Awantura o leczniczą marihuanę w CZD. O co chodzi w tym sporze

Szczerze mówiąc, obawiałem się takiego scenariusza. Gdy kilka miesięcy temu dr Marek Bachański z Kliniki Neurologii i Epileptologii CZD stał się medialnym celebrytą, a jedna z matek leczonego przez niego dziecka mówiła o nim jak o cudotwórcy, zastanawiałem się, czy aby nie za wcześnie mówić o marihuanie w tak optymistycznym tonie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polityka
Paweł Walewski

Odsłony

314

Dlaczego Centrum Zdrowia Dziecka zabroniło podawania marihuany? I czy w tej decyzji jest drugie dno?

Szczerze mówiąc, obawiałem się takiego scenariusza. Gdy kilka miesięcy temu dr Marek Bachański z Kliniki Neurologii i Epileptologii CZD stał się medialnym celebrytą, a jedna z matek leczonego przez niego dziecka mówiła o nim jak o cudotwórcy, zastanawiałem się, czy aby nie za wcześnie mówić o marihuanie w tak optymistycznym tonie.

Byłem wprawdzie na konferencjach w węższym gronie, gdzie dr Bachański wypowiadał się nie jak cudotwórca, lecz rozsądny lekarz, i przekonywał, że to na razie tylko eksperyment oraz badanie kliniczne. Wciąż jednak dziwił mnie brak komentarza placówki, w której marihuana była podawana kilkorgu dzieciom z ciężką, lekooporną padaczką. Dr Bachański nie leczył ich nielegalnie – sprowadzał preparat za zgodą właściwych konsultantów i ministerstwa zdrowia.

Czy Centrum Zdrowia Dziecka może mu więc utrudniać taką kurację albo wręcz jej zabraniać? Z pewnych względów tak, ponieważ jest to badanie kliniczne, a ono wymaga spełnienia niezwykle restrykcyjnych warunków i informowania komisji etycznej o postępach i wynikach.

Z oświadczenia CZD wynika, że tego właśnie lekarz nie spełnił – mimo regularnych ponagleń. Konflikt został nagłośniony teraz, ale – jak przekonuje rzeczniczka instytutu – już w marcu, kiedy o Bachańskim, marihuanie i małych pacjentach zaczęły pisać media, dyrekcja wskazała lekarzowi właściwą drogę postępowania: na tę kurację potrzebna jest zgoda komisji bioetycznej. Doktor o nią do dzisiaj, według rzeczniczki, nie wystąpił.

Według zainteresowanego prawda wygląda nieco inaczej – dr Bachański twierdzi, że nie zdążył przedstawić dyrekcji informacji, o które był proszony, ponieważ miał na to za mało czasu. Poza tym chciał przeprowadzić badanie na 75 chorych, ale dyrekcja zaproponowała o wiele mniejszą grupę, co też stało się kością niezgody.

Rozumiem irytację pacjentów, poirytowanych wymogami administracyjnymi i papierologią. Ale nigdzie na świecie nie można prowadzić badań klinicznych w państwowej placówce na własną odpowiedzialność, a tym bardziej licząc tylko na wsparcie mediów.

W całej sprawie jest jednak drugie dno. Czy w tle konfliktu nie ma sporu między producentami preparatów terapeutycznej marihuany? Bo nie ukrywajmy: mówimy o specyfikach leczniczych, a nie o zwykłej trawce, z którą opinia publiczna kojarzy konopie.

Preparat stosowany przez dr. Bachańskiego jest odmienny od produktu dostępnego już w Polsce i zarejestrowanego przez inną firmę we wskazaniu stwardnienia rozsianego. Być może ma on działanie korzystne również w padaczkach lekoopornych, których leczeniem zajmuje się dr Bachański. By to jednak stwierdzić, należałoby przeprowadzić takie same badania jak te, które Bachański prowadzi z użyciem innego preparatu. Czy więc za ostatnią decyzją dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka nie stoi uleganie wpływom konkurencji, która chciałaby storpedować nowy specyfik? Zadaję to pytanie, gdyż zabrakło mi w całej tej układance jasnej odpowiedzi ze strony szpitala.

No i na koniec pytanie zasadnicze: kiedy ministerstwo zdrowia ureguluje wreszcie miejsce leczniczej marihuany na rynku? Kiedy zostanie wykonane zobowiązanie, do którego już dawno temu wezwał Trybunał Konstytucyjny?

Spraw związanych z leczniczym wykorzystywaniem marihuany nie można dłużej zamiatać pod dywan, bo widać, jakie rodzi to emocje i wywołuje nieporozumienia. W całym tym konflikcie zrodzonym w Centrum Zdrowia Dziecka wszyscy mają swoje argumenty: szpital musi pilnować prawa, lekarz ma swoje obowiązki wobec pacjentów, a rodzice chorych dzieci chcą wykorzystać każdy sposób, by uwolnić swoje pociechy od cierpienia.

Okazuje się, że to państwo musi stworzyć warunki, by każda z tych stron mogła wreszcie poczuć się komfortowo. Na razie jednak tego zadania nie wykonało.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

po szkole, na trawie pod drzewem w słoneczny dzień. ze mną 2 znajome, miła atmosfera i ogólnie chillout.

A więc jest to trip dawno przeze mnie zapomniany, ale tak naprawdę mój pierwszy, toteż moim postanowieniem stało się, by go sobie przypomnieć i opisać.

  • Inne
  • Pierwszy raz

Dom najpierw mój potem kolegi. Substancję postanowiłem przetestować pod wpływem namów L. oraz C., chociaż osobiście nie przepadam za kanabinoidami.

Zaciągam się 2 razy mieszanką zrobioną na AKB48. Od razu coś delikatnie się zmienia. Jednak właściwie działanie pojawia się dopiero po sześciu/dziesięciu minutach. Substancja jest faja. Sprawia, że uśmiech sam ciśnie mi się na buzię.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Piękny jesienny dzień, las i nasłonecznione zbocze na jego skraju; nastawiony jak zwykle optymistycznie, nieco podekscytowany; w podróż wyruszam samotnie

12.30. Intoksykacja. Spożywam pokarm bogów – łysiczki zanurzone w zupce grzybowej Smaczna Porcja. Nazwa nie kłamie, mimo psychodelicznego dodatku, zupa pozostaje całkiem smakowita.

Do plecaka pakuję śpiwór, wodę, odtwarzacz mp3 – i jestem gotowy do podróży!

+0.15. Po 15 minutach zaczynam już odczuwać pierwsze efekty, uczucie, że coś w środku zaczyna się dziać, jakaś nieokreślona zmiana. Wychodzę z domu i udaję się w stronę pobliskiego lasu.

  • Ketony
  • Pierwszy raz

Spokojny wieczór, sam w pokoju, który oświetla tylko blask monitora i lampka stołowa. Podekscytowany na myśl o przeżyciu nowego doświadczenia.

 Pierwszy raz z 4CMC

                Z precyzją kruszę kryształ, który podsypał dostałem w prezencie od kolegi. Kładę kryształ na kartce papieru, zginam kartkę na pół tak, aby kryształ znalazł się pomiędzy cienkimi stronami.
Biorę pałeczki do sushi. Zaczynam działać, czuję się jakbym wałkował ciasto na pizze.