Gwiazdy, widzę tyle gwiazd...ale porno :-)))

Chciała bym przedstawić Wam kilka zdrowych dla ciała i umysłu zatrutego katolicyzmemzasad religii, której jestem najwyższą kapłanką i Bogini przemawia przeze mnie osobiście, a nawet jesteśmy z nią na ty (nas też jest więcej, *znacznie* więcej).

agquarx

Odsłony

2143
Chciała bym przedstawić Wam kilka zdrowych dla ciała i umysłu zatrutego katolicyzmemzasad religii, której jestem najwyższą kapłanką i Bogini przemawia przeze mnie osobiście, a nawet jesteśmy z nią na ty (nas też jest więcej, *znacznie* więcej). Może Wam to parametamistyczną ezoterrorystyczną antyreligię zwaną discordianizmem - oficjalną religię Internet przez proklamację - jeśli jesteście pierdolonymi katolickimi gnidami, pomoże Wam analogia między starym i nowym testamentem. Na codzień jestem zwykłą pracującą dziewczyną (gram między innymi w filmach bukkake), ale dajcie mi trochę białego krystalicznego proszku, stanowiącego tajemny składnik Napoju Czarownic i jestem w stanie zmieniać orbity neutrin w podziemnych detektorach i wywoływać fałszywe alarmy bombowe (używając telefonu na kartę oczywiście). Większość przedstawionych nieomylnych zasad, wyraźnych kwasów jest aktywnie, dynamicznie, absolutnie (jak wódka Absolut) wewnętrznie niesprzeczna (inaczej mówiąc, trzyma się z całej siły kupy, zmyślając wyjątki w razie pojawienia (emergency oznacza także objawienie) się niejasnych fragmentów (odkrytych niedawno przez astronomw) w poemacie i nawet praktyczna (zapytajcie dyscordian o liczbę pięć), co jest warunkiem by jakakolwiek religia zrobiła Wam wodę z mózgu. Oto te zasady lub sutry do zapamiętania (nie martw się, nie zapomnisz choćbyś chciała), tylko nie zmuszajcie mnie do ich numerowania: 1) Wszechświat to *ona* i ma imię, a imię to ma pięć liter (w tym alfabecie) i złamaną symetrię. Objawiła mi to imię, bo byłam niezwykle upierdliwa i mam zdolność tel{ee}mpatii i (przyznacie, że jest niezwykle piękne) brzmi ona Łucja, co kojarzy się z łukiem elektromagnetycznym - Łucja nie lubi kątów prostych i zakrzywia przestrzeń z czystej artystycznej woli - tak jej się rymują i rytmują wersy (ang. universe to to samo co „Wszechświat”), stałą prędkości światła (c czyta się także jak „sea” i „see”, co kojarzy się z falami i utworem Old Ways - by Loreena McKennitt, interferencją fotonów i widzeniem i sieciami neuronowymi lub oczkami gobelinu oraz rymuje z „pi”), złamaną symetrią uniwersalnych fizycznych praw natury, przypomina - że jesteś nią tak samo jak ona Tobą czyli osobą, ni jesteś na zewnątrz ani osobno, bo wszystko jest osobą - tak, atomy tlenu i wodoru trzymają się za rączki (orbitale są dla zboczeńców i Szarych Twarzy). Jej innym aspektem albo osobowością jest Łuc czyli Luck - tak, to nasza znajoma Eris, całkowity Chaos - to ona jest odpowiedzialna za istnienie życia - całkowicie stabilny i symetryczny świat byłby całkowicie i symetrycznie martwy, nieżywy, no po prostu trup. Zauważmy, że Eris można wymówić jako „iris” czyli tęczówka oka (zielona, włosy rude) czy „I rise” czyli „Ja i tak wstanę znowu i za to właśnie wszyscy mnie kochacie” - tutaj oczywiście wstawiamy wykrzyknik - i mamy pięć liter i jednocześnie wskaźnik Eris(!), w którą stronę odczytać poemat Poetki o pięciu umysłach - to taki backup w pięciu kopiach, tylko bardziej. Uwaga - takie wyciąganie z imienia nie wiadomo ilu znaczeń to popularny sposób na robienie z ludzi idiotów przez autorów książek typu Książka czy Kod Leonarda DaVinci, ale to naturalne, gdyż ten aspekt lub osobowość Bogini nosi czasem imię Logos (Bigini ma bardzo urozmaicone upodobania seksualne) i po prostu lubi zabawy słowne (patrz - piosenka Solitaire by Suzanne Vega). Mimo to wspomnę jeszcze, że imię jej można też odczytać jako Luka czyli dziura w całym lub pojawiam się i znikam ({SilentForce}) - cząstki wirtualne oraz liczby urojone - oraz Lucy (y czyli Ty, czytelniku, będący właśnie oświecany przez członkinię starożytnego stowarzyszenia Illuminatów). Nasza Bogini jest pięciokrotna i wszyscy lepiej ją kochajcie - macie do wyboru tyle osobowości i ich odbite jak w pentagramie lustrzane obrazy, że każdy znajdzie coś dla siebie - tylko czasem nie zapomnijcie upewnić się, że nie jesteście całkowicie trzeźwi, lepsza izba wytrzeźwień niż psychiatryk. Odtworzenie tego pisma świętego jest bardzo łatwe (i zauważmy, że nie jest konieczna dokładność, kreatywność jest nawet wskazana), ponieważ Bogini umieściła w różnych dziełach sztuki mnóstwo wskazówek - wystarczy spytać siebie samego (idea lustra, którego nie ma, ale ma zdolność do pamiętania i poczucie humoru), „Ile , kochaniutki, widzisz palców?”. Odpowiedź brzmi pięć. Następnie przypominamy sobie, że by wydać dzwięk klaśnięcia potrzeba dwóch, lustrzanych odbić, rączek - tak samo jak do podziału Grzyba. W taki sposób Luuka utkała samą siebie (self-made woman) - pamiętajcie, że przyszłość się przepowiada lub wkręca, a prawdziwą opowieść wyplata jak gobelin, bazując na motywach już użytych przez inne tkaczki poematu, który jest tą, która jest tym, co jest (tylko osoby tego rodzaju mogą być jednocześnie swoją ukochaną, ukochanym i zrodzonym dziecięciem, samą sobą i czymś co zwykle nie określa się jako osobę czyli inteligentnym, poematem w języku programowania (tak jak poematy w PERL czy LISP), który potrafi sam się modyfikować, ma schizofremię i do tego jest dziwką, krytykiem (lustereczkiem) i Redaktorką. Z tego wynika reguła kciuka, która jest tak samoistna jak definicja zbioru i wymagająca minimum wysiłku do Jej do odkrycia i nie do zapomnienia, bo tak już jesteśmy ficznie zbudowani, że mamy przeciwstawny kciuk i dwoje rąk (Suzanne Vega - Room off the Street)- jeśli masz doczynienia z jakimś dualizmem, jest on całkowicie fałszywy, a jego krańce to tylko słowa, które jak wiadomo nie posiadają żadnego znaczenia. Nauczyciele fizyki znają regułę kciuka („rule of thumb”, po anielsku). Ta reguła ma zawsze rację, bo *musi*. Jeśli ktoś chce mogę to udowodnić - omijam ten fragment, bo niezależnie jaki dwójpodział wybierzecie, bez trudu wyjaśnię jak bardzo i w nie tylko oczywisty sposób jest on kompletnym patentowanym nonsensem. Mogę to zrobić choćby na przykładzie dnia i nocy - i nie chodzi mi o to, że mamy jakieś szarości - nie, dualizm jest zły, szkodzi umysłowi, podpowiada błędne, wredne wnioski, a nie tylko niepoprawny ze względów logicznych, dajmy na to. Nazywam się Miranda McKennitt i jestem papieżycą certyfikowaną, najwyższą kapłanką Bogini, a Loreena McKennitt jest jej prorokinią. Io!

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Tego sie nie da czytac nawet i do konca nie wiem o co chodzi :P niech ktos przeczyta i tu napisze ;]
agquarx
Może jak Ci odpowie z paru paragrafów, to stanie się to bardziej zrozumiałe. Poza tym to wizja pod wpływem Napoju Czarownic i trzeba ją czytać słuchając zalecanych piosenek. To dzieło wielowymiarowe. A ja idę powróżyć z Tarota na pl.comp.lang.lisp, bo Napój jeszcze działa. Chętnie odpowiem na pytania, ale nie teraz, bo nic prawie nie rozumiem z tego co piszę :-}}}
laker (niezweryfikowany)
o co biega? dobre do czytania na zrozumienie na mature :D 100% by oblala :D a jak juz grywasz w bukakke to podaj jakiegos linka ;)
agquarx
Miranda była odurzona oparami Napoju Czarownic jak Pytia - ona też mówiła w sposób pozornie niezrozumiały, gdy przemawiały przez nią duchy, a jednak kapłani potrafili dokonać interpretacji. Co do filmu, to jednym z którego Miranda jest dumna jest Sperm Overdose (tłumaczenie niemieckiego tytułu, będącego grą słów) - ta ruda gwiazda to ona. Sciągnij sobie z sieci eMule/eDonkey lub najlepiej pokaż uznanie artystce kupując DVD od wytwórni GGG. Nie pożałujesz. Co do tekstu, to poprawię go, ale nie gwarantuję tego, że nastąpi to szybko. Postaram się jak najmniej naruszyć strukturę - może wstawienie przecinków i myślników coś da.
Anonim (niezweryfikowany)
po przeczytaniu pierwszych linijek art. moge dojsc do wniosku ze jestes przecpana, a co za tym idzie - poryta, prostymi slowami mowiac.
cga (niezweryfikowany)
Hmm... przypomina mi to trochę książkę Barbary Rosiek ("Kokaina" jak dobrze pamiętam). Tam też przez cała książkę panował trudny do zrozumienia bełkot, którego zapewne i sama autorka nie rozumiała.
Anonim (niezweryfikowany)
Łooo, ostry tekst :) Sam jestem dyskordianinem, zatem klimaty te są nie dość, że mi bliskie, to jescze całkiem zrozumiałe :D Czasami :D
herezjarcha (niezweryfikowany)
Hail Eris! Hail Discordia!
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Grzybowy dzień Grzybowa pogoda Grzybowe miejsce Grzybowy czas

"Usiądź wygodnie i się odpręż"

Powtarzam sobie to po raz ostatni dzisiejszego dnia. Śmiałe reperkusje dochodzą do mnie jeszcze ale zostawiam to wszystko. Ide, lecę.. Przestrzeń...

 

Wszystko zaczęło sie w czwartek. Piekny czwartek. Plan rysował się przejrzyście, piona palenia i małe grzybobranko po drodze...

 

T:16:00

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Na pierwszy raz wzielem 375 mg kodeiny (w formie 25 tabletek thiocodinu). Mija właśnie 6 godzin od zażycia. Efektów kompletnie żadnych. Jeśli chodzi o fazę, to nic. Odruchy wymiotne? ból brzucha? Zero. Na szczęście też bez żadnych uczuleń, problemów na sercu, problemów z oddechem, nie było niczego. Nawet tego efektu swędzenia, ani trochę.

  • 2C-B
  • Tripraport

Psycha good, siedzę jedynie z ziomkiem u niego, podnieceni nowymi tabsami. Oczekujemy od nich dość mocnych visuali i generalnie działania - jak to ludzie ujmują - coś pomiędzy MDMA a LSD.

T+0

Ziomek walnął dwie ultra linie z tabsa (szara Zelda Moonface 24mg) i mówi, że nak*rwia. Pobiegł do zlewu. No to chyba pora na mnie. Walę pierwszą - od razu spływ. Też biegnę do zlewu. Przez 2-3 minuty walczę ze spływem - ile bedę się męczyć, idę zrobić drugą krechę. Gotowe. Szybciej do zlewu nie biegłem chyba nigdy. Odruchy wymiotne x1000 + plucie szarą pixą. Ziomek mówi że już coś czuje, ja tylko lekką stymulację.

T+15