Zatrzymano handlarza narkotykami

Blisko półtora kilograma amfetaminy, ponad tysiąc tabletek ekstazy i broń palną znaleźli zachodniopomorscy policjanci w jednym z mieszkań w podszczecińskich Policach.

Alicja

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

909
Blisko półtora kilograma amfetaminy, ponad tysiąc tabletek ekstazy i broń palną znaleźli zachodniopomorscy policjanci w jednym z mieszkań w podszczecińskich Policach. Zatrzymano 46-letniego właściciela mieszkania. Według ustaleń policji, zatrzymany Maciej J. był hurtowym i detalicznym handlarzem narkotyków, które rozprowadzał w powiecie polickim - poinformowano w biurze prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Przy zatrzymaniu mężczyzny brała udział grupa szturmowa antyterrorystów. Z informacji uzyskanych przez funkcjonariuszy wynikało bowiem, że Maciej J. może posiadać broń. Przebywająca z handlarzem narkotyków konkubina próbowała podczas wejścia antyterrorystów pozbyć się opakowania z narkotykami. Wyrzuciła przez okno puszkę z amfetaminą, która spadła prosto pod nogi jednego z policjantów zabezpieczających budynek. W puszce była także waga elektroniczna. Podczas przeszukania mieszkania przy pomocy psa szkolonego do znajdowania ładunków wybuchowych i broni policja znalazła pistolet wraz z kilkoma sztukami ostrej amunicji w magazynku. Znaleziono również kilkanaście naboi do kałasznikowa i broni myśliwskiej oraz kominiarki. Według policji, znalezione przedmioty pozwalają przypuszczać, że mężczyzna mógł być członkiem grupy przestępczej. Nie wykluczono kolejnych zatrzymań.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

zewsząd i znikąd (niezweryfikowany)

<b>Zaćpałam se gałkę muszkatołową<b\>
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Miks

Jego: mieszkanie, muzyka Estas Tonne, zasłonięte okna, trip 'leżący na kanapie'. Mój: nad wodą pod namiotem.

Na pomysł zażycia grzybków wpadłam niejako z desperacji. Byłam wtedy 25 - letnią alkoholiczką, i to na naprawdę strasznym poziomie (ok. 0,7 wódki dziennie). Ewidentnie zapijałam pewne traumatyczne wydarzenie z przeszłości. Próbowałam odstawić alkohol wielokrotnie, bezskutecznie. Gdy trafiłam na informacje, że psylocybina może mi pomóc chwyciłam się tej myśli jak tonący brzytwy. <SPOJLER - nie udało mi się rzucić picia dzięki psylocybinie. Za to niewyobrażalnie pomogło mikrodawkowanie Amanity Muscarii, na ten moment nie piję od ośmiu miesięcy.

  • Alprazolam
  • Klonazepam
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

To było wczoraj, poniedziałek, ja wolne, wszyscy czymś zajęci. Siedzę spokojnie na kanapie, z herbatką, okna zasłonięte jak lubię. Ogólnie Miłe, ciepłe, bezpieczne, znajome miejsce.

Info na wstęp:

Kobieta, 22 lata (no już tuż tuż), z jakimś tam doświadczeniem, o którym info po lewej stronie o ile się nie mylę :D (Bo to mój pierwszy raz tu)

0,5 mg xanaxu (alprazolam)lufka dobrej mjDawka alpry nie duża, ale przez poprzedni była jedzona, z klonem też i kodeina się zdarzyła, więc efekt mógł się jakoś utrzymywać

  • Benzydamina
  • Etanol (alkohol)
  • Kodeina
  • Pierwszy raz

trip wynikł z nagłej potrzeby "zaćpania" czegokolwiek przez naszą dwójkę. zniecierpliwienie, delikatnie podniecenie. Najważniejsza część tripa odbywała się na totalnym "zadupiu" - droga na szczyt wzgórza na południu Polski.

Wakacje 2014, lipiec.

 

Dwójka nas była, obaj płci męskiej. Tego dnia właśnie przyjechaliśmy do Milówki - mała wieś w powiecie Żywieckim, bardzo przyjemna, jeżeli chodzi o krótki wypoczynek. Nasza kwatera, co istotne dla dalszej części opowieści, znajdowała się 650 metrów nad poziomem morza, a droga od "rynku" (czyli najbliższe oznaki cywilizacji) to około 2 kilometry. Owa droga prowadziła przez pola (piękne widoki, swoją drogą), dwa, czy trzy razy trzeba było przejść przez zagęszczenie drzew przypominające mały las.

  • 3-MeO-PCP
  • Przeżycie mistyczne

Jak pobity pies z syndromem sztokholmskim.

  Ciąg dalszy serii niefortunnych zdarzeń. Wlokąc się jak cień człowieka w bladym świetle poranka, nie widziałam zwisającego nad moją głową sejfu. Wielki Misiokłaczek tylko oczekiwał odpowiedniej chwili, żeby spierdolić mi go na głowę. A wydawało się, że skład i twardość gleby wystarczająco poznałam na własnej skórze w ostatnim odcinku. Nie ma tego złego, coby na gorsze nie wyszło.