Watykan nie może ukarać handlarzy narkotyków

W watykańskim kodeksie karnym brakuje przepisów dotyczących posiadania narkotyków i handlu nimi. Na tę "poważną lukę prawną" zwrócił uwagę rzecznik sprawiedliwości, czyli odpowiednik prokuratora generalnego w Trybunale Państwa Watykańskiego.

Koka

Kategorie

Źródło

wp.pl

Odsłony

763
W watykańskim kodeksie karnym brakuje przepisów dotyczących posiadania narkotyków i handlu nimi. Na tę "poważną lukę prawną" zwrócił uwagę rzecznik sprawiedliwości, czyli odpowiednik prokuratora generalnego w Trybunale Państwa Watykańskiego. Nicola Picardi mówił o tym w przemówieniu wygłoszonym z okazji inauguracji roku sądowego w tym najmniejszym sądzie świata. Picardi zapowiedział, że wymiar sprawiedliwości Państwa Watykańskiego będzie ścigał przestępstwa związane z posiadaniem i handlem narkotykami, ale utrudnia to brak odpowiedniego paragrafu w obowiązującym na jego terytorium kodeksie karnym, który pochodzi z 1884 roku. Zaapelował do władz watykańskich o ustanowienie paragrafu w tej materii. Prokurator Picardi ujawnił jednocześnie, że w zeszłym roku przed watykańskim sądem zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie, ale żeby do tego doszło - powiedział - trzeba było uciec się do "kruczka prawnego". Według nieoficjalnych informacji mediów, chodzi o świeckiego pracownika Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, u którego znaleziono 87 gramów kokainy. W październiku 2007 roku został on skazany na pół roku pozbawienia wolności.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

A to,że od setek, tysięcy lat sprzedają masą opium, to może być! Ciekawe czy są przepisy zakazujace PEDOFILII? Pozostaje tylko wejście smoka, do rynsztoka.
Zajawki z NeuroGroove
  • Inhalanty

nazwa substancji: klej butapren


poziom: dxm, benzydamina, inhalanty, thc


dawka: wziewnie ;-)


efekty: róznorodne


zmiana: spora, zmiana duchowa


poprzednie: kazde inne

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

większość dnia podekscytowanie, później, tuż przed, zaczęło się pieprzyć.

Witam. Piszę przede wszystkim po to, by podzielić się tym, co mnie spotkało. Wiem, że jest tu gro wiele bardziej doświadczonych osób, być może ktoś zechce się na ten temat wypowiedzieć, co bardzo by mnie ucieszyło. Czytałam trochę TR-ów na temat kodeiny, większość wielce zachęcających. Nigdzie nie zauważyłam opisu czegoś, czego sama doświadczyłam. Dodam jeszcze, że kilka dni zastanawiałam się nad opublikowaniem tego, przygotowywałam się psychicznie na totalne zjechanie i zrównanie mnie z ziemią za moją tępotę. Ale od początku...

  • Marihuana

Latem 98 byłem w Giżycku z kumplami. Po tygodniu ostrego imprezowania postanowiłem sprowadzia tam moją dziewczyne. Zadzwoniłem - zgodziła sie; miała przyjechać następnego dnia o piątej rano. Ponieważ była dopiero 11.00 (dzien przed jej przyjazdem), a kumple pojechali do Rynu (miałem do nich dojechaa nazajutrz), zamelinowałem sie w pub-ie "Płetwal", gdzie koleś o ksywce Diabeł handlował tym i owym. No wiec kupiłem dwa worki marii. Po dwóch piwach, obiedzie i mocnej dawce marii zacząłem iść w strone dworca PKP, gdzie chciałem przenocować do przyjazdu mojej dziewczyny.

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Kodeina

Substancje&dawkowanie: sto suszonych łysiczek lancetowatych skonsumowanych we dwójkę w około 20 minut (waga ~70kg), 150mg kodeiny (thiocodin), 3mg klonazepamu, dwie szklannice „swojaka”.

Doświadczenie (psychodeliki): amanita muscaria , bromo-dragonfly, dekstrometorfan, doc, ecstasy, gałka muszkatołowa, haszysz, konopie, lsa, lsd, peganum harmala, psilocybe cubensis, psilocybe semilanceata, salvia divinorum, 4-ho-mipt, 4-aco-dmt.