Grasik to jest to

by cFANiaKoZz

Anonim

Odsłony

400
Zacznijmy od tego że nie było to moje pierwsze spotkanie z MJ i napewno nie ostatnie ;] Rzecz działa sie jakiśrok może półtora temu w normalny dzień szkolny w którym razem z dwóma kumplami postanowiliśmy zrobić sobie dzień wolny od szkółki;] Akcja zaczęła sie od tego że na przystanku stwierdziliśmy że lejemy na szkołe i sie upalimy, problem polegał na tym że mieliśmy może z 5 złotych polskich ;] Postanowiliśmy przejść sie na pobliskie osiedle w celu odwiedzenia tamtajszej szkoły i odnalezienia kogoś kto posuadał jakąś ilość stuffu w celu jego późniejszego spożycia ;] Idziemy sobie tak gdy nagle obok nas przejechał dobrze anany nam pojazd marki 126p a w nim nasz kumpel, nazwijmy go Mr.M ;] Szybko dowiedzieliśmy sie że M jechał tego dnia na komisje wojskową (WKU), szybko zapytaliśmy sie go czy nie ma czegoś przy sobie, ten odpowiedział że nie ale na komisji będzie też jego kumpel, który conieco handluje i napewno będzie coś miał. Stwierdziliśmy że sie z nim zabierzemy. Na miejscy pogadaliśmy sobie z ów kumplem i umuwiliśmy sie że teraz nam da małe conieco a my później przyjdziemy do niego z kasą (oczywiście nie mieliśmy takiego zamiaru;). Wróciliśmy autobusikiem na rynek naszego miasta i zaczeliśmy szukać miejscówki ;] takiej bez przypałyu. Idziemy i idziemy i wkońcu znaleźliśmy sie obok starego żydowskiego cmentarza z widokiem na cały rynek (oczywiście cały rynek miał też niezły widok na nas ale już nam sie nie chciało chodzić więc to zlaliśmy). Kura (jeden z kumpli) nabił fifke i zaczeliśmy paliś, ziele było na maska zjebane, smakowało jak liście z żywopłotu pomieszane z mleczami ;] wyglądało jak typowa siejka i było w formie miału, ale to nic po paru buchach nie wiedziałem już co tu robie i po co ;]. A więc w droge !! Gdzie idziemy ? Przejechać sie autobusem, no ok. Wsiadamy do autobusu (oni na siedzeniu zaraz przy 1 drzwiach wejściowych, ja stałem obok nich) i nagle na następnym przystanku wchodzi kobieta ze swoim synkiem (może z 14 lat who knows), jeden z kumpli popatrzałsie na ów synka i parsknął śmiechem, powiedział do drugiego kumpla żeby spokjrzał na niego, ten spojrzał i parsknął śmiechem jeszcze głośniej i chamsko pokazał palcem na synka z uśmiechem na gębie i hasłem TEN ?!?!. W tym momencie nie wyrobiłem zacząłem sie śmiać i cały trząść ze śmiechu, popatrzyłem sie na ów osobnika, twarz chuda, cały w piegach i denka z kufli zamiast okularów, śmiałem sie jak dziki aż jakiś dziadek siedzący obok zaproponował mi ustąpnienie miajsca (lol) omówiłem i troche sie uspokoiłem, nagle jeden z kumpli cały czas sie smiejąc powiedział na cały autobus ALE DOBRA TA HEROINA, wszystcy na nas a my w śmiech, postanowiliśmy wysiąść z autobusu bo przypałsie troche zrobił, wyszliśmy idziemy może ze 100m gdy nagle kumpel mówi "patrzcie kto idzie za nami" odwracam sie a tam ta babka ze swoim krzywym synkiem, w tym momencie miałem koniec, siedziałem na ziemi i tak sie śmiałem że nie mogłem oddychać, moi kumple zresztą też... Na tej bani działo sie dużo więcej takich rzeczy ale tąś najbardziej zapamiętałem i więcej mi sie już nei chce pisać ;] Kończe już...narka wszystkim ;]
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

idealne!

Trip raport ma bardziej charakter edukacyjny, zgadza się ćpaczki, uczcie się na czyjejś głupocie a nie na swojej wątrobie!

  • Inhalanty

nazwa substancji: benzyna lekarska





poziom doswiadczenia: thc, #, xtc, lsa, dxm, benzydamina I

wiele innych...







metoda zazycia: kiranie ze szmaty





set & setting: moja piwnica, chec sklimacenia sie czymkolwiek.




  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, dom za miastem. Ekipa dobrych znajomych i dwa pitbulle. Wszyscy lekko zmęczeni, ale i zrelaksowani. Jest 02.01.2020, za nami trzy dni iście hippisowskiego imprezowania, w towarzystwie psytrancowej muzyki, amfetaminy i pregabaliny, doprawionych nieznacznie wiadomym ziółkiem wątpliwej legalności.

Bohaterowie historii: ja, dwa pitbulle i trójka dobrych znajomych - Krzysiek (posiadacz ww. pitbulli, doświadczony w ćpaniu, pozostał trzeźwy), Maniek (wspólnie zaliczyliśmy tripa na kwasie, on oprócz tego też jakieś okazyjne psychodeliki), Anka (dziewczyna Krzyśka, równie doświadczona co on, fanka DXM).

Imiona oczywiście zmienione.

 

  • Katastrofa
  • LSD-25

Chciałem wykorzystać wyjazd do klubu jako odskocznię od wrednej rzeczywistości, byłem w kompletnej rozsypce psychicznej. Przestałem się przejmować konsekwencjami i tym jak dużo biorę. Liczyło się jak największe oderwanie od bólu i zapomnienie o problemach natury egzystencjalnej. Otoczenie do takiego doświadczenia wybrałem bardzo źle, ale też przez to, że nie widziałem z czym przyjdzie mi się zmierzyć.

Trip był w okresie, kiedy codziennie marzyłem o tym, żeby się zabić.

Mniej więcej było to tak, że zabrałem się ze swoimi kolegami na imprezę. Tym razem miało być inaczej, bardziej grubo. Na odwagę zaczęło się tradycyjnie od trawy w niewielkich ilościach. Trochę zmuliło ale wprowadziło też w odmienny nastrój. Potem leci feta. Niestety diler dał ciała i nie był to produkt pierwszej klasy, nie klepał.