Wrocław: Pożar sklepu z dopalaczami. Wojna gangsterów?

Ktoś próbował podpalić punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego we Wrocławiu. – Mamy sygnały o porachunkach w środowisku handlarzy dopalaczami – mówi nam jeden z wrocławskich policjantów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Odsłony

577

Ktoś próbował podpalić punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego we Wrocławiu. – Mamy sygnały o porachunkach w środowisku handlarzy dopalaczami – mówi nam jeden z wrocławskich policjantów. – Wykluczamy porachunki – ripostuje rzecznik policji Paweł Petrykowski. No to jak jest?

– To było kilka tygodni temu, w niedzielę. Ktoś wrzucił coś do środka, był huk – opowiada mieszkaniec okolic punktu z dopalaczami. – Na miejscu szybko pojawili się właściciele lokalu. Zanim wyciągnęli z płomieni sprzedawczynię, najpierw ratowali towar. Lokal na Krasińskiego, w obawie przed nalotami policji, jest zamykany od zewnątrz. Sprzedawca nie może z niego wyjść ani przez zamknięte drzwi, ani przez zakratowane okno.

Również kilka tygodni temu policjanci dostali sygnał o próbie napadu na inny punkt z dopalaczami – przy ul. Stawowej we Wrocławiu. – Było zgłoszenie, że jacyś ludzie próbują wejść do środka. Gdy dojechał patrol, nikogo już nie było – mówi rzecznik Paweł Petrykowski. – Nie wiążemy ze sobą tych zdarzeń. 

Ale inny policjant, z którym rozmawialiśmy, mówi, że do funkcjonariuszy docierają informacje, jakoby te zdarzenia mogły być ze sobą związane. Handel dopalaczami to coraz poważniejszy problem, a dla szefów tego biznesu źródło wielkich zarobków. Niewykluczone, że – jeśli nie teraz – to w przyszłości może dojść do gangsterskich porachunków w tym światku.

Dopalacze to substancje działające jak narkotyki, choć formalnie nimi nie są. Są za to bardzo groźne dla zdrowia, a nawet życia. W punkcie przy Krasińskiego są sprzedawane albo przez okno, albo przez dziury w ścianie przy drzwiach. Z ulicy schodzi się po schodkach w dół. Tuż przy drzwiach są dwie okrągłe dziury w ścianie. Przez drzwi klient mówi co chce kupić i w mniejszą z dziur wrzuca gotówkę. Większą wypada produkt – najczęściej małe opakowanie ze srebrnej folii. W środku jest woreczek i biały proszek.

Punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego próbowano spalić kilka tygodni temu. Jeden z okolicznych mieszkańców opowiada, co się działo. – Sąsiadka to widziała – mówi. – Ktoś wrzucił przez okno jakiś zapalający granat, strasznie huknęło – dodaje.

Nasz rozmówca opowiada, jak przyjechali właściciele biznesu i z lokalu – przez okno – wyciągali towar. Na końcu ratowali sprzedawczynię. Musiała interweniować straż pożarna. Na miejscu była też policja.

Kto podpalił punkt na Krasińskiego? Rzecznik policji Paweł Petrykowski mówi, że to z pewnością nie porachunki w światku handlarzy dopalaczami. Policjanci z komisariatu na ul. Traugutta próbują znaleźć i zatrzymać sprawcę próby podpalenia. Ale inny policjant mówi nam, że do docierają do nich nieoficjalne informacje sugerujące, że podpalenie mogło być skutkiem porachunków pomiędzy konkurencyjnymi grupami sprzedającymi dopalacze.

Sąsiedzi każdego wrocławskiego punktu sprzedającego „paranarkotyki” opowiadają te same historie. Pełno klientów w dzień i w nocy. Hałasują, potrafią być agresywni. – Zróbcie coś z tym – mówi jeden z sąsiadów sklepu na Stawowej. - Piszemy listy, petycje, to nic nie daje.

– Widzę, jak do punktu z dopalaczami ćpuny znoszą różne rzeczy. Alkohol, odzież, słodycze – opowiada inny nasz rozmówca. – Widziałem kiedyś, jak młody człowiek na kolanach prosił, żeby sprzedali mu towar za pięć czekolad. – Ci handlarze nic sobie z policji nie robią – dodaje. – Czasem wykrzykują coś pod adresem funkcjonariuszy. Problem w tym, że prawo nakazuje walczyć z dopalaczami metodami administracyjnymi. A dilerzy nic sobie nie robią z decyzji i grzywien.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-P
  • Tripraport

Urodziny kumpla, jego dom a potem plenerek. Nastawienie jak najbardziej pozytywne.

Set & Setting - urodziny kumpla, jego dom a potem plenerek. Nastawienie jak najbardziej pozytywne.

Dawkowanie - ~12,5mg na twarz, roztwór alkoholowy.

Wiek i doświadczenie - niespełna 21 lat. Doświadczenie: alkohol, nikotyna, ketamina, metkatynon, dxm, mj, mieszanki "ziołowe", fentanyl, troszkę salvi, troszkę fety, 2c-e, 4-aco-dmt, eter, kodeina, gałka muszkatołowa bez skutku i LSA bez skutku.

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Tak (wiem, że są ważne)

Od początku studiów minęło już trochę czasu, zdążyłem zostać inżynierem, ale kim tak naprawdę jestem dalej nie wiem. Szukam odpowiedzi na to i inne egzystencjalne pytania o 7 rano, dzień po podróży życia, wciąż nie będąc pewnym czy już się skończyła, czy jest dopiero przede mną. 

W każdym razie leżę w łóżku rozkoszy, w którym odbyłem większość moich narkotykowych odlotów, w swoim (chociaż w zasadzie należącym do rodziców) mieszkaniu, do którego za parę godzin mają przyjechać znajomi. Nie wiem czy dam radę ich doczekać, bo nie śpię od godziny 0.

Godzina 0. A dokładniej 14.

  • Grzyby halucynogenne


Doświadczenia: Mary Jane praktycznie Non Stop, chyba że jestem na studiach (czyli na detoxie). Pare razy XTC, LSD no i grzyby. Grzyby dokładnie jadłem 4 razy w ilosciach od 30 do 75.





Ten artykuł opisuje moje drugie spozycie tego psychodelika.Ten trip przypadł na 12.11.2004.




  • Etizolam
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie, nie był to pierwszy raz więc podszedłem do tej substancji jak do codziennej czynności.

Jest to mój pierwszy Trip Raport, więc proszę o wyrozumiałość. Większości nie pamietam lub pamiętam z opowiadań znajomych/rodziny. Zaczynamy.
Wszystko zaczęło się pewnego, piątkowego wieczoru. Wraz z kumplem, nazwijmy go A. wybraliśmy się za miasto, spotkać się z dwoma innymi kumplami B. i C. Celem spotkania było sponiewieranie się lekami bez alkoholowego mixu jak robiliśmy to zazwyczaj, tylko dlatego „żeby pamiętać czape”.