Dr Rawicz do Rigamonti: Wielu lekarzy ból dzieci nie obchodzi [wywiad]

Politykom i urzędnikom nie przeszkadza, że morfina, silny narkotyk, jest podawana dzieciom, a przeszkadza marihuana dawkowana w odpowiednich preparatach. Bólem i cierpieniem kompletnie się nie interesują. Zresztą wielu lekarzy ból dzieci też nie obchodzi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Prawna
Magdalena Rigamonti

Odsłony

408

Politykom i urzędnikom nie przeszkadza, że morfina, silny narkotyk, jest podawana dzieciom, a przeszkadza marihuana dawkowana w odpowiednich preparatach. Bólem i cierpieniem kompletnie się nie interesują. Zresztą wielu lekarzy ból dzieci też nie obchodzi. A ja uważam, że dziecka ma nie boleć. Ma nie cierpieć i koniec, nie ma co z tym dyskutować – mówi dr Marcin Rawicz, anestezjolog dziecięcy, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w Warszawskim Szpitalu dla Dzieci.

Podaje pan dzieciom marihuanę?

Nie, ale jakbym jej potrzebował, tobym miał w szpitalu. To prosta procedura. Każdego dnia stosuję inne narkotyki. I żeby była jasność, podaję je dzieciom. Wszystko zgodnie z prawem. Medyczna marihuana w Centrum Zdrowia Dziecka też była stosowana zgodnie z prawem. Ktoś w Ministerstwie Zdrowia musiał wydać zgodę na jej sprowadzenie, zaaprobował to, o ile wiem, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii. I jeśli były efekty leczenia padaczki lekoopornej, to trzeba było leczyć.

O panu mówią, że pan zrobi wszystko, żeby dziecka nie bolało, że jeśli „gówno rozsmarowane na czole ma pomóc dziecku, to trzeba rozsmarowywać”.


Zgadza się. Padaczka lekooporna to koszmar. Po kilkanaście napadów dziennie albo nawet stan padaczkowy, czyli napad za napadem. Często tak bywa, że nikt nie jest w stanie takiemu pacjentowi ustawić leków ani pomóc, więc jeśli marihuana działa, to dlaczego dzieciakowi nie ulżyć? W medycynie histeria jest najgorsza. Obowiązuje zasada, że jeśli wprowadza się coś nowego do leczenia, to trzeba mieć dowód na jego działanie. Ale dowód dopiero ma się wtedy, kiedy zrobi się określoną liczbę badań, z określoną mocą statystyczną, z określoną grupą pacjentów i grupą porównawczą.

I mijają lata.

Oczywiście. Przecież większość antybiotyków stosowanych w sepsie jest niedozwolona dla dzieci. Ale jak mam umierające na sepsę dziecko, to mam nie dać antybiotyku? Oczywiście, że daję. Chociaż w opisie stoi jak byk: brak danych co do stosowania u dzieci. Nie podawać do 16. roku życia.

Łamie pan prawo.

Ratuję życie. I nie zastanawiam się, czy ten lek jest zarejestrowany, czy nie. Jestem anestezjologiem, zajmuję się bólem i powiem pani, że większość leków przeciwbólowych też nie jest zarejestrowana dla dzieci.

Morfina?

Tak Bogiem a prawdą, to u dzieci z leków opioidowych obecnie możemy stosować tylko morfinę i w niektórych przypadkach (poza znieczuleniem ogólnym) – fentanyl. Morfina to świetne lekarstwo, ale ma skutki uboczne.

Uzależnia.

Nie o tym chciałem. Zaparcia są po niej, a po operacjach brzusznych to kłopot, poza tym skóra swędzi i się rzyga. Wiem, że ludzie się boją pomorfinowych kłopotów z oddychaniem. Od razu mówię, że to bzdury, bo jak się odpowiednio poda, to oddycha się świetnie. Są kraje, w których stosuje się heroinę medyczną. I wszystko w porządku. To jest najlepszy środek przeciwbólowy, jaki w życiu widziałem, choć niebezpieczny, bo w zasadzie od razu daje przyzwyczajenie, uzależnia po prostu. Z tym że jest stosowana u ludzi w stadium krytycznym, takich, którzy umierają. Kiedy pracowałem w Holandii, widziałem, jak działa.

Jak pan tak dalej będzie mówił, to politycy pozwolą leczyć ból co najwyżej paracetamolem.

Politycy to jest inna bajka. Gatunek ludzi, od którego trzymam się możliwie najdalej. Nie przeszkadza im, że morfina, silny narkotyk, jest podawana dzieciom, a przeszkadza marihuana dawkowana w odpowiednich preparatach. To absurd. Oczywiście nikt nie wie, jak ta marihuana będzie działać na dzieci z padaczką w późniejszej fazie dawkowania, bo badań nie ma. Ale nie będzie wiadomo, jak się nie zaryzykuje. Absurd z tym całym wariactwem w Centrum Zdrowia Dziecka. Przecież CZD podpisało wniosek na import docelowy marihuany medycznej, szpital za to zapłacił i lek był stosowany. Rozumiem, że poszło o to, że nie można wydawać leku do leczenia ambulatoryjnego, bo takie jest prawo w Polsce, a lekarz wydawał. Rozumiem też, że jak szpital za coś płaci, to chce mieć nad tym elementarną kontrolę. Niestety, jest też spore prawdopodobieństwo, że tam chodzi także o jakiś konkurencyjny produkt z innym lekiem pochodzącym z kanabinoidów. Wyjaśnię tylko, że marihuana ma kilka składników pochodzących z grupy kanabinoidów, a w tym nowym produkcie jest tylko jeden.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie dobre, to już n-ty raz z mxe. Wszystko odbywa się w moim mieszkaniu wraz ze współlokatorami, także pod wpływem. Nie odgrywają oni jednak roli.

Pozwoliłem sobie zaniedbać standardowe cechy tripraporu. Czasu i tak nie czułem. Opowiadanie.

 

  • 5-MeO-DiPT

Substancja: 6-7mg 5MeO-DiPT doustnie ok godz. 22





Smak jest obrzydliwie gorzki i mocny, to zupelnie

cos innego niz fenetylaminy. Picie sokow nie pomagalo. Wreszcie po

uporaniu sie ze smakiem pojawily sie pierwsze efekty (+15-20min).

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Ciekawość Chęć na wyższe loty Głód adrenaliny Głód wiedzy Własny, ciemny pokój

WRACAM :)

Szybciej niż mogłem się tego spodziewać.

Przed państwem historia o fazie, która rozkurwiła wszystko, co się dało.

W formie mojego monologu spisanego na GG.

 

 

ja, 6 gru, 19:55

 

>19:50- tussidex w ilości 15 kapsułek wchodzi do japy

>Teraz, czyli 19: 55- czuję pierwszy efekt <rotfl>

>To będzie amejzin trip

>Bolała mnie głowa dziś.

>Teraz czuję takie przyjemne naciski zamiast bólu :))

  • Oregano
  • Oregano
  • Pierwszy raz

Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam. Setting: Jesteśmy rozbici namiotem w najbardziej naturalnym zakątku, do którego mogliśmy dotrzeć na piechotę od domu. Obok wału, zaraz przy rzecze, jak najdalej od jakichkolwiek zabudowań i konstrukcji ludzkich, dokładnie w tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy naszego poprzedniego tripa - na pregabalinie. Jest rano, zaraz po obudzeniu się.

Substancja: Oregano, ~17,5 g. Zostało ono wyhodowane i wysuszone na działce, nie wiem jak dawno temu. Dlatego też celowałem w górną granicę dawki zalecanej na forum, 20g, lecz nie byłem w stanie dojeść wszystkiego, no i minimalną ilość rozsypałem.

 

Set: Wewnętrznie jestem spokojny i w miarę wypoczęty. Jest też uczucie, abym nie jadł tyle oregano, tylko coś normalnego i abortował tripa, zapewne dlatego, że jestem na czczo i nie jadłem wczoraj kolacji ze zmęczenia. Jest ze mną Ajlo i nasza Psinka, lecz tripuję sam.