Od samego początku coś było nie tak. Czy to przez suplementację grzybami pokroju soplówki? A może za dużo gou teng? Mniejsza o to, szczególnie teraz, po fakcie.
"Inicjatywa Wolne Konopie" wygrała przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie dotyczącej legalności manifestacji zwolenników legalizacji marihuany.
"Inicjatywa Wolne Konopie" wygrała przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie dotyczącej legalności manifestacji zwolenników legalizacji marihuany.
Dziś przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie zapadł wyrok w sprawie wniesionej przez wojewodę mazowieckiego dotyczącej legalności manifestacji domagających się legalizacji marihuany. Wojewoda wniósł skargę do NSA po tym, jak w październiku inicjatywa "Wolne Konopie" po raz pierwszy wygrała sprawę w sądzie, z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, która zakazała w stolicy ponownych demonstracji. Dzisiejszy wyrok NSA podtrzymał rację inicjatywy "Wolne Konopie" i odrzucił argumenty wojewody mazowieckiego, który podobne manifestacje również uważał za nielegalne.
- Ten wyrok ostatecznie przekonuje nas, do potrzeby demonstrowania swoich przekonań - skomentował Jędrzej Sadowski z inicjatywy Wolne Konopie.
We wrześniu marsze zwolenników legalizacji marihuany miały przez 12 dni trzy razy dziennie paraliżować miasto.
Niby wszystko ok, ale jednak nie. Wĺasny dom, noc - mój standard.
Od samego początku coś było nie tak. Czy to przez suplementację grzybami pokroju soplówki? A może za dużo gou teng? Mniejsza o to, szczególnie teraz, po fakcie.
Własny dom z pozytywnym nastrojem
Zjedzenie acodinka było po eraz kolejny decyzją spontaniczą którą zdeterminowała nuda, zadaje sobie pytanie czy już jestem uzależnionym ćpunem czy tylko osobą która lubi spędzać kreatywnie czas, jednak po zjedzeniu całej paczki trudne pytania odeszły w niepamięć, zjadłem całe świństwo o godzinie 21:00 podczas tripa towarzyszy mi astralnie znajoma którą nazwę E.
Sumienie jednak po zjedzeniu nadal przez chwilę nie dawało mi spokoju "znów ćpunie jeden zamiast narysować coś ładnego na portfolio to bawisz się w jednodniowego turystę, ty chory pojebie..."
Kochać! Żyć! Kochać!
czyli kolejny LSD trip-report, o który prosiliście ;)
Zażyte substancje: 4 browary, 1 drops (wisienka) i oczywiście
1 papier (Campbells)
Miejsce: domek letniskowy kolegi
Czas: overnight
Bardzo pozytywne nastawienie w stosunku do nadchodzącego tripa. Sam w mieszkaniu.
Zakładam swoje ulubione bokserki z myszką Miki.
Czuję się taki męski.
Jestem w nich niczym superbohater.
Narkotyk już powoli wchodzi. Stopniowo zaczyna mnie smyrać swoimi niematerialnymi mackami po odbycie świadomości.
Tra ta ta, muzyka gra
Skaczę. Skoczno mi.
Podaj mi moje sandały,
Znaczy narty. Ale bym chciał w stanie upojenia deksem
Wyjebać się na nartach. Achhh.
Czuję się jak Adam Małysz.