Szlak przemytu "tabletek gwałtu" zlikwidowany

Szlak przemytu z Indii do Polski i Europy groźnego narkotyku, tzw. tabletek gwałtu, zlikwidowali funkcjonariusze kieleckiego Centralnego Biura Śledczego.

Alicja

Kategorie

Źródło

onet.pl/PAP

Odsłony

1822
Szlak przemytu z Indii do Polski i Europy groźnego narkotyku, tzw. tabletek gwałtu, zlikwidowali funkcjonariusze kieleckiego Centralnego Biura Śledczego. Jak poinformował rzecznik świętokrzyskiej policji kom. Krzysztof Skorek, najpierw policjanci zatrzymali dwie 25-letnie kobiety - mieszkanki Kielc i Warszawy. W ich mieszkaniach znaleźli ponad osiem kilogramów substancji psychotropowej, z której można wyprodukować ok. 300 tysięcy "tabletek gwałtu" o czarnorynkowej wartości ok. 1,2 mln złotych. Narkotyki były ukryte w opakowaniach po herbacie i przyprawach. Dalsze działania policji doprowadziły do zatrzymania na terenie warszawskiego portu lotniczego 30-letniego obywatela Hiszpanii, który miał współdziałać z kobietami. Mężczyzna jest producentem muzycznym i był zatrudniony w jednej z największych hiszpańskich dyskotek. Policjanci pracowali nad tą sprawą kilka tygodni na terenie Polski i Europy. Ustalili, że przeznaczone do rozprowadzania w dyskotekach i klubach nocnych narkotyki przemycano z Indii. Zatrzymane osoby, podejrzane o przemyt i rozprowadzanie narkotyków, zostały aresztowane. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

fastnick1oo (niezweryfikowany)

Jak sam pan policjant z TV powiedział, ketamina dopiero w połączeniu z amfetaminą daje "tabletkę gwałtu". A więc temat mało trafny...
Anonim (niezweryfikowany)

[quote=fastnick1oo]Jak sam pan policjant z TV powiedział, ketamina dopiero w połączeniu z amfetaminą daje "tabletkę gwałtu". A więc temat mało trafny...[/quote] Sprzeda sie? Sprzeda. Kto by tam wnikał w "szczegóły".
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Tripraport

Pozytwyne nastawienie, ekscytacja i poddenerwowanie, oczekiwanie mistycznego i głębokiego tripu. Otoczenie to ulice Oslo, las i dom.

Suniemy ruchomymi schodami, coraz wyraźniej ukazuje się nam wnętrze budynku dworca centralnego Oslo, jest poranek, ruchliwy, głosny, wszędzie tłoczą się ludzie którzy zmierzają do swoich pociągów lub wychodzą z nich. Musimy stosować czasami skomplikowane manewry żeby na nich nie wpadać. Pomimo iż, jak na razie nasza percepcja jest niezmieniona, już powoli oni i ich życie, problemy jak np. "czy zdąrzę na pociąg" wydają się zupełnie przyziemne i wręcz w pewien sposób śmieszne.

  • Inne
  • Pierwszy raz

Spontan. Nastawienie: mieszanka wielkiego przerażenia z jeszcze większą ciekawością. Start: piwnica w bloku Z, przejście długą drogą, dom T. Nastój: dobry, lekko przestraszona. Otoczenie: najlepszy przyjaciel (T) i jego kumpel (Z).

Lato, upał, oczekiwanie na ukochanego (był w Irandii). Nagle dzwoni telefon. T, ogarnia mnie, że ma coś dobrego i że chce pokazać mi coś czego nigdy pewnie nie będę miała okazji przeżyć. Jeśli chodzi o jakie kowiek doświadczenie na tamten czas to mogę powiedzieć, że często piłam alko i popalałam papierosy, więc ciężko było mi od razu zgodzić się na to by spróbować lub nie. Ciekawość jak zawsze zwyciężyła, było koło 20.30 więc poszłam szybko z domu by nikt mnie nie zatrzymał.

  • LSD-25
  • Marihuana
  • MDMA
  • Tripraport

Nastawienie pozytywne na trip, choć od kilku dni nasilające się mysli s, puste mieszkanie, łóżko-balkon-łazienka

Jako, iż ostatnimi czasy źle mi się żyło samej ze sobą postanowiłam, że potrzebuję ucieczki od nasilających sie myśli s. Nie były to mysli w stylu 'jezu jak mi źle, chce się zabić', tylko było to juz planowanie w jaki sposób mogę to zrobić. Zakupiłam w tym celu 4 piękne papierki nasączone LSD, gram MJ i 2 piguły po ok.270mg i udałam się do domu z bananem na twarzy.

19;30 T 00;00

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Mieszkanie znajomej kumpla, później trip do lasu nad staw i powrót do tego samego mieszkania, na końcu moje własne mieszkanie. Nastawienie jak najbardziej pozytywne, dobra ekipa, otwartość na ludzi, chęć przeżycia nowych doznań.

... czyli o tym jak poznałem gładki wszechświat muzyki latając na świetlnych wielorybach :D

Na początku trzeba dodać, iż tak na prawdę to przeżycie było moim pierwszym doświadczeniem z grzybkami. Za pierwszym razem mój mózg chyba nie był na to przygotowany, a dawka wynosiła około 20 suszonych łysiczek, przez co efektów nie było praktycznie wcale. Od tego czasu miałem styczność z paroma psychodelikami, które zadziałały, jednak żaden z nich nie dał tego co opisywany teraz trip...

Ale przejdźmy do rzeczy :)