Jeden z dyrektorów LinkedIn wstrząsnął branżą tech. Publicznie przyznał: "Jestem alkoholikiem"

"Mam na imię David Flink, jestem jednym z liderów branży technologicznej i jestem alkoholikiem"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

BusinessInsider.pl
Joanna Dobosiewicz

Odsłony

267

"Mam na imię David Flink, jestem jednym z liderów branży technologicznej i jestem alkoholikiem" - tak zaczyna się wyznanie jednego z dyrektorów LinkedIn, które zdobywa coraz większy rozgłos w branży technologicznej. Flink postanowił opowiedzieć swoją historię, ponieważ, jak sam mówi, alkohol jest w jego branży powszechny, więc i problem uzależnienia również. Jednak mało kto o tym mówi.

Zresztą, jak podkreśla David Flink, nie tylko świat technologii jest przepełniony alkoholem. Dotyczy to najróżniejszych branż, np. finansowej. Okazji do picia jest mnóstwo, od imprez i spotkań służbowych, przez wyjścia z zespołem po pracy czy świętowanie sukcesów, po drinki z klientami.

- Nie chcę tutaj oskarżać kultury branżowej, mam wielu kolegów i znajomych, którzy mają zupełnie zdrowy stosunek do alkoholu - podkreśla David Flink.

Jednak przy pewnych predyspozycjach nadmierne spożywanie alkoholu może prowadzić w łatwy sposób do uzależnienia. David przyznaje, że przez lata tłumił w sobie emocje i zmagał się z nieleczoną depresją. Alkohol był dla niego i bywa dla wielu osób sposobem na ucieczkę przed trudnymi uczuciami. Tak się złożyło, że przez długi czas udawało mu się ukrywać tę tendencję przed sobą i innymi, ponieważ miał liczne okazje do picia. W końcu jednak jego podejście do alkoholu stało się problematyczne dla osób, z którymi przebywał, m.in. dla jego dzieci.

Historia alkoholika "z klasą"

Historia Davida Flinka wpisuje się w schemat alkoholizmu "z klasą". Wysoko postawiony dyrektor znanej firmy pił przecie nie tanie wino czy denaturat, lecz drinki w eleganckich barach, dobrze ubrany, z uśmiechem na twarzy. Różnica między tym, co stereotypowo łączymy z alkoholizmem (patologia, bieda itd.) a alkoholizmem "z klasą" jest jednak płynna.

- Wiele razy "urywał mi się film" i znajdowałem się w sytuacjach, które poważnie zagrażały mojemu życiu. Nikt nie umarł, ale to mały cud - wyznaje David Flink.

Kilka rozmów, m.in. z dziećmi i przyjaciółmi oraz uświadomienie sobie zagrożenia, na jakie się naraża, sprawiły, że David postanowił przestać pić. Okazało się, że nie było łatwo. Dokuczał mu syndrom odstawienia, cierpiał na bóle głowy, bezsenność i przeżywał gwałtowne zmiany nastrojów. Bez znieczulenia, jakim był dla niego alkohol, musiał zmierzyć się z trudnymi emocjami, które tłumił przez około 30 lat. Jak opisuje:

Jak na razie jestem w 100 proc. trzeźwy. Staję się wysoko funkcjonującym niepijącym alkoholikiem, coraz lepiej radzę sobie z problemami, jakie mam w głowie. Wiele zawdzięczam swojej grupie wsparcia i terapeucie, a także mojej cierpliwej rodzinie. Jest o wiele za wcześnie, by ogłaszać, że wygrałem z nałogiem, wiem, że nie mogę już nigdy sięgnąć po drinka. To trudne, bo jak wspomniałem, moje życie towarzyskie i zawodowe w dużej mierze kręciło wokół alkoholu i ja naprawdę lubiłem tequilę oraz gin. (...) Jestem jednak pewien, że będzie ze mną dobrze.

David Flink zachęca innych, by szukali pomocy w walce z uzależnieniem od alkoholu

Autor przyznaje w swoim poście, że zanim go napisał, rozmawiał z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami. Wielu z nich pytało, po co chce opowiadać tę historię, czy nie obawia się reakcji, możliwości, że otrzyma łatkę "alkoholika" i czy się po prostu nie wstydzi.

- Nie boję się, że przylepiona mi zostanie jakaś etykietka. Będąc wysoko funkcjonującym niepijącym alkoholikiem, zdaję sobie sprawę, że niemal każdy człowiek zmaga się z jakimiś demonami - pisze David.

I miał rację. Reakcje na jego wyznanie są niemal wyłącznie pozytywne. W komentarzach ludzie nazywają go "inspiracją", podziwiają jego odwagę i zaczynają przyznawać się do własnych problemów. Prezes LinkedIn również wypowiedział się pod tekstem Davida, dziękując mu i podkreślając jak ważne było to, co zrobił.

Zachęca ludzi, którzy po przeczytaniu jego historii zechcą podzielić się własnymi podobnymi przeżyciami, by do niego napisali. Prosi też, by każdy, kto zmaga się z nałogiem, spróbował opowiedzieć o tym komukolwiek, by zwrócił się do terapeuty czy poszedł na spotkanie AA. Poszukał pomocy. Zwraca się do swojego czytelnika:

Mam nadzieję, że znajdziesz siłę, by być szczerym z samym sobą (...) i nie bój się, wciąż będziesz mógł świetnie się bawić ze szklanką wody w ręku, nawet jeśli trochę dłużej zamie ci ośmielenie się, by zatańczyć. Może to i lepiej.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 5-MeO-MiPT
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Ciemny pokój z włączonym filmem. Umysł: Pozytywne nastawienie psychiczne , chęć przeżycia szalonej psychodelicznej jazdy. Pierwszy raz z tryptaminami.

Wzrost : 182cm    Waga : 85kg

 

To co przeżyłem pod wpływem tej substancji to częściowo masakra , piszę ten trip report by ostrzec o skutkach tej substancji tych którzy zamierzają to brać. Ogólnie dawka substancji którą wziąłem jest uznawana jako psychodeliczny hardcore.

 

  • Amfetamina


Witam potencjalnych czytelników.



Jeżeli chodzi o doświadczenie - bo od tego zdaje się większość zaczyna tu swoje wywody - to wspomne tylko, że jest spore i obejmuje większość dostępnych przed kilku laty środków (od mocnej kawy po brown sugar i inhalanty w tym np. eter i to nie wdychany a pity czego swoją drogą nikomu nie polecam). Obecnie jestem generalnie trzeźwy choć zdaża się, że czasem wypiję parę piwek a jeżeli ściągnę do tego jeszcze chmurkę trawki to jest już duże święto.


  • LSD-25

Wczoraj z Joruusem walnelismy po raz pierwszy kwacha. O kurwa, jakiego to mialo kopa :-))) Najpierw chacialo mi sie tanczyc, ale to po jakims czasie minelo. Pozniej mialem uczucie, jakby moje cialo rozpadalo sie na komorki, a potem na jeszcze mniejsze czesci. Nastepnie mialem wrazenie, ze znam wszystkie zagadki wszechswiata, ze wiem jak powstal swiat. Myslalem, ze jestem geniuszem, poznalem wszystkie tajemnice medycyny. I to bylo O.K. Gorzej zrobilo sie, kiedy zaczelismy wpieprzac paluszki. Kiedy je gryzlem, one zaczely zamieniac sie w trojwymiarowe figurki, ktorych nie moglem przelknac.