Wycieczka poza ciało

by Kret

Anonim

Odsłony

2471
Może to śmiesznie zabrzmi ale dla mnie to był prawdziwy dramat i koniec świata. Zakwasiłem z qmplem w wawie na starówce, usiedliśmy pod Zygim i odjeżdżamy.
Po jakimś czasie złapałem jazde, że znikneło mi całe ciało. Po prostu istniałem tylko jako sama świadomość. Myślenie było logiczne i całkiem w normie, ale co do bodźców fizycznych to kompletne zero. To było jakby uczucie jakiegoś strasznego odosobnienia od całego świata. Byłem totalnie SAM ze sobą. Nie bardzo wiem jako to opisać ale generalnie to tak wyglądało. Jak ktoś z Was oglądał film o Timothym Learym w C+ to tam jeden gostek właśnie opowiadał o czymś takim. Przeraziłem się na maxa, i nie wiedziałem co zrobić. Myślałem, że umarłem i jestem już tylko sama dusza czy czymś w tym rodzaju. A najgorsze było to, że nie wiedziałem co trzeba zrobić żeby wykonać czynność mówienia. Widziałem jak qmpel siedzi koło mnie, jak ludzie chodzą, ale nie mogłem się odezwać bo nie wiedziałem jak to zrobić. Acha, z widzeniem i pojmowaniem otoczenia nie miałem kłopotu. Wreszcie towarzysz wycieczki odezwał się bo chciał pić a ja miałem popitke w plecaku. Skapował się, że coś ze mną nie tak i zaczał stukać mnie delikatnie w nogę. Twierdzi, że robił to 15 min. W pewnej chwili poczułem, że mam jedną nogę, potem drugą aż wróciło do mnie całe ciało. Możecie sobie tylko wyobrażać jaka to była ulga. Po chwili doszedłem zupełnie do siebie (oczywiście w kwasowej normie) i dalej bylo zajebitnie, ale co się najadłem strachu to moje. I w tym miejscu nastąpi powtarzana już od dawna prawda: NA PIERWSZE KWASZENIE NIE WYBIERAJ SIĘ NIGDY SAM. Co prawda to nie było moje pierwsze, ale jak by było to bym chyba nie wyrobił psychicznie. To było coś strasznego.

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Moze nalezaloby napisac nie zakwaszaj sie juz nigdy, a nie ze na kwaszenie nie wybieraj sie nigdy sam. Zalosna postawa

wcale nie taki koniec świata :) ja często podróżuje poza ciało i znalazłem w tym świetną alternatywę życia

Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Pamiętam mojego pierwszego kwasa - czarny kryształ, na którego namówił mnie J. Bardziej się bałam, niż chciałam rzeczywiście spróbować. Pamiętałam niektóre bad tripy grzybowe, poza tym mam paranoiczno-histeryczną osobowość i bardzo często sama sobie coś wkręcam ;-)

Pojechałam do J. Zjadłam ową magiczną czarną kropeczkę [J.też wziął] i czekam. Niebieskie światełko, muzyczka, dom, `strażnik`J. obok [na wypadek Panicznej Paranoi] - niby komfort, ale czułam się spięta. Nie znałam J. zbyt dobrze, byłam trochę zasznurowana.

  • Bad trip
  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Metoksetamina

Własny pokój, pozytywne nastawienie, chęć doświadczenia czegoś b. mocnego i głębokiego, następnego dnia pierwsza od dłuższego czasu możliwość nicnierobienia. Łóżko, na głowie słuchawki, playlista z dobrą muzyką (Shpongle, ambient, muza do medytacji)

Metoksetamina to pierwszy specyfik jakiego w życiu spróbowałem poza kilkoma pojedynczymi episodami z dropsami ,paleniem "smartshopowym" i "właściwym". Pierwsza aplikacja nastąpiła mniej więcej rok temu.
Po MXE zacząłem eksperymentować z innymi substancjami (4-HO-MET, 4-ACO-DMT, 2DPMP, DXM, GBL, JWH-201) i o dziwo po każdej próbie wracałem do MXE jako czegoś znacznie głębszego i mocniejszego.

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Pewnego słonecznego dnia odezwała się do mnie znajoma z miejscowości obok. Usłyszałem od niej, ze zamówiła coś specjalnego i jeżeli mam dzisiejszy i kolejny dzień wolny to mam koniecznie wpadać. Po dwóch godzinach zjawiłem się u niej, było około 18. Wchodzę do mieszkania, szybkie przywitanie, patrzę na stół a tam samarka z naklejką od dobrze mi znanego RC. Uśmiechnąłem się w myślach, bo o ile znałem jej zamiłowanie do substancji mieszających percepcję to nie spodziewałem się, że będę miał tego dnia okazję znów spróbować jeden z moich ulubionych psychodelików.

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Set: niepewność połączona ze stresem; Setting: dobra atomsfera, pokój kumpla, na kwadracie obecna jeszcze jego mama.

Jak wiadomo, na kumpli zawsze można liczyć, lecz kiedy Jaś zaproponował mi podczas jednego z moich wieczorków z minecraftem (tak, lubię klocki) nieznane mi kompletnie substancje, byłem nieco zdziwiony. Szybkie spojrzenie w przeglądarkę na frazy "kodeina" i "benzydamina" trochę mnie zaniepokoiło, gdyż z aptecznego stuffu nie zwykłem korzystać, ba, nie dopuszczałem do siebie myśli o wpierdalaniu tabsów. Wydawało mi się to poniżej mojego poziomu, jak widać mój poziom okazał się wiele niższy, niż sam miałem w zwyczaju sądzić, bo...