Tom Hanks i Rita Wilson brutalnie leczyli swojego syna z uzależnienia

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

londynek.net

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów. Pozdrawiamy!

Odsłony

138

Chet Hanks w okresie dorastania zmagał się z poważnym uzależnieniem od narkotyków. W krytycznym momencie jego rodzice, Tom Hanks i Rita Wilson, wysłali go na obóz przetrwania dla trudnej młodzieży, by tam uporał się z nałogiem. Syn gwiazdorskiej pary wyznał, że organizatorzy wyjazdu cynicznie wykorzystali fakt, że trafił do nich młody Hanks.

Dzieci gwiazd show-biznesu mają z reguły ułatwiony start w dorosłe życie. Zdarzają się jednak przypadki, że sława rodziców jest dla ich pociech ciężarem, a nawet źródłem problemów. Doświadczył tego syn Toma Hanksa i Rity Wilson, który na początku tego roku udzielił bardzo głośnego wywiadu.

32-letni obecnie Chet Hanks wyznał w nim, że bycie dzieckiem gwiazd Hollywood ma niezaprzeczalne zalety – jak choćby "podróżowanie po świecie, latanie prywatnym samolotem i nocowanie w luksusowych hotelach".

Jednak zaznaczył, że są też ciemne strony. Gdy dorastał, brakowało mu "silnego męskiego wzorca", a przez znane nazwisko doświadczał w szkole szykan ze strony rówieśników. "Ludzie mieli o mnie wyrobione zdanie, zanim jeszcze mnie poznali. Spotykałem się z niechęcią, a nawet pogardą. Dostawałem łatkę aroganckiego, zepsutego bachora" – wyznał początkujący raper i aktor.

O innej wadzie bycia dzieckiem gwiazd Chet opowiedział teraz w podcaście "Crypto Talks podcast with Ivan Paychecks". Wspomniał tam sytuację związaną z jego uzależnieniem od narkotyków. W krytycznym momencie jego rodzice postanowili podjąć stanowcze działania, by wyciągnąć syna z nałogu. W 2008 roku Chet został wysłany przez nich na obóz przetrwania dla trudnej młodzieży. Dla Cheta było to mocne zderzenie z brutalną rzeczywistością.

"Pewnego dnia obudziłem się, a nad moim łóżkiem stało dwóch rosłych facetów. Wyglądali jak wojskowi albo bramkarze z nocnego klubu. Zacząłem pytać gorączkowo: O co chodzi? Co się dzieje do cholery? Wtedy jeden z nich odparł: Idziesz z nami. Możemy to zrobić po dobroci lub nie" – relacjonował Hanks.
Syn aktorskiej pary został następnie przewieziony do odległego zakątka stanu Utah, gdzie przez następne miesiące przebywał "bez dachu nad głową", podejmując się zleconych prac fizycznych.

"Przez cały czas byliśmy obserwowani. Musieliśmy uczestniczyć w psychoterapii, gdzie analizowano nas i rozkładano na czynniki pierwsze" – ujawnił Chet. I podkreślił, że jego rodzice byli cynicznie wykorzystywani przez organizatorów obozu, którzy chcieli jak najdłużej pobierać wysokie opłaty od Hanksa i Wilson, dlatego robili wszystko, by w nieskończoność przedłużać pobyt ich syna.

"Czułem, że ciągle nimi manipulują. Rodzice byli dla nich grubymi rybami, które miały odpowiednie zasoby, by mnie tu trzymać przez cholernie długi czas. Byłem tam dłużej niż jakikolwiek inny uczestnik. A kiedy nie masz się czym zająć, a wokół ciebie panuje śmiertelna cisza, tydzień wydaje się być niczym miesiąc" – zdradził Chet.

Ostatecznie jednak syn Toma Hanksa zdołał wyciągnąć lekcje z tego niełatwego doświadczenia. Jak zaznaczył, podczas pobytu na obozie odkrył wiarę w Boga i nauczył się znajdować ukojenie w samotności. Z czasem poradził sobie też z nałogami. We wrześniu opublikował na Instagramie post, w którym ogłosił, że od roku nie bierze narkotyków.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

hehe (niezweryfikowany)

Czyli przez to, że jacyś psychole którzy powinni siedzieć go uprowadzili odkrył urojenia i nie musi brać dragów? Nie znałem
Zajawki z NeuroGroove
  • 5-MeO-DMT
  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

Godziny wieczorne, dom, towarzystwo partnerki, komfort psychiczny, nastawienie ceremonialne.

Przed opisem samego doświadczenia, chciałbym zaznaczyć iż z samą SD łączy mnie pięcio letni transwymiarowy romans, także receptory na salvinorin mam bardzo wyczulone. Miałem również za sobą wiele innych synergicznych doświadczeń.  

Tuż przed wiadomym, przygotowałem dokładnie przestrzeń. W pokoju unosił się wyrazisty zapach palonej białej szałwii, zaś ze strony przygotowanego ołtarza emanowała zielona poświata lampy woskowej. Z głośników wydobywały się eksperymentalne dźwięki COH. 

O—o-o--<Me-dyTac-ja>-->o-o-M

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nie mogę się doczekać, było już parę prób palenia (dopiero po pewnym czasie nauczyłem się jak się zaciągać), nastawienia pozytywne, chętnie zdobycia nowego doświadczenia. Palenie na łonie natury, zimny marzec, ja oraz grupa 3 kolegów mających już doświadczenie w jaraniu

Od kiedy kolega wspomniał że posiada dojście do MJ to nie wahałem się i chciałem spróbować. Aura czegoś zabronionego i trudno dostępnego dodatkowo mnie przyciągała. Pierwsza próba była wraz z nim niestety nieudana miał tylko jedną lufkę zioła i postanowił zrobić wodospad, on jako pierwszy wciągał i niefortunnie prawie wszystko wciągnął (niewiele dla mnie zostało), nie umiałem też wtedy się zaciągać wiec efekty były bardzo słabe na pograniczu placebo.  

  • GBL (gamma-Butyrolakton)

To juz moj z kolei nasty raz dozowania GBL [lakton kwasu

gamma-hydroksymaslowego]
, ale opisze ten bo wzialem

to z paroma znajomymi a poza tym przez 10h nic nie jadlem, wiec dawki

przecietne dla mnie okazaly sie b. mocne w dzialaniu.

  • Dekstrometorfan
  • Szałwia Wieszcza

Autor: Mr.Blond

Miejsce i czas: mój własny prywatny bezpieczny pokój, wieczór (lekko zmęczony po spędzonych 9h w pracy)

Dawkowanie: 19:30 10 tabletek acodinu rozpuszczonych w niewielkiej ilości wody popijając pobudzającą herbatką (Yerba Mate), 19:45 dorzucenie 10tabl (tym razem 'na sucho' bo z wodą smakowało okropnie), 22:30 0.4g suszu Salvii

Sprzęt: bongo wodno-lodowe, zapalniczka żarowa