Panna Salvia Divinorum
Metodologia: wywiady z agresywnymi psychotykami.
Dotychczas marihuana była uważana za używkę, która w przeciwieństwie do alkoholu nie wyzwalała agresji. Teraz okazuje się, że palacze konopi również mogą być przez nią bardziej agresywni.
Badacze z Montrealu w Kanadzie postanowili sprawdzić czy uważana dotychczas za wolną od agresji marihuana faktycznie taka jest. W tym celu przebadali ponad 1000 pacjentów szpitali psychiatrycznych z amerykańskich stanów: Missouri, Pittsburgh i Massachusetts, którzy przejawiali agresywne zachowania takie jak napaści, pobicia czy gwałty.
Okazało się, że to marihuana wzmaga w człowieku agresję. Naukowcy zaznaczyli, że nieprawdziwe są teorie mówiące o tym, że marihuana nie ma wpływu na dokonywanie przestępstw przez jej użytkowników. Zaznaczyli też, że ich badania są miarodajne, ponieważ osoby uczestniczące w nich nie piły alkoholu, co mogłoby wprowadzić naukowców w błąd.
Badanie polegało na przeprowadzeniu wywiadów na grupie 1136 kobiet i mężczyzn co 10 tygodni przez okres roku od zwolnienia ich ze szpitala. Okazało się, że pacjenci, którzy stosowali narkotyk raz na pięć spotkań z naukowcami przejawiali większe skłonności do przemocy niż osoby, które go nie używały. Naukowcy doszli do wniosku, że między marihuaną, a przemocą jest w istocie silniejsze powiązanie niż między alkoholem czy kokainą, a przemocą. Przy okazji naukowcy stwierdzili, że powiązanie to nie jest dwu, ale wielokierunkowe.
Opublikowane dane z pewnością będą zaskoczeniem dla zwolenników legalizacji marihuany, których jednym z koronnych argumentów był fakt, że w przeciwieństwie do alkoholu nie wzbudza ona agresji u jej użytkowników. Choć badania te polegają tylko na statystyce i w istocie rzeczy nie do końca obalają argument zwolenników legalizacji konopi, to z pewnością posłużą jej przeciwnikom, którzy domagają się całkowitego zakazania tego narkotyku.
Wyniki tych badań zostały opublikowane po tym, jak kilka stanów w USA zalegalizowało lub depenalizowało marihuanę. Kampanię na rzecz legalizacji konopi indyjskich w Wielkiej Brytanii wsparło wiele wpływowych postaci takich jak Richard Branson, Sting oraz były wicepremier Nick Clegg.
W zeszłym miesiącu nawet książę William zabrał głos w tej sprawie mówiąc, że "wokół legalizacji marihuany jest obecnie spora presja społeczna".
Po prostu chciałem iść spać, żeby wyspać się na egzamin.
POUCZENIE SERWISU NEUROGROOVE: OBSŁUGIWANIE POJAZDÓW LUB URZĄDZEŃ MECHANICZNYCH W STANIE NIETRZEŹWYM LUB ZMIENIONEJ ŚWIADOMOŚCI JEST SKRAJNIE NIEODPOWIEDZIALNYM ZACHOWANIEM, MOGĄCYM SPOWODOWAĆ ŚMIERĆ BĄDŹ KALECTWO POSTRONNYCH OSÓB. JEŚLI COŚ BRAŁEŚ - NIE JEDŹ. JEŚLI PRZEBYWASZ Z OSOBĄ NIETRZEŹWĄ PROWADZĄCĄ LUB PLANUJĄCĄ PROWADZIĆ SAMOCHÓD - POWSTRZYMAJ JĄ, ZANIM NASTĄPI TRAGEDIA.
Kto powiedział że trip raport musi być napisany przez jedną osobę? Pomimo delikatnego chaosu, który ciężko ominąć w tekście tego typu, uważam że to ciekawy sposób na opisanie działania danej substancji. Tekst współtowarzysza tripa został więc wątpliwie okraszony moimi dopiskami, enjoy.
Sobota, wolny dzień, luzik...
Sobota. Wstałem oczywiście wcześniej niz zwykle bo po co ma organizm się wyspać w weekend skoro może się obudzić i być gotowy do walki...
No więc jest godzina 6:00. Po prostu jakaś masakra. OK, poszedłem wczoraj wcześniej spać bo się opiłem piwskiem + trochę trawy. Senność mnie wzięła około 22:00 więc 8 h snu dało wczesne przebudzenie.
Nieco poirytowany wstałem.
6:20. Zapodałem 210 mg DXM (Tussidex). Do tego wypiłem jedno piwo. Ot, zwykłe piwo. Padło na Tyskie. Zaczyna mi się nudzić. Co ma człowiek robić jak jest sobota? No nic, odpoczywać po ciężkim tygodniu.
Komentarze