Pozytywny wpływ marihuany na płuca

Ostanie badania, opublikowane w Journal of American Medical Association, w których brało udział 5115 uczestników wykazały, że nawet częste palenie marihuany (1 joint dziennie prze 7 lat), nie ma negatywnego wpływu na objętość płuc.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Fakty Konopne

Odsłony

769

Ostanie badania opublikowane w Journal of American Medical Association, w których brało udział 5115 uczestników wykazały, że nawet częste palenie marihuany (1 joint dziennie prze 7 lat), nie ma negatywnego wpływu na objętość płuc.

Co ciekawe, istnieją nawet dowody wskazujące na zwiększony przepływ powietrza w płucach, a także zwiększoną objętość płuc u okazjonalnych palaczy marihuany.

Przepływ powietrza w płucach jest to ilość powietrza, którą można wydmuchać sekundę po wzięciu możliwie najgłębszego oddechu.

“Okazjonalne używanie marihuany wiązało się ze wzrostem prędkości przepływu powietrza w płucach i zwiększeniem pojemności płuc”

Dzieje się tak dlatego, że w przeciwieństwie do palaczy papierosów, użytkownicy marihuany zwykle biorą głębokie wdechy podczas zaciągania się, a to zdaniem niektórych palaczy może wzmocnić tkankę płucną.

Poprzednie badania wykonane na grupie 5000 osób, opublikowane w International Journal of Cancer wykazały, że nawet nałogowi palacze marihuany nie są bardziej narażeni na ryzyko związane z rakiem płuc, niż osoby, które palą rzadko lub nie pala w ogóle.

“Ogólnie rzecz biorąc, ryzyko powikłań płuc u regularnego palacza marihuany jest stosunkowo mała, i znacznie niższa niż w przypadku osób palących tytoń“


Inne badania wskazują na to, że konopie mogą być korzystne dla osób chorych na astmę, polepszając ogólne funkcje płuc i działając jako lek rozszerzający oskrzela.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.

Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.

  • Inne
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Akademik, czysty przypadek

Opiszę wszystko po krótce bo chyba nie ma się nad czym rozdrabniać, a jest to chyba jedyny TR jaki znalazłem który opisuje to co brałem - własną sperme z cukrem Wiem, że to głupio brzmi, też tak zareagowałem gdy mój kumpel robiący regularnie na labie uczący się na UW nie powiedział mi o tym, że cukier zjedzony przed w dużych ilościach wpływa na zawartość jakiegoś tam hormonu w spermie(nazwy nie pamiętam, jeśli ktoś zna niech napisze) i możesz się praktycznie za nic całkiem miło odurzyć, oczywiście pomijając sam aspekt czynności którą dokonujesz.

Wiek i waga: 18 lat :) 60 kg

Doświadczenie: Alkohol, Nikotyna, MJ, teina, DXM, tatarak.

Substancja: 375mg DXM ,czyli 25 tabletek Acodinu

Set&Setting: Nastrój średni, lekki ból głowy, lekkie podekscytowanie zwiększoną dawką DXM, pełny żołądek. Chęć na coś ciekawego. Zima,południe.

  • Bad trip
  • LSD-25

Holandia, Boże Narodzenie. 1 Dzień świąt, wigilia do późna w robocie, wszystko co mogło sie zawalic, sie zawaliło. Kobieta i przyjaciel na święta w podobnie paskudnych realiach na pograniczu nędzy. Cpanie kwasa dla poprawienia nastroju i seta ?

 

„Może Narodzenie”

 Na wstępie napomknę, iż nie bylem w stanie od pewnego momentu określać czasu.

Opowieść zacznę od decyzji o wyskoczeniu do centrum Rotterdamu autobusem aby w międzyczasie naładował się kwas , popodziwiać  piękne widoki , wejść do kofa,  skoro już wszystko uległo zrypaniu to niech chociaż  coś przyjemnego, pomyślałem.