Psychodeliki – substancje o unikatowym działaniu i ogromnym potencjale

Kontrowersji wokół psychodelików jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Wiele się mówi o zaburzeniach psychotycznych wynikających z zażywania tych substancji, nawet o indukowanej schizofrenii. Z drugiej strony uważa się, że psychodeliki to narzędzie do zgłębiania psychiki umożliwiające osiągnięcie wyższych stanów świadomości i samopoznania. Gdzie leży prawda?

Tagi

Źródło

BonaVita.pl
Tomasz Starczewski

Komentarz [H]yperreala

Tym razem za namiar na warty uwagi tekst dziękujemy samemu autorowi ;)

Odsłony

8280

Kontrowersji wokół psychodelików jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Wiele się mówi o zaburzeniach psychotycznych wynikających z zażywania tych substancji, nawet o indukowanej schizofrenii. Z drugiej strony uważa się, że psychodeliki to narzędzie do zgłębiania psychiki umożliwiające osiągnięcie wyższych stanów świadomości i samopoznania. Gdzie leży prawda?

 

Psychodeliki – definicja i historia

 
Warto zacząć od samej definicji słowa “psychodeliczny”. W wolnym tłumaczeniu można rozbić ten wyraz na dwa człony i opisać jako “objawiający umysł” („psyche” – umysł, „delein” – objawiać, manifestować). Zagłębiając się bardziej w biblii dla studentów farmacji autorstwa Goodman & Gilman można przeczytać następującą definicję:  

...cechą, która odróżnia substancje psychodeliczne od innych klas leków jest ich zdolność do indukowania lub wymuszania stanu zmienionej percepcji, myślenia i uczuć, których nie można osiągnąć w inny sposób niż podczas snu lub religijnego uniesienia...(tłum. własne).

Bazując na niej można przejść dalej i spróbować zrozumieć, dlaczego psychodeliki są tak ważne dla współczesnej medycyny.

Psychodeliki – podział i mechanizm działania


Psychodeliki można podzielić na trzy główne grupy: tryptaminy, fenyloetyloaminy oraz lizergamidy. Każda z nich charakteryzuje się odmiennym profilem działania przez co część substancji bardziej wpływa na procesy myślowe, inne powodują mocniejsze zaburzenia percepcji i wizualizacje przy zamkniętych i otwartych oczach. Ich wspólnym mianownikiem jest agonizm różnych, w zależności od substancji, podtypów receptorów serotoninowych (głównie 5ht2-a) oraz w niektórych przypadkach (np LSD, meskalina) dopaminowych.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że współczesny model depresji oparty na deficycie serotoniny zawdzięczamy psychodelikom. Zsyntetyzowane przez wybitnego chemika Alberta Hoffmana LSD dało podwaliny pod współczesną neuropsychofarmakologie wykazując, że neurotransmitery są silnie sprzężone z nastrojem, osobowością oraz świadomością, co skłoniło badaczy do zmiany wówczas panującego paradygmatu o chorobach psychicznych.


Jak sygnał receptorowy zmienia świadomość?

Na to pytanie każdy chciałby znać odpowiedź. Sprawa jest na tyle skomplikowana, że przedstawiony poniżej graf to jedynie propozycja, która co prawda bazuje na licznych badaniach i doniesieniach, aczkolwiek jest to jedynie model próbujący wyjaśnić, jak substancje, często dawkowane w mikrogramach, tak silnie zmieniają świadomość.

ILUSTRACJA

Żeby zrozumieć działanie psychodelików i to, jak zmieniają świadomość, należy zapoznać się z podstawami anatomii i fizjologii układu nerwowego. Powyższa rycina przedstawia schemat mózgu. Jej opis jest jedynie dużym uproszczeniem, tak by odbiorca zrozumiał zamysł bez wnikania w szczegóły.

Jądro szwu (nuclei raphes, R) [projekcje serotoninergiczne], brzuszne pole nakrywki (area tegmentalis ventralis, VTA) [projekcje dopaminergiczne]  oraz  miejsce sinawe (locus coeruleus, LC) [projekcje noradrenergiczne]  tworzą sensoryczny input będący bramkowany przez wzgórze (thalmus), które decyduje, jakie informacje puścić dalej do kory przedczołowej. Samo wzgórze nie posiada wielu receptorów serotoninowych, jednak jądro siatkowate je oplatające jest nimi przepełnione i pełni funkcje kolejnej bramki decydującej o tym, które bodźce dotrą do wzgórza i dalej do kory przedczołowej – odpowiedzialnej za wyższe funkcje poznawcze.

W fizjologicznym stanie informacje docierające z tych trzech miejsc są ściśle kontrolowane, jednak pod wpływem psychodelików ich praca jest zaburzona. Miejsce sinawe określane jako detektor nowości decyduje o tym, co jest istotne a co należy ignorować. Na przykład, gdy podczas przemówienia, ktoś z publiczności spadnie z krzesła i narobi dużo hałasu, większość osób od razu odwróci się by zobaczyć co się stało, a po chwili przekieruje ponownie uwagę na osobę przemawiającą. Psychodeliki sprawiają, że miejsce sinawe jest nadaktywne, co przejawia się między innymi przywiązywaniem uwagi do rzeczy, które normalnie są ignorowane. Dla przykładu, gdy widzimy kwiatek rosnący na polu, szybko go zignorujemy. Pod wpływem psychodelików nasza reakcja byłaby odmienna – poświęcilibyśmy mu sporo uwagi, podziwiając go i uważając za fascynujący. To właśnie za sprawą nadaktywności miejsca sinawego.

Z kolei brzuszne pole nakrywki, które w czasie snu (głównie w fazie REM) jest nieaktywne, pod wpływem psychodelików przestaje wysyłać sygnały do wzgórza, gdy zachowujemy przytomność na rzecz pobudzenia innych struktur. Tym samym znajdujemy się w fazie snu jednocześnie zachowując świadomość.

Wszystko to zaburza architekturę prawidłowego stanu świadomości a modulacja bramki, jaką jest jądro siatkowate sprawia, że do świadomości dociera więcej bodźców, które w fizjologicznym stanie są traktowane, jako dystraktory, będąc tym samym ignorowane.

Psychodeliki – zastosowanie w medycynie

Wiemy już mniej więcej, jak działają psychodeliki, warto zatem poszukać ich zastosowania w medycynie. Mimo że temat wydaje się mocno kontrowersyjny, to tak naprawdę substancje te poprzez swój unikatowy profil działania mogą nadawać się do leczenia wielu lekoopornych chorób psychiatrycznych, na co mamy już sporo doniesień.

Przykładem może być wykorzystanie psylocybiny w leczeniu stresu pourazowego oraz lekoopornej nerwicy natręctw. Podejście to jest o tyle ciekawe, że w przeciwieństwie do klasycznego leczenia, gdzie zazwyczaj farmakologicznie tłumi się objawy chorobowe, w przypadku stosowaniu psychodelików ułatwiamy pacjentom zmaganie się z problemem poprzez umożliwienie im spojrzenia na siebie z nieco innej perspektywy.

Warto też zaznaczyć, że substancje te, ze względu na brak powinowactwa do receptorów w jądrze półleżącym, nie powodują uzależnienia, a tak często przepisywane przez lekarzy benzodiazepiny na problemy dnia codziennego zrujnowały już życie nie jednej osobie.

Żyjemy w ciekawych czasach, kiedy to zakazane substancje wracają do łask i ich potencjał terapeutyczny jest ponownie odkrywany. Marihuana to już temat oklepany, czas na prawdziwą medyczną rewolucję. Ma już ona miejsce w Stanach, a wszystko za sprawą organizacji non-profit MAPS zrzeszająca naukowców zajmujących się badaniami nad psychodeliami pod kątem medycznym. Teraz czas na Europę.

Jak widać wszystko ma swoje dobre i złe strony. Zachęcamy również do lektury artykułu o „dopalaczach”. A Wy co sądzicie na ten temat? Czy kategoryczne zakazanie substancji psychodelicznych jest dobrym rozwiązaniem?

 

Literatura:

„The Heffter Review of Psychedelic Research, Volume 1, 1998 – 5. The Medicinal Chemistry of Phenethylamine Psychedelics by David E. Nichols, Ph.D.

Renaud Jardri, Arnaud Cachia, Pierre Thomas, Delphine Pins (2012). The Neuroscience of Hallucinations. Springer. pp.262–263. ISBN 9781461441205.

Effects of the 5-HT2A agonist psilocybin on mismatch negativity generation and AX-continuous performance task: implications for the neuropharmacology of cognitive deficits in schizophrenia. Psychiatric University Hospital of Zurich Department of Research, Switzerland 2003

„Psychedelic Science„, Dave Nichols, wykład

Oceń treść:

Average: 8.3 (7 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

"Ich wspólnym mianownikiem jest agonizm różnych, w zależności od substancji, podtypów receptorów serotoninowych (głównie 5ht2-a) oraz w niektórych przypadkach (np LSD, meskalina) dopaminowych."

 

Wygląda to jednak trochę inaczej...

http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0009019

Anonim (niezweryfikowany)

Proszę zapoznać się z publikacją profesora Nicholsa, tam wszystko jest wyjaśnione.

Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MIPT

Podróżnik: 30 lat, 186 cm wzrostu, 85 kg wagi

Doświadczenie: mj, haszysz, boska szałwia, kratom, LSA, Lagochilus inebrians, Kava kava, Lactuca virosa, kanna, palma arekowa i betel, wild dagga, Ilex guayusa, damiana, Indian warrior, męczennica, Escholtzia californica, mieszanki „ziołowe”, Calea, afrykański korzeń snów i inne ubulawu, Nymphaea caerulea, amfetamina, khat, ketony, efedryna, benzylopiperazyna, prozac, alprazolam, bellergot, klorazepan, alkohol, tytoń, 4-ho-mipt, 4-aco-dmt, 4-mmc

  • Parasyf
  • Retrospekcja
  • Tramadol

Set: Ciekawość oraz pierwsze, konkretne wejście w świat opio. Setting: Technikum, Dom, Miasto, podróże z przyjaciółmi samochodem.

Czołem wszystkim!

 

Na wstępie chciałbym zaznaczyć że jestem już długoletnim lurkerem tego forum (jakoś tak na nocce teraz mnie wzięło aby założyć konto i napisać ten TR), o ile moja przygoda z próbowaniem różnych magicznych substancji dobiegła końca, to czasami dla nostalgii wracam tu poczytać co tam kombinujecie.

 

No więc, zaczynajmy...
---------------------------------

  • Ayahuasca
  • Mimosa tenuiflora
  • Przeżycie mistyczne
  • Ruta stepowa

specjalnie wyszukane miejsce nad Wisłą, pragnienie oczyszczenia, uzdrowienia, wglądu...

Mieszankę ruty i mimozy nazywam roboczo europejską Ayahuaską ponieważ zawiera podobnie jak amazońska Ayahaska - DMT.

Wcześniej wypiłem tą mieszankę na wigilię co między innymi dało mi wizje związane z Jezusem.

Teraz chcę opisać podróż, którą miałem kilka dni temu (noc z 14 na 15 kwietnia 2011).

Postanowiłem, że zdecyduję się na spożycie Aji samotnie w Naturze, tylko jeśli znajdę miejsce, które będę odbierał jako bezpieczne i wspierające. Wybrałem się na wędrówkę z plecakiem nad Wisłę w okolicy Konstancina.