Skręt w Holandii tylko za okazaniem legitymacji?

Coffee shopy powinny się stać zamkniętymi klubami palaczy marihuany, i to wyłącznie dla Holendrów - postulują eksperci wynajęci przez rząd. Takie wnioski przedstawiła komisja pod wodzą chadeckiego polityka Wima van de Donka poproszona o przygotowanie zmian w polityce wobec miękkich narkotyków.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2153

Coffee shopy powinny się stać zamkniętymi klubami palaczy marihuany, i to wyłącznie dla Holendrów - postulują eksperci wynajęci przez rząd. Takie wnioski przedstawiła komisja pod wodzą chadeckiego polityka Wima van de Donka poproszona o przygotowanie zmian w polityce wobec miękkich narkotyków. W zamian za przekształcenie coffee shopów w zamknięte kluby ich właściciele mieliby prawo do większych zapasów miękkich narkotyków niż dotychczas - czyli ponad 500 g. Polityką wobec miękkich narkotyków zajmowałby się specjalny koordynator o szerokich uprawnieniach. Komisja postuluje też, by z 16 do 18 lat podnieść wiek, od którego można kupować legalnie alkohol. Bo trawka idzie często w parze z napojami wyskokowymi.

To wszystko można traktować jako zapowiedź szykowanej przez rząd rewizji najsłynniejszego bodaj na świecie holenderskiego eksperymentu - gedoogbeleid, czyli obowiązującej od lat 70. polityki tolerancji wobec miękkich narkotyków. Wychodziła ona z prostego założenia, że skoro nie możemy czemuś zapobiec, to przynajmniej postarajmy się to kontrolować. Od ponad 30 lat sprzedaż niewielkiej ilości miękkich narkotyków jest w Holandii dozwolona w koncesjonowanych kafejkach nazywanych popularnie coffee shopami. Jest ich 700, każda z nich musi mieć licencję od lokalnych władz podobną do naszej koncesji na sprzedaż alkoholu. Każdy klient ma prawo kupić do 5 g marihuany, wypalić skręta w kafejce czy zjeść ciasteczko z domieszką miękkiego narkotyku. Gedoogbeleid miała głównie na celu wyciągnięcie miękkich narkotyków z rąk kryminalnego półświatka, kontrolowane zmniejszanie ich zużycia oraz ograniczenie społecznej uciążliwości tego zjawiska.

- To się nie udało - przyznaje prof. Cyrille Fijaut z komisji van de Donka.

Depenalizacja sprzedaży marihuany nie wyrwała jej z szarej strefy ani nie spowodowała zmniejszenia zużycia - głównie za sprawą niekonsekwencji w samej polityce wobec miękkich narkotyków. O ile posiadaczy małej ilości trawki w Holandii nikt nie ściga, o tyle uprawa i hurtowa sprzedaż marihuany są niedozwolone. Chcąc mieć towar, coffee shopy muszą łamać prawo i kupować narkotyki na czarnym rynku kontrolowanym przez przestępców. Szacuje się, że czarny rynek wart jest w Holandii 2 mld euro. Pielgrzymki narkoturystów zakłócają też życie mieszkańców tak dotkliwie, że niektóre przygraniczne miasta jak Bergen op Zoom i Roosendaal zdecydowały się pozamykać kafejki. Inne - jak Amsterdam - wymusiły zamknięcie lokali leżących zbyt blisko szkół. Dlatego rząd chadeka Jana Petera Balkenendego chce zimą zrewidować politykę wobec miękkich narkotyków. Wszystkie partie zgadzają się, że prawo trzeba zmienić, ale co do tego, jak to zrobić, nie ma już zgody. Chadecy nie chcą np. zgodzić się na zalegalizowanie upraw marihuany, za czym z kolei opowiadają się ich koalicjanci z lewicowej Partii Pracy. Przeciwnicy reformy przestrzegają, że odcięcie turystów od coffee shopów spowoduje rozwój czarnego rynku, co zwiększy również przestępczość. Eksperci z komisji van de Donka wiedzą też, że Holandia na całym świecie kojarzy się dziś nie tylko z tulipanami i wiatrakami, ale także z wonią palonej marihuany.

Na 16 mln Holendrów trawkę pali regularnie blisko 400 tys. osób, do tego dochodzi corocznie kilkanaście milionów turystów przyjeżdżających m.in. dla coffee shopów. Jeszcze kilka lat temu o skutkach ubocznych polityki tolerancji nie mówiło się publicznie. Rok temu stereotyp holenderskiej krainy swobód zaczął się jednak chwiać w posadach. Policja usunęła z centrum Rotterdamu prostytutki legalnie świadczące swe usługi, kurczy się słynna dzielnica czerwonych latarni w Amsterdamie - władze przekształcają ją w kwartał sklepów i apartamentów. A ze sklepów ze zdrową żywnością zniknęły halucynogenne grzybki.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Czyli ten kraj upada. Z wymarzonego raju na ziemii, robią kolejny zwykły, szary kraj. Oni myslą, że utrzymają się z tulipanów?
bbbb (niezweryfikowany)

Polityka prowadzona przez Holandie też właśnie jest dziwna... Wiadomo że legalizacja wszystkiego była by lepsza, ale lepiej żeby te uprawy również były kontrolowane... Najważniejsze jest, aby nie karać za samo posiadanie/palenie, a tego w naszym cudownym państewku tak szybko niestety nie bedzie :/
Anonim (niezweryfikowany)

witam mieszkam w hoandii, konkretnie 40 km od wspomnianego roosendaal - nikt tu nigdy nie wycofa zielska z legalnej sprzedazy - zapamietajcie to. A grzybki jak mozna bylo kupic - tak mozna i dzis. nie ma najmniejszych problemow. to ze czerwona dzielnica sie kurczy? Amsterdam tylko na tym traci a prostytutki i tak lepsze sa w prawdziwych domach rozkoszy a nie na ulicznych wystawach. pfffff ide zapalic wlasnie swiezutkiej wdowy ktora marokan uysypal mi dzis z kilogramowego wora. na legalu. pozdro z holandii!
jan (niezweryfikowany)

Chciałem w przyszłym roku jechać ale będzie trzeba przyspieszyć wyjazd , mam nadzieje że uda mi się zdążyć zajarać w cywilizowanych warunkach.
szarek (niezweryfikowany)

"postulują eksperci wynajęci przez rząd" .
Anonim (niezweryfikowany)

wlasnie, co to za eksperci?
mm (niezweryfikowany)

Może wyeksportowaliśmy do Holandii naszego eksperta Piotra Jabłońskiego. :)
agquarx

A tak przy okazji chciała bym pogratulować Ci Koka wspaniałej pracy dla całej społeczności hyperreal.info :-). Mam nadzieję, że czytasz komenatarze pod swoimi artykułami ;-). Piszę tutaj, bo coś nie odpowiadasz na inne sposoby komunikacji.
Anonim (niezweryfikowany)

Też bym ci nie odpisał
sqw (niezweryfikowany)

ahahahhhaaa
Anonim (niezweryfikowany)

polacy chlać i ćpać nie umieją ale to robią . . .
Koka

Czytam nie tylko pod swoimi i zawsze mam niezly ubaw :-)
Lehoo (niezweryfikowany)

Też mogę zjarać kilku ludzi i kazać im napisać jakieś oświadczenie, ale to wcale nie oznacza że będzie to rzetelna opinia ludzi zaznajomionych z tematem. Poza tym po co mówią o tym skoro już i tak wiadomo że w razie próby delegalizacji gospodarka się załamie nie tylko u nich ale na całym świecie. A teraz posłuchajcie jak doszło do tego że rząd holenderski wpadł na taki genialny pomysł... Koncerny tytoniowe podstawiły swoich ludzi do rządu w holandii i w ten sposób znika nam ostatnia oaza spokoju w tym popi***** świecie. Ludzie muszą palić inaczej zaczeliby się buntować przeciwko temu co politycy robią dla niech na świecie. Jak dla mnie to mogą to wszystko zdelegalizować. Wtedy pojadę sobie do rosji albo jeszcze dalej w azję i będę palił ile tylko chcę :)) A jak chcą się pozbyć problemu grzybów to niech je sami zjedzą :P Chociaż może zjedli i dlatego były pustki w sklepach i takie pomysły na ustawy xD
Zajawki z NeuroGroove
  • DMT
  • Przeżycie mistyczne

Dom.

Moja historia z psychodelikami trwa od około pół roku. Ten okres czasu jest krótki, ale za to intensywny.
Zdążyło dużo się wydarzyć. Głównie za pomocą LSD, ale też DMT, Salvii Divinorum i LSA. Było to między innymi:
Otwarcie czakry Trzeciego Oka oraz czakry Korony (jednokrotne złączenie się ze strumieniem Boskości),
bogate w przeróżne doświadczenia podróże mistyczne, odkrycie jednego ze swoich poprzednich wcieleń oraz przekonanie o posiadaniu daru jasnowidzenia. Kwestie, rzeczy i istoty, które są do pojęcia przez ludzki rozum

  • DMT
  • Pierwszy raz

Przyjechałem na ferie do mojego znajomego na drugim końcu Polski. Miałem wynajęty nieduży pokój, siedzieliśmy tam razem. Byłem nieco spięty i podekscytowany, może nawet nieco zestresowany tym co miało za chwilę nastąpić.

Pierwszy raz DMT, bardzo dziwny i stresujący trip.

W sobotę wieczorem (około 10 - 11) wciągnąłem donosowo mniej więcej 100mg DMT. 
To co się potem stało było niesamowite i przerażające zarazem.

  • Alprazolam
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Miks

Miesiąc po ostatniej psychodelicznej podróży; nastawienie pozytywne, ukierunkowane tym razem na interakcję z grupą; domówka w mieszanym towarzystwie (większość osób nam nieznana), w komfortowych warunkach; później opuszczenie lokum.

Druga godzina ekstrakcji 30 gramów topków ze średniej mocy indiki w 250 gramach medium dobiega końca. Parametry procesu i skład ekstrahenta zostały zoptymalizowane na tyle, na ile to możliwe po przeglądzie literatury i zaledwie kilku wcześniejszych próbach w domowych warunkach; jeszcze trochę takiej zabawy i pomysł wypierdolenia z kuchni lodówki na rzecz chromatografu nabierze sensu.

  • Inne
  • Pierwszy raz

Brak zajęć, których niewykonanie skutkowałoby jakimiś konsekwencjami. Miałem trochę wolnego czasu, który mogłem wykorzystać na relaks.

+23.00 wtorek.
Biorę 2,2 mg etizolamu w postaci blottera. Chwilkę go potrzymałem na języku aby sprawdzić czy ma jakikolwiek smak i po jakimś czasie okazał się wykazywać delikatną gorycz. Wtedy go połknąłem.

+23.30
Chyba coś zaczęło działać. Czuję rozluźnienie. Robię projekt na komputerze. Praca jest jakaś przyjemniejsza niż zwykle.
W ustach pojawiła się delikatna suchość. Czuje, że jak substancja zacznie działać to będzie bardzo przyjemna.

+