Leków "na fazę" już nie kupisz w aptece? "To utrudnienie, a nie rozwiązanie problemu"

Są sprzedawane bez recepty i - przy zażyciu dużej ilości - powodują efekty zbliżone do dopalaczy. Ministerstwo ustawowo zakazało aptekarzom sprzedawania więcej niż jednego opakowania jednemu klientowi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN 24 Łódź

Odsłony

3753

Są sprzedawane bez recepty i - przy zażyciu dużej ilości - powodują efekty zbliżone do dopalaczy. Ministerstwo ustawowo zakazało aptekarzom sprzedawania więcej niż jednego opakowania jednemu klientowi. Przepisy obowiązują od środy, i tylko w jednej, na kilkanaście odwiedzonych przez nas aptek, udałoby nam się kupić zapas reglamentowanych syropów na kaszel. 

- Jest A...? Albo S...? (zdecydowaliśmy się nie podawać nazw handlowych - red.) - pytamy farmaceutkę w jednej z łódzkich aptek.

- Jest. I bez recepty, czego nie rozumiem (...) Jak chce pan się truć, to proszę bardzo - mówi nasza rozmówczyni, która nie wie, że jest w obiektywie ukrytej kamery.

Gdybyśmy w ostatniej chwili nie odstąpili od transakcji, kupilibyśmy cztery opakowania substancji zawierających dekstrometorfanem i jedno pudełeczko medykamentów z pseudoefedryną. Koszt - 57 złotych.

- Ładnie pan idzie... - kręciła z niezadowoleniem głową farmaceutka, kiedy pakowała leki do reklamówki.

Naruszyła tym samym znowelizowane prawo o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jeden człowiek - jedno pudełko 

Od 1 lipca w aptece można kupić jednorazowo tylko jedno opakowanie popularnych, dostępnych bez recepty leków na przeziębienie, które zawierają substancje psychoaktywne. Jak czytamy na stronie Sejmu, nowe prawo jest elementem walki z dopalaczami. 

- Jedno panu sprzedam. Więcej dam, jak będzie pan miał receptę - mówi nam farmaceutka w innej łódzkiej aptece i po chwili dodaje, że tak stanowią przepisy.

- A jakbym był z czterema kolegami, i każdy zamówiłby jedno opakowanie A.? - dopytujemy.

Nasza rozmówczyni wzdycha, łapie się za głowę i przez chwilę milczy. Odpiera po chwili, że "nie może odmówić i po jednym opakowaniu sprzeda".

"Coś trzeba robić" 

Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej mówi, że farmaceuta nie tylko może, ale nawet powinien odmówić, jeżeli widzi podejrzanie zachowujących się klientów. Musi też reagować, jeżeli klient może być nieletni.

- W razie wątpliwości co do wieku osoby farmaceuta jest uprawniony do żądania okazania dokumentu stwierdzającego wiek. W razie nieprzedstawienia takiego dokumentu produktu leczniczego się nie wydaje - podkreśla Grzegorz Kucharewicz.

- Co z tego, że my nawet takim delikwentom odmówimy, skoro można się przejść po aptekach i sobie kupić ile się chce? - dopytuje inna farmaceutka, która zaznacza, że nowe prawo jest "utrudnieniem, ale nie jest żadnym rozwiązaniem" problemu.

Wielu naszych rozmówców zaznaczało, że jedynym skutecznym wyjściem z sytuacji jest sprzedawanie leków z psychoaktywną substancją na receptę.

Prezes NIA odpowiada, że takie rozwiązanie już kiedyś wprowadzono w innych krajach. Skończyło się tym, że osoby faktycznie chore miały utrudniony dostęp do leków.

- Niestety, nie ma idealnych rozwiązań - tierdzi prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Prawna "tymczasówka"  

Prawo, które obowiązuje od środy ma już teraz jasno określoną żywotność. Do końca 2016 roku obecne rozwiązania ma zastąpić nowy, całościowy plan ograniczenia dostępu do leków z substancjami psychoaktywnymi.

- Szukajmy dróg, rozwiązań żeby (młody człowiek - red.) był mniej uzależniony i podatny na wpływ substancji odurzających - mówi TVN24 prof. Marian Zembala, minister zdrowia.

To właśnie szef resortu zdrowia ma opracować do 2017 roku wykaz substancji o działaniu psychoaktywnym oraz ich maksymalny poziom w sprzedawanych lekach bez recepty. Wszystkie specyfiki "podwyższonego ryzyka" będą dostępne tylko po przepisaniu ich przez lekarza.

Lepiej nie sprzedać, niż ryzykować? 

Tę samą prowokację co w Łodzi przeprowadziliśmy też w poznańskich i gdańskich aptekach. W stolicy Wielkopolski odmówiono nam sprzedaży więcej niż jednego z wskazanych w nowych przepisach leków. Pod lupę wzięliśmy pięć placówek.

Co ciekawe, aptekarze nawet cieszyli się, że ktoś ich kontroluje. – Przepisy są po to, by je przestrzegać – powiedziała farmaceutka z apteki przy pl. Ratajskiego.

W sąsiedniej aptece przekazano nam, że ograniczenia w sprzedaży leków zawierających substancje psychoaktywne, wprowadzono od początku istnienia apteki. – Nigdy nie sprzedawaliśmy więcej niż jednej butelki tego syropu.

Zdarzało się nawet, że jedna z koleżanek nie sprzedawała w ogóle tego leku budzącym podejrzenia 13-14-latkom. Mówiła wówczas, że syrop po prostu się skończył. Lepsze takie rozwiązanie, niż pozwolenie dzieciom na niewłaściwe jego używanie – wyjaśnia farmaceutka.

"Stali klienci przychodzą po zapasy" 

- Miewałyśmy stałych klientów, którzy nocą przychodzili uzupełniać zapasy, teraz już nie będzie awanturowania się, bo bez problemu możemy im odmówić – opowiada farmaceutka z jednej z gdańskich aptek.

W żadnej z sześciu aptek w ścisłym centrum Gdańska nie sprzedano nam więcej niż jednego ze wskazanych w nowych przepisach leków. Farmaceutki na prośbę o sprzedaż kilku butelek syropu na kaszel zawierającego np. pseudoefedrynę stanowczo odmawiały tłumacząc się nowymi zasadami.

– Jest tak, że możemy sprzedać jedno opakowanie leku, ale jeśli ktoś prosi o hurtową ilość, tzn. przynajmniej kilka opakowań to zapala nam się czerwona lampka. Niestety przychodzi wiele dorosłych osób, które są uzależnione od tych środków – wyjaśnia farmaceutka.

Aptekarze przyznają, że popularne są nie tyle syropy na kaszel, o których wiele się mówi, ale leki w tabletkach. – Takie osoby, które kupują je ze względu na środki psychoaktywne w składzie dobrze się orientują jakie tabletki wybrać i to najczęściej o nie proszą – mówią.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dimenhydrynat

Do apteki doszedlem przez przypadek. Wracajac z uczelni mialem wstapic do monopolowego po 250,

ale ze akurat jestem na srodkach uspokajajacych,ktore mi sie skonczyly trafilem do farmaceuty.

Kupilem "valeriane" spojrzalem na fundusze, krotka walka z wlasnymi myslami i zakupilem 3

opakowania Aviomarinu-15 sztuk. Pomyslalem, ze moze byc ciekawie jak na pierwszy raz. Wrocilem

do domu , wypilem herbate,pozegnalem sie z rodzina i ruszylem do kumpla. W drodze wszystko

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Duży dom poza miastem. Letnia noc, brak przeszkód, miłe otoczenie. Nastawienie spokojne na dalekiego tripa.

Po ostatnim spotkaniu z Marią, na które nie byłem przygotowany nie miałem specjalnie pozytywnego nastawienia. Mając jeszcze trochę sortu i chcąc go jak najlepiej wykorzystać, zaplanowałem tripa na tamten wieczór i żadnego nastawiania się. Przyjmę ze spokojem wszystko co się ukaże. W ogóle to myślałem czy już kończyć z paleniem, bo możliwe, że pokazało mi wszystko lub przynajmniej większość "rzeczy", które miało do zaoferowania.

00:00

  • Szałwia Wieszcza

Zanim Salvia ukazala mi swoje wdzieki, musialem sie kilkakrotnie do niej przymierzyc. Wlasciwie okolo 70% jej konsumentow odczulo prawdziwa moc dopiero za drugim razem lub jeszcze pozniej. Pierwszy raz nie byl wiec dla mnie niczym nadzwyczajnym - troche poddenerwowany i podekscytowany niezbyt pewnie wciagalem dym z suszonych lisci, robiac przerwy pomiedzy poszczegolnymi zaciagnieciami i uzywajac zwyklej zapalniczki w zwyklej lufce, co okazalo sie niedostateczne do waporyzacji.

  • Gałka muszkatołowa


doświadczenie: prawie zadne kilka razy mj

substancja: galka muszkatolowa i piwo



no wiec tak przypadkiem wpadlam na ta stronke i od razu przypadl mi do gustu pomysl wyprobowania galki.



poniedzialek: namowilam chlopaka na opakowanie galki na nas dwojke. zgodzil sie wiec wypilismy napoj ze startej wlasnorecznie galki. ochyda! ale po 40 min wziely nas smiechy i hihy. po godzinie przeszlo i njuz nic nie wystapilo. pomyslelismy ze albo lipa albo za malo