Poplątanie z pomieszaniem

by Cogiel

Anonim

Odsłony

1405
tripowałem sam i chwycił mnie mały BADtRIP z przemyśleniami czego efektem jest późniejszy wiersz

W kluczowym momencie nie wyczuwałem prawie swego ciała (coś jakby paraliż). Leżąc na łóżku i słuchając tribalowych dźwięków, wyczuwałem tylko te miejsca ciała gdzie łóżko wywierało na nie opór. Pogrążony w wizjach wydawało mi się że to ja jestem dźwiękami i unoszę się gdzieś w bliżej nieokreślonej przestrzeni. A gdy do wrażeń dźwiękowych dochodził obraz (trochę barwniejszy po zamknięciu oczu) wytworzony tak że współistniał i współgrał z dźwiękami generowanymi z walka, nastały takie momenty w tripie że widziałem dźwięk a słyszałem obraz (zbliżony do fraktali, wytwarzanie się ich było podobne) który przetwarzał i przemieniał się ciągłym nieustającym strumieniem przed oczyma. W dalszym etapie zauważa się dramaturgię muzyki (uniesienie, euforia, 1000 orgazm, można śmiać się a wręcz płakać ze szczęścia) skłaniającą do refleksji nad życiem i nie tylko. Wszechświat otwiera się do nas szeroko i każdy triper rozumie że to co dotychczas nazywał wszechświatem jest pojęciem tak wąskim, że nie ma porównania które mógłby przytoczyć ponieważ żadne ze słów nie potrafią tego wyrazić. Jednak wyobraźnia ludzka jest wyposażona w abstrakcję co pozwala nam na wgląd w wszechświat i ukazuje go takim jaki jest naprawdę. To tylko słabo opisane spektrum wrażeń których można doznać i nikt kto nie spróbował tego jabłka (zakazany owoc, sic!), nie zrozumie czym to jest, bo jak można czuć smak owocu którego jeszcze nigdy nie jedliśmy, nawet nie możemy sobie go wyobraźić. A później wiadomo. Ludzie jabłka jedzą do dzisiaj..:) Przecież nikt nie je czegoś co mu nie smakuje. Jedno jest pewne rozkoszy nie mogą wyobrazić żadne słowa, trzeba spróbować by osądzić, ten kto osądza zanim nie spróbował jest głópcem.[buheheh ale zarzuciłem dygresją..:)..] A my wtajemniczeni mistycy spijamy nektar czystego życia, podróżując między wszechświatami i dotykając niestworzonego, tworząc, przekształcając w imię czego..? W imię niczego! Jesteśmy stworzeni przez przypadek ponieważ chaos jest w swej naturalnej formie absolutem a porządek przypadkiem chaosu. Czuć wszechświat i stać się nim spożywając esencję niego samego, po to by dowiedzieć się że nie ma celu by brnąć na oślep bez prawdziwego życia, imienia do końca w mistycznym osamotnieniu ducha, by w końcu narodzić się na nowo?! Po co?! Po to by brnąć bez celu, bez imienia, bez życia, by ujrzeć koniec dnia, by dojść za daleko, usnąć i obudzić o poranku, takie życie jest prostsze?! Nienarodzić się nigdy! Życie jest darem czy przekleństwem?! Niech inny zadecyduje! Ja zasnę i nigdy nie zbudzę.

[powyższy tekst napisany został tego samego dnia po zjeździe]

Mały wiersz napisany następnego dnia po tripie:

Nie czuje, nie widzi, nic nie słyszy
Nic go nie obchodzi co się dzieje do dokoła,

Oczy ma zamknięte lub otwarte,
Lecz zamknięte nie oznaczają że śpi,
a w otwartych nie zobaczysz już łzy.

Pozostanie taki spokojny na zawsze?
Czy może wstanie i pójdzie na łąki skąpane kwiatem?

O nie, nie wstanie!
Koniec już wąchania kwiatów,
Koniec żalów i miłosnych uniesień.

Bez czasu i życia...
Podąża tylko za własnym cieniem...

Komentarze

cogiel mogiel (niezweryfikowany)

Nie czuje, nie widzi, nic nie słyszy
Nic go nie obchodzi co się dzieje do dokoła,

Oczy ma zamknięte lub otwarte,
Lecz zamknięte nie oznaczają że śpi,
a w otwartych nie zobaczysz już łzy.

Pozostanie taki spokojny na zawsze?
Czy może wstanie i pójdzie na łąki skąpane kwiatem?

O nie, nie wstanie!
Koniec już wąchania kwiatów,
Koniec żalów i miłosnych uniesień.

Bez czasu i życia...
Podąża tylko za własnym cieniem...

Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Ekscytacja, bardzo dobry nastrój, pozytywne nastawienie do życia. Puste mieszkanie przyjaciółki, brak ryzyka "przypału"

Witajcie!

Postanowiłam opisać jeden ze swoich najlepszych tripów pod wpływem LSD. Mam nadzieję, że wam się spodoba!

Całe zdarzenie miało miejsce około 3 lat temu. Byłam jeszcze początkująca, jeśli chodzi o "te tematy" ;) Wraz z koleżanką, którą będę w tym raporcie nazywać Lilia, nie mogłyśmy się doczekać, aż nadarzy się okazja do ponownego spróbowania kartoników, które leżały grzecznie w mojej szufladce, schowane w stary portfel. W końcu- stało się! Jej ojciec wyjechał na kilka dni, więc miała mieszkanie tylko dla siebie. I dla mnie, rzecz jasna ;) A więc zaczynamy!

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Pozytywne nastawienie, dom z ogrodem

Spotkaliśmy się chwilę przed 14-tą u kolegi w domu z ogrodem, nastawienie pozytywne i duża doza ekscytacji. To w końcu dziś ten dzień, kiedy przeżyjemy naszą wspólną podróż na LSD. Była ona planowana z 2 tyg. wyprzedzeniem. Dawka, na którą się zdecydowaliśmy to 200ug Baby na Rowerze. Jeśli chodzi o wiek i doświadczenie, to wszyscy powyżej 20 lat, jeden kolega zerowe doświadczenie, pozostała trójka wraz ze mną kilka razy brała psychodeliki. Waga kolegów bardzo zróżnicowana.

T: 14:00

  • Karbamazepina

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Wszystko w domowym zaciszu, posprzątane, brak obowiązków na głowie i spraw do nagłego rozwiązania - chwila dla siebie.

Tak.. dziwnie to opisywać, coś na co brakuje słów. Dzień po znacznie mniej się pamięta, efekt pierwszy raz w zyciu powaliły, coś kompletnie niespodziewanego, innego, abstrakcyjnego. Postaram się podjąć wyzwania i skrobnąć co nie co, dzieląc się doświadczeniem. Lat 24, delikatne oderwane dwa drobne kawałeczki od zbitej trojki g. Wszystko w domowym zaciszu, posprzątane, brak obowiązków na głowie i spraw do nagłego rozwiazania - chwila dla siebie. Czas jest względny, nie będę go tutaj podawał, ale będzie się pojawiał dośc intuicyjnie, w słowach.