Narkotyki odkryte w piwnicy. I choinki zapachowe

Kolejną podziemną plantację konopi indyjskich odkryła wielkopolska policja.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Poznań

Odsłony

4802

Kolejną podziemną plantację konopi indyjskich odkryła wielkopolska policja.

Tym razem w niewielkiej miejscowości pod Szamotułami, w piwnicy domu jednorodzinnego, kryminalni zabezpieczyli 665 krzaków konopi indyjskich (od małych sadzonek po wyrośnięte, półtorametrowe rośliny) oraz cztery kilogramy gotowej do sprzedaży marihuany.

- Zejście do 40-metrowej piwnicy znajdowało się w jednym z pokoi. Było zamaskowane płytą podłogową - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. - Plantację monitorował system kilku kamer. System nawadniania, nawożenia i oświetlenia był całkowicie zautomatyzowany. Właściciele domu, aby wyeliminować charakterystyczny zapach konopi, stosowali odświeżacze powietrza i choinki zapachowe - dodaje Piecuch.

Uprawą narkotyków zajmowało się małżeństwo K.: 35-letni mężczyzna, notowany wcześniej za włamania i oszustwa, i jego 32-letnia żona z czystą dotychczas kartoteką. Policja przypuszcza, że narkotyki produkowali co najmniej od jesieni.

Teraz policję czeka trudniejsze zadanie - musi ustalić, na czyje zlecenie działało małżeństwo. To bowiem nie pierwsza podziemna plantacja narkotyków w Wielkopolsce. Przed rokiem pod Kórnikiem odkryto największą w Polsce plantację konopi. W zakamuflowanych podziemiach pralni chemicznej doliczono się blisko 10 tys. krzewów. Pralnia była tylko przykrywką dla prawdziwego biznesu. Dla kamuflażu wstawiono do środka stare pralki, brodziki i kosze z ciuchami z lumpeksu. Właściciel płacił podatki, rachunki za prąd i wodę. Niedługo potem policja odkryła nieczynną już plantację konopi pod Pobiedziskami - w budynku po dawnym PGR. Narkotyki produkowano tam przez kilka lat. Policji jednak nie udało się ustalić, skąd przestępcy mieli na to pieniądze i kto był ich szefem, bo wpadły tylko płotki. Na razie policja nie ujawnia, za czyje pieniądze małżeństwo spod Szamotuł uruchomiło produkcję i gdzie potem trafiały narkotyki. - Sprawa jest rozwojowa - usłyszeliśmy tylko.

Plantację pod Szamotułami zlikwidowali policjanci utworzonego w tym miesiącu w Komendzie Wojewódzkiej wydziału do walki z przestępczością narkotykową. Jego powstanie to odpowiedź na rosnący w siłę narkobiznes w Wielkopolsce.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

myślący obywatel (niezweryfikowany)

<p>Oj - a czy nie lepiej nałożyć akcyzę, podatki no i ładnie zarabiać dla budżetu? A tak ściagają ludzi za uprawę mało szkodliwej roślinki za MOJE pieniądze. A prawdziwe przestępstwa, takie przez które ludzie tracą życie i zdrowie... to co? Nie ma już czasu i kasy?</p><p>&nbsp;</p>
RubasznyRabarbar (niezweryfikowany)

<p>Wystarczy, by zdepenalizowali posiadanie i uprawę na własny użytek. Wolałbym kopcić własnoręcznie wyhodowane ziele niż dodatkowo bulić jakieś podatki złodziejom w garniturach.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

usty dom, własny pokój, wielkie lóżko i słuchawki z mrocznym industrialem na uszach. Wspaniały nastrój po zdanym egzaminie.

T = godzina przyjęcia DXM

T+0
Łykam 5 tabletek co ok minutę, zapijając dużą ilością wody.
Gdy łykam ostatnia porcję, wybieram się na pocztę wysłaą paczkę.

T+0:30
Na poczcie mała kolejka, ale wreszcie udało mi się nadać paczkę i wracam do domu.
Mam głupie wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą, a chodnik wydaje się być lekko wykręcony.
Jakby ktoś wykręcił go względem ziemii o 10-15 stopni.
Czuję lekkie swędzienie na głowie, które co raz przeskakuje na inne części ciała.

  • Etanol (alkohol)
  • Katastrofa
  • Marihuana
  • Marihuana

nastawiałem sie do tego kilka dni, sam dzień podróży nie był jeden z najlepszych, od samego rana chodziem zdenerwowany, kumple tylko czekali żeby wypić makumbe i czekać.

Do dnia spożycia magicznego płynu "kakało" przygotowywalismy się kilka dni, musielismy zorganizować kilka namiotów żeby móc później iść spać spokojnie, nie ze strachem przypału. Wszystko działo się w poniedziałek, ale opiszę tagże dzień wcześniej.

  • Marihuana
  • MDMA
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

na początku trochę wątpliwości, ale towarzystwo, klimat, muzyka zrobiły swoje.

Wszystko działo się na domówce sylwestrowej organizowanej w domu, w którym kiedyś mieszkałam a teraz jest przerobiony na gabinet mamy. Byłam trochę spięta, bo to pierwsza taka impreza organizowana w tym domu, na około mnóstwo wścibskich sąsiadów (piszę to bo w dalszej opowieści się do tego odniosę). Po spaleniu paru blantów i bong (bongów?) mój chłopak podchodzi do mnie i pyta się czy nie chciałabym spróbować MDMA. Sporo czytam na temat narkotyków, więc temat nie był mi obcy, wiedziałam jak mniej więcej to działa, ale nigdy nie próbowałam.

  • Dimenhydrynat
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie pozytywne. Dobra atmosfera.

Jest piątek po południu. Odebrałam swojego przyjaciela z dworca PKP, gdzie wyruszyliśmy w podróż do pobliskiej apteki w centrum miasta. Kumpel zrobił już zakupy we własnym mieście, tak więc pozostało nam kupno 750mg dimenhydrynatu dla mnie. Z łatwością dostaliśmy dużą i małą paczkę Aviomarinu- razem 15 tabletek. <idziemy w stronę parku>. Zapalamy papierosy. Czas nakarmić demona. Piętnaście tabsów na raz do buzi <zapijamy colą>.

- 'Nareszcie nam się udało! Czuję ulgę, kiedy mam świadomość, że teraz tylko czekamy na działanie substancji.'