Wietnam: Lekarze uratowali życie pacjenta 15 puszkami piwa

Gdy lekarze zbadali krew pacjenta i stwierdzili, że zawartość alkoholu metylowego w jego krwi jest bardzo wysoka - 1119 razy wyższa od dopuszczalnej...

pokolenie Ł.K.

Źródło

Rzeczpospolita

Odsłony

615

48-letni Nguyen Van Nhat trafił 25 grudnia do szpitala w północnym Wietnamie z ostrymi objawami zatrucia alkoholowego, po spożyciu dużej ilości alkoholu dzień wcześniej.

Nhat był nieprzytomny, a stan, w którym się znajdował, zagrażał jego życiu - wspomina Le Van Lam, dyrektor ostrego dyżuru w szpitalu w prowincji Quang Tri, do której trafił pacjent.

Lekarze zbadali krew pacjenta i stwierdzili, że zawartość alkoholu metylowego w jego krwi jest bardzo wysoka - 1119 razy wyższa od dopuszczalnej (alkohol metylowy to alkohol przemysłowy, który jest silną trucizną).

Pacjentowi natychmiast podano trzy puszki piwa, aby spowolnić tempo przetwarzania metanolu przez jego wątrobę - tłumaczył Lam.

Łącznie lekarze podali pacjentowi 15 puszek piwa (jedną puszkę na godzinę) zanim osiągnął on stan, w którym mógł zostać wypisany ze szpitala.

Zdaniem dyrektora szpitala używanie piwa w celu ratowania osób doznających poważnego zatrucia metanolem nie jest niespotykane w świecie medycznym. Dyrektor podkreślił, że ludzka wątroba w pierwszej kolejności rozkłada etanol, dlatego podanie piwa, zawierającego alkohol etylowy, pacjentowi zatrutemu metanolem, powstrzymuje wątrobę od rozkładu trującego metanolu, dając lekarzom czas na oczyszczenie organizmu z trucizny.

Tran Van Thanh, dyrektor regionalnego departamentu zdrowia zapowiedział, że jego departament przyjrzy się tej metodzie leczenia sprawdzając, czy jest ona zgodna z ogólną praktyką medyczną.

Oceń treść:

Average: 10 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA
  • Pozytywne przeżycie

dom kumpla, miasto, urodziny kumpla

Nie będę się przedstawiał, nie o to tutaj chodzi. W każdym razie muszę zaznaczyć, że moje życie jest dziwne, mimo dobrej sytuacji materialnej, sporej ilości znajomych, jestem osobą samotną. Nie, nie jest to żadna przechwałka. Mam jednego zaufanego przyjaciela (niech będzie S). Ale do rzeczy.

  • Bieluń dziędzierzawa (datura stramonium)
  • Bieluń dziędzierzawa (datura stramonium)

Wydarzenia te miały miejsce w październiku 1997. Był dzień nauczyciela więc nie było szkoły i postanowiłem przyjechać do domu. I tak jakoś wyszło że znalazłem się na imprezie u kumpla. Nic nadzwyczajnego, każdy coś pił, leciala muza itp. W pewnym momencie kumpel wyciągnął kilka kasztanów. Rozłupał jednego i spytał czy chce. Nie czekając na odpowiedź zaczął wpieprzać jego zawartość. Skusiłem się i zeżarłem z pół kasztana. Smak był całkiem ok tylko suchość mnie później denerwowała.

  • Gałka muszkatołowa

Siedzieliśmy sobie z kumpelą i kumplem i umieraliśmy z nudów. Najpierw wypiliśmy tanie wino ale ze dalej było nudno postanowiliśmy cos wziąść. A ze pod ręką była gałka razem z kumpelą zjadłyśmy całe opakowanie (kupiłysmy startą a ze nie wiedziałysmy jak sie bierze ten narkotyk więc zjadłysmy popijając wodą)


Jest okropna w smaku... omało nie zwymiotowałam... nie da się tego połknąc a woda wiele nie daje.


  • Marihuana

Chcialbym skrobnac cosik/niecosik na ten temat jak przebiegaja u mnie przerwy w paleniu, ale byc moze, jak to

czasem bywa, bedzie ciezko przekazac to co mam na mysli.