Michał J., diler dopalaczy jednak nie wyjdzie na wolność po wpłaceniu 50 tys. zł

Diler dopalaczy nie wyjdzie jednak z aresztu. Sąd uwzględnił zażalenie prokuratury na decyzję o warunkowym areszcie, który Michał J. mógłby opuścić po wpłaceniu 50 tys. zł kaucji.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Kurier Lubelski
Marcin Koziestański

Odsłony

642

Diler dopalaczy nie wyjdzie jednak z aresztu. Sąd uwzględnił zażalenie prokuratury na decyzję o warunkowym areszcie, który Michał J. mógłby opuścić po wpłaceniu 50 tys. zł kaucji.

- Dzisiaj Sąd Okręgowy rozpatrywał zażalenie prokuratury i uznał, że istnieją podstawy do zastosowania bezwarunkowego aresztu, czyli takiego bez możliwości warunkowego opuszczenia po wpłaceniu kaucji – mówi Piotr Morelowski, wiceprezes Sądu Okręgowego w Lublinie. I dodaje: sprawa jest rozwojowa i wieloosobowa, zamieszanych w nią jest kilka osób. Zachodziła również obawa o mataczenie. 

Michał J. został zatrzymany przez policjantów w piątek. Za pomocą firmy kurierskiej od maja wysłał co najmniej 700 przesyłek z dopalaczami i narkotykami. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli m.in. kilkanaście kilogramów dopalaczy, 400 gramów marihuany oraz prawie 240 tabletek ekstazy. W sobotę usłyszał zarzuty, za które grozi mu do 12 lat więzienia. Sąd zastosował wobec niego początkowo tzw. areszt warunkowy. Prokuratura domagała się aresztu bezwarunkowego i zaskarżyła tę decyzję. 

Bezwarunkowy areszt sąd zastosował również wobec Sebastiana P., który był głównym organizatorem handlu dopalaczami. Przechowywał narkotyki i dopalacze w swoim mieszkaniu w celu dalszej ich dystrybucji oraz wprowadzał je do obrotu za pośrednictwem firmy kurierskiej. Dodatkowo Sebastian P. usłyszał zarzut nielegalnego posiadania broni. 

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Inne
  • Marihuana
  • Tripraport

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie był to mój pierwszy kontakt z psylocybina. Rok temu testowałem na sobie kołpaczki. Prawda jest, że mają śladowe ilości psylo, ale w większej ilości dają bardzo ciekawe efekty, ale do rzeczy...

W miniony weekend postanowiłem sprawdzić, jak działają Holenderskie magiczne trufle. Te, które przyjąłem w swoje ciało nosiły nazwę „Atlantis".
15 gram trufli, które to swoim wyglądem przypominają rodzynki w czekoladzie, a smakiem orzechy.

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

4 osoby brały to, co ja, dwie tylko jarały. Pokój w małym mieszkanku, muzyka z laptopa, na początku Carbon Based Lifeforms, później nie ogarniałam i puszczałam swoją na słuchawkach. Wczesny, jasny wieczór. Na początku nie byłam przekonana, ale jak zajarałam, to się wyluzowałam. Nawet nie byłam jakoś specjalnie podekscytowana. Po prostu wciągnęłam i dałam się ponieść. Świeciło ciepłe, wieczorne światło, bardzo ciepło było. Czasem wręcz zbyt duszno, zwłaszcza jak towarzysze zaczęli jarać fajki.

08.06.2011

Jak wciągaliśmy, to już byliśmy nieźle zbakani, nie byłam pewna czy brać, bo nie wiedziałam jak to zadziała. Ale jeden z współćpaczy już tego próbował i polecał, więc lusterko poszło w ruch.

Godz ok. 19, jasno jeszcze było. Może 18:30.

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Tripraport

Pewien poniedziałek godzina 13.15, szkoła , przerwa między lekcjami( po wf )

Ja, Sandra, Ola, Marta, Ania, Dominika ,Aga

Razem z Sandra stwierdziłyśmy , że najaramy dziewczyny wymienione wyżej. Oprócz Ani i Dominiki wszystkie przeżyły przynajmniej swój pierwszy raz z jaraniem.( Dominika z nami nie paliła)

 

Miałyśmy gdzieś ok. 3g. Oprócz 2 lufek nie miałyśmy żadnego sprzętu wiec zabrałyśmy sie za robotę.

Godzina 13.25

  • LSD-25

Czas i miejsce: Zjedliśmy we czwórkę każdy po całym Fat Cat-cie około godz. 18:00 , po około pół godziny zaczęło się już rozkręcać (zadziwiająco szybko) , więc wzięliśmy magicznie świecącą latarkę , magnetofon pod rękę , muzykę na full i ruszyliśmy w las na najpozytywniejszego tripa mojego życia.