpanii ktora rownoczesnie z Polska wprowadzila programy metadonowe - ich dostepnosc wynosi ponad 90%
Anonim (niezweryfikowany)
W Hiszpani chyba jest o wiele mniej uzaleznionych od heroiny niz w Pl.. co jednak nie zmienia faktu ze w Pl sytuacja z dostepem do metadonu jest beznadziejna