Polscy żołnierze na heroinowym szlaku

Minister obrony narodowej Aleksander Szczygło wydał rozkaz Żandarmerii Wojskowej, by kontrolować polskich żołnierzy w Afganistanie, czy nie mają kontaktów z narkotykami.

Alicja

Kategorie

Źródło

interia.pl/RMF FM

Odsłony

1041
Minister obrony narodowej Aleksander Szczygło wydał rozkaz Żandarmerii Wojskowej, by kontrolować polskich żołnierzy w Afganistanie, czy nie mają kontaktów z narkotykami. Powód decyzji ministra? 1200 polskich żołnierzy będzie stacjonowało w kraju produkującym i dostarczającym najwięcej narkotyków na europejski rynek. Wykorzystywaniem żołnierzy do przewożenia narkotyków z Afganistanu do kraju mogą być zainteresowane grupy przestępcze. Takie zagrożenie widzi m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednym z takich wniosków opartym na dotychczasowych doświadczeniach jest to, że w ramach kontyngentu wracających z zagranicy mogą być przewożone narkotyki - mówi rzeczniczka agencji Magdalena Stańczyk. Teraz nie będzie takiej możliwości - zapewnia pułkownik Edward Jaruszuk z żandarmerii. Praktycznie nie ma możliwości, aby środki odurzające znalazły się w posiadaniu żołnierza bądź w sprzęcie, który używa - mówi Jaruszuk. Żandarmi wzięli ze sobą kilka zestawów najnowocześniejszego sprzętu do wykrywania obecności narkotyków nie tylko w organizmie, ale i na ciele człowieka. Za pomocą tej aparatury można skontrolować kilkuset żołnierzy dziennie.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

redakcja

Niech zgadne, ze artykul zostal napisany przez firme, ktora dostarczyla ten drogi sprzet do wykrywania?
Anonim (niezweryfikowany)

eetam Panie ;) pierdolenie o Szopenie :) jebana demagogia i tyle. jak beda chcieli to pojda do jakiejkolwiek wioski "nawiazac kontakty" i beda latac tak wysoko jak beda chcieli. a jak wykryja, to co im zrobia? no co? wyjebia z tej zajebanej zalosnej armijki? w sumie chyba na ich szczescie... a tak na temat: to jak zwykle jakis baran rzunduwy musi medialnie zablysnac... ale na temat gowna nie chce mi sie rozmawiac. HAVA A NICA TRIPPA! :> :D
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie bardzo pozytywne, gralnia i dużo więcej ludzi (praktycznie sami artyści) niż się spodziewałem.

Witam. Przedstawiam krótką relację z pewnego hipotetycznego wydarzenia. Zapraszam wszystkich ciekawskich, ale nie wścibskich do lektury.

 

   Zakupione 100 świeżutkich grzybków od pewnego podróżnika czekało 2 dni na weekend, bym wyruszył na spotkanie z kosmicznym duchem zaklętym w tych szczuplutkich, wysokich, ale jakże malutkich istotach rodzaju nijakiego, bądź takowego. Plan był na 50 Łysiczek, jednak podróżnik ów powiedział, że 20 już robi magię. Ok, - pomyślałem - więc wrzucę 30. W końcu to pierwsze spotkanie z naszym polskim dobrem psychodelicznym. 

 

  • Marihuana



Substancja: DXM, 450 mg, przed i w trakcie MJ




Przedmowa: Wszyscy ktorzy brali DXM wiedzą, że zaniki pamięci krótkotrwałej praktycznie uniemożliwiają szczegółowe opisanie tripu. Opisałem więc to, co z niego pamiętam izawęziłem to tak, by wyglądało jak spójna historia.



  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Nie wiem czego oczekiwać, pozytywne nastawienie na dobre przeżycie(?), załatwiony kumpel do tripsitu. Pogoda średnia - zachmurzone i mokre, ale nie pada.

Był to mój pierwszy raz z jakimikolwiek psychotropami i tak zlansował mi mózg, że nie mam słów.

 

Zacznijmy od początku, godzina koło 13. Wyjeżdżamy z kumplem spod centrum handlowego gdzie kupiliśmy sobie ulubioną potrawę na później - gdybym zgłodniał. Kurczak w specyficznym, dość kwaśnym sosie. Kolega prowadzi. Jedziemy gdzieś nad pobliskie jezioro. Wkładam karton pod język.

T: 0:00 - godz. 13

Jedziemy nad jezioro. Nic szczególnego. Trzymam karton bez smaku pod językiem. Czekam aż coś się wydarzy.

T: 0:10

  • 6-APB
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Przed kwasem trochę strachu (jak za pierwszym razem), przed 6-abp wielka chęć spróbowania. Ludzie bardzo w porządku, milutko, prawie cieplutko w domu ;)

Tamtej nocy braliśmy nie to, co wpisałam jako substancję wiodącą. Ale ona jest ważniejsza (choć to może wydawać się nieco dziwne).
Ogólnie tamta noc miała być kwasowym tripem, ale niestety mnie się nie udało. I nie, nie dlatego, że nie wzięłam… tylko to nie było to. Ale o tym zaraz.
               

Godzina 18, zarzucamy LSD. Ja z kolegą na pół – reszta po całym kartonie. Chłopaki mówią, że trzeba czekać na pierwsze akcje jakieś 40 minut, więc siedzimy i czekamy.