Narkotyki i Człowiek

Narkotyki i Człowiek

KLASYFIKACJA SUBSTANCJI HALUCYNOGENNYCH

  1. Małe psychodeliki
  • Marihuana
  • Gałka muszkatołowa
  • Skórka banana
  • Duże psychodeliki
    • LSD-25
    • Meskalina
    • Psylocybina
    • STP
    • DMT
  • Delirianty
    • Kleje toksyczne
    • Rozpuszczalniki lotne

    1. MAŁE PSYCHODELIKI

    Charles Tart, amerykański psycholog, podzielił w 1969 r. substancje psychodeliczne na dwie grupy- małe i duże. Małe substancje charakteryzują cztery właściwości:

    1. Zażywający jest w stanie zachować kontrolę ilości wprowadzonego narkotyku i panować nad sobą podczas jego efektów.
    2. Efekt psychofarmakologiczny zazwyczaj trwa dość krótko.
    3. Postefekty zwykle nie występują lub są słabe.
    4. Rzadko doznania sa na tyle silne, aby zażywający te narkotyki stał się ich gorącym zwolennikiem.

    MARIHUANA

    Marihuana jest narkotykiem pochodzenia roślinnego. Przygotowana do użytku składa się z wysuszonych liści i kwitnących części konopi indyjskich znanych pod nazwą Cannabis indica lub Cannabis satiwa. Konopie te rosną w klimacie łagodnym, przede wszystkim w Meksyku, Afryce, Indiach i na środkowym Wschodzie. Można je również hodować w warunkach pokojowych. Istnieją na ten temat specjalne podręczniki drukowane przez prasę underground. Zakres tych upraw jest jednak bez większego znaczenia. Marihuanę pali się jako papieros, w fajce lub nargili. Można ją też żuć lub wąchać, ale te sposoby zażywania są u nas rzadkie. Na świecie marihuana znana jest pod wieloma nazwami i nie zorientowani mogą mieć wrażenie, że chodzi o różne narkotyki. Najpopularniejsze nazwy to. bhang, czaras i ganja w Indiach, ma w Chinach, haszysz na środkowym Wschodzie, kif w Maroku, dagga, maconga lub dżamba w Południowej Afryce, marihuana w Meksyku, pot w USA itd.

    Narkomani nazywają ją sheet, weed, grass, reefer, gage, hemp, rope tea, Mary Jane i wieloma innymi imionami, zależnie od krajów i miast. Aktywnym chemicznie składnikiem marihuany jest tetra-hydrokannabinol - THC znajdujący się w liściach i nektarze kwiatowych wierzchołków żeńskich konopii. Od zawartości THC zależy moc narkotyku i jego efekt.

    Na przykład haszysz, mający to samo roślinne pochodzenie jest 6 do 10 razy silniejszy od marihuany, ponieważ zawiera więcej żywicy. Zawartość THC w konopiach indyjskich zależy nie tylko od tego, która część rośliny została wykorzystana do produkcji narkotyku lecz również od cech samej rośliny, sposobu obróbki, regionu geograficznego, okresu zbierania. Wiadomo, że haszysz azjatycki jest mocniejszy od europejskiego. Dobrze zorientowani narkomani twierdzą że haszysz z Dalekiego Wschodu jest zbliżony do opium i wywołuje bardziej intensywny stoned. Dlatego też na Wschodzie pali się haszysz w specjalnych fajkach wodnych, skonstruowanych na zasadzie nargili co pozwala na większą kontrolę ilości THC we wdychanym dymie a przyjemna temperatura dymu nie pali śluzówki dróg oddechowych. Różnice między poszczególnymi gatunkami haszyszu, wynikające z pochodzenia geograficznego, są dobrze znane narkomanom i trudno ich oszukać. W celu bardziej precyzyjnego określenia haszyszu pod względem jakości i mocy, często nadają im nazwę kraju, z którego pochodzi - afgan, nepalczyk, libańczyk itp. Znawcy twierdzą, że najlepszy haszysz pochodzi z Afganistanu.

    Dzisiaj THC lub haszysz syntetyczny (kannabinol) produkuje się w laboratoriach farmaceutycznych. Służy on wyłącznie do celów naukowych. Niestety fakt ten może umożliwić rozprowadzanie THC nielegalnie pod postacią róznych niewinnych antybiotyków i witaminowych kapsułek tak jak w przypadkuu innych narkotyków (LSD, DMT, STP). Poza tym występowanie THC w postaci dotychczas nie znanej narkomanom nastręcza większe niebezpieczeństwo przedawkowania i zatrucla kannabinolem ktory jest czystym, skoncentrowanym narkotykiem tym bardziej że wiadomo, jak nieodpowiedzialnie i w jaki sposob narkoman określają poszczególne dawki różnych narkotykow z chęci przyśpieszenia lub wzmocnienia ich działania. THC w wiekszych ilościach jest silną trucizną, zakłócającą wiele umysłowych i fizycznych funkcji. Fakt ten oraz możliwość laboratoryjnego otrzymywania nasunęły specjalistom wojskowym pomysł stosowania THC jako ewetualnej trucizny bojowej.

    Istnieją dane, że w laboratoriach wojskowych niektórych mocarstw poważnie bada się THC i jego efekty psychofizjologiczne w celu wykorzystania go przeciwko ludzkiej sile nieprzyjaciela. Stwierdzono że THC wprowadzony do organizmu może spowodować zapaść podczas raptownego podnoszenia się z pozycji poziomej lub podciśnienie ortostiltyczne spowodowane nagłym spadkiem ciśnienia. Praktycznie oznacza to że osoby zatrute THC nie mogą się gwałtownle podnosić, co w dynamicznych sytuacjach wojennych ma ogromne znaczenie. Jest to tylko jedno spojrzenie na mniej znaną dotychczas stronę różnorodnego wykorzystania haszyszu lub marihuany, nazywanych przez wielu narkomanow dobrymi narkotykami.

    Nie jest znana dawka śmiertelna THC dla człowieka. Literatura fachowa nie odnotowuje ani jednego śmiertelnego przypadku w wyniku przedawkowania haszyszu. Przypuszcza się, że jest ona około 40 000 razy większa od minimalnej efektywnej dawki.

    Na temat stwarzania toierancji opinie są podzielone. Jeżeli jednak tolerancia powstaje, to rozwija się powoli i stopniowo. THC palony szybko dostaje się do krwiobiegiu i działa na mózg oraz układ nerwowy w całości. Wciąż jeszcze nie jest znana droga, jaką dochodzi do mózgu. Wiadomo jedynie, że nie działa jednakowo na wszystkie struktury mózgowe. Pierwsze efekty występuja już po piętnastu minutach i trwają od 2 do 4 godzin. Początkowo osoba która zażyła haszysz, może być zalękniona i podniecona. Na pierwszym planie znajdują się jednak symptomy fizyczne. Praca serca jest przyspieszona, ciśnienie lekko wzrasta, powieki są zaczerwienione, a śluzówka ust i nozdrzy sucha. Apetyt rośnie, następuje odwodnienie. Do zmian fizycznych szybko dołączają objawy psychiczne, wpływające na nastrój i postrzeganie. Pojawia się uczucie euforii, przyjemne odprężenie i ogólny błogostan. Jednocześnie następuje przeistoczenie postrzegania czasu i przestrzeni, rozproszenie uwagi, myślenie fragmentaryczne i zaburzenia pamięci. Poczucie własnego ja zanika i zależne jest od sugestii zewnętrznej. Pod wpływem większych dawek występują oznaki depersonalizacji w wyniku zatracenia kontaktu emocjonalnego z otaczającym światem, zniekształcenia wzrokowe, niekiedy halucynacje i myśli paranoidalne. Niektórzy zażywający haszysz opisują wrażenie "unoszenia się w powietrzu" lub "pływania na falach". Często występują ostre reakcje psychotyczne, chociaż uważa się, że narkotyk jest jedynie czynnikiem prowokującym uzewnętrznienie się skłonności psychotycznych, które jednostka nosi w sobie. Osoby o marginalnym przystosowaniu psychologicznym są szczególnie wrażliwe na dodatkowe stresy atakujące funkcje psychiczne, co ma miejsce w przypadku narkotyków zmieniających stany świadomości.

    Chroniczne nadużywanie haszyszu może u osób wrażliwych doprowadzić do zaburzeń psychomotorycznych i funkcji poznawczych. Badania porównawcze nie wykazały znaczniejszych różnic pomiędzy grupą kontrolną a osobami stale zażywającymi haszysz. Haszysz wywołuje średnie lub silne uzależnienie psychiczne. Uzależnienie fizyczne, o ile w ogóle istnieje, jest znikome i praktycznie można je pominąć. Zażywanie haszyszu może być raptownie przerwane bez oznak głodu fizycznego.

    GAŁKA MUSZKATOŁOWA

    Nieliczni tylko wiedza, że popularna przyprawa - gałka muszkatołowa,Myristrica fragrans, owoc wiecznie zielonego drzewa we wschodnich Indiach, ma właściwości psychoaktywne. Do tej samej rodziny należy również virola, drzewo rosnące w południowoamerykańskiej dżungli. Kora tego drzewa zawiera żywicę którą, sproszkowaną i wysuszona, używają Indianie podczas obrzędów religijnych, różnych ceremonii. Proszek viroli, podobnie jak gałka muszkatołowa, zawiera substancję psychoaktywną- myrystycynę, znaną jeszcze pod nazwą elemicen.

    Narkotyk ten powoduje stany wyjątkowo zmienionej percepcji, podczas których dochodzi do niezwykłych przeżyć, głównie w zakresie schematu cielesnego. Osoba będąca pod jego działaniem może mieć wrażenie, że urosła do gigantycznych rozmiarów, sięgając głową nieba i obcując z bóstwami. Treści tych halucynacji są ściśle związane z czynnikami kulturologicznymi. Stany te przeżywają wyłącznie mieszkańcy Archipelagu Malajskiego i Indianie południowoamerykańscy. U Europejczyków i Amerykanów częściej spotyka się stany pobudzenia autonomicznego układu nerwowego z towarzyszeniem mdłości i wymiotów, przechodzące w euforię. Narkotyk ten różni się od innych substancji psychodelicznych możnością przewidywania jego efektów oraz częstym występowaniem nieprzyjemnych doznań, podobnych do typowego "bad trip".

    Narkotyk ten nie jest zbyt popularny wśród młodych, chętnie natomiast korzystają z niego więźniowie w USA, ponieważ jego posiadanie nie jest zabronione i łatwo go zdobyć.

    SKÓRKA BANANA

    Skórka banana jest materiałem łatwo dostępnym i po specjalnym procesie można z niej otrzymać preparat o słabo wyrażonych właściwościach psychodelicznych. Opinie naukowców wciąż jeszcze są podzielone co do tego, czy skórka banana ma właściwości psychodeliczne, czy nie. Również narkomani, zwłaszcza ci z większym doświadczeniem, twierdzą, że zażywanie skórki bananowej jest jednym wielkim oszustwem i zgrywaniem się [z] nowicjuszy i smarkaczy, gotowych uwierzyć w każdą bajkę. Dlatego nazywają to ironicznie "mellow yellow". Natomiast Lingemann (1970) z całym przekonaniem twierdzi, że składniki skórki banana podczas spalania zmieniają się w materię o właściwościach psychodelicznych.

    [uwaga!- pion empiryczny [H]yperreal dementuje twierdzenia Lingemanna; palenie skórek importowanych bananów może stać się przyczyną Wielu Groźnych Chorób!]

    2. DUŻE PSYCHODELIKI

    Duże psychodeliki nawet w niewymiernie małych ilościach bardzo silnie działają na proces myślenia, postrzegania i świadomość, wywołując zmiany jakościowe.Cechują je następujące właściwości:

    1. osoba będąca pod ich działaniem jest tak zmieniona psychicznie, że nie jest w stanie kontrolować ilości zażywanego narkotyku ani świadomie kierować swoim zachowaniem,
    2. efekt psychofarmakologiczny trwa kilka godzin, a w pojedynczych przypadkach i kilka dni.
    3. postefekty mogą być bardzo poważne i objawiać się w postaci przedłużonej reakcji psychodelicznej, reakcji lub procesu psychotycznego, zjawiska "flash back".
    4. doznanie jest tak intensywne, że osoba chce o nim opowiedzieć, gorąco je przy tym propagując.

    LSD-25

    Dwuetyloamid kwasu lizergowego lub jego skrót LSD-25 jest najbardziej znanym, badanym i jednocześnie najbardziej nielegalnie używanym ze wszystkich narkotyków psychodelicznych. Produkuje się go półsyntetycznie z buławinki czerwonej (claviceps purpurea), rosnącej na życie. Pod względem działania farmakologicznego z całą pewnością należy do najsilniejszych substancji chemicznych, jakie zna człowiek. Obliczono, że ilość stanowiąca jedną siedemsetmilionwą część ciężaru człowieka jest w stanie wywołać doznania psychodeliczne.

    30 gramów LSD-25 może wywołać pełen efekt kliniczny u trzystu tysięcy osób. Dawka kliniczna dla celów eksperymentalnych wynosi od 25 do 250 mikrogramów. Niektórzy zażywający nielegalnie LSD mogą pojedyncze dawki zwiększać do 700 mikrogramów.Dawka śmiertelna nie jest znana. Dotychczas literatura fachowa nie odnotowuje zgonu bezpośrednio spowodowanego działaniem LSD-25.

    Postać, w jakiej narkotyk jest sprzedawany, zależy na ogół od źródła i sposobu produkcji. Najczęściej jest to puder lub roztwór. W sprzedaży występuje w postaci fabrycznie wyprodukowanych kapsułek w dawkach 100 mikrogramów, tabletek i roztworze przeznaczonym do zastrzyków, LSD-25 jest bezbarwny, bez smaku i zapachu, trudny do wykrycia lub organoleptycznego rozpoznania. Prawie niemożliwe jest również stwierdzenie obecności LSD-25 w materiale biologicznym za pomocą normalnych metod laboratoryjnych ze względu na małe ilości i krótki okres zatrzymywania w organiźmie. Ponieważ produkowany jest w różnych postaciach, określany jest wieloma różnymi nazwami. "Purpurowa mgła", "żółty słoneczny promień", "eksplozja słonecznego światła", "pomarańczowy blask", to tylko niektóre. Najczęściej nazywany jest "acid" lub "kwas", a nałogowy jego konsument- "acid head". Nazwa na ogół odzwierciedla efekty, które w znacznej mierze zależą od sugestii, opowiadań innych narkomanów, postaci i ilości narkotyku.

    Prędkość działania LSD zależy od sposobu zażywania, ilości i indywidualnej wrażliwości. Brany doustnie pierwsze efekty daje już po 45 minutach, u osób wrażliwych nawet po 15. Wstrzykiwany dożylnie pierwsze widoczne oznaki działania daje już po kilku minutach.

    Przewaga symptomów umysłowych może doprowadzić do wyciągnięcia błędnego wniosku, że LSD kumuluje się w mózgu. Liczne badania z radioaktywnym LSD-25 wskazują, że tak nie jest. Po dożylnym wprowadzeniu LSD do organizmu w mozgu znajduje się mniej kwasu lizergowego niż w innych narządach, np. jelicie cienkim, wątrobie, nerkach. Po połknięciu przeciętnej dawki tylko dwie setne mikrograma przechodzą do mózgu. To znaczy, że jedynie 3700 000 cząsteczek LSD-25 jest w stanie wejść w kontakt z 12 bilionami komórek mózgowych i to w ciągu kilku minut. Tak nieograniczona wrażliwość komórek nerwowych na LSD może jedynie oznaczać, że narkotyk zachowuje się w tym przypadku jak wyzwalacz łańcuchowych procesów metabolicznych, które przez kilka godzin przebiegają spontanicznie. Oczywiście w działaniu tym biorą udział tylko niektóre części mózgu, przede wszystkim układ limbiczny, zwoje podstawowe, tkanka siateczkowata i ośrodki autonomicznego układu nerwowego. Badania biochemiczne wskazują na antagonizm między kwasem lizergowym a serotoniną.

    LSD zmieniając poziom serotoniny w mózgu może ujawnić specyficzne cechy psychotyczne. Ciągle jeszcze jednak nie jest znany mechanizm działania LSD-25 na funkcje mózgu. Jak już powiedzieliśmy, dosyć prędko po wprowadzeniu narkotyku do organizmu występują efekty jego działania. Pierwsze odczucia są najczęściej przyjemne, oczekiwanie czegoś, co ma się wydarzyć.

    Przeżywają to głównie początkujący i osoby bez większego doświadczenia, szczególnie jeżeli narkotyk zażywają w samotności. Dlatego uważa się, że osób znajdujących się pod działaniem LSD nie należy pozostawiać samych. Początkowo przeważają symptomy podekscytowania autonomicznego układu nerwowego, występuje uczucie nieuzasadnionego strachu z nie dającym się opanować drżeniem, nudności. Objawom tym towarzyszą często zawroty głowy i kołatanie serca. Źrenice są rozszerzone i często dla złagodzenia fotofobii trzeba nosić nawet w nocy ciemne okulary.

    Po dojściu narkotyku do mózgu rozpoczyna się kilkugodzinny stan zmienionej świadomości i bogatych przeżyć halucynacyjnych. W typowych przypadkach przeżycia psychodeliczne przebiegają falowo, istnieją między nimi okresy mniej lub więcej zachowanej świadomości, które stopniowo trwają coraz dłużej, aż do całkowitego ustąpienia zmian psychodelicznych.

    EFEKTY LSD

    Efekty LSD można ogólnie podzielić na:

    1. krótkotrwały stan psychiczny
    2. efekty długotrwałe
    • Ad 1. Krótkotrwały stan psychiczny występuje wkrótce po połknięciu, wdychaniu lub wstrzyknięciu i nazywa się "trip" - wycieczka, podróż. Trwa od 8 do 12 godzin i zwykle przechodzi cztery fazy.
    1. pierwsza faza trwa od momentu wprowadzenia narkotyku do jego pełnego efektu - najczęściej około godziny, a prędkość wystąpienia pierwszych objawów zależy od sposobu zażycia i wrażliwości jednostki.
    2. druga faza trwa 4 do 5 godzin i cechują ją bogate subiektywne doznania przy jednoczesnej obecności fizjologicznych efektów narkotyku. Na pierwszym planie znajdują się zmiany postrzeżeniowe, bogato barwione pejzaże i zaburzenia poczucia czasu. Zanika świadomość własnego istnienia. Niektórzy nazywają ten stan śmiercią ego. Systemy wartościowania ulegają zmianie Wiele spraw nieważnych nabiera olbrzymiego znaczenia.
    3. w trzeciej fazie następuje stopniowa rekonwalescencja, a efekty narkotyku słabną. Stany psychodeliczne i stany normalnej świadomości występują na przemian. Między siódmą a dziewiątą godziną mogą jeszcze występować słabe oznaki zmienionej świadomości,
    4. czwarta i ostatnia faza odznacza się uczuciem zmęczenia i napięcia. Na krótko może się jeszcze pojawić jakiś drobny szczegół psychodeliczny, ale nie ma on takiego znaczenia emocjonalnego, jak na początku. Dopiero następnego dnia dochodzi do pełnej rekonwalescencji. U niektórych osób faza ta może być wydłużona, a w obrazie klinicznym mogą dominować halucynacje z interpretacjami paranoidalnymi lub typowymi reakcjami psychotycznymi. Doznania psychodeliczne są wyjątkowo subiektywne i mogą mieć różnorodne znaczenie i skutki w sferze psychicznej jednostki. Rozróżniane są liczne odmiany przeżyć psychodelicznych, wahające się od bardzo przyjemnych do wręcz koszmarnych.

    FORMY DOZNAN PSYCHODELICZNYCH

    Walter N. Pahnke rozróżnia pięć potencjalnych odmian doznań psychodelicznych. Pierwszym jest PSYCHOTYCZNE DOZNANlE PSYCHODELICZNE charakteryzujące się intensywnym uczuciem strachu, zbliżonym aż do paniki, paranoidalnymi obłąkańczymi urojeniami wielkości, konfuzją toksyczną, niemożliwością abstrakcyjnego myślenia, wyrzutami sumienia, depresją, poczuciem izolacji społecznej i zaburzeniami schematu cielesnego. Drugą odmianą jest POZNAWCZE DOZNANIE PSYCHODELICZNE. Wyróżnia się nadzwyczaj bystrym sposobem myślenia i logicznym wyciąganiem wniosków. Wiele nie rozwiązanych problemów może być postawionych w nowym świetle. W tym przypadku LSD nie rozwiązuje tych problemów, lecz pomaga w ich prawidłowym ustawieniu. Trzecim jest ESTETYCZNE DOZNANIE PSYCHODELICZNE charakteryzujące się zmianaml percepcji i zwiększeniem wszystkich potencji zmysłowych. Osoba na tripie doznaje fascynujących wrażeń, na przykład widzi dźwięki, obserwuje wibracje przedmiotów martwych, dostrzega wyjątkowe piękno rzeczy trywialnych, wyzwala silne i bogate emocje poprzez muzykę lub powoduje majaczenia, kiedy przez zamknięte oczy "widzi" cudowne pejzaże lub uczestniczy w dawno minionych wydarzeniach historycznych. Czwartą odmianą jest PSYCHODYNAMICZNE DOZNANIE PSYCHODELICZNE, kiedy nagle dochodzi do uświadomienia sobie ważnych wydarzeń, które dotychczas znajdowały się w podświadomości lub nieświadomości. Przez uświadomienie sobie tych zdarzeń i katharsis wyzwalają się nieświadome treści w mniej lub bardziej zmienionej formie, aczkolwiek nie należą do rzadkości przypadki doprowadzania ich do świadomości w oryginalnej formie, co dla jednostki może być bolesne, ale wyzwalające. Piąta i ostatnia odmiana doznania psychodelicznego określana jest wieloma nazwami: SZCZYT PSYCHODELlCZNY, DOZNANlE SZCZYTOWE, PRZEŻYClE KOSMICZNE I TRANSCENDENTALNE.

    Można je ująć w sześciu punktach:

    1. poczucie całości i jednolitości (pozytywna transcendencja, zanik normalnego poczucia siebie przy zachowaniu pełnej świadomości),
    2. transcendencja czasu i przestrzeni,
    3. głębokie uczucie dobrego nastroju (radość, spokój i miłość),
    4. uczucie wzniosłości, sensu i cudu istnienia,
    5. znaczenle psychologicznego lub filozoficznego spojrzenia albo obydwu jednocześnie,
    6. niewysłowioność (uczucie trudności w słownym przedstawieniu doznania),

    Theodore Barber opisuje dwie krańcowo różne reakcje emocjonalne, jakie może przeżyć osoba znajdująca się pod działaniem LSD.

    Jedna pozytywna - EKSTATYCZNO-TRANSCENDENTALNA, i druga negatywna - PSYCHOZOPODOBNA. Pierwszą z nich narkomani nazywają "good trip" (przyjemna podróż, wycieczka), drugą "bad trip" (zła, koszmarna podróż) lub "freakout". Powikłania w wyniku zażywania LSD w mniejszym stopniu zależą od samego narkotyku, a w większym od przedchorobowej osobowości zażywającego. U osób chwiejnych i emocjonalnie niedojrzałych częściej rozwijają się poważne komplikacje. Kwas lizergowy i inne narkotyki psychodeliczne nie powodują nowych stanów chorobowych, Uzewnętrzniają jedynie utajone skłonności lub zaostrzają istniejące zaburzenia. Na przykład osoba o skłonnościach do zaburzeń psychotycznych lub znajdująca się na granicy schizofrenii może po zażyciu LSD wpaść w prawdziwą psychozę schizofreniczną. Niektórzy chorzy psychicznie zażywają LSD, aby sobie pomóc. W rzeczywistości jeszcze bardziej pogłębiają swój i tak ciężki stan umysłowy. Niekiedy trudno jest stwierdzić, co jest wynikiem nałogowego nadużywania narkotyków, a co jednostka nosiła w sobie jeszcze przed narkomanią.

    KOMPLIKACJE SPOWODOWANE ZAŻYWANIEM LSD

    Dzisiaj przyjmuje się następujący podział powikłań powstałych na skutek nałogowego zażywania LSD:

    a) Ostre stany psychotyczne i paniczne. Mogą one niekiedy występować wspólnie z reakcjami samobójczymi, zabójczymi i antysocjalnymi.

    b) Przedłużone reakcje psychotyczne,

    c) "Flash-back" lub zjawisko echa. Jest to możliwość spontanicznego powtórzenia się psychodelicznej zmiany świadomości, co może nastąpić w kilka tygodni lub miesięcy po zaprzestaniu zażywania narkotyku w niezwykle ostrej formie z towarzyszeniem obłąkańczych urojeń prześladowczych. W tym stanie osoba może popełnić samobójstwo lub użyć przemocy wobec innych. Zjawisko to, jak przypuszczają niektórzy autorzy, powstaje wskutek uszkodzenia substancji mózgowej i może być spowodowane intensywnym wydarzeniem emocjonalnym, a niekiedy powstaje i bez widocznej przyczyny zewnętrznej,

    d) Syndrom "drop-out" charakteryzują przedłużone stany słabej koncentracji, apatia, utrata życiowych celów i indolencja. lnaczej mówiąc, osoba usuwa się ze społeczeństwa i przestaje być zainteresowana uczestniczeniem w działaniach, które Leary nazywa społecznymi "ego zabawami". Nałogowy użytkownik LSD porzuca rodzinę, przyjaciół, pracę i w całkowitej izolacji najwięcej czasu spędza na rozmyślaniach o LSD i jego właściwościach [pomyslmy o Jezusie Ch., Buddzie czy Mahomecie. Chłopaki porzucili znajomych,rodzine,"ego-zabawy" i poszli rozmyslac... gdzies gdzie byli sami. - to takie przemyslenie red. hyperreal.pl].

    e) Chromosomowe zaburzenia są problemem o dużym znaczeniu teoretycznym i praktycznym i chociaż stwierdzono je u pewnej liczby użytkowników tego narkotyku, ciągle jeszcze nie wiadomo, czy istniały przed zażywaniem narkotyku, czy są jego następstwem. [LSDnie uszkadza chromosomów - red. hyperreal.pl]

    FORMY STOSOWANIA

    LSD w dzisiejszych czasach LSD ma zastosowanie eksperymentalne, terapeutyczne i rekreacyjne.

    a) Zastosowanie eksperymentalne

    Eksperymentalne zastosowanie LSD zmierza w dwóch kierunkach: studiowania wpływu LSD na poszczególne funkcje psychiczne i prób, przez wywołanie tzw. modelu psychozy, lepszego poznania natury schorzeń umysłowych, przede wszystkim schizofrenii.

    Naukowe eksperymenty z LSD przeprowadzane są na wybranych jednostkach w warunkach ścisłej kontroli. Otrzymywane wyniki poddaje się fachowej analizie psychologicznej i psychiatrycznej. w eksperymentach tych ocenia się najczęściej działanie narkotyku na jednostkę i jej zdolności. Kontroluje się subiektywne wrażenia wielu konsumentów LSD, szczególnie muzyków i malarzy, głównie pod względem wzbogacenia możliwości twórczych i udoskonalania zdolności wykonawczych. Dotychczasowe wyniki wskazują, że ocena możliwości twórczych pod działaniem LSD jest wyjątkowo trudna. Niekiedy uczucie zwiększonej kreatywności jest raczej subiektywnym odczuciem osoby zainteresowanej niż faktem. Zdolności wykonawcze pod działaniem LSD zmniejszają się i jest to przypuszczalnie przyczyną, że obraz jest bardziej prymitywny, a dźwięk niezbyt czysty, wbrew zamiarom i przekonaniom ich autorów.

    Próby wywoływania sztucznych zaburzeń umysłowych za pomocą materii trujących datują się nie od dziś. Już w końcu XIX wieku sławny Kraepelin przeprowadzał z tymi materiami eksperymenty, powodujące różne stany psychopatologiczne chcąc wywołać sztuczne psychozy i na materiale patoanatomicznym odkryć zmiany leżące u podstaw schorzeń umysłowych. Jego prace były jednak ograniczone ogólną w tym czasie nieznajomością działania tych materii. Dopiero po odkryciu przez Hofmanna kwasu lizergowego i jego pierwszych przypadkowych doświadczeniach z tym narkotykiem, około 1943 roku, ponownie wzrasta zainteresowanie naukowców eksperymentalnym badaniem chorób umysłowych za pomocą materii chemicznie silnych.

    Na początku 1950 roku prawie wszystkie większe instytucje psychiatryczne na całym świecie rozpoczynają eksperymenty in vivo na ludziach i zwierzętach. Podobieństwo przeżycia psychodelicznego ze schizofrenicznym spowodowało, że niektórzy naukowcy uwierzyli, iż te dwa stany są identyczne, i że psychoza jest bliźniaczką schizofrenii, a więc za pomocą LSD jest możliwe odkrycie prawdziwego pochodzenia i patofizjologicznej podstawy tego najbardziej zagadkowego schorzenia umysłowego. Pomimo ogromnych podobieństw obu stanów, liczne badania wykluczyły ich identyczność, wskazując jednocześnie na różnice oraz daleko większe podobieństwo doznania psychodelicznego ze zmysłowym wyrzekaniem się i delirium tremens. Główna różnica między psychozą lub przeżyciem psychodelicznym a schizofrenią leży w sferach postrzegania i pobudliwości. W psychozie dominują wizualne zniekształcenia i bogactwo kolorów, natomiast w schizofrenii nieporównywalnie częściej spotyka się halucynacje słuchowe. Znacząca różnica leży również w emocjonalnym stosunku do halucynacji.

    Podczas gdy dla schizofrenika halucynacje są najprawdziwszą rzeczywistością, to osoba znajdująca się pod działaniem LSD ma do nich stosunek krytyczny i zna ich pochodzenie. W schizofrenii emocje są przygaszone i osoba postronna z trudem może wczuć się w nastroje schizofrenika, natomiast osoba na tripie zachowuje zdolność emocjonalnych reakcji. Te istotne różnice ostatecznie odrzuciły tezę, że LSD jest substancją psychotomimetyczną.

    b) Zastosowanie terapeutyczne

    Chociaż początkowy entuzjazm zmalał, w dalszym ciągu LSD-25 z mniejszym lub większym powodzeniem jest stosowany w leczeniu niektórych schorzeń psychiatrycznych. Możliwość stosowania LSD w psychiatrii stopniowo została ograniczona do granic prawidłowych, a sądząc po licznych publikacjach specjalistycznych, jest on z powodzeniem wykorzystywany w leczeniu alkoholizmu, opiomanii, niektórych postaci psychopatii, zaniku u dzieci łączności uczuciowej z otoczeniem, manii samobójczych oraz w przygotowaniu do bezbolesnej śmierci osób nieuleczalnie chorych na raka.

    Najlepsze wyniki zostały osiągnięte w leczeniu alkoholizmu. Wiliam James wizjonersko przewidział, że "religiomania jest lekiem na opilstwo". Prawda ta opiera się na psychologicznym fakcie, że nadmierne picie alkoholu jest często spowodowane poczuciem osamotnienia i egzystencjalnej pustki. Ludzie, którzy ugrzęźli w alkoholu, w istocie bez powodzenia gonią za sensem życia i rzadko znajdują odpowiednią filozofię życiową. O ile spotkają jakąś substancję, która w pełniejszy i bardziej skuteczny sposób może zaspokoić wizję tożsamości z innymi i nowe, własne znaczenie, porzucają alkohol i poszukują nowych form przystosowania. Taką substancją może być LSD, stosowany przez osobę fachową i w połączeniu z psychoterapią powinien definitywnie załatwić podstawowy konflikt jednostki. Dwuetyloamid kwasu lizergowego może być bardzo korzystny jako środek pomocniczy w psychoterapii psychoanalitycznej, ponieważ jest w stanie ożywić nawet najstarsze wspomnienia.

    Johansen opublikował w 1964 roku przypadek ze swojej praktyki, kiedy udało mu się pod działaniem LSD wrócić pacjenta do jego szóstego miesiąca życia i w ten sposób otworzyć drogę do dzieciństwa, umożliwiając stopniowe poszukiwanie źródeł konfliktów neurotycznych i określenie krytycznych momentów w rozwoju. W toku leczenia psychoanalitycznego LSD może przyspieszyć zjawisko nerwicy wracając pacjenta do okresu dzieciństwa i ponownie ożywiając dawne ego, poglądy i kazirodcze zakazy.

    Prędkie wejście w nerwicę powoduje, że pacjent jest szybciej niż zwykle przygotowany do rozwiązywania wspólnie z terapeutą swoich nerwic, co może mieć duże znaczenie w praktyce, kiedy weźmie się pod uwagę, że klasyczna psychoanaliza jako metoda terapeutyczna jest leczeniem długotrwałym i drogim.

    W psychoterapii istnieją dwie metody stosowania LSD-25.

    Pierwsza, znana jako PSYCHOLITYCZNA, stosowana głównie przez terapeutów europejskich, polega na podawaniu dość małych dawek LSD-25 (50-150 ug) w celu pobudzenia i wzmocnienia pewnych elementów procesu terapeutycznego. Po tych dawkach słabną bariery neurotyczne, polepsza się uświadamianie zapomnianych treści, a pacjent okazuje mniejszy opór w ożywianiu nieprzyjemnych wspomnień. Niektóre stare konflikty mogą wystąpić w formie żywych obrazów, scen lub kolorowych symboli, a więc w sposób łatwy do rozpoznania dla pacjenta i terapeuty. Współdziałanie pacjenta i terapeuty umacnia się i pogłębia lub nawet otrzymuje nowy wymiar. Niekiedy jest to tylko zaufanie pozwalające pacjentowi wedrzeć się w bolesne tereny i stanąć twarzą w twarz ze swoim niezadowoleniem i negatywnymi stronami osobowości. W ten sposób klasyczny proces terapeutyczny wzmacnia się, przyspiesza lub kontynuuje, jeśli został zahamowany na skutek oporu pacjenta. Czy podstawowe podejście teoretyczne będzie oparte na studiach Freuda, Ranka czy Junga, nie jest specjalnie ważne, pod warunkiem że terapeuta oprócz kwasu lizergowego ma jeszcze konieczne umiejętności, oddanie i wiedzę.

    Drugą metodę - PSYCHODELlCZNĄ - wprowadzili do terapii w 1967 roku amerykańscy psychiatrzy Osmond i Hoffer. Sprowadza się ona do stosowania dużych dawek kwasu lizergowego, wahających się od 200 do 800 ug czystej substancji, w celu wywołania szybkich zmian osobowości przez skrajnie intensywne doznania transcendentalne. Ta forma terapii składa się najczęściej z jednego lub najwyżej kilku seansów tak ułożonych czasowo, aby znalazły się w jednej z zasadniczych faz intensywnej terapii. Umożliwia to przeanalizowanie w nowym świetle wcześniejszych doświadczeń oraz szybkie osiągnięcie nowego spojrzenia, które powinno zachęcić pacjenta do zmiany na lepsze. Uważa się, że psychodeliczna terapia może być szczególnie skuteczna w leczeniu cięższych postaci alkoholizmu, a w nieco mniejszym stopniu w leczeniu narkomanii i psychopatii seksualnych.

    Pomimo pozytywnych doświadczeń w stosowaniu kwasu lizergowego w leczeniu różnorodnych schorzeń i zaburzeń, za wcześnie jest na wyciąganie ostatecznych wniosków dotyczących jego użyteczności lub nieskuteczności.

    c) Zastosowanie rekreacyjne

    Pewna liczba wybitnych naukowców na pytanie, czy doświadczenie psychodeliczne może być korzystne dla człowieka, który nie wykazuje oznak wyraźnego schorzenia umysłowego, odpowiada: "Tak, lecz wyłącznie dla określonych osób i w określonych warunkach". Dotychczasowe doświadczenia z narkotykami halucynogennymi mówią, że stan psychodeliczny wyzwala ukryte w osobowości człowieka ogromne możliwości i umożliwia jednostce bezpośrednie zetknięcie się z własną nieświadomością w zmienionej lub oryginalnej postaci, co dla osoby nie przygotowanej może mieć katastrofalne skutki. To znaczy, że olbrzymiej liczbie ludzi nie wolno nigdy wziąć LSD. Aby przeżyć pod działaniem LSD oświecające doświadczenie, jednostka musi być inteligentna, dojrzała emocjonalnie, posiadająca bogate życiowe doświadczenie i solidne wykształcenie ogólne. Są to elementy niezbędne, aby przeżycie psychodeliczne mogło być odebrane w odpowiedni sposób. Oprócz tego osoba będąca pod działaniem LSD potrzebuje przywódcy i odpowiedniego otoczenia. Niestety, narkotyki psychodeliczne przeważnie zażywają ci, którzy nigdy nie powinni tego robić, przede wszystkim młode i niedojrzałe osoby, nie mające dostatecznego doświadczenia życiowego oraz niezbędnej wiedzy. Przeżycia psychodeliczne najczęściej wprawiają ich w zakłopotanie i są koszmarne, gdyż nie potrafią oni powiązać tych przeżyć z własnym ubogim doświadczeniem i wiedzą. Biorą narkotyki bez żadnych uprzednich wiadomości i z niejasną motywacją. Skutek jest najczęściej katastrofalny: reakcje paranoidalne, przedłużone reakcje psychotyczne lub psychozy.

    Na każde sto osób jedna jest na granicy stanów psychotycznych i balansuje pomiędzy zdrowiem a chorobą. Takim osobom wystarczy jedno doświadczenie z LSD, aby rozwinęła się wyraźna psychoza.

    Nie znana jest również liczba osób z paranoidalnym sposobem myślenia, ale na pewno nie jest ich mało. Wiele z nich może wrócić ze swoich LSD-wycieczek z maniami wielkości lub religijnym przeświadczeniem, że są "wybrańcami". Na świecie można spotkać coraz więcej chemicznych Mesjaszy, którzy przekonując wiele niedojrzałych i pasywnie zależnych jednostek o przeobrażającej sile narkotyku i własnych zasługach misjonarskich, mają na nie znaczny wpływ. Również osoby bojaźliwe i o skłonnościach depresyjnych nie powinny brać narkotyków psychodelicznych ponieważ wiadomo że kwas lizergowy pogłębia depresję i zwiększa strach. Narkotyk ten może mieć dla teologów, filozofów i antropologów określone znaczenie profesjonalne w osiąganiu nowej i pogłębianiu starej wiedzy, lecz pod warunkiem, że zażywają go pod kontrolą specjalisty. Jednak na tysiąc konsumentów LSD tylko jeden zażywa go pod kontrolą medyczną. Większość bierze "na dziko" jako statusowy symbol młodych z pragnieniem bycia kimś. Większość z nich kończy swoje eksperymenty w klinikach psychiatrycznych.

    Sam "kapłan" psychodelicznego kultu, Timothy Leary, po kilku latach doświadczeń z LSD twierdzi, że nawet dorosłe i dojrzałe osoby nie są całkowicie wolne od niebezpieczeństw powiązanych z doświadczeniem psychodelicznym. Wylicza on pięć rodzajów strachu, sprowokowanego psychodeliczną ekspansją świadomości.

    1. POZNAWCZY - strach przed zatraceniem racjonalnej kontroli,
    2. SOCJALNY - strach przed popełnieniem czegoś wstydliwego lub absurdalnego,
    3. PSYCHOLOGICZNY - strach przed poznaniem siebie, odkryciem w sobie czegoś, z czym nie chcemy się zetknąć,
    4. KULTUROWY - strach przed poznaniem bolesnej prawdy, związanej z instytucją, z którą się identyfikujemy,
    5. ONTOLOGICZNY - strach przed odkryciem nowej przestrzeni przeżyć po tamtej stronie doświadczenia, nowych wymiarów rzeczywistości tak przyjemnej, że nie chcemy z niej powrócić.

    W istocie wszystkie te rodzaje strachu można sprowadzić do zawsze obecnego strachu przed śmiercią, który jest immanentnie dany każdemu człowiekowi.

    Można więc powiedzieć, że LSD sam w sobie nie jest ani dobrym, ani złym narkotykiem, nie wnosi też, niezależnie od jednostki, nic nowego. Umożliwia jedynie uzewnętrznienie tego, co już w sobie nosimy. A więc nie odkrywa jakiegoś nowego świata, egzystującego niezależnie od nas, lecz wyraża nasz świat intymny, który nosimy w sobie, a w normalnych okolicznościach nie jesteśmy go świadomi. I właśnie w tym znajdują się dobre i złe strony tego narkotyku, zależne od tego, czy zażywamy go w ściśle określonym zamiarze i pod fachową kontrolą, czy na żywioł, jak to robią narkomani.

    MESKALINA

    Patrząc historycznie, można traktować meskalinę jako archetypowy narkotyk zachodniej cywilizacji. Dokładniejsze informacje o niej pochodzą z czasów, kiedy Hiszpanie podbili Meksyk. Meskalina jest aktywnym alkaloidem halucynogennym z małego pustynnego kaktusa, znanego w Meksyku pod nazwą pejotl, a w nauce jakoLophophora williamsii. Nazwa alkaloidu pochodzi od Indian Meskalero, powszechnie go używających. Pędy pejotlu przygotowane do zażywania zwane są meskalińskimi guzikami lub po prostu guzikami.

    Niektóre plemiona indiańskie jeszcze dzisiaj zażywają meskalinę w celu osiągnięcia ekstazy służącej rozwojowi osobowości. Nauczyciel znanego amerykańskiego antropologa Carlosa Castanedy, yauqui - czarownik don Juan Matus, wiąże zażywanie pejotlu ze zdobywaniem mądrości i wiedzy, jak żyć. Prof. J. Słotkin pisze: "Wydaje się, że zwyczaj zażywania pejotlu nie powoduje zwiększonej tolerancji lub zależności... Indianie zażywający "meskalińskie guziki" nie wyglądają fizycznie i moralnie upośledzeni z powodu tego przyzwyczajenia". Widocznie potrafią oni w zdyscyplinowany i umiejętny sposób zażywać meskalinę i nigdy nie zaczynają bez "nauczyciela".

    Meskalinę zażywa również wiele północnoindiańskich plemion zrzeszonych w Narodowym Kościele Amerykańskim, w którym podstawowym rytuałem jest rodzaj wczesnochrześcijańskiego święta Miłości, kiedy rolę sakramentalnego chleba i wina odgrywają "meskaIińskie guziki". Członkowie tego kościoła uważają pejotl za szczególny dar boski dany Indianom, a jego działanie utożsamiają z działaniem ducha bożego.

    Słotkin, jeden z nielicznych białych, któremu udało się uczestniczyć w tych obrzędach, tak opisuje wiernych: "Nigdy nie wypadają z rytmu i nie bełkoczą, jak człowiek pijany i odurzony. Wszyscy są spokojni, uprzejmi i grzeczni dla siebie. Nigdy w domu białego pobożnego człowieka nie spotkałem tyle religijnego uczucia". Na zażywanie "meskalińskich guzików" i opartą na tym religię Huxley patrzył jako na "ważne symbole prawa czerwonego człowieka do wartości spirytualistycznej". Trzeba jednak powiedzieć, że efekty tego na wskroś indiańskiego narkotyku w dużej mierze są określone kulturowo i u białego człowieka nie zawsze wywołują podobne doznania. Zażywanie meskaliny przez białego wymaga przyzwyczajenia i nauki przy pomocy osoby mającej już doświadczenie z tym narkotykiem. Jednorazowe zażycie może być bardzo nieprzyjemne. Znamienny jest tu przykład Jeana Paula Sartre'a.

    Aby zabezpieczyć się przed nieprzewidzianymi niebezpieczeństwami, zażył meskalinę w szpitalu w obecności kilku lekarzy, swoich dobrych przyjaciół o tych samych poglądach co on. Kiedy po kilku godzinach Simone de Beauvoir, jego towarzyszka życia, zadzwoniła, żeby dowiedzieć się, jak Sartre się "bawi", odpowiedział, że właśnie prowadzi przegraną bitwę z diaboliczną rybą i ma bardzo nieprzyjemne doznania. Obrazowo opisał parasol, który zmienia się w trupa, a buty w kościotrupy. Twarze stawały się wstrętne. Raki, polipy i przedmioty wykrzywiały swoje twarze. Domy patrzyły na niego krzywo i zgrzytały zębami. Stan ten opisał później jako "krawędź nałogowej psychozy halucynacyjnej".

    Młodzi zażywają meskalinę w zupełnie innych celach niż Indianie i przeżywają przy tym inne efekty. W pogoni za własną tożsamością i w chęci przeżycia ekspansji świadomoścl bezkrytycznie biorą ten narkotyk stając się ofiarami nieoczekiwanych efektów. Często za pragnienie zdobycia mądrości płacą obłędem.

    Pierwsze oznaki działania meskaliny występują później niż po zażyciu LSD, czasami dopiero po trzech godzinach, lecz za to trwają dłużej, średnio około 12 godzin. Halucynacje poprzedzają silne mdłości, torsje, pocenie się, uczucie zimna, strach i rozszerzenie źrenic.

    Później zaczynają się halucynacje wzrokowe i zaburzenia słuchu, uzupełnione przez wrażenie nierealności, lecz jednocześnie fascynujące obserwatora.

    Meskalińskie halucynacje najlepiej opisali Ellis Havelock, Aldous Huxley, Jean Paul Sartre i Carlos Castaneda. Meskalina w wyjątkowo dużych dawkach może spowodować śmierć na skutek paraliżu oddechu. Podobnie jak inne narkotyki psychodeliczne, meskalina rozwija tolerancję, tzn. przy ciągłym zażywaniu dawki muszą być progresywnie zwiększane. Może się również rozwinąć uzależnienie psychiczne, trudno jednak ocenić w jakim stopniu, natomiast uzależnienie fizyczne nie rozwija się.

    PSYLOCYBINA

    Psylocybina, podobnie jak meskalina, przybyła na arenę światową z Meksyku, gdzie już przed wiekami Aztekowie używali jej w celach religijnych. Jeszcze dzisiaj plemiona indiańskie w Meksyku i południowo-zachodniej części USA używają jej pod kontrolą brujesów (czarowników) i euranderosów (znachorów). Słynny indiański czarownik don Juan łączy zażywanie psylocybiny ze zdobywaniem siły, którą nazwał "sprzymierzeniec". Jest to moc, jaką człowiek może wprowadzić do swojego życia, aby mu pomagała, radziła i dawała niezbędne siły do wykonywania czynów wielkich i małych, dobrych i złych. Ten sprzymierzeniec potrzebny jest do wzmocnienia ludzkiego życia, kierowania jego czynami i poszerzenia jego wiedzy. Sprzymierzeniec umożliwia zobaczenie i zrozumienie rzeczy, których żaden człowiek nie może wyjaśnić. Takie widzenie "czarodziejskiego grzyba" wyjaśnia jego popularność wśród plemion indiańskich. Psylocybinę wyodrębnił z meksykańskiego grzyba psylocibe mexicana w 1958 roku ten sam Hofmann, który 20 lat wcześniej odkrył LSD-25. Psylocybina i LSD dają w początkowej fazie działania podobne efekty, lecz różne w fazie końcowej.

    W medycynie stosuje się psylocybinę jako środek pomocniczy w leczeniu niektórych nerwic, ponieważ pobudza on "pamięć afektywną". Wspomnienia z dawnych lat mogą być pod wpływem tego narkotyku tak silne, że prawie zapomniana przeszłość pojawia się jak teraźniejszość. Umożliwia to bardziej konstruktywną analizę wielu traumatycznych zdarzeń z przeszłości. V. Jerotić uważa, że cecha ta, ze względu na dobrze zachowaną pamięć o doznaniach pod działaniem psylocybiny, "zwiększa przewagę tego środka nad narkoanalizą".

    Lekarze dzielą efekty psylocybiny na trzy fazy:

    1. Pierwsza faza zaczynająca się w 10-25 minut po wprowadzeniu psylocybiny do organizmu nazywana jest fazą zwracania się do wewnątrz. Najpierw występują nieprzyjemne symptomy - oszołomienie, zawroty głowy, mdłości i strach. W ciągu następnej półgodziny dołącza się do tego pocenie się, utrudniona koordynacja ruchów oraz zakłócenia toku myślenia. Aktywnej uwadze przez cały czas przeszkadza zwiększona wrażliwość optyczna i słuchowa - osoba jest ze wszystkich stron wprost bombardowana. Kontakt z otoczeniem słabnie, gdyż jednostka jest zaprzątnięta doznaniami subiektywnymi, odpowiada tylko na pojedyncze pytania, bez chęci utrzymywania kontaktów z otaczającym światem.
    2. W drugiej fazie - fazie fascynacji osoba podróżuje w świat niezwykłych wizji i halucynacji - od bardzo przyjemnych do przerażających i dziwacznych. Zależy to przede wszystkim od tego, co osoba nosi w sobie. W tej fazie zachowuje dystans do otoczenia. Cała uwaga jest skoncentrowana na przeżyciach wewnętrznych. Reakcje emocjonalne są dla postronnego obserwatora całkowicie niezrozumiałe.
    3. Trzecią fazę nazywa Jerotić fazą odrętwienia. Osoba w tej fazie jest skrajnie bierna, nie wykazuje żadnej inicjatywy, niczym się nie interesuje, emocjonalnie jest obojętna i niema. Czas i przestrzeń nie mają źadnego sensu. Dominują zjawiska nierealne. Niektórzy autorzy opisują w tej fazie stan "out of body" - wrażenie, że duch opuścił ciało, które jest obiektem obserwacji.

    Po zakończeniu seansu wydarzenia nieźle zachowują się w pamięci. Psylocybina nie jest nałogotwórcza w sensie stwarzania uzależnienia fizycznego i występowania objawów abstynencyjnych, ale jej silne właściwości halucynogenne są bazą w rozwoju uzależnienia psychicznego u nałogowców. Narkotyk ten zażywany przez młodych osobników w sposób nie kontrolowany kryje w sobie wszystkie niebezpieczeństwa innych narkotyków psychodelicznych.

    STP

    STP jest syntetycznym narkotykiem o właściwościach halucynogennych, odkrytym w Iaboratoriach wojskowych, przede wszystkim jako środek bojowy działający na układ nerwowy. Nielegalnymi kanałami szybko dotarł na rynek i przez pewien okres był masowo zażywany przez amerykańskich narkomanów. Nieznane jest pochodzenie jego nazwy. Amerykańscy hippisi twierdzą, że skrót STP oznacza serenity-tranquility-peace (spokój-cisza-pokój), natomiast mieszkańcy okręgu Haight-Ashbury koło San Francisco rozumieli pod tą nazwą "salvation through psychedelics" (zbawienie przez psychodeliki).

    Efekty STP to przyspieszona akcja serca, suchość skóry i śluzówkl jamy ustnej, rozszerzone źrenice, zamglone spojrzenie, bezsenność, dezorientacja umysłowa. Spośród wszystkich narkotyków halucynogennych STP najczęściej wywołuje doznania, które można zaliczyć do "bad trip". Efekty są silne, trwają jednak krócej niż w przypadku innych podobnych narkotyków. Jako powikłania występują napady epileptyczne i zgony wskutek paraliżu ośrodka oddechowego w rdzeniu przedłużonym.

    DMT

    DMT - dwumetylopryptamin [dwumetylotryptamina-b], narkotyk halucynogenny jest wyciągiem z roślinyPiptadenia peregrina, rosnącej w Indiach Zachodnich i Ameryce Południowej. W USA jego stosowanie jest dozwolone wyłącznie w celach eksperymentalnych. Jednak i ten narkotyk różnymi drogami dociera do konsumentów, którzy go palą lub jedzą. Konsumenci DMT często opowiadają o niezwykłych przeżyciach pod wpływem tego narkotyku. Widzą na przykład dźwięk, czują smak koloru, słyszą ruch. Bardzo często przeżywają panikę, prowadzącą do zachowań psychotycznych i antyspołecznych. Osoba znajdująca się pod działaniem DMT nie odróżnia faktów od fantazji i gotowa jest do przemocy lub samobójstwa. Na ogół przeżycia pod działaniem DMT trwają od 30 do 45 minut. Niektórzy żartobliwie nazywają te doznania specjalnym śniadaniem dla biznesmenów. Narkotyk ten nie jest powszechnie używany przez narkomanów.

    3. DELIRIANTY

    KLEJE TOKSYCZNE

    Kleje zawierające toluen zalicza się do narkotyków stwarzających zależność, z powodu ich efektów na postrzeganie i świadomość nazywa się je deliriantami. Szczególnie klej modelarski, używany do klejenia modeli samolotów zawiera dużo toluenu. Dzieci są często jego przypadkowymi konsumentami. Dwie podstawowe właściwości toluenu to toksyczność i łatwopalność. Toluen działa narkotycznie na układ nerwowy, podobnie jak barbiturany i alkohol. Działa zapalnie i znieczulająco na śluzówkę. Szczególnie trująco działa na szpik kostny, wywołując u nałogowych konsumentów niebezpieczną anemię aplastyczną. U osób wąchających go po kilka razy dziennie może dojść do obrzęku śluzówki oskrzelowej i uduszenia się. Stwierdzono, że toluen stwarza tolerancję i nałóg, Wdychanie toluenu wywołuje stan podobny do różnych stadiów zatrucia alkoholowego, od zataczania się aż do śpiączki. Oprócz tego osoba wdychająca tę substancję odczuwa zawroty głowy, nudności, podniecenie, pełne życia sny i halucynacje. Zdarzają się też przypadki zachowania impulsywnego. Osobę, która wąchała klej, łatwo jest rozpoznać po zmienionym zachowaniu, zataczającym chodzie i wyjątkowo bladych ustach, śladach kleju wokół nosa i na ubraniu oraz zapachu kleju.

    ROZPUSZCZALNIKI LOTNE

    Do lotnych trucizn zalicza się: aceton, keton, alkohol izopropylowy, octan izoamylowy i trójchloroacetylen. Octan izoamylowy, znany w sprzedaży jako olej bananowy, wywołuje ból głowy, przemęczenie, ucisk w klatce piersiowej, nudności, torsje, pomieszanie zmysłów i anemię.

    Do inhalacji używane są i inne produkty - rozcieńczalniki do farb, środki do czyszczenia, lakiery, gaz do zapalniczek itd. Wdychanie trujących oparów wywołuje pierwsze objawy podobne do zatrucia alkoholowego: ogłupienie, zawroty głowy spowodowane brakiem tlenu w mózgu. Mogą również występować zaburzenia percepcji i halucynacje. Mowa jest utrudniona, a ruchy niepewne. Początkowe stadium trwa 30 do 45 minut od wprowadzenia substancji do organizmu. Po tym może wystąpić stan drzemki i odurzenia. Wąchacz może nie pamiętać wydarzeń, jakie miały miejsce podczas ostrego zatrucia, W stanie zatrucia wąchacz ma rozszerzone źrenice, a gałki oczne wykonują mimowolne ruchy poziome i pionowe. Pojawia się podwójne widzenie, dzwonienie w uszach, drżenie rąk, drętwienie kończyn i silny ból głowy. Wąchanie rozpuszczalników lotnych nie stwarza nałogu w znaczeniu fizjologicznym, stwarza jednak określóny stopień uzależnienia psychicznego.

    Niektóre substancje rozpylone w aerozolu mogą wywołać odurzenie, zawroty głowy, a nawet utratę przytomności. Przedawkowanie może spowodować zgon. Prawdziwe motywy wąchania aerozoli nie są dostatecznie jasne. Mają one często dziwaczne lub co najmniej patologiczne tło. Kiedy pewnego hippisa zapytano, dlaczego jego kolega wdychał aerozol - co było przyczyną jego śmierci - odpowiedział: "Ponieważ nikt przed nim tego nie próbował".

    PODZIAŁ

    Do najczęściej zażywanych przez wąchanie substancji i ich składników należą:

    • KLEJ PLASTYCZNY: toluen, aceton, octany alifatyczne, heksan, benzyna,
    • KLEJ MODELARSKI: aceton, toluen, nafta.
    • KLEJ DOMOWY: toluen, aceton, izopropanol i ketony.
    • ZMYWACZ DO PAZNOKCI: aceton, benzen, spirytus, octany alifatyczne,
    • ROZCIEŃCZALNIKI LAKIERY: toluen, octany alifatyczne, alkohol etylowy, metylowy, propylowy,
    • ŚRODKI DO ZAPALNICZEK I CZYSZCZENIA: nafta, chloroetylen, czterochlorek węgla.

    HIPPISI - STYL ŻYCIA i FILOZOFIA

    Ruch hippisowski narodził się w połowie lat sześćdziesiątych na gruncie amerykańskim jako specyficzny wyraz niezadowolenia młodych Amerykanów z polityki establishmentu. Jego pojawienie poprzedzały określone prądy wśród młodzieży amerykańskiej, które pomimo że istniały całymi latami, przez długi okres nie ujawniały się. Niektórzy są zdania, że poprzednikami tego ruchu byli beatowcy, a po ich wycofaniu się ze sceny społecznej pojawili się hippisi jako zupełnie nowa subkultura. Politycznie niezorganizowana i bez jasnych koncepcji na temat lepszych rozwiązań narastających problemów młoda Ameryka okazywała swój protest i dezaprobatę poprzez różnego rodzaju manifestacje, którymi jednak przedstawiciele oficjalnego życia zbytnio się nie przejmowali, ponieważ widzieli w nich, lub może chcieli widzieć, ekstrawaganckie próby młodych zwrócenia na siebie uwagi. W tym czasie wielu nazywa ich "buntownikami bez powodu", nie wnikając głębiej w przyczyny ich niezadowolenia i w coraz pilniejszą potrzebę rozwiązania ich problemów życiowych w zadowalający sposób. Średnia generacja stała z boku, zajęta przede wszystkim walką o swój prestiż. Taka postawa w dużej mierze przyczyniała się do pogłębiania przepaści i niezrozumienia pomiędzy młodymi a przedstawicielami instytucjonalizacji, którzy nie chcieli zmieniać dotychczasowego porządku. Z pewnością u podstaw tych konfliktów leżały nie rozwiązane konflikty młodych z rodzicami i z autorytetem w ogóle.

    To było najprawdopodobniej powodem, że budynek administracyjny uniwersytetu w Berkeley stał się pierwszym miejscem, gdzie młodzi masowo i aktywnie zaczęli wyrażać swoje niezadowolenie. Bezpośredni powód buntu był bez znaczenia, ale za nim kryły się ważniejsze problemy, których sami studenci początkowo nie byli świadomi, a które zaczęły się formułować dopiero podczas wzajemnych kontaktów. Studenci i ich zwolennicy siedzą całymi dniami wokół uniwersytetu i czekają, aż ich ktoś wysłucha. Poprzez hasła na transparentach i swoich przedstawicieli żądają otwartego dialogu ze swoimi profesorami i pozostałymi przedstawicielami kadry dydaktycznej. Studenci czują, że mają rację i gotowi są przyjąć propozycję każdego, kto myśli tak jak oni. Rozwijają przy tym nowe idee i wyrażają nowe niezadowolenia, które dotyczą już nie tylko systemu nauczania, co było ich pierwotnym celem, ale i sytuacji młodych w społeczeństwie w ogóle. Dlatego szybko do nich dołączają wszyscy młodzi niezadowoleni, bez względu na stopień wykształcenia i przynależność rasową, którzy czują, że mają coś do powiedzenia i poszukują oparcia w grupie. Kosmopolityczna atmosfera panująca na tym terenie dopuszczała każdy styl ubierania i prawie każdą akcję skierowaną przeciw wszelkiej formie niesprawiedliwości. Wydarzenia w Berkeley prędko zaczęły się odbijać na nowych kierunkach życia i modzie młodych Amerykanów. Mieszkańcy Berkeley nie byli zdziwieni, że na co dzień widzą brodatych młodzieńców z długimi włosami, w długich butach i z koralami na szyi lub dziewczyny ubrane nie po kobiecemu, w spodniach i sandałach, z długimi rozpuszczonymi włosami. Długie włosy, dla wielu nieodłącznie wiążące się z pojęciem kobiecości, z trudem przyjmowali ci, którzy trzymali się starych norm i systemu wartościowania średniej generacji. Młodsi i wciąż jeszcze niewystarczająco zintegrowani w systemie, który długość włosów wiąże z płcią, przyjęli długie włosy stosunkowo łatwiej.

    Długie włosy stały się symbolem protestu i znakiem rozpoznawczym niezadowolonego pokolenia, wyrazem siły i niezastąpionym rekwizytem na scenie politycznej. Polityczny atawizm, taki jaki się zamanifestował podczas demonstracji uniwersyteckich w Berkeley, był tylko jedną z form protestu studentów. Na rewolucję polityczną nakłada się rewolucja kulturalna, obejmująca kulturę młodych, z ich muzyką, językiem, modą, długimi włosami oraz własnym stosunkiem do narkotyków i seksu. Muzyka country i rock, rozkwitająca w końcu lat pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych, osiąga swój szczyt w "nowej muzyce". Przedstawicielami jej są Bob Dylan, Beatlesi i styl San Francisco. Szczególnie interesujący jest Bob Dylan, bard, który kocha dramatyczną opowieść i rytm naturalnej mowy. Pozwoliło mu to zostać piosenkarzem przede wszystkim młodych zdezorientowanych idealistów wierzących, że mogą zbudować nowy świat. "Nowa muzyka" towarzyszy i pobudza "kult młodych", który rozwija się z pełnym rozmachem.

    Powoli rodzi się ruch hippisowski. W jego rozszerzaniu się pomagają film, radio, telewizja i prasa. Na ekranie telewizyjnym i kinowym pojawiają się postacie ubrane w stylu "hippi" i posługujące się językiem "ruchu". Amerykanie prędko przyswajają zdobycze hippisów. Chłopcy i dziewczyny z entuzjazmem przyjmują długie włosy, korale, medaliony i jaskrawe kolory, które przypominają doznania halucynacji wizualnych pod działaniem halucynogennych narkotyków.

    W szerzeniu innowacji hippisowskich mass media sprowadzają czynnik czasu do minimum. Pewne elementy hippisowskie, przede wszystkim styl ubierania się, muzyka i wygląd w ogóle, szybko przenikają od źródeł do odbiorców. Jeżeli przyjmiemy, że innowatorzy ruchu hippisowskiego pojawili się w roku 1967, to już rok później środki masowego przekazu doprowadziły ich idee do rozpowszechnienia. Na początku 1966 roku i w ciągu roku 1967 hippisi pojawili się na scenie życia jako zupełnie nowa subkultura. Dla nich podstawowym przeznaczeniem człowieka jest miłość do wszystkich i do każdego. Ale miłość nie jako teoretyczna koncepcja określona stereotypami, nie miłość duchowa, siostrzana czy zmysłowa, lecz miłość wyrażająca czułość i głęboki afektywny stosunek, a więc stan emocjonalny, jaki większość Iudzi chciałaby przeżyć, ale tylko nieliczni mają tę szansę. Jak twierdzą hippisi, niezdolność kochania powoduje alienację i rozdźwięk między ludźmi. Proponując miłość hippisi oferują bazę Iepszego wzajemnego zrozumienia.

    Rozczarowani społeczeństwem, cofając się do sedna życia, próbują się uwolnić od obowiązków i struktur społecznych i odrzucają obowiązujący porządek, który "narzuca im normy i paraliżuje rozum". Aby osiągnąć wolność osobistą i większe możliwości zajęcia się sobą, unikają obowiązków i towarzyskich ego-zabaw. Ich zamiarem jest obalenie społeczeństwa zachodniego "siłą własnego przykładu" i "siłą kwiatów".

    Stylem życia przypominają na pozór Adamitów, sektę żyjącą w II i III w. w Afryce Północnej, którzy głosili powrót do prymitywnego stylu życia, jaki prowadził w raju biblijny Adam, kult nagości i swobodę seksualną.

    Pewien socjolog nazywa hippisów "freudowskim proletariatem", a historyk Arnold Toynbee opisuje ich jako "czerwone światło ostrzegawcze dla amerykańskiego stylu życia". Dla kalifornijskiego biskupa Jamesa Pike'a hippisi są podobni do pierwszych chrześcijan: "mają w sobie coś z temperamentu tamtych ludzi - łagodność, spokój i w pewnej mierze jeden cel - dobroć". Dla zmartwionych rodziców są niebezpiecznie oszukanymi odszczepieńcami i kandydatami do obrywania batów po powrocie do domu. Ci młodzi ludzie głoszą miłość i nieagresję, noszą korale i namiętnie słuchają muzyki. Za pomocą bębnów i gitar walczą przeciw wojnie i niesprawiedliwości, a policjantów, którzy ich biją, ozdabiają kwiatami. O sprawiedliwość próbują walczyć własnym przykładem, biernym oporem i oferowaniem miłości jako alternatywy wobec wartości i norm starej generacji, nie zapewniających im swobodnego rozwoju. Swoje niezadowolenie wyrażają na ogół przy fajce.

    Wszystko to jednak stwarza wrażenie zdeformowanej realności, przenikającej hippisowski ruch-kult, której mistycyzm wywodzi się w istocie rzeczy z halucynogennych narkotyków. Hippisi spopularyzowali wyrażenie "psychodeliczność", jakkolwiek pierwszy wprowadził ten termin w 1957 roku psychiatra Humphry Osmond.

    Psychodeliczne jest to wszystko, co ma odbicie w psychice, w sensie wzbogacania możliwości wyrazu. Timothy Leary przekonywał hippisów, że oprócz wielu innych, istnieją również ważne neurologiczno-psychologiczne argumenty za zażywaniem narkotyków psychodelicznych. Nasz mózg ma ogromne możliwości przyjmowania dużej ilości informacji z zewnątrz, ale aby zachować integralność osobowości, przepuszcza tylko ich określoną ilość. Pomimo jednoczesnego dopływu różnych uroków otaczającego nas świata, jakiś redukcyjny filtr w naszym mózgu przepuszcza tylko małą ilość specjalnie opracowanych informacji. Ten proces filtracji, według Leary'ego, ogranicza i wypacza świat faktów i rzeczywistość w taki sposób, że to, co religia nazywa "tym światem", jest tylko wszechświatem ograniczonej świadomości. Dzięki temu większość zwykłych ludzi poznaje jako jedyną rzeczywistość tylko to, co przejdzie przez filtr socjalnie zaprogramowanego mózgu. W ten sposób człowiek jest zubożony w swoim poznawaniu wszechświata, gdyż wiele ważnych informacji o tym, co się dzieje wokół, umyka jego świadomości. Leary przywołuje w tym momencie Aldousa Huxleya, który w swoim znanym dziele "The doors of perception" mówi: "Większość ludzi zna na ogół tylko to, co przejdzie przez filtr redukcyjny i co, jako jedyną rzeczywistość, uważa się za święte w języku lokalnym".

    Wydaje się jednak, że niektórzy ludzie posiadają wrodzoną zdolność ominięcia tego filtru. U innych występuje to okresowo lub spontanicznie lub też w wyniku cierpliwych "doświadczeń duchowych", za pomocą hipnozy lub narkotyków. Leary'emu chyba najbardziej odpowiada ta ostatnia możliwość. Wydaje mu się, że zażywanie psychodelicznych narkotyków jest najlepszym sposobem przezwyciężania zaprogramowanego sposobu myślenia i umożliwiania mózgowi w pełni wydajnego funkcjonowania. Za pomocą psychodelicznych narkotyków udaje się człowiekowi porozumiewać ze swoim otoczeniem synchronicznie na wielu kanałach przy jednoczesnej świadomości funkcjonowania każdego z nich oddzielnie. W ten sposób możliwe jest, twierdzi Leary, osiągnięcie ekspansji konwencjonalnej świadomości i uczynienie z niej narzędzia bogatszego poznania wszechświata. Brzmi to bardzo logicznie, tym bardziej że mówi o tym uznany akademicki profesor psychologii. Młodzi nie mają więc powodu aby nie spróbować poszerzenia swoich horyzontów przez zażywanie psychodelicznych narkotyków.

    Wyraz psychodeliczność powstał najprawdopodobniej w wyniku połączenia greckich słów psyche (dusza) i delos (ten, który widzi jasno, jasny, rzeczywisty). Niektórzy twierdzą, że słowo psychodelik jest skróconą formą psychedelicatus.

    Wraz z psychodelicznymi narkotykami powstaje psychodeliczna filozofia, namiętna wiara w odkrywanie siebie i wzmacnianie sił duchowych silnie działającymi roślinami i związkami chemicznymi, znanymi człowiekowi prehistorycznemu, a całkowicie obcymi racjonalnemu społeczeństwu zachodniemu. Hippisi wierzą, że dzięki narkotykom można uciec od brzydkiej rzeczywistości w inny świat, w którym panują mądrość i sprawiedliwość.

    Ponieważ wielu było kreatorów filozofii psychodelicznej, istnieje wiele jej wariantów, lecz wszystkie one są w istocie do siebie zbliżone lub identyczne. Może właśnie hasło Leary'ego

    TURN ON, TUNE IN, DROP OUT

    najlepiej wyraża podstawowe wezwanie hippisów. Słowa te są trudne do przetłumaczenia w sensie psychodelicznym, ponieważ wyrażają kilka spraw jednocześnie, spróbujmy wytłumaczyć je opisowo.

    DROPPING OUT w konwencjonalnym znaczeniu jest od dawna używane i wyświechtane, a oznacza prawie każde przeciwstawienie się wartościom przyjętym przez społeczeństwo i unikanie odpowiedzialności. W rozumieniu Leary'ego dotyczy ono jednak działania pozytywnego - poświęcenia wygody i bolesnego wyrzeczenia się dóbr materialnych. Dotyczy ono również rezygnacji z ambicji i symoblicznych nagród przyznawanych przez społeczeństwo tym, którzy zachowują się zgodnie z jego oczekiwaniami. Najważniejsze jest jednak jak najszybsze zerwanie ze społecznymi grami, ponieważ stereotypy takie jak "demokrata", "gospodyni", "lekarz", "Murzyn" itp. tłumią tożsamość własną i tożsamość innych, a z drugiej strony uniemożliwiają wolność niezbędną do osiągnięcia wewnętrznej mądrości i filozoficznego zadowolenia. Specyficzny DROPPING OUT zależy najczęściej od jednostki. Każdy sam musi zdecydować, z jakich przyzwyczajeń i konwencji zrezygnuje, ponieważ sam najlepiej czuje, jaka rola w społeczeństwie najmniej mu odpowiada. Niestety, wiele neurotycznych i emocjonalnie niedojrzałych jednostek nie jest gotowych do dokonania takiego wyboru i idąc za hasłem DROP OUT opowiada się za najbardziej ekstremalną formą, która sugeruje rezygnację z nauki, pracy i wszelkiej działalności politycznej.

    Slogan TURNING ON jest do objaśnienia najtrudniejszy. Stanowi on właściwie wezwanie, aby do nowej świadomości dochodzić przez wysiłek własnego umysłu lub za pomocą narkotyków, wykorzystując przy tym prawie nieograniczone możliwości mózgu. TURNING ON dotyczy również samego momentu powstawania doświadczenia na nowym szczeblu świadomości, odczuwanego jako niespodziewanie olśniewające. Podstawowym celem jest poszukiwanie religijnej prawdy i doznań, "Cel naszej religii - mówi Leary - nie różni się niczym od celu żadnej innej religii w przeszłości: szukamy Boga w nas, boskości, która Jest w każdym człowieku". Na pierwszy rzut oka pojęcie TUNING IN nie jest bardziej zrozumiałe od innych, lecz na podstawie wywodów Leary'ego można wyczuć, że powstaje ono przed lub po stanie DROPPING OUT. W sensie psychologicznym natomiast jest zazwyczaj skutkiem przeżycia TURN ON.

    Pojęcie TUNE IN prezentuje w istocie formę przystosowania osobowości do większej wrażliwości na nowe wartości i do identyfikowania się z nimi na bazie doznań przeżytych pod działaniem narkotyków. Przez TUNE IN rozumiane są estetyczne, emocjonalne i intelektualne reakcje, które prowadzą osobowość do głębszego zajęcia się filozofią i umiłowania pokoju. Wszystko to zbliża jednostkę ku bardziej istotnym zagadnieniom świata i ukierunkowuje jej spojrzenie na problemy w sposób bardziej abstrakcyjny, niż to zwykle czynią ludzie włączeni w "gry plemienne". O starych nawykach zapomina się, a uczy się nowych, opartych na pełniejszych faktach, z mniejszą ilością konwencji socjalnych. To szczytowe spojrzenie olśniewającego doznania można osiągnąć wyłącznie po przeżyciu TURNING ON.

    Odrzucanie dóbr materialnych i każdej formy walki i rywalizacjl, z zaakceptowaniem niewerbalnej formy poznania zbliża filozofię psychodeliczną do filozofii orientalnych, takich jak zen i taoizm, podkreślających harmonię i porządek jako wartości, których nie można wyrazić słowami. Podstawowe zasady nowego ruchu są proste i pod względem filozoficznym bardzo atrakcyjne, jakkolwiek niezbyt oryginalne - nieagresja i niegonienie za pieniędzmi są właściwie głównymi, najważniejszymi wartościami wszystkich wielkich filozofii i religii, które podziwia cywilizowany człowiek.

    W związku z tym można postawić dwa istotne pytania: co wiąże młodych z filozofią psychodeliczną, i drugie, w jaki sposób ruch psychodeliczny znalazł się w konflikcie z pozostałą częścią społeczeństwa, mającego duże zrozumienie i szacunek dla zasad filozoficznych, z których wiele głosi również ruch psychodeliczny- świadomi tego, iż nie jesteśmy w stanie dać prawidłowej odpowiedzi, spróbujmy za pomocą dwu hipotez zająć się tymi pytaniami.

    Filozofia psychodeliczna narodziła się w określonym momencie historycznym, kiedy to młoda generacja, niezadowolona z istniejącego porządku, odczuła potrzebę zmian. Postawiona twarzą w twarz z upadkiem tradycyjnych wartości systemu i bez nowych wzorów, znalazła się w próżni egzystencjalnej, skrajnie niepewna i zdezorientowana. Rzeczywistość, w jakiej młodzież żyje, nie zadowala jej licznych najistotniejszych potrzeb. Jest to powodem krytycznego nastawienia wobec wielu aspektów współczesnego życia. Jako reakcja na konformistyczne cele społeczeństwa i narzucanie określonych ról społecznych pojawia się potrzeba większej spontaniczności i różnorodniejszych form wyrażania własnej osobowości. Zrozumiałe jest, że młodzi, którzy zbytnio nie zakosztowali skutków wielkich kryzysów ekonomicznych, są mniej zaniepokojeni niż ich rodzice, ciężko pracujący w celu zabezpieczenia własnej egzystencji i przyszłości swoich dzieci.

    Młodzi nie przejawiają zainteresowania rolą rodziców zaabsorbowanych osiąganiem sukcesów i prestiżu, co więcej, okazują im otwarty sprzeciw i pogardę. Odnosi się wrażenie, że wśród młodzieży, szczególnie na Zachodzie, wzrasta zainteresowanie przyszłością, w której będzie się dużo mniej pracować, a więcej czasu poświęcać duchowej nadbudowie i poszukiwaniu autentyczności swojego istnienia w ludzkiej wspólnocie.

    Studenci w Berkeley głosili hasło: "Młodzi chcą się dzisiaj uczyć bardziej uczuć niż faktów". I faktycznie młodzi coraz mniej zwracają się w stronę rozumu, a coraz bardziej w stronę emocji. Nie udaje im się wytrzymywać napięć lub odkładać na później zaspokajania swoich potrzeb. Nie bardzo wierzą w przyszłość, szukają więc chwilowych przeżyć emocjonalnych, Kiedy mówią o przyszłości, sprawiają wrażenie zmartwionych i z dużą dozą pesymizmu opisują wizję swojego przyszłego życia, podkreślając cały bezsens dotychczasowego. Wyrażają przy tym głęboką niewiarę w czasy, w których żyją życiem swoich rodziców, czasy, które oceniają jako tradycyjne, konwencjonalne i stereotypowe. Odrzucają wartości oferowane im przez rodziców i inne autorytety jako hipokryzję, sztuczność, jako niehumanitarne, zastraszające i brzydkie. W rezultacie takiego rozumowania młodzi popadają w alienację, z której szukają wyjścia w pogoni za tożsamością odpowiadającą ich standardom. To poszukiwanie własnej tożsamości może iść w dwu kierunkach - jeden prowadzi do patologicznego przystosowania się, a drugi po prostu do niepatologicznego odejścia od konformizmu.

    Dla wielu młodych, obciążonych tymi i innymi osobiście i socjalnie uwarunkowanymi problemami, wezwanie Leary'ego do próby psychodelicznej przemiany poprzez DROP OUT, TURN ON i TUNE lN brzmi jak najszczęśliwsze wyjście. Autorytet Leary'ego nie pozwalał wątpić, że "psychodeliczne doznania doprowadzają do harmonii oczywiste róznice między duchem, ciałem, innymi ludżmi i pozostałym wszechświatem, uwalniając jednostkę od męczącego uczucia alienacji i osamotnienia, rezultatów własnej świadomości społecznie uwarunkowanej".

    Uczucie łączenia jednostki z wszechświatem w jedność i odrzucanie rozdwojonego świata jest głównym źródłem radości, jakie Leary oferuje młodym. Młodzi z zachwytem przyjmują jego idee, przede wszystkim dlatego, że mają one dwie wartości zanikające w późniejszym wieku: większą zdolność przeżywania przygód i niebezpieczeństw oraz mniejsze skrępowanie nawykami szerzej pojętego socjalnego konformizmu. Ruch hippisowski zaczyna się niewinnie. Najpierw na rogach ulic i w parkach zbierają się grupki młodzieńców i dziewczyn charakterystycznie ubranych, którzy przy dżwięku gitar lub tranzystorów siedzą i palą haszysz. Sprawiają przy tym wrażenie nastawionych pokojowo i zupełnie nie zainteresowanych wydarzeniami wokół siebie. W kontaktach z przechodniami są uprzejmi i gotowi do rozmowy. W sposób zrównoważony prezentują swoje poglądy na temat miłości, nieagresji i swobody seksualnej. Ożywiają się wypowiadając się przeciwko wojnie w Wietnamie i każdej innej wojnie. Przy tym w sposób uargumentowany przedstawiają swoje poglądy na temat pokojowego rozwiązywania konfliktów. Obstają przy stwarzaniu jednostek i subkultury, które powinny stać się pewnym rodzajem antytezy współczesnego społeczeństwa przemysłowego, w jakim żyją. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda to na przewrót, hippisi początkowo twierdzą, że nie mają zamiaru burzyć istniejących norm, lecz stworzyć równoległe społeczeństwo dla tych, którzy nie pasują do istniejącego.

    Z powodu spokojnego zachowania hippisi stają się ośrodkiem zainteresowania różnych socjalnie zboczonych i psychopatycznych jednostek, okazujących wobec nich skrajną przemoc i brutalność.

    "Rockersi" i zmotoryzowane gangi "aniołów piekła" pojawiają się nagle i sieją przerażenie. Nikt nie jest w stanie przeciwstawić się im. Po nich zostają hippisi - chłopcy z porozbijanymi głowami i zgwałcone dziewczyny. Początkowo subkulturze hippisowskiej zagrażają nie tylko oficjalni przedstawiciele społeczeństwa, ale również jego margines. Wśród hippisów pojawia się potrzeba zapewnienia osobistego i zbiorowego bezpieczeństwa. Zaczynają się więc organizować w większe grupy - komuny i kolonie. Ze względu na łatwiejsze zaopatrzenie osiadają na peryferiach dużych miast. Hippisi utrzymują się kolektywnie. Tak zwani diggersi codziennie po południu przywożą żywność i dzielą ją między wszystkich równo i bezpłatnie, środki na zakup żywności pochodzą przeważnie z datków, jałmużny, ze sprzedaży prasy hippisowskiej, pilnowania dzieci, muzykowania.

    Najbardziej znane kolonie hippisów w Ameryce znajdowały się w dzielnicy Haight-Ashbury w San Francisco i w Gopala Alampur w Yorkwill koło Toronto. Pomimo poczucia bezpieczeństwa jakie daje życie w kolonii, część hippisów woli podróżowanie i tryb życia koczowniczy. Rzadko zatrzymują się na dłużej w jednym miejscu, przeważnie są w drodze, korzystając z różnych środków lokomocji.

    Faza "powrotu ku ziemi" w rozwoju ruchu hippisowskiego waha się od tymczasowych obozowisk do dobrze zorganizowanych farm, w zależności od motywacji hippisów osiedlających się z dala od miast, u podstaw tych prymitywnych wspólnot leży dążenie do życia bardziej sensownego, które powinno być przeciwieństwem zurbanizowanego, zanieczyszczonego i wyobcowanego życia mieszkańców wielkich miast.

    W latach 1967 i 1968 ruch hippisowski jest wciąż aktualnym i wszędzie obecnym tematem, o którym codziennie pisze się w gazetach, pokazuje filmy i rozmawia na ulicy. Pojawia się pewna liczba młodych, rekrutujących się przede wszystkim spośród studentów, którzy przyłączają się do autentycznych hippisów, przyjmując co nieco z ich stylu, ubioru, obyczajów seksualnych, skłonności do sztuki i muzyki oraz narkotyków. Nie przyjmują oni jednak istoty filozofii hippisowskiej.

    Ci, tak zwani plastyczni hippisi, w większości przypadków byli mizerną imitacją autentycznych hippisów, gdyż w rzeczywistości bardziej ich interesowało wykorzystanie drugiego człowieka, niż szerzenie delikatności i miłości. Podobni do nich byli hippisi "weekendowi", którzy spędzali w koloniach tylko święta, próbując wtedy we wszystkim naśladować prawdziwych hippisów, natomiast w pozostałe dni tygodnia studiowali lub pracowali. Pierwsi członkowie wspólnot, bojąc się wyjść na ulicę z powodu panującej tam przemocy, po prostu zniknęli lub prowadzili samotnicze życie. Zastąpili ich ludzie o zupełnie innych poglądach na życie i na system wartości. Poza tym "hippi-scena", w żargonie amerykańskim "hippidrom", stanowi nieskończoną, poruszającą się pstrokaciznę. Zajmując dość mały teren, dziewczęta i chłopcy, różnego koloru skóry i pochodzenia socjalnego, z długimi włosami i dziwacznie ubrani, zajęci głównie sobą, nie zwracają zbytniej uwagi na otaczający ich świat. Leżą na ziemi lub siedzą ze skrzyzowanymi nogami w pozycji jogów i oddają się medytacjom. Niektórzy z nich, szczególnie ci, którzy zażywają narkotyki pobudzające, są w stałym ruchu - krzyczą, hałasują, śpiewają, recytują i w ogóle zachowują się niezrównoważenie. Bardzo często żyją w promiskuityzmie. Nierzadko dziewczyny rodzą dzieci niewiadomych ojców.

    Widokowi hippisów towarzyszy najczęściej rytm i dźwięk soul. Nieprzerwanie, dzień i noc, rozbrzmiewa muzyka ze wszystkich możliwych instrumentów i urządzeń nagłaśniających. Nabożnie słucha się Boba Dylana, Janis Joplin, Beatlesów, Jimiego Hendrixa, gitarysty Ravi Shankara i innych znanych piosenkarzy i zespołów rockowych. Gwiazdy muzyki pop, z których wiele lub prawie wszystkie zażywają narkotyki psychodeliczne, głównie haszysz i "kwas" (LSD), cieszą się wystarczającym poważaniem i mają duże możliwości, aby wyjaśnić hippisom zalety narkotyków. Niestety, słuchają ich nie tylko hippisi, ale i inni młodzi ludzie, którzy zafascynowani tekstem i muzyką piosenek przystają do hippisów. I tak przebój Beatlesów "żółta łódź podwodna" był instrumentem proklamowania ideałów, symboli, wezwaniem do łączenia się wszystkich, którzy myślą tak samo. Niektórzy twierdzą, że rozwój muzyki folk, chociaż związany z utopijnymi dążeniami, został wykorzystany przez ruch hippisowski, gdyż wiele piosenek nie tylko mówi o narkotykach, ale zawiera również rady dotyczące ich zażywania.

    Przy dźwiękach tej muzyki recytuje się poezję AllenaGinsberga, czyta wyjątki z dzieł jednego z ideologicznych przywódców ruchu psychodelicznego - filozofa Allana Wattsa i kapłana kultu psychodelicznego - Timothy'ego Leary'ego, którzy odwiedzają często kolonie hippisów. W dowód uznania hippisi tytułują ich "guru", co w hinduizmie oznacza duchowego przewodnika. Pali się z reguły haszysz, który tak jak i inne środki psychodeliczne, można zdobyć bez trudu. Hippisi "ruszają w drogę" o zmierzchu. "Did you have a trip?" (ang. czy podróżowałeś?) to najczęstsze pytanie i hasło hippisów. Narkotyki psychodeliczne były pierwszym jak gdyby symbolem hippisów. Póżniej wypierały je inne środki, przede wszystkim psychostymulujące. Powód używania narkotyków o różnych właściwościach jest jeszcze niedostatecznie wyjaśniony. Jednak tzw. syndrom psychodeliczny pozostał cechą hippisów.

    Co to jest właściwie syndrom psychodeliczny?

    Syndrom psychodeliczny charakteryzuje przede wszystkim głęboka wiara i nieagresja. Odrzucenie fizycznej agresji jest tak silne, że "acid heads" (nałogowi konsumenci LSD) nie akceptują nawet zabijania zwierząt i opowiadają się za naturalnym i roślinnym pożywieniem. Drugą charakterystyczną cechą jednostek z rozwiniętym syndromem psychodelicznym jest wiara w magię. Telepatia, astrologia, percepcja pozazmysłowa, mistycyzm i telekineza - to tylko nieliczne elementy ich wiary, na których opierają również swój styl życia. Tak na przykład jedni unikają podjęcia jakiejkolwiek pracy z powodu "złej konstelacji gwiazd", inni zrywają kontakty z określonymi osobami ze względu na "konflikt znaków", który nie oznacza dobrych układów towarzyskich. Wierzą w przeczucia i przewidywanie przyszłości. Ilustruje to pewne zdarzenie. Otóż wśród mieszkańców Haight-Ashbury rozniosła się wieść, że w kierunku San Francisco zmierza olbrzymi meteoryt, grożący zniszczeniem miasta i okolic. W wyniku tej plotki duża część członków komuny uciekła szukając ratunku w Colorado.

    Osoby z syndromem psychodelicznym dążą do życia we wspólnotach, gdzie chronicznie zażywa się LSD, a porządek społeczny oparty jest na filozofii psychodelicznej. Ulegają oni głębokim przemianom psychodelicznym, prowadzącym do wiary w niestrukturalną, psychodeliczną religię, która jest wyjątkiem i unikatem, w przeciwieństwie do pozostałych, będących tylko jej odmianami. Stopniowa modulacja i przyswajanie zmysłowych emocji w nowy i wyjątkowy sposób powoduje, że osoby z syndromem widzą świat inaczej niż abstynenci lub zażywający narkotyki sporadycznie. W ten sposób powstaje nowa subkultura z nowym systemem wartości i nowymi formami komunikowania się. W znacznej mierze niezauważalnymi dla reszty społeczeństwa, co powoduje oddalanie się środowiska hippisów. Wydaje się, że jest to istotna przyczyna niemożności znalezienia wspólnego języka, ponieważ każda ze stron widzi i ocenia obce systemy wartościowe według własnych kryteriów. Niesłusznie uważa się członków ruchu psychodelicznego za umysłowo chorych tylko dlatego, że nie pasują oni do przyjętych standardów naszego społeczeństwa i lekceważy przy tym fakt, że opierają swoją egzystencję na zupełnie innym systemie logicznym, który sam w sobie jest spoisty i celowy. Jest to częstą przyczyną niepowodzenia w leczeniu, to jest przywracaniu wyznawców filozofii psychodelicznej do warunków życia w naszym społeczeństwie.

    Osoba z syndromem psychodelicznym, przyzwyczajona do nieagresji i pasywnego oporu, trudno przystosowuje się do życia, w którym dominuje przemoc i rywalizacja. O ile taka jednostka, po wzbogaceniu się o nowe spojrzenie, nie zdecyduje się sama na taki krok, to przymusowy jej powrót do panującej kultury nigdy nie przebiega bezproblemowo.

    Mimo że członkowie ruchu psychodelicznego nie propagują gwałtownej zmiany dotychczasowych systemów wartościowych, to otwarcie stwierdzają, iż nie wierzą w nie i proponują rozwiązania alternatywne. Po bardziej szczegółowym przestudiowaniu filozofii psychodelicznej trzeba jednak stwierdzić, że jest ona nie tylko przeciwieństwem już istniejących, ale i wiarą, która jest sprzeczna z istniejącym porządkiem, organizacjami społecznymi i instrumentami władzy. Chociaż filozofię psychodeliczną można przyjąć jako idealizm religijny, to jest ona w olbrzymim rozdźwięku z wymaganiami społeczeństwa zorganizowanego i rozwiniętego. Nie dziwi więc, że filozofia głosząca otwarty negatywizm, grożąca naruszeniem cywilizowanego stylu życia wielu zaniepokoiła i wzbudziła obawy.

    Dlatego prawidłowe wydaje się traktowanie hippisów i filozofii psychodelicznej jako formy obalania istniejącego porządku społecznego, gdyż duża liczba zwolenników tego ruchu, zanim zacznie organizować nowe równoległe społeczeństwo, próbuje najpierw na swój sposób zmienić istniejące. "Hippisi wiedzą, czego nie chcą, ale nie wiedzą, czego chcą" - mówią ich rodzice, zmartwieni hippisowskim stylem życia swoich dzieci. Wygląd zewnętrzny, odrzucenie zasad przyzwoitości i szacunku dla starych ideałów, na których byli wychowani rodzice, stwarza niezadowolenie starszej generacji, uważającej za skrajnie samodestrukcyjną i rozpaczliwą reakcję jednostki nie mogącej przeciwstawić się życiowym problemom. Dla rozczarowanych rodziców hippisi to "egocentryczni słabeusze, zbyt zajęci własnymi problemami, aby byli przydatni dla społeczeństwa. Hippisi stali się synonimem brudu, zarazy, apatii i zatrucia". Utopijne miejsca miłości, jak np. Haight-Ashbury, stały się "depresyjne i wulgarne", Jeden z najlepszych opisów tego miejsca zawiera książka "The Human Be-ln" Helen Perry, która - jako uczestnik i obserwator - była świadkiem jego rozkwitu i upadku. Twierdzi ona, że ruch hippisowski przeżywał apogeum, kiedy jeszcze komuna była poza zainteresowaniem opinii publicznej. Wraz ze wzrostem rozgłosu ruch stopniowo zaczął tracić cechy pierwotne, aż stał się magnesem dla wyobcowanych i chwiejnych jednostek. "Tłok, ubóstwo, choroby stały się nieuniknione, a delikatne 'dzieci kwiaty' wdzięcznym obiektem dla każdej formy przemocy, od mieszczańskiej począwszy na gangach motocyklowych skończywszy", Smith, Luce i Dernburg w artykule "Love needs care: Haight-Ashbury dies" przedstawili "przygnębiający obraz chorób, kradzieży, gwałtu i zaciekłej przemocy", Podobny los spotkał również komunę w Yorkwill koło Toronto i wiele innych w całej Ameryce., Bardzo szybko zauważono, że substancje psychodeliczne spełniają paradoksalną rolę w znalezieniu przez człowieka bardziej adekwatnych form porozumiewania się. Prawda, że narkotyki ułatwiają kontakty, ale zauważono również, że osoba uwolniona w ten sposób od zahamowań może się kontaktować tylko z tymi, których połączyła wspólna rozpacz. Jednostka taka pozornie uciekła przed alienacją i doznała poczucia wspólnoty, lecz nie ze wszystkimi, a tylko z tymi, którzy tak jak ona są wyalienowani. W ten sposób jeszcze bardziej oddala się od własnej kultury, staje się społecznym outsiderem i prześladowanym zboczeńcem.

    Byłoby jednak błędem winić wyłącznie hippisów za całe zło, które ich spotkało. Nie byłoby również całkiem prawidłowe odrzucanie wszystkich głoszonych przez nich idei lub tłumaczenie ich istnienia wyłącznie jako rodzaju patologii. Uogólnianie może tu prowadzić do fałszywych wniosków. Jakkolwiek ruch hippisowski jest w różny sposób pojmowany, lecz ma własne pochodzenie socjologiczne.

    Fascynujące w filozofii psychodelicznej jest to, że odpowiada ona systemom wartościowym tak różnych grup ludzi. Widocznie porusza ona istotne problemy ludzkiej egzystencji bez względu na rasę i wcześniejsze przekonania religijne i polityczne, i dlatego jest sprzeczna z systemami wartości starszej generacji, bardziej niż młodzi zaangażowanej w religii i polityce. Młodzi są mniej skrępowani przez uwarunkowaną społecznie własną świadomość. Poza tym w mniejszym stopniu podlegają wpływom uformowanych wartości religijnych niż jakakolwiek generacja w ostatnim tysiącleciu. Jest to powód, dla którego młodzi w pewnym momencie próbują odkryć własną religię i filozofię, która by zadowoliła potrzeby wszystkich wyobcowanych i zagrożonych jednostek. Tempo życia i towarzyszące wydarzeniom historycznym przemiany społeczne są dla młodych wystarczającą motywacją do podejmowania eksperymentów z szeregiem nowych form społecznych.

    Filozofia hippisowska nie jest w istocie ekstremistyczna i nie żąda drastycznych przemian społecznych lub zmian sposobu życia tych, którzy nie odczuwają takiej potrzeby. To, że jest ona często powodem zmartwień starszej generacji, nie jest przypadkowe, ponieważ starsza generacja przyczyniła się w pewien sposób do powstania ruchu hippisowskiego, który zresztą wkrótce obrócił się przeciwko niej.

    Trzeba powiedzieć, że ruch hippisowski pierwsi zaakceptowali intelektualiści. Do hippisów przystało wielu utalentowanych malarzy, muzyków, poetów i dziennikarzy. Bardziej zaangażowani politycznie wydają czasopisma i piszą pamflety. Najpopularniejsze z nich to: The Oracle (Wyrocznia), The Free Press (Wolna Prasa), Underground (Podziemie) i Innerspace (Przestrzeń Wewnętrzna). Najczęściej poruszane problemy to życie hippisów i zażywanie narkotyków. Oto kilka tytułów: "LSD to łagodny detergent", "Chrystus i Budda byli hippisami", "Jesteśmy przeciw przemocy" itd. Niektórzy z nich sądzą, że są geniaIni i że społeczeństwo nie jest w stanie ich zrozumieć. Mówią o sobie: "Ludzie tacy jak my są najgłębszą zmarszczką, jaką świat miał kiedykolwiek. Wpływamy na ludzi przez sztukę, język i muzykę oraz przez sam fakt, że jesteśmy. Jeżeli tylu nas postanowi, że społeczeństwo jest złe, to trzeba się nad tym zastanowić i to jeszcze jak".

    Amerykańscy hippisi podróżują po świecie i wszędzie gdzie byli, widać ich wpływ. W ciągu kilku lat ruch hippisowski rozszerzył się jak zaraza. Swoich rzeczników mają w Paryżu, Londynie, Amsterdamie, New Delhi. Najbardziej odległym celem jest Wschód. Szczególnym zainteresowaniem hippisów cieszy się, od wieków tajemnicze dla cudzoziemców, Katmandu, główne miasto Nepalu, jedyne miejsce na ziemi, gdzie według panującego przekonania, zdarzają się rzeczy niemożliwe do objaśnienia. W tej ziemi obiecanej zasobnej w silne halucynogenne narkotyki hippisi próbują rozwikłać tajemnice buddyzmu i miłosci. Szlak hippisów na Wschód znaczą kości tych, którym nie udało się tam dotrzeć lub powrócić.

    Idylla hippisów trwała bardzo krótko. Rozbiło ją przede wszystkim szerzące się gwałtownie zażywanie narkotyków i absurdalność takiej egzystencji, ponieważ w iluzorycznym świecie, jaki propagują, nie można żyć długo. W końcu podzielili się na dwie grupy - upolitycznionych aż do absurdu hippisów i rozczarowanych narkomanów. W ten smutny sposób zakończył się masowy eksperyment z narkotykami.

    Ruch hippisowski jest zjawiskiem osobliwym. Jego masowy charakter i wpływ na młodych na całym świecie należy analizować w aspekcie socjologicznym. Nie jest to ruch w klasycznym znaczeniu tego słowa, lecz pasywne wezwanie do przyłączenia się. Nie ma on jasnych koncepcji ani określonych idei, gdyż jego wartości zmieniają się zależnie od chwilowych potrzeb. Zawiera on duch hedonistyczny i poszukiwanie zadowolenia w braniu, bez chęci dawania, ponieważ do dawania brak woli i siły. Wynika to z podstawowych cech generacji emocjonalnie pokrewnej kategorii młodych Iudzi, niedojrzałych i chwiejnych, mających siły i doświadczenia do wybrania najlepszego sposobu zapewnienia sobie szacunku i własnego miejsca na ziemi, Socjalne "ja" podporządkowują potrzebom popędu, ponieważ nie są zdolni rozdzielić swojej społecznej roli od poszukiwania zadowolenia.

    Ruch hippisowski był widocznie błędną próbą zmiany istniejącego porządku, skazaną już w zaraniu na niepowodzenie. Jakkolwiek w momencie powstania zapowiadał niezgadzanie się ze społeczeństwem represyjnym i kłamliwymi wartościami proklamowanymi przez to społeczeństwo, to w istocie nie był on ruchem o większych rozmiarach. Hippisi nie są odbiciem ubóstwa - najczęściej pochodzą z warstw średnich i dobrze sytuowanych. Ich pojawienie się jest wynikiem innych ograniczeń. W wielu swoich cechach ruch hippisowski był bardziej podobny do buntu generacji, u którego podstaw, jako zasadniczy motyw psychologiczny, leży buntowniczość i przeciwstawianie się autorytetowi starszych, niż do zorganizowanego ruchu, mającego na celu radykalną zmianę całego społeczeństwa. Prawda, że bunt przeciw autorytetowi od dawna jest cechą młodych i w istocie jest skierowany przeciw autorytetowi rodziny, a nie społeczeństwu, ale ruch hippisowski jest charakterystyczny dlatego, że jest to prawdopodobnie najbardziej masowy w historii bunt przeciw autorytetowi ojca i jego odpowiednikom, z jednym nowym rekwizytem, który się nazywa narkotyk.

    Narkotyki były tabu, którego naruszenie było bezpośrednim wyzwaniem rzuconym autorytetowi starszej generacji. Czyniąc siebie poprzez narkotyki niezdolnym do życia w systemie, młodzi ten system w gruncie rzeczy ranią i karzą. Patrząc na to z punktu widzenia psychoanalizy, jest to typowy przykład sadomasochistycznej agresji, a więc wzorzec zachowania, który nie może być traktowany jako zdrowy i konstruktywny.

    Stopniowo wewnątrz ruchu hippisowskiego zaczęły się wyróżniać dwie grupy narkomanów. Pierwszą stanowili reprezentanci czynnego skrzydła radykalnego. Zażywali oni narkotyki nie tyle z powodu sensacji, jakie wywołują, ile dla zaniepokojenia świata dorosłych. Ponieważ zwróceni są w stronę społeczeństwa, ich cele wiążą się z przemianami, zmierzającymi do przeobrażeń społecznych. Bez względu na absurdalność i nieakceptację buntu hippisowskiego i głoszonych przez niego ideałów, faktem jest, że pojawił się on jako reakcja na problemy społeczne, nagromadzone w określonym społeczeństwie i trzeba go traktować jako symptom poważnej choroby tego społeczeństwa. Zamiast wniosków zacytujmy Harry'ego Rezonera, znanego komentatora telewizji amerykańskiej, który kończąc jedną z audycji o hippisach powiedział: "Musi być coś w tym naszym świecie, jeżeli doszło do takiej groteski".

    Kategorie

    Komentarze

    Bardzo istotna strona. Tematy ujęte w sposób obiektywny. Sporo informacji. Plus od pedagożki.

    gdzie sa jakies artykuly??????????

    jak mogli tak zbesztać DMT? niewiele tu o transcendentalnej stronie psychodelików innych niż LSD, czyżby autorowi nie chciało się patrzeć pod tym kątem na resztę substancji? nie wolno uogólniać działania psychodelików! każdy to inna jakość i możliwości, osobiście gloryfikuję psylocybinę, powodzenia w odkrywaniu wszelkich tajemnic! niech pani pedagoszka się zastanowi czy to najlepsze w możliwych opracowań? z pewnością w sam raz na lekcje wychowawcze, gdzie cytowane będą tylko fragmenty o szkodliwości...(dzięki dla załogi hyperreala za istotne dopisy, gdyby nie to, biedni pedagodzy myśleliby że LSD uszkadza chromosomy, heh, znajoma po powrocie do Polski po roku pobytu w USA karmiła mnie niestworzonymi opowieściami o tym jak THC(!) uszkadza chromosomy, o innych substancjach nie wspominając, a u nas nie jest ze stanem wiedzy wcale lepiej:( ) set&setting, edukacja przede wszystkim, pozdrawiam!! może doczekamy się powrotu lat 60-tych?:)

    Wydaje mi sie że z tym bananem to lipa bo sam raz spróbowałem i szcerze mówiąć to wielkie G....!!!Jak ktos palił i miał jakąkolwiek banie to niech pisze chętnie poczytam,bo wydaje mi sie ze po spaleniu tego shitu to raczej tylko uruchamia się siła sugestii

    Wydaje mi sie że z tym bananem to lipa bo sam raz spróbowałem i szcerze mówiąć to wielkie G....!!!Jak ktos palił i miał jakąkolwiek banie to niech pisze chętnie poczytam,bo wydaje mi sie ze po spaleniu tego shitu to raczej tylko uruchamia się siła sugestii

    Nie wiem jak resztę tutaj ale ten artykuł poniekąd obraża palaczy trawki, nazywając ich Narkomanami, nie bedę się rozpisywał ale alkochol i papierosy sa o WIELE bardziej szkodliwe niż marihuana czy haszyk (zreszta to to samo praktycznie) a nie mówi się o nich że są narkomanami tylko alkocholikami tak jakby alkocholizm był mniej groźny przezto akceptowalny i legalny. Ci co palą trawke to porostu palacze marihuany a nie NARKOMANI bo ci to na dworcach ćpaja najgorsze rzeczy na świecie a nie można ich przeciez przyrównywać do kogos kto popala trawke tyle. pozdrawiam

    czlowieku po pierwsze pisze sie alkoHol w ten sposob! po drugie to az sie w glowie nie miesci to co piszecie tu! wasze mozgi od tego brania wygladaja jak worek ze smieciami! zal! zycze wszystkim cpunom spadniecia na samo dno

    Szanowny anonimie, masz pozdrowienia od wiecznie zamulonych, dworcowych ćpunów hery i nie różniących się od nich niczym niedzielnych jaraczy trawki. Wszyscy życzymy również tobie, abyś spierdolił sobie życie od swojego ALKOHOLU w postaci weekendowego PIFKA, przechlewał wypłatę, chodził otępiony i zakrył dupą przed słońcem miejsce na ławeczce przed biedronką obok wiecznie czerwonych i niczego nie ćpających dżentelmenów. Od wszystkich narkotyków wrzuconych do jednego wora ginie rocznie 8000 ludzi, a od samego alkoholu 2 mln, w samej Polsce jest ponad 2000 wypadków, przemoc w rodzinie rośnie jak na drożdżach, rośnie agresja, rozwija się otępienie, padaczka, marskość wątroby, jest więcej gwałtów, kradzieży, oznak przemocy, wandalizmu i ciekawe kto tutaj jest na dnie.

    Według "oficjalnych" kryteriów osoby które zażywają narkotyki choćby okazjonalnie nazywane są narkomanami.

    Jak nazwać osoby, które okazjonalnie, bądź systematycznie spożywają alkohol ? Myślę że alkoholikami.

    Alkohol to także narkotyk, można jego konsumentów śmiało włączyć do grupy narkomanów.

    W ten oto sposób ponad 95% społeczeństwa to narkomani. I już nik się nie musi oburzać.

    Głupi Ignorancie !! to co wypisujesz na temat konopii . żalosne.

    Wódka jest spoko ! Co nie? Kretyn!! Papież to pedał!

    Zajawki z NeuroGroove
    • Dekstrometorfan
    • Efedryna
    • Midazolam

    Był piękny sierpniowy poranek, gdy Dresu wpadł do mundziela postanowili się wybrać do oddalonego o 50 kilometrów Bełchatowa na rowerach. Celem było pomazanie tego uroczego miasta.

    Pierwsze 30 kilometrów było męczarnią ponieważ nie posiadali żadnych substancji odurzających. Mimo to dzielnie dążyli do celu. Wreszcie dotarli do błogosławionego miejsca zwanego apteką, nabyli tam po dwie paczki Acodin'u i Tussipect'u

    Po zjedzeniu tego drugiego ruszyli w dalszą drogę.

    Po około 30 minutach poczuli że moc jest z nimi.

    • Mieszanki "ziołowe"
    • Miks
    • Szałwia Wieszcza

    Wieczór w mieszkaniu znajomego, względna cisza, komfortowe odizolowanie od świata zewnętrznego. Nastawienie pozytywne, jak prawie zawsze w życiu, z nutą ekscytacji związanej z eksploracją nowych potencjałów, którą uspokoiłem wyciszając się przed rozpoczęciem doświadczenia.

    Tripowa przedmowa:

    • Efedryna
    • Kofeina
    • Pozytywne przeżycie

    Bylem przede wszystkim ciekaw, jak ten specyfik zadziała. Często chodzę kompletnie zmulony i szukałem jakiegoś remedium

    Od dłuższego czasu chodziłem mocno zmulony. Zawdzięczam to zapewne siedzącemu trybowi życia typowego programisty, co na dodatek przyczyniło się do powolnego wzrostu wagi. Postanowiłem znaleźć coś, co spowoduje że będę bardziej zmotywowany, pobudzony, a przy tym sprawi że zacznę chudnąć. Wiem oczywiście o tabletkach Tussipect, ale są one obecnie na receptę i wolałem poszukać czegoś naturalnego. Na dodatek miało być to coś legalnego. Niemożliwe? Możliwe. Na dodatek efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

    • Marihuana
    • Zolpidem

    by Ensoryt