Policyjny pies przesadził z kokainą

Max - pies rasy springer spaniel został uśpiony w związku z wykrytą u niego chorobą. Zwierzę cierpiało na rzadko występująca u psów odmianę raka. Guz został wykryty w nosie. Właścicielka Maxa - Anne Higgins - twierdzi, że stan chorobowy, który u niego wystąpił ma znamiona choroby zawodowej.

Koka

Kategorie

Źródło

niewiarygodne.pl

Odsłony

961

Max - pies rasy springer spaniel został uśpiony w związku z wykrytą u niego chorobą. Zwierzę cierpiało na rzadko występująca u psów odmianę raka. Guz został wykryty w nosie. Właścicielka Maxa - Anne Higgins - twierdzi, że stan chorobowy, który u niego wystąpił ma znamiona choroby zawodowej. Czworonóg przez lata pracował bowiem dla policji, jako pies do wykrywania narkotyków. Max współpracował z policją z brytyjskiego hrabstwa Devon i podczas swojej kariery wielokrotnie doprowadzał do aresztowań handlarzy narkotyków. Jak się później okazało, wąchanie kokainy i innych używek nie pozostało bez znaczenia dla jego zdrowia. Niuchanie białego proszku spowodowało rozwój choroby nowotworowej, którą wykryto w nosie. Zdaniem weterynarzy, ta odmiana stanowi najwyżej dwa procent przypadków raka wykrywanych u psów. Elementem, który przyczynił się do powstania guza u Maxa była kokaina - stwierdził jego lekarz.

Dziennik "The Daily Telegraph" poinformował, że kłopoty Maxa ze zdrowiem rozpoczęły się już w zeszłym roku, kiedy zaczęło mu doskwierać zapalenie stawów. Pies miał problemy z poruszaniem się, więc został wysłany na emeryturę, a na otarcie łez zafundowano mu specjalny wózek inwalidzki. Specjalna konstrukcja sprawiła, że pies mógł przemieszczać się do końca swoich dni. Max przeżył 9 lat. "On walczył do końca i zawsze był bardzo dzielny. Jako pies policyjny miał dobre i pełne sukcesów życie. Pomyślcie tylko o tych wszystkich złoczyńcach, których pomógł zamknąć." - powiedziała jego opiekunka Anne Higgins.

Oceń treść:

Average: 9.3 (3 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Mam takie pytanie ...Jak na policjantów mówi się psy to jak się mów na psy policyjne ?
Anonim (niezweryfikowany)

[quote=Anonim]Mam takie pytanie ...Jak na policjantów mówi się psy to jak się mów na psy policyjne ? [/quote] Sam sobie odpowiedziałeś, pies policyjny
Anonim (niezweryfikowany)

ja słyszałem że psy do wykrywania drugów się specjanie i umyślnie uzależnia :X ???
Jimmi (niezweryfikowany)

Żeby zdeterminować do maksymalnego stopnia ich potrzebę znalezienia narkotyku. (choć to nie humanitarne) bo te psy się stają narzędziami. które kochają swoich właścicieli, bo to właśnie z Nimi wyruszają na poszukiwanie narkotyków. :/ Czy jakieś przyrządu (podobne do tych wykrywających gaz - wydobywający się z nieszczelnych rur) są aż tak dramatycznie mniej skuteczne, że muszą 'niszczyć' tak zwierzęta. hmm.
Anonim (niezweryfikowany)

Irasiad musi być bardzo zdenerwowany... czy to przez koks? Tak... bo koks sie wciąga a nie wącha! dlatego własnie zeby nie mieć raka ;p bo świetlówki dosypane do koksu zcierają powstające zmiany nowotworowe (taki peeling)
MHB (niezweryfikowany)

Może mówić na psy policyjne np. kinole :D?
:/ (niezweryfikowany)

9 lat?! Wniosek z tego taki, ze psy nie powinny wachac narkotykow. Moj ma 16 :/ niech sobie policjanci sami szukaja :P bedzie lepiej dla wszystkich.
mammograf (niezweryfikowany)

zastanawia mnie czy w Wlk. Brytanii ludzie sa az otumanieni zeby ludzi posiadajacych narkotyki nazywac od razu zloczyncami? no naprawde, nie wiem jak zlo uczynili oni posiadajac przy sobie dragi. :/
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Nasza pierwsza "grzybowa" przygode odwlekalismy dosyc dlugo: a to

nikt nie mogl zalatwic, a to nie moglem bo mialem szkole albo kumple

nie mogli.


Kupilismy 100 szt. ale ze dostalismy o 20 sztuk wiecej,wiec jazda

byla wieksza.Bylo nas trzech.

O 20.30 usiedlismy w malym pomieszczeniu przy swiecach (mowie wam-

klimat niesamowity!). wzielismy po 40 grzybow , zagryzajac je

chipsami- zeby byly lepsze.


Do tego postanowilismy sobie jeszcze wziasc po buchu ziola, ale

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Szałwia Wieszcza
  • Tripraport

wolna chata koleżanki, ciekawa efektów substancji, pozytywnie, ale minimalny dyskomfort psychiczny spowodowany koleżanką 'X'

Uradowana wbijam do wolnej chaty koleżanki. Jesteśmy tylko we dwie. Jest zajebiście, siedzimy, gadamy, myjemy sie i 
w końcu zabieramy sie do jarania. Wieczór, koło 20h - kompletnie zapominam, że nabijam lufe dopem a nie zielonym i zaczynam podpalać. Ściągam buch za buchem i wszystko w porządku chill prawie jak zwykle, aż w końcu zawartość szkła się wyzerowała, powoli uświadamiam sobie, że grubszy festyn sie zaczyna [hell yeah!].

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Set: Pozytywny nastrój, lekka ekscytacja ale utrzymuję wewnętrzny spokój. Setting: Piątek wieczór, senne kilkutysięczne miasteczko. Miejscówka nr1: kilkuosobowa posiadówa przy browarze w zacisznym miejscu koło szkoły i bliskości lasu. Miejscówka nr2 (docelowa): Miniobóz gdzieś w polach, ok 1 km od miejsca nr1.

Prolog

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Sobotni wieczór. Pierwszy naprawdę ciepły w tym roku. Jestem 120km od domu, przyjechałem dzień wcześniej pomóc przyjacielowi w zakupie samochodu. Obydwoje jesteśmy nieco przygnębieni, bo ów samochód po dojechaniu pod dom zdążył się zepsuć. Wracamy od kolegi, mam zamiar zaraz zbierać się do siebie. W ciągu paru minut zapada spontaniczna decyzja, że zarzucamy kwas, który czekał na nas już od dawna i ciągle przekładaliśmy jego przyjęcie. Wcześniej z psychodelików mieliśmy doświadczenie z grzybkami, z resztą bardzo pozytywne doświadczenie. Zarzucamy z przyjacielem (R.) kartonik na pół.