Margaret szczerze o narkotykach: "Robi się ze mnie ćpunkę. To hipokryzja"

Margaret po raz pierwszy opowiedziała ze szczegółami o swoim stosunku do używek. Artystka wyjaśniła nam też, dlaczego nie zgadza się na zrzucanie odpowiedzialności za problemy młodych ludzi na osoby publiczne.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gala,
Robert Choiński

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

543

Margaret po raz pierwszy opowiedziała ze szczegółami o swoim stosunku do używek. Artystka wyjaśniła nam też, dlaczego nie zgadza się na zrzucanie odpowiedzialności za problemy młodych ludzi na osoby publiczne.

Gdy rok temu Margaret porzuciła plany międzynarodowej kariery i świadomie zrezygnowała z wielkich pieniędzy, wszyscy mówili jej, że zwariowała. Mimo to, postanowiła zaufać swojej intuicji i zamiast dalej brylować na ściankach i występować w popularnych programach telewizyjnych, postanowiła zniknąć z mediów i skupić się na odzyskaniu równowagi psychicznej. Wyprowadziła się z Warszawy i razem ze swoim mężem, Piotrem "KaCeZet" Kozieradzkim zamieszkała w lesie. Z dala od zgiełku miasta dopieszcza teraz swój najnowszy album "Maggie Vision", którego premiera zaplanowana jest na 12 lutego 2021.

Nowy etap w swojej karierze nazywa poniekąd swoim drugim debiutem. Tym razem dokładnie wie, czego chce i nie boi się pokazywać prawdziwej siebie. W rozmowie z Gala.pl wprost przyznała, że przyklejona jej w ostatnim czasie przez media łatka osoby nadużywającej narkotyki nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

- To jest w ogóle ciekawe, że robi się ze mnie aktualnie ćpunkę. W takim momencie w moim życiu, gdy nigdy wcześniej nie żyłam tak zdrowo, nie byłam tak szczęśliwa i tak okej sama ze sobą. Biegam, jem zdrowo, więc z jednej strony mnie to śmieszy, a z drugiej też bardzo często rani, bo to też wpływa na mnie, na mój wizerunek i na to, jak myślą o mnie ludzie. Przede wszystkim jest to jednak krzywdzące dla moich rodziców, bo oni takie rzeczy przeżywają. Ludzie do nich dzwonią zmartwieni i mówią: "O Boże, Gosia jest ćpunką", co jest w ogóle nieprawdą. To mi pokazuje jakąś hipokryzję w nas. Nie chcę promować narkotyków i ćpania, po prostu pokazuję jakąś prawdę, w sensie, że raz na jakiś czas zajaram gibona, wszyscy to robimy i po prostu luz - powiedziała w rozmowie z Gala.pl.

Margaret szczerze o narkotykach

Autorka hitu "Byle jak" odpiera także zarzuty części internautów odnośnie tego, że publikowane przez nią treści mają negatywny wpływ na jej młodych fanów.

- Bardzo często spotykałam się z jakimiś komentarzami, że to jest demoralizacja dzieci, a ja myślę sobie, że dzieci nie przestaną sięgać po narkotyki jak będziemy robić zasłonę dymną i udawać, że ich nie ma. Zresztą narkotyki to zazwyczaj jest odpowiedz na jakieś problemy, więc dobrze byłoby usiąść ze swoim dzieciakiem i wysłuchać co ma do powiedzenia i co mu tam w głowie siedzi, że po nie sięga - wyjaśniła.

Margaret uważa, że w naszym kraju o wiele większy problem niż narkotyki stanowi kultura picia alkoholu.

- Jak w telewizji widzimy kogoś z lampką szampana, to nie mówimy, że jest alkoholikiem. Przez takie społeczne przyzwolenie, że alkohol jest w porządku, jest on tak naprawdę dużo większym problemem w Polsce aniżeli narkotyki. W całej tej mojej zmianie często pojawia się takie określenie, że to jest autentyczne i szczere. Mi się nie chce ściemniać, że jestem kimś, kim nie jestem. Raz zajaram sobie gibona, that's it and that's okay. Nie robię tego nagminnie. Tak naprawdę pokazałam to raz w teledysku i tyle. Nie jest to żaden problem. Ani nie jest to coś, co chcę ukrywać, ani coś, czego będę się wstydzić. Ta nagonka pokazała mi bardzo dużo na temat tego, kim i jacy jesteśmy. Panuje okropna hipokryzja, bo tak naprawdę zdjęcie z jedną bletką, uczyniło mnie ćpunką, gdzie wielu tak naprawdę sięga po alkohol częściej niż ja po marihuanę i jest dobrze. To jest ciekawe - zauważyła.

Piosenkarka nie zgadza się też na zrzucanie winy za problemy dzieci i młodzieży na artystów i celebrytów.

- Przerzucanie tej odpowiedzialności na artystów czy osoby publiczne za wychowywanie swoich dzieci... Ja się pytam, gdzie są ci rodzice. Skoro mi ktoś zarzuca, że dziesięciolatka ogląda moje InstaStories, to ja się pytam tej mamy, dlaczego ta dziesięciolatka ma nieograniczony dostęp do Internetu, gdzie w ogóle jest bardzo dużo złych rzeczy - stwierdziła Margaret.

- Już z tego wyrosłam, już nie biorę tej odpowiedzialności na siebie. Też myślę, że tak zdrowo do tego podchodzę. Nie namawiam, po prostu nie będę udawała, że takie rzeczy nie istnieją, bo one istnieją, jesteśmy ich użytkownikami. Są bardzo często zagrożeniem, no tak, ale ja wolę o tym rozmawiać zamiast zamiatać temat pod dywan - dodała.

Kolejne części wywiadu z Margaret już wkrótce na Gala.pl.

Oceń treść:

Average: 9.9 (7 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

Spożywane substancje- Salvia Divinorum oraz Ipomea Violacea(LSA)




Doświadczenie- Duże (głównie natura)







Kilka dni temu po raz kolejny spróbowałem Ipomei, której nasiona jak wiadomo zawierają LSA.


Tym razem mój wybór padł na nasiona firmy Plantanina(lub jakoś tak)

Nasiona spożylem ok. godz 17 w ilości 160 (cztery opakowania).

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)

S&S: Wolna chata, większość czasu siedzieliśmy w małym (7,5m2) pokoju z zasłoniętymi firanami i ze zgaszonym światłem, podczas tripu raz wyszliśmy kupić browary

Dawka: 1,5g Benzydaminy, 225mg DXM i 2 piwa

O mnie: 16lat, 175cm, 55kg

Doświadczenie: THC, Amfetamina, Mefedron, Metedron, DXM, Alkohol, Datura, Gałka, Kodeina, Inhalanty, sporo shitu z dopalaczy

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Noc, wystylizowany do podróży pokój, odpowiedni strój, podniecenie i duży niepokój związany z dawką.

No i w końcu do tego doszło, lata czytania neurogroove oraz serwisów pokrewnych wreszcie doprowadziły mnie do mojego własnego trip raportu.

 

Miał to być mój 4 raz z tryptaminami, a drugi raz z 4-ho-met i stwierdziłem, że dalsze bawienie się w próbowanie dawek traci już sens, jeśli rzeczywiście chcę zacząć DOŚWIADCZAĆ, a nie ślizgać się po powierzchni doświadczenia. Można powiedzieć, że byłem gotów na wszystko, od totalnej euforii, do najgłębszego badtripa (którego oczywiście prorok mi nie poskąpił, hehe).

 

  • Powój hawajski
  • Powoje

Set & Setting - pokój kumpla, ogród, piwnica do zgromadzeń towarzysko-narkotycznych, mój balkon, mój pokój. Pogoda - słoneczny dzień, ciepła noc. Nastawienie - znakomite, w końcu to początek 6 miesięcznych wakacji.

Substancja: LSA - 10g Morning Glory dopalane ociupinką trawy, Smart Shivą i Konkretem (tak wiem, dla co poniektórych z was to profanacja, ale to mój trip, nie wasz)

Wiek: 19 lat.